Grałem w pierwszą i drugą edycje. I powiem tyle, że dla mnie fun z gry z 1ed. był nieporównywalnie większy. Gre zaczynało się w domu UKŁADANIEM decku. Przewidzieć, co wymyśli przeciwnik, lub znaleźć sposób na jego dotychczasową taktykę, pomyśleć, jak własne karty będą współgrać z sobą, uzupełniać się, zastępować.... Deck musiał być na tyle pojemny, aby nie dać się zaskoczyć, i na tyle szybki, by zdążyć przed przeciwnikiem. Karty się STUDIOWAŁO, a nie oglądało. Przeglądało się je wiele razy, by odkryć możliwości jakie w sobie niesie w określonych układach. Czasem zajęło to całą noc MYŚLENIA. Gra trwała długo, nawet 2 godziny. Ale była dynamiczna intelektualnie. Przecież przeciwnik też przygotował się do rozgrywki. A wszystkiego nie można przewidzieć w takim ogromie kart i zasad. Druga edycja- podsumuje krótko. Jak chce coś naprawdę prostego, to biorę łopatę i skopie ogródek.