Niestety patrzac na trailer ma zle przeczucia. Zaraz sie okaze, ze ludzie maja statki kosmiczne, a jezdza benzyniakami i umieraja na raka.
Kiedy wreszcie scenarzysci naucza sie, ze nauka rewolucjonizuje kazdy aspekt zycia, a nie tylko jeden?
Lo'Rel, po prostu chlopak lubi masochizm i, zamiast lac sie biczem i nosic wlosienice, oglada Star Trek Discovery.
Poniewaz Tilly u nas jest bardzo grzeczna to wcale nie jestem zdziwiony, ze w MU jest kapitanem. Ciekawe ilu kochankow zabila by dostac stolek?
Pamietacie moze gre na PS2 ST Shattered Universe? Tam Sulu latal w MU i na koncu starl sie ze swoja wlasna kopia. Fajnie byloby, gdyby zrobili to w finale sezonu, gdy okaze sie ze MU Lorca jednak zyje i po zrobieniu rozpierduchy w naszym wszechswiecie chce wrocic i zostac Imperatorem (po wczesniejszej dekapitacji swojego odpowiednika).
Lo'Rel, pamietaj ze klingoni maja swoje augments (nie wiem jak to przetlumaczyc).
1x10 to najlepszy, oprocz 1x03, odcinek treka. Jesli nie popsuja lustra to odcinki moga byc naprawde mroczne i krwawe, pokazujace jak nie moze dzialac Federacja. Ale patrzac na reklamowke nastepnych (m. in. bombardowanie planety) bedzie sie dzialo. Moze i nawet Tholian znow zobaczymy, a bardzo ich od ENT lubie.
Mam nadzieje, ze nie spierdziela przyszlosci rozwijajac tylko jedna galaz nauki, a reszte zostawiajac w okolicach poczatku XXI wieku.
Panowie, to tylko serial. Czytam te wpisy i zdaje mi sie, ze niektorzy za bardzo sie wczuli (na pewno jedna osoba).
Jesli komus serial sie nie podoba to niech go nie oglada! Po prostu. Ja tak zrobilem z Van Helsing. Poczatek 2 sezonu byl tak glupi, ze szkoda mi bylo tracic na niego czas.
W STD nie widzialem Sareka siadajacego na stole, nie interesuje mnie jak dokladnie dziala Spore Drive, mam gdzies ze GF zamiast dokonac szybkiego ataku i zgniesc Klingonow, stroi sobie zarty z wojny. Ogladam dla rozrywki. I to samo proponuje innym.
Rzeczywiscie, 4 odcinek nie byl taki fajny jak 3, ale i tak niezly.
Troche mnie bawi to gadanie o wojnie i sile/slabosci Federacji/Klingonow. Co wiemy o wojnie? Z gubsza, ze jest. Co wiemy o Klingonach? Ze sa podzieleni. I to wszystko. Wiec teraz ja pogdybam.
Federacja jest silna i broni granice. Nie uwaza Klingonow za powazne zagrozenie bo oni WCIAZ sie nie sprzymierzyli. Sa bardziej jak kilka roznych partyzantek walczacych ze soba i z Federacja. Tak jak w Syrii. Kazdy leje sie z kazdym. I dlatego atak na Corvan II poszedl tak latwo. Wystarczylo, ze 3-4 rody sie dogadaly i puscily kilkanascie statkow do walki. Nikt z Federacji tego nie przewidzial i sie udalo. Przypomne tez, ze nie wiemy ile okretow atakowalo Corvan, ile bronilo, czy byly stacje kosmiczne na orbicie (przyklad Terok Nor sugeruje ze powinna byc chociaz jedna), platformy itp. Widzimy tylko 5 klingonskich fregatek walacych w pole silowe, nic wiecej. Czyli jak wyzej, mozna spekulowac.
Niestety moja ulubiona bohaterka zmarla. Przez totalna glupote. A czemu mi sie podobala? Bo byla rasistka. Jej komentarze o smieciach i Wolkanach byly swietne. Przeciez to takie niefederacyjne. A chcialem sie dowiedziec czemu nie lubila tak uszatych. Na pewno miala powod.
Wszystko wskazuje, ze okret, jesli nie jest, ma cos wspolnego z Sekcja 31. Pal licho czarne znaki. Wazne jest, ze Lorca podlega tylko admiralicji gdzies daleko i dostaje specjalne zadania. Jako jedyny ma pozwolenie na badanie dziwnych technlogii, a jesli dodajmy ze USS Glenn mial tak samo, do lamania wielu praw. Bo wykorzystywanie zywej, myslacej istoty do transportu (nie wygladalo ze lubi ta superteleportacje) jest wybitnie nieetyczne.
Obejrzalem 3 odcinki. Pilot i 3 to dwa rozne treki.
Mam wrazenie, ze w pilocie GF to banda nieukow. Po prostu. Przeciez w ENT juz poznali Klingonow i ze raczej sie z nimi trudno dogadac (Sleeping Dogs). Ale zeby pozwalac paletac sie grupie szubrawcow (GF przeciez wie, ze Imperium jest rozbite na prawie samodzielne ksiestewka) po wlasnym terytorium? Nic dziwnego, ze kazdy sasiad Federacji uwaza ich za slabeuszy...
Ale zostawmy juz pilota i pojdzmy dalej. Odcinek po prostu mnie wgniotl w fotel. Szczegolnie jak zwiedzali drugi okret. Skonczyly sie zarty, dostajemy po dupie i trzeba wygrac wojne. Za kazda cene. Od razu zaczalem sie zastanawiac kto jest w Sekcji 31. Hmmm... Kazdy? Poza ruda kadetka? No chyba, ze jest wlasnie po to by nasza bohaterka za szybko sie nie polapala w tym wszystkim...
Mi osobiscie podoba sie nowy wystroj wnetrz. Ciemny mostek. Wiecie, jak sie siedzi 8 godzin w pelnym swietle to oczy sie mecza. A tak to konsola blyska i jest git. I holograficzny ekran, widac ze nawet w VOY jeszcze nie wiedzieli jak szybko technologia pojdzie do przodu.
Jedynie co mi brakuje to fazery. Dlugie strzaly lizace wrogie okrety. Te wystrzaliki to jakas zenada. I nie wiem czy ktos zauwazyl, ale w bitwie Binary Stars nie bylo dowodcy do przybycia admirala. Zero koordynacji ruchow i kazdy lal kazdego. To ma byc armia? Poniewaz wsparcie GF przybylo jednoczesnie to od razu powinien zameldowac sie komodor i wydac polecenia. A tu lipa.
Taka uwaga. Jaki jest poziom technologiczny Galaktyki? Jest z grubsza taki sam dla kazdej rasy (Star Trek) czy moze sa roznice (Babylon 5)? To bardzo wazne.
Dam przyklad Trytonow. Maja statki kosmiczne i wiatraki? Po kiego gniota? Technologia rozwija sie caly czas. Popatrz na Ziemie. Mamy prototypy reaktorow fuzyjnych, ale sa nieefektywne. A teraz wyobraz sobie, ze nadchodzi przelom i naukowcy robia sprzet, ktory wydziela 10% wiecej energii niz zuzywa sie podczas pogrzewania wodoru do stanu plazmy. Co sie dzieje ze swiatem? Wszystkie elektrownie, niewazne czy weglowe, gazowe czy OZE sa po prostu bezuzyteczne. Wszyscy przechodza na reaktory fuzyjne w ciagu kilkunastu lat. Paliwo jest za darmo, bo robimy je z wody. Czyli enerfia elektryczna jest za darmo. Wszystko przechodzi na elektryczne zasilanie. Tylko rakiety zostaja na paliwo stale/ciekle. Bo na silniku elektrycznym nie da sie latac na orbite lub w kosmos. A jak eMDrive dziala to i w prozni poleci sie na silniczku elektrycznym. I wiatraki sa nikomu niepotrzebne.
Nie martw sie, niektorzy czasami merytorycznie wypadaja slabo...
Pytanie brzmi: jakiej oczekujez pomocy? Opisu ras? Zrobienia ich w stylu Wikipedii? A moze historii jak trafili do gwiazd i obecnej polityki?
Sprecyzuj o co chodzi, a ja w wolnym czasie cos ogarne.
Wszystko zalezy od tego jak to zrobia. Bo jesli to bedzie polaczenie "The 100" z superbohaterami to ja wymiekam.
Chester, wedlug mnie raczej nie bedzie ich obchodzic, ze chcesz komus pomoc. Ich bedzie obchodzic, ze zarobisz choc grosz. To wystarczy.
Tworcy Horizona zebrali pieniadze na film z crowfundingu. Nie wiem czy wydali wszystko co dostali i czy przedstawili dane, ale dostali pieniadze, wiec wytwornia potraktowala to jak zarobek. Czyli kradziez wlasnosci intelektualnej.
To sondowanie rynku czy warto krecic cos nowego.
Zdaje sie, ze po serii spektakularnych porazek glupich seriali SF(ostatni przyklad to Aftermatch) autorzy zaczynaja ograniczac swoje projekty do 13 odcinkowcow lub seriali internetowych. I dopiero jak pomysl chwyci to sa dluzsze projekty.
Chester, pamietaj, ze jak nic nie zarobisz to problemu nie ma. Tworcy ST nie scigaja pisarzy fanfickow, zreszta nawet ja popelnilem maly cykl. Mozesz znalezc go na tym forum.
"Dark Plagueis" jest wg mnie najlepsza (do tej pory) przeczytana przeze mnie ksiazka z uniwersum SW. Bo autor zerwal tam z lekka konwencja przygodowki i komletnym brakiem logiki w starciach kosmicznych (przyklad bitwy przy koncu Trylogii Thrawna, gdzie cala flota Wielkiego Admirala, wspierana przez ochrone ogromnej stoczni, przegrywa starcie z Rebeliantami z dwoch sektorow, ktorzy do tego zostali otoczeni!). Bardzo dobrze w niej wyjasniona jak to mozliwe, ze mimo "dpbroci" Starej Republiki" Separatysci otrzymali tak ogromne wsparcie od swiatow zewnetrznych. Ale tu nie jest temat o SW.
Zeby zyc za pisanie trzeba nie tylko miec talent i pomysl, ale miec szczescie. Znalezc wydawce, ktory wyda ta ksiazke i rozpromuje. Na poczatku proponuje brac udzial w roznego rodzaju konkursach. I pisanie na forach lub do szuflady. Po otrzymaniu nagrody moze zwroca na Ciebie uwage.
Drogi Chesterze, musze ostudzic twoj zapal.
Nie masz prawa napisac ani slowa w wymyslonym juz uniwersum i cos na tym zarobic. Ani grosza. Jestes wtedy przestepca, lamiacym Prawo Autorskie. A wlasnosc intelektualna jest tak samo chroniona jak patenty (przynajmniej w teorii). Chyba jako wlasciciel Apple'a nie chcialbys by pod nosem ktos kopiowal ci IPhone'y, prawda?
Musisz posiadac zgode wlasciela marki Star Trek. Czyli Paramount Pictures. A patrzac co oni robia (przyklad fanfilmow jak Horizon) to raczej jej nie dostaniesz.
Ksiazki z uniwersum Gwiezdnych Wojen nie pisali ludzie, ktorzy kupili licencje, to z zasady byli ludzie zatrudnieni przez LucasBooks, ktorzy napisali rzeczy, za ktore po prostu im zaplacono. A wczesniej ktos to przeczytal i dal pieczatke "moze isc do druku". Swoja droga to dlatego wiekszosc z nich jest tak imfantylna.
Nawet pisanie fantickow i publikacja na forach internetowych nie do konca jest zgodne z prawem, choc watpie by za to Ciebie scigali. Jednak wszystko jest mozliwe, mako new czytal Diune i Gwiezdne Wojny, robil to charytatywnie, a i tak go przycisneli.
O wiele latwiej Ci bedzie jak wymyslisz wlasne uniwersum. Moze byc lustrzano podobne do trekowego, ale nie mozesz uzywac tam fazerow czy szescianow Borga. Zadnych nazw wlasnych, poza tymi obecnie znanymi jak Ziemia czy Eta Eridani. Za kolonie Asgard tez nikt sie nie przyczepi.
A gdyby ci sie udalo zalatwic wszelkie formalnosci i moc napisac cos w swiecie trekowym to nie wroze ci sukcesu. ST nie jest tak popularny jak SW w Polsce i do tej pory wydano tylko dwie ksiazki w wersji polskojezycznej. Star Trek Online jest po angielsku, seriale na DVD tez nie maja wersji polskiej. Watpie by jakies wydawnictwo zaryzykowaloby wydanie ksiazki. Chyba ze chcesz kolportowac utwor w wersji elektronicznej. Ale wtedy poznasz jak wielu ludzi bedzie mialo gdzies, ze to ty zuzyles czas i pieniadze by to zrobic i bez mrugniecia okiem skopiuje ksiazke i zlamie zabezpieczenia. Jak to mawiaja Vivat copyChina.
