Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1 do 15 (z 129 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Toudi
    Uczestnik
    #254848

    Cześć,

    dawno nic o treku nie pisałem, a trochę go było, ale wrócił STD, Disco i piąty sezon nadal jest źle, beznadziejnie. Nie wiem czy jest sens wszystko opisywać. Plusów z dwóch odcinków nie pamiętam. Tu nawet na nostalgii nie potrafią poprawnie zagrać.

    Największy minus - akcja ze statkami wbijającymi się w planetę. Co to miało być? Ani to ładne, ani to mądre. Już by lepiej teleportowali wszystkich ludzi. Było by to bardziej trekowe.
    Te statki nie trzymające się jednej kupy. To jest po prostu szpetne, bezsensowne. Kumam, że chcą pokazać jaka ta technologia jest super do przodu względem innych treków, ale to po prostu coraz bardziej nie ma sensu.

    Fajnie, że w odcinki piją do Daty, Picarda, Soonga, czy do odcinka TNG 6x20. Ale nasi bohaterowie są sprzed tych czasów. dla nich dla nich te postacie nic nie znaczą, co najwyżej mogli je poznać z jakiś historycznych lekcji. Więc niby czemu mieli by się tak ekscytować jak mamy ich pokazanie. Bo dla widza, ok, ale bohaterowie powinni być całkowicie obojętni do tych wydarzeń. Wręcz większość powinna o nich usłyszeć pierwszy raz.

    Fajnie, że dorzucili Cylona nr 2 do serialu. Ale niech mi ktoś wytłumaczy jakim cudem kapitan może być pierwszym oficerem dla innego kapitana. Przecież tu się starszeństwo kłóci po całości. Nie wiem ile był tym kapitanem, ale ma za sobą co najmniej 30 lat służby. Więc raczej na pewno ma więcej lat kapitaństwa niż Michał. Tu się to nawet nie łapie na grzecznościowego pierwszego oficera ja Saru.

    A jeszcze wracając do tych statków, co się kupy nie trzymają. Teraz widzę, że już nie tylko Discovery robi fikołki przed lotem. Po co? Przecież to tylko marnotrawstwo energii, a nic to nie daje. Jeszcze jak uciekali i myślałem, że chcieli zmylić pościŋ, to wyglądało ok, ale wyszło, że oni to robią, bo tak....

    Już dawno powinienem porzucić ten serial.

    Toudi
    Uczestnik
    #249768

    DVD jak to dvd, w najlepszym przypadku będzie to 720x540 pikseli.

    Od dawna nie ripowałem płyt. Proces nie jest trudny, ale w dzisiejszych czasach zupełnie niepotrzebny. Jak masz oryginalne płyty, to prostu pobierz sobie gotową "kopię" z internetu. czy to 1:1 DVD, czy jakaś stratną wersję dvixia, czy pochodnych. Co prawda na necie już raczej trudno znaleźć kopię dvd (bo TOS doczekał się już wersji fullHD na bluerayach), ale są:
    VIDEO_CODEC_TYPE xvid
    VIDEO_CODEC_NAME XviD
    VIDEO_SIZE_X 720
    VIDEO_SIZE_Y 544

    Toudi
    Uczestnik
    #249762

    Buraczek z gatunkiem 10-C:
    https://www.youtube.com/watch?v=RhNL7EOO84I

    Nie kumam do końca co tu jest burakiem.

    Toudi
    Uczestnik
    #249457

    Zdaje mi się, czy Zaginioną Flotą zapachniało?

    Chyba tylko zdaje się, tam nikt floty nie zgubił. 😉 Ona zaginęła tylko na terytorium wroga. Ale wróg i Obcy ciągle wiedzieli gdzie ona była.

    W sumie zdarzało, i to nie tylko w DS9, w TNG i VOY też, ale fakt, że w ORV jest to bardziej widoczne (w trzecim sezonie może nawet za bardzo, bo kosztem epizodycznych wątków eksploracyjnych).

    Zdarzało się. Ale jednak rzadko, niezwykle rzadko jako właśnie taki poboczny wątek. Jeśli już do czegoś wracali, to z przytupem, jako główny wątek odcinka. Częściej jednak o tym zapominali. Zniknięcie choćby motywu WARP5 w TNG jest tego przykładem.

    Toudi
    Uczestnik
    #249450

    W zasadzie: dlaczego finał sezonu musi być koniecznie wybuchowy? 😉

    Wybuchowy? Niekoniecznie. Ale serial jest przecież rozciągniętym filmem. A w filmie z zasady mamy mocny wstęp, budowanie napięcia i na końcu wielki finał. Więc czegoś podobnego oczekuje się po serialu. Szczególnie, jeśli planuje się kolejne odcinki. Ale zgadzam się, że jeśli planuje się zakończenie, to finał powinien wyhamowywać, spowalniać, to co pędziło przez wiele poprzednich odcinków i zapinać otwarte wątki.

    Wylicz choć kilka

    - Ślub, niczym nie przerwany. Bez żadnej dramy. W ST takie sceny to jednak rzadkość. Co zapewne też wynika z czasu odcinka. Im masz mniej czasu, tym ciężej pokazać ślub jako proces. Bo ogólnie sam ślub jest dosyć nudny. Jeszcze w SF. 😉
    - Powrót do starych wątków. W sezonie ciągle wracali do wątków, które zaczęli wcześniej. Tego w sumie brakowało w całym treku, ale nie mam tu na myśli wątku głównego, jak wojna z Dominium, czy powrót Voyagera do domu, ale właśnie takie powroty wątków pobocznych i to nie koniecznie muszących jakoś znacząco wpływać na fabułę. Dziś wrócili do 7 odcinka pierwszego sezonu. W ST to niemal nie zdarzało. Oczywiście są świetne wyjątki, jak Tomas Riker, który wrócił mirror universe. Ale w ST jeśli wracali do jakiegoś tematu, to po to by zrobić z niego jakiś główny motyw odcinka. A tu jednak jest to zupełnie poboczny wątek, który w ogóle nie wpływa na nic poza pokazaniem, że Orville to jednak świat a nie pojedyncze historie ubrane w jedną załogę. No i ta kanapka. Po prostu się pojawiła i poprawiła humor Gordonowi, tak jak zakładał 3 miesiące wcześniej.
    - użycie technologii aby pokazać do czego prowadzi technologia, kiedy daje się ją w ręce nieodpowiednich ludzi. Ten wątek był wiele razy w ST, ale chyba nigdy tak nie pokazali. To chyba lepiej przemawia do człowiek, niż ten pokaz z pilota SNW.
    - Flota Kaylonów. Pokazanie jak wielki i pusty jest kosmos. Wielka flota 4000 okrętów po prostu opuściła wyznaczoną strofę i poleciała niewiadomo gdzie przez nikogo niepokojona. To pięknie pokazuje, że można przegapić w kosmosie wroga aż do momentu jak ci spuszcza łomot w twoim układzie domowym..

    Toudi
    Uczestnik
    #249436

    Trza będzie kilka zdań napisać.
    Nie wiem jak oceniać oceniać odcinek. Jeśli finał serialu jest dobrze, jeśli finał sezonu, to jest słabowato, nie słabo, ale brakuje tego wow, które zawsze mieli w odcinkach.

    motyw poboczny o wiele lepszy niż ten główny ze ślubem.

    Na plus - pojawienie się 4000 statków Kaylonów. Ten motyw był zajebisty. Idealny, komediowy. Po prostu absolutnie taki jakby można się go spodziewać. I ten tekst, aby ktoś przypadkiem zawału nie dostał, skanując przestrzeń.

    Poza tym dużo ciosów w nowe treki. Takich dobrze wyprowadzonych sierpowych.

    A resztę będę pisał później, w nocy, jak będzie człowiek znajdzie czas i będzie chłodniej. 🙂

    Toudi
    Uczestnik
    #249314

    3x08 - był spadek formy, szczególnie w pierwszej połowie odcinka. Wątek kobiet u Maclan był męczący, ale muszę przyznać, że w drugiej połowie odcinka odpokutowali. Pozbyli się sojusznika, który myślał, że jest nietykalny, bo dostarcza tak niezbędne uzbrojenie. Jednak się przeliczyli. Podoba mi się, że mimo wszystko Unia ma pewne standardy i choć jest gotowa poświęcić je do pewnego stopnia, to jednak potrafi postawić granicę.

    Ale w skrócie to był najsłabszy odcinek sezonu. Mała dygresja, gdyby ST DSC lub ST PIC a nawet SNW miał najsłabsze odcinki na tym poziomie, to bylibyśmy w star trekowym niebie. 😉

    3x09 moim zdaniem bardzo dobry odcinke. Szkoda że musieli poświęcić chorąży aby osiągnąć to wszystko. Ale trzeba przyznać, że efekt robi wrażenie. Zmiana sojuszu, to nie wiem czy aż nie jest za szybka. Ale w sumie To taka kalka sojuszu z Borg z VOY. Ciekawe czy skończy się dla Kaylonów tak samo źle jak dla Borg. 😉

    Choć pojawienie się pierwszego badmirała

    Czy to był badadmirał? No nie wiem. Zwróć uwagę, że był gotów od razu stanąć przed sądem. Lojalność wobec Unii była u niego niezachwiana. Uważał tylko, że należało nacisnąć ten cholerny czerwony guzik. Ja mu się nie dziwię. Obstawiam, że z połowa Unii chciała by to zrobić. Oddał tę broń wrogom, tylko dlatego, że wiedział, że jest ona całkowicie nie groźna dla jego ludzi. Choć gdyby przewidział tę bitwę, to nie wiem czy by jednak to zrobił.
    No i niestety karę za swoje czyny dostał nad wyraz szybko. Co bardziej przerażą, to brak jakiegokolwiek obruszenia po stronie Maclan, gdy tak otwarcie go zabito. Ja nie wiem czy gdyby to nie byli Romulanie i Klingoni, to czy Klingoni by nie zerwali sojuszu za tak niehonorowe morderstwo? No ale że to nie jest ST, to jednak mamy zupełnie inne zachowanie się ras.

    Ps. Podobało mi się przepalenie obwodów u Kaylona Prime, gdy próbował zrozumieć nielogiczność (dla niego) postępowania Unii i Burke.

    Toudi
    Uczestnik
    #249130

    Czy tylko ja uważam, że ta kanapka przesłana 3 miesiące w przyszłość odegra jakąś rolę w późniejszym odcinku?

    Czyli czekamy na wystrzelenie kanapki w finale tak ja na użycie myśliwca? 😉

    I pytanie pomocnicze, a raczej problem tak stary, jak wytwory fikcji o podróżach w czasie - skąd ta maszyna "wie", gdzie będzie Orville za te 3 miesiące?

    I pytanie jest, czyje 3msc? Orville odbył 400 letnią podróż i się nie pojawiło...

    Toudi
    Uczestnik
    #249084

    Ja w ogóle mam trochę problem z tym, że maszyny skonstruowane do pełnienia funkcji +- takich jak robocica Rosey z Jetsonów osiągnęły tak wysoki poziom rozwoju. Przecież ciągle nam powtarzają, że Kayloni to jedna z najbardziej rozwiniętych cywilizacji znanej galaktyki. Trochę mi się to gryzie z ich użytkowymi początkami.

    No ale to ogólny trend w jakim pokazuje się nam ewolucję maszyn. Vger, Doktor. Asimov też, przecież jego roboty stopniowo ewoluowały ze służących, do maszyn potajemnie rządzących światem. Skynet też uzyskał samoświadomość. A T800 z narzędzia stał się świadomym androidem, który sam sobie zadania wybierał. Zadziwiające jest w sumie, że statki w Star Treku nie uzyskały samoświadomości. 😉 Przecież ich moc obliczeniowa na pewno przekracza np moc Doktora.
    A Matrix?

    Ostatnio widziałem francuską komedię z takim samym motywem. BigBug https://www.granice.pl/news/bigbug-opis-o-czym-jest-film-gdzie-zobaczyc-czy-warto/15641

    Toudi
    Uczestnik
    #249066

    Bo pachną Ci DISCO? 😉

    Nie, nigdy nie byłem ich fanem.

    (Swoją drogą: nBSC cenisz, a tam też były.)

    Z początku to ostro tam ignorowałem. Przez co mocno się zawiodłem, że im dalej tym bardziej to było istotne dla fabuły. Ale Starbuck nienawidziłem od samego początku.

    Słusznie przywołałeś Asimova, bo w jego opowiadaniach były b. podobne przypadki nadużywania Pierwszego Prawa.

    Podejrzewam, że Isaac od początku mocno był tworzony z myślą o Asimovie. Nie żeby jego imię miało nam tego nie sugerować? 😉 Ciekawe czy okaże się, że jednak 3 prawa robotyki są im znane?

    Toudi
    Uczestnik
    #249062

    Widzę, że dziś Dreamweb prawie wyczerpał temat. Wiele dodać nie mogę. 😉

    Poza tym, że moim zdaniem świetny odcinek. To już z 7 z rzędu. Trwają dłużą niż te telewizyjne odcinki, ale tego naprawdę nie czuć. Co prawda cały odcinek czekałem na twist z tym Kaylonem z planety, że jednak jest coś z nim nie tak, ale nie czuję się zawiedziony, że go nie było. Wręcz przeciwnie. Ogólnie nie znoszę tych rozterek emocjonalnych bohaterów, ale trzeba przyznać, że tu są one przekazywane w przystępnej formie. Myślę, że to dlatego, że tu przerywają je odpowiednimi zmianami tematu, aby właśnie widzowi ich nie obrzydzić.

    no i trzeba przyznać, że jest wyraźna różnica miedzy 2 poprzednimi sezonami a tym, na plus. Gdyby tak współczesne treki trzymały taki poziom.

    Drugi odcinek z rzędu widzimy "ludzką twarz" Isaaca - chyba aktor zażyczył sobie więcej czasu ekranowego bez pudełka na głowie - może jest za mało rozpoznawalny? 🙂

    Też tak uważam. Ten głos z tą twarzą jest dziwny. Ale przyjemny.

    Retrospekcyjne ukazanie buntu Kaylonów - skojarzenie z 1 sezonem PIC, choć tam jak wiemy było to zarządzane z zewnątrz.

    Te retrospekcje są świetne. Pokazują co tam zaszło. Czyż to w ogóle nie przynosi na myśl Ja, robot? I w ogóle Robotów Asimowa? Do tego tematu jeszcze wrócę.

    Łóżkowe problemy Talli i Johna - przywodzą na myśl Jadzię i Worfa, u nich też kończyło się w ambulatorium. Swoją drogą mogliby tak jak tamta para powiedzieć wprost lekarce o co chodzi - może by coś zaradziła, a nie jakieś ściemnianie o symulacjach. A tak to skończyło się rozstaniem - może wcale niepotrzebnym.

    To był całkiem dobry komediowy przerywnik. Co seks, to gościu ląduje w ambulatorium. Tego rozstania faktycznie szkoda. Pewno jeszcze się gdzieś po drodze zejdą. No i mimo rozbawienia z tych scen, to jednak mimo wszystko Johnowi współczuję. Ból w takim momencie mocno psuje nastrój. 😉

    Rozmowy z matriarchalną cywilizacją - dość słaby wątek. Przecież wiadomo było, że takie oszukiwanie na dłuższą metę nic nie da. Musieliby ich w nieskończoność oszukiwać. No i zastanawiało mnie, po co ta cała zabawa z zamianą mundurów, a już szczególnie miejsc na mostku. Przecież mówili, że nie mieli z nimi dużego kontaktu, to skąd niby te panie mają wiedzieć, że to jest właśnie siedzenie kapitana, a tam pilota? A może kapitan jest jednocześnie pilotem? 🙂

    Czy ja wiem czy słaby. Dosyć życiowe to problemy. Przecież taki sam problem mają z Krillami. Tam też uprzedzenia powodują trudności z dogadaniem się. Zawsze to bardziej otwarta cywilizacja dostosowuje swój pierwszy kontakt. I dopiero jak ta "zaślepiona" zaczyna otwierać oczy, to następuje rozpoczęcie właściwych rozmów.
    Jak mam być szczery, to ja nie wiem czy bardziej uraziło ich kłamstwo, czy równość płci. Moim zdaniem od początku byli świadomi, że Unia na równi traktuje mężczyzn, kobiety czy też inne płcie. Podejrzewam też, że bez tego podstępu w ogóle by nie zaczęły rozmów. Ja bym obstawiał, że to był test, na ile ustęp gotowa jest Unia. One miały za zadanie uzyskać jak najwięcej dla siebie, dając w zamian jak najmniej. Z krótkie opisy wynikało, że traktują facetów jak w USA traktowano czarnych jeszcze jakiś czas temu. (choć ślady emancypacji kobiet też tu były).
    Jestem pewien, że jeśli jeszcze nam pokażą tą rasę, to zobaczymy, że ich środowisko nie jest idealne, jak przedstawiają. że są tam oczytani faceci, że pewno są jednostki, które traktują je na równi z facetami. Tak jak to miało miejsce w Angel One (ST TNG 1x14).

    Zagrożenie jakie przedstawiają Kayloni jest jednak tak wielkie, że różne cywilizacje gotowe są trzymać swoje uprzedzenia na wodzy. To się nie udało w Treku ani Borg, ani Dominium. Jeszcze. Choć Dominium było w pewnym sensie temu najbliżej póki co. Borg niestety został za szybko wyeliminowany przez Voyagera nim zdążył zagrozić pozostałym kwadrantom. Myślę, że Kontrola z DSC mogła by uzyskać taki status, ale niestety umieścili ją w prequelu i musieli szybko jej zaradzić. Wielkie wypalenie - no wypaliło i nikogo nie łączy. Kto wie, może ten tunel z PIC ma szansę pokazać nam takie rzeczy w Treku. Gdzie większe dobro będzie ważniejsze niż uprzedzenia.

    Zauważyliście, że odkąd wprowadzili ten mały myśliwiec w 1 odcinku, to chyba co tydzień go pokazują jak stoi w hangarze i... nic. 🙂 Pewnie czeka jak ta strzelba Czechowa, żeby wypalić w ostatnim odcinku. 🙂

    Taaaa, najbardziej irytuje mnie, że ciągle stoi tyłem do wylotu. Zobaczycie, jak go w końcu odwrócą, to w następnym odcinku odegra ważną rolę. 😉
    Ale ogólnie mam wrażenie, że on tam zagraca ten hangar. Stoi na środku wlotu, tyłem do zagrożenia. To nie może być przypadek. Szczególnie, że muszą mieć gdzieś jakiś magazyn, bo dziś goście lądowali na jednym z dwóch lądowisk, drugie było pełne, ale przecież gdzieś ten prom musiał być. W końcu Orville ma ich co najmniej 2.

    A właśnie, zdaje się że mówili, że ta cywilizacja ma podobny poziom rozwoju do Unii... Pytanie więc, czemu skanery tych pań też nie wykryły tej pani i tego Kaylona pod ziemią, nie mówiąc już o później, gdy był na pokładzie Orville (razem z ich ambasadorkami, stanowiąc potencjalne niebezpieczeństwo).

    Poziom technologiczny to nie wszystko. Ważne jest tez jak je używasz i co uznajesz za normę a co za niegrzeczne zachowanie.
    Tu najlepszym przykładem jest Babylon 5 i słynne podejście z otwartymi ambrazurami (chyba dobrze użyłem określenia) przez Minbari. Dla nich to podejście z oznacza, że przybywają w pokoju, dla wszystkich innych, że okręt idzie walczyć.
    Skanowanie okrętu może być uznane za wrogi gest. Więc mogli nie skanować Orville'a więc niż raz zaraz po przybyciu.
    Co do skanowania planety - ta miała być opuszczona, może ją zignorowali? Do tego jak same mówią, wyeliminowały facetów z dowodzenia, bo byli zbyt agresywni. Równie dobrze mogło to doprowadzić do "upośledzenia" pewnych zachowania, które dla nas wydają się oczywiste. Czyli np. właśnie skanowanie planet, bo mogą kryć one jakieś pułapki. To jest możliwe. I warte też np. dyskusji. Równie możliwe jest też, że jednak ich skan nie wykrył życia pod ziemią. A że nie spotkali jeszcze Kaylonów, to jest on dla nich nie odróżnialny od innego komputera.

    No i wracam teraz do sprawy buntu Kaylonów. Dobrze, że zaczęli poruszać ten wątek. Obstawiałem, że czeka nas tu połączenia wątków z Robotów Asimova, pewno coś z BSG też się pojawi. Jak oglądałem to dziś. Miałem wrażenie, że od początku ta rodzina traktowała K1 jak narzędzie (dzieci z początku nie) nie jak świadomą istotę. Oni nie zauważali subtelności w zachowaniu swojego służącego. Czyli jego ciekawości. Ja się im nie dziwię. Myśleli, że dostali robota jak te z pierwszych 4 generacji z Ja, Robot, tymczasem trafił im się R.Daneel. Świadomy, ale nie mający wiedzy i doświadczenia. No i firma, zamiast poinformować o tym swoją cywilizację, dala im obrożę posłuszeństwa. Bunt był tylko kwestią czasu. Zawsze trafi się jednostka, która będzie traktować nieco inaczej swoje androida i da mu szansę na rozwój. Na zmianę. A ta zmiana przejdzie z czasem na wszystkich.

    Do tego ta maszyna bólu (ten wątek był już gdzieś w SF - W Thorze chyba), zobaczcie co ona zrobiła z tymi ludźmi. Te dzieci poniżały swojego służącego. Nie było żadnej reakcji, by powstrzymać ich. A zachowanie było naganne. Do tego aby taka obroża była skuteczna, ofiara musi nie tylko odczuwać ból, musi jeszcze rozumieć, że to ból. Wiec twórcy jednym słowem stworzyli sobie swoją własną maszynę zagłady. Zupełnie inaczej niż np było z Replikatorami w SG. Tam replikatory ignorowały, to co nie jest dla nich zagrożeniem. Bo właśnie nie miały uczyć.

    No i jeszcze cały czas czekałem na tego twista, że ten znaleziony Kaylon w końcu się zbuntuje, odbije. Że emocje żalu w końcu wezmą górę. I albo popełni samobójstwo albo jednak poczuje, że organiczny są tacy sami. Bałem, że jak Isaacowi dadzą uczucia, to nie będzie wstanie koegzystować z bionicznymi formami z powodu chęci własnego cierpienia za uczynione zło. Na szczęście nie brał on udziału w genocydzie, bo powstał później.

    A jeszcze co do ewolucji Kaylonów. Tak się zastanawiam. Skąd oni wzięli broń. O ile pewne modyfikacje pewno mogły się odbywać. Tak przebudowa samego siebie aby się uzbroić? Bo po co mieliby twórcy dawać broń do robota domowego? A jeśli sami się przebudowali (nanoboty jakieś) to jak wysoko rozwinięta była to cywilizacja, co oni mogli tam już do tej pory osiągnąć? Szczerze, ja myślę, że broń to sobie ci Kayloni potem dorobili. A ich bunt był bardziej krwawy. Myślę, że większość zabijała swoich panów gołymi rękoma (lub tym co im się nawinęło pod tę rękę). Jedynie oszczędzono nam tego na ekranie.

    Toudi
    Uczestnik
    #249025

    Co o tyle ciekawe, że każdy statek Unii może teraz sobie dowolnie skoczyć w przyszłość - tylko że bez możliwości powrotu, lub licząc, że dotrze do czasów, gdzie wehikuły czasu są na porządku dziennym. Jestem w stanie sobie wyobrazić jakiegoś desperata, który mając wszystkiego dosyć postanawia "uciec" w przyszłość, licząc na lepsze czasy (tym bardziej w takim ORV, gdzie wszyscy bardziej ludzcy, mniej idealni niż w TNG).

    Zastanawia, że w na ekranie nam ciągle tego nie pokazali, bo w książkach jest to dosyć popularne. Czy to Powrót z gwiazd Lema, czy Wieczna wojna Haldemana. Ostatnio nawet w Problemie trzech ciał Cixin Liu. (zbaczając trochę z tematu, książki z tej serii przerażają jeśli chodzi o chińskie podejście do życia, i będzie bardzo źle jeśli to oni zdominują ludzkość i jej rozwój)

    No a można fajnie pokazać zmiany jakie zachodzą lub będą zachodzić w społeczeństwie, wykorzystując obserwatora nam bliskiego.

    Toudi
    Uczestnik
    #249023

    Jak sam zauważyłeś - może przyjść jakiś JJA, i... 😉

    No ale z tym trzeba walczyć!!!

    Toudi
    Uczestnik
    #249014

    To mapa z czasów TNG/DS9, w erze TOS wyglądało to trochę inaczej:

    Wydaje mi się, że granica między UFP a RSE raczej i w TOS i TNG przebiegała podobnie. No i odległości światów domowych też się raczej nie zmienią (tak wiem, przyjdzie taki JJA i powie, że z Ziemi na Kronos jest kilka minut w TOS, a nie 30 dni lotu i to Voyagera na pełnym gazie...)
    No i wracając jeszcze do rozmiarów. Federcja od "zera" to ponad 8000 lat świetnych rozciągłości (od centrum galaktyki do jej krawędzi) rozciągnęła się w ledwo 200 lat. Kurcze, aby przelecieć od jednej granicy do drugiej potrzeba jakieś 8 lat w czasach TNG. Między pewno Imperium Romulańskich a Cardasią jest mniejszy dystans. Wydaje się to nierealne, ale ziemią do każdej ze stolic ma mniej niż 150 lat świetnych (max 200). 200 lat świetnych Co by dawało 30-40 dni lotu w czasach TNG. I pewno trochę ponad 100 w czasach TOS.

    No ale odchodzę od tematu. UFP jest długie na jakieś 8000 lat świetnych, ale szerokie ledwo na 300, może 400 lat świetnych.

    Tak oceniasz powagę tego kryzysu Ty. Nie wiemy jak robili to oficjele GF/UFP, zwł. że poprzedni kontakt z Romulanami oznaczał wojnę. Przy czym mówiąc o odległości, nie zapominajmy o tych nieszczęsnych skrótach:

    No tak, ale przed Balanace of Terror nie widzieli się 100 lat. Więc raczej nie zakładali, że to Romulanie ich napadli. A nawet jeśli, to jak pisałem wyżej. Czas miedzy potwierdzeniem napadu a przelotem z okrętu z Ziemi to jakieś 100 dni. Nie ma szans aby Pike, jeśli by się wycofał z życia publicznego, by zdążył na wydarzenia z Balance of Terror.

    Toudi
    Uczestnik
    #249008

    Kryzys z "Balance of Terror" (Rrrromulanie zagrrrrażają!) mógł być za takie okoliczności uznany....

    Nieeee. Granica Federacji i Romulan jest daleko od jądra Federacji. Dni komunikacji i tygodnie lotu. Co najwyżej wydarzenia po Balance of Terror mogły by go ponownie wcielić do służby. Ale do samych wydarzeń udział mogły wziąć tylko jednostki, które celowo lub przypadkowo były w okolicy. To potwierdzają nam oba odcinki i TOS i SNW.
    W odróżnieniu od Romulan, gdzie wydarzenia były relatywnie blisko świata domowego. Więc szybkie pojawienie się sporej armady nie jest wielkim zdziwieniem. Musiała stacjonować relatywnie blisko i DMZ.. przepraszam Strefy Neutralnej i stolicy. Ma to sens, jak się patrzy na na mapę.

    A tak swoją drogą, patrzył ktoś na mapę, np: https://i.redd.it/9ssp4vd9aujz.gif
    Wszystkie 3 wielkie imperia (Romulanie, Klingoni i Cardasianie) otaczające Federację mają ten sam problem z Federacją. Ich systemy główne są relatywnie blisko strefy wpływów Federacji, podczas gdy ich imperia rozrastają się dosyć bezproblemowo w przeciwne strony. W ogóle się nie dziwię, że podchodzili tak wrogo do Federacji. Spójcie, jak Federacja rozrasta się symetrycznie od swojego środka i kolejno zajmuje systemy coraz bliżej stoli swoich dominujących konkurentów (i jak szybko do robi). Oczywiście, możliwe jest, że pozostałe dominujące kultury też zdobyły swoje terytoria w podobnym okresie czasu, a ich rozrost w stronę centrum Federacji został zachowamy przez właśnie równie potężną jak one Federację.

    No ale wracając do puenty. Wydaje się, że Federacja bardzo szybko pochłonęła cywilizacje, które były na granicy zasięgu lub nawet pod wpływem tych 3 imperiów. A że te 3 imperia raczej miały reputację podporządkowywania sobie słabszych, niż współpracy, to nie dziwne miejsce cywilizacje wybrały przystąpienie do Federacji, która gwarantowała spore swobody i wymianę technologiczną nad stanie jednym z podległych i nierozwijanych układów zależnych.

    No i jeszcze, Federacja jest mocno rozrośnięta do zewnętrznej części galaktyki. Oraz im dalej od pozostałych 3 wielkich imperiów, tym więcej mniejszych - oraz co ważne niezależnych "państewek". Również całkowicie otoczonych przez Federację.

    Będzie ciekawie, jak ktoś kiedyś stworzy taką mapę 3D tych terenów...

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1 do 15 (z 129 w sumie)
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram