Znaczy że Ci się nie podobają? 😉 Jon może i trochę nijaki, ale Tyrion mi akurat pasuje. Już bardziej bym się do Roberta przyczepiła, bo mam zupełnie inną wizję tej postaci. No ale to jest właśnie klucz i problem - każdy ma inne wyobrażenie po książkach, a producenci filmu nie muszą w nie trafić. Chociaż, skoro Martin macza palce w tworzeniu serialu, to mógł mieć jakiś wpływ na dobór albo chociaż wygląd swoich kreacji na ekranie.
Omega, ja nie wymagam, żeby on był ekspertem od zombie, od chwili gdy zobaczył pierwszego nieumarłego. ;> Tylko żeby używał głowy, a nie pakował się bezmyślnie w kłopoty, co zrobił jak żółtodziób, a nie jak policjant, który powinien mieć odrobinę pomyślunku i przeszkolenia jak działać w sytuacjach klęsk żywiołowych, wojen, katastrof etc. Do klimatu nie mam zastrzeżeń.
Mnie pierwsze 5-10 minut pilota też nie powaliło - pewnie dlatego, że zaserwowano w nim takie sztampowe zagranie jak scena na stacji benzynowej... Jak ze szkółki niedzielnej dla domorosłych twórców scenariuszy. Bleh. I potem pokaz niekompetencji pewnej głównej postaci jako gliniarza.Ale później odcinek zaczął się całkiem ładnie rozwijać - szpital, ukrywanie się przed zombiakami - to wypadło całkiem przekonująco. Za to niemal zupełny brak strachu czy nawet większego zdziwienia u głównego bohatera, w chwili gdy widzi zwały trupów, pełzające zwłoki czy jego totalna głupota pod sam koniec, gdy pakuje się sam, jak niedoświadczony dzieciak, w poważne kłopoty... To już za dużo błędów jak dla mnie.Generalnie uczucia po pilocie mam mieszane - wizualnie ok, klimat w porządku, ale scenariusz kuleje, główny bohater nie grzeszy, jak na razie, inteligencją, a serwowane przez twórców ckliwe zagrywki jak wspomniana scena na stacji benzynowej albo rozterki pewnego murzyna też na mnie nie zrobiły dobrego wrażenia. W skali szkolnej 3+/6. Ale zobaczę co będzie dalej, przynajmniej w kilku następnych odcinkach.
Tak na marginesie zakończenia serialu, za które jakoś nie mogę się zabrać, bo inne ciekawsze produkcje są ciągle w kolejce przed LOSTem. 😉 Wpadła mi w oko reklama Gazety Wyborczej, która od 10 września będzie w piątki dołączać do każdego wydania płyty DVD z pierwszym sezonem serialu. Ceny w granicach 8-9 zł za jedną płytę z trzema odcinkami z tego, co pamiętam, więc nie za wysokie. Jak ktoś nie ma/nie widział można rozważyć zakup.
Od jakiegoś czasu chodzą słuchy, że Rome może się doczekać kontynuacji. Co prawda już nie na antenie HBO i nawet nie w telewizji, ale... na dużym ekranie. Podobno Bruno Heller (producent serialu) ma już scenariusz i studio chętne do kręcenia filmu. Są też szanse, że w nowej produkcji pojawią się Kevin McKidd oraz Ray Stevenson czyli serialowi legioniści Worenus i Pullo. Ja bym się z takiego obrotu sprawy bardzo ucieszyła, powrót jednej z najlepszych produkcji ostatnich lat, choćby w formie filmu zamykającego cała historię, to dobra wiadomość, zwłaszcza, że przyzwoitego kina historyczno-kostiumowego ostatnio jak na lekarstwo.
reszta na kasacje też zasłużyła
A mi akurat FlashForward trochę szkoda. Nie jest/była to może produkcja wybitna, ale solidna i zdążyłam polubić kilku jej bohaterów a i sama historia, osadzona w teraźniejszości bardzo mi odpowiadała. Chociaż gdybym miała wybierać między FF i V, to wolałabym, żeby na antenie została ta druga produkcja.
Napisy, czy tłumaczenie są w Star Treku fatalne.
Masz na myśli te oficjalne czy te fanowskie? Bo akurat spora część tłumaczeń fanowskich, m. in TOS (gdzie większość napisów to transkrypcje tłumaczeń robionych przez b. dobrą tłumaczkę, jaką jest Paulina Braiter, dla Wizja TV), prezentuje przyzwoity poziom. TNG czy DS9 też mają większość fanowskich napisów, dostępnych swego czasu na Think Tanku, na dobrym poziomie. Z ENT bywało znacznie gorzej, ale to już historia na temat o napisach - mamy taki, więc tam zapraszam. A wracając do TOS-a to akurat skorzystanie z fanowskich napisów do tego serialu nie powinno rodzić negatywnych odczuć względem ich twórców. 😉
Przyszedł taki moment..., że Kapeć zestarzał się o kolejny rok. Co prawda on sam pewnie tego nie zauważył w ferworze walki w STO, w której to grze próbuje ostatecznie rozwalić i tak już sfatygowany USS Walkijem, więc... Trzeba mu o tym przypomnieć. 😉 Wszystkiego najlepszego Piotrze i wielu kolejnych lat podczas których Twoje uszy staną się jeszcze bardziej szpiczaste. 😛
Dla mnie na razie całe mistrzostwa prezentują się bardzo ciekawie - świetne spotkania pierwszej rundy, w których Hendry męczył się okrutnie z chińskim kwalifikantem Zhangiem, Steve Davis pokazał klasę wygrywając z Markiem Kingiem po dobrej i bardzo emocjonującej rozgrywce w ostatnim "frejmie", wygrana Martina Goulda z Marco Fu... Dawno nie było tulu dobrych meczów na sam początek mistrzostw. I teraz w drugiej rundzie wyrównana walka Davisa z Higginsem, znów dobra gra Goulda, który bije o głowę Robertsona... Jak na razie dobre i warte oglądania mistrzostwa.
Kolejne mistrzostwa świata właśnie wystartowały. Trwa właśnie pojedynek Johna Higginsa z Barrym Hawkinsem. Ciekawa jestem jaką formę zaprezentuje obrońca tytułu, bo w pierwszych frame'ach jak na razie nie błyszczy.
Informacje o turniejowej drabince można znaleźć tutaj.
Przypominam, że od tego typu niezobowiązujących rozmów mamy w Mesie "Pogaduszki", a tu wypadałoby się trzymać tematu i pisać o Legend of the Seeker.
Odchodząc nieco od tematu zawartości serialu - gdyby ktoś chciał uzupełnić swoją kolekcję DVD o europejskie wydanie The Peacekeeper Wars i to za psie pieniądze, to powinien odwiedzić TheHut.com. Tam miniserię można aktualnie kupić poniżej 4 funtów, a z przesyłką do PL wyjdzie mniej niż 5 funciaków. Imo dobra okazja.
Podobnie Cally miała zostać zastrzelona w trzecim odcinku, ale wszyscy polubili aktorkę i została na stałe.
Co mnie akurat nie ucieszyło - nie spodobała mi się ta postać, taka nieszczęśliwa dziewczynka plącząca się innym pod nogami i nie wnosząca fabularnie prawie nic. Ja bym jej zniknięcia na samym początku nie żałowała. ;>
SPOILERY
Krótki update - obejrzałam pilota i uczucia mam bardzo mieszane. Nie to, że odcinek był zły, bo oglądało mi się go dość przyjemnie i większych dłużyzn nie było, więc jako popołudniowy zapychacz czasu sprawdził się nieźle, ale... Stężenie niedorzeczności, bzdur, cudów i ludzi pojawiających się znikąd przekroczyło normę - nawet jak na Lost.
Nie podoba mi się pomysł na rozdzielenie linii czasowej - nie lubię, jak akcja skacze bez przerwy to tu, to tam. Nie podoba mi się też dlatego, że obawiam się, iż wszystko pójdzie w kierunku połączenia czasów i spotkania się głównych bohaterów z własnymi sobowtórami.
Pojawienie się kolejnych obcych, ukrytych do tej pory zarówno przed rozbitkami (co jeszcze od biedy można zrozumieć) jak i przed ekipą Bena (w co nie chce mi się wierzyć) traktuję jako tworzenie scenariusza na zasadzie "skoro nie wiemy co zrobić, to wrzućmy na plan więcej ludzi, może coś się stanie". Generalnie cały wątek Jacoba i jego pomocników/wyznawców wygląda dla mnie na sklecony w pośpiechu, naciągany i bardzo niedopracowany. I nie widać, żeby się to miało zmienić. Jedynie Locke w nowym wcieleniu prezentuje się ciekawie.
