W takim razie musisz też zbojkotować inne filmy pełnometrażowe Star Treka, bo tam też są stare postaci i w każdym jest zupełnie inna historia.
Nie, to są kontynuacje historii/losów konkretnych bohaterów, tak jakby ktoś napisał Romeo i Julia 2 opisując losy rodzin po śmierci kochanków. A Abrams nie stworzył niestety kontynuacji, ani prequelu zgodnego z resztą opisanych już historii, tylko zmienił już te opisane.
Star Trek to szkielet na którym każdy buduje swoją historię.
Ja mu tego nie bronie, ale niech faktycznie zbuduje swoją historię ze swoimi bohaterami, zamiast przerabiać na swoją wizję coś co już zostało zrobione.
Ja mu tego nie bronie, ale niech faktycznie zbuduje swoją historię ze swoimi bohaterami, zamiast przerabiać na swoją wizję coś co już zostało zrobione.
Czyli nie jesteś fanem nowego Battlestara i generalnie "remejków"?
Jeśli ci już tak ci przeszkadza reboot Star Treka, to raczej atakuj Paramount, bo Abrams dostał tylko zlecenie i nie był to jego pomysł.
Melnikor: którą dokładnie historię Abrams zmienił? bo wcześniej nie wiedzieliśmy nic o Nero. Jest możliwe, że XII opowie znaną historię na nowo, bo Khana i Mitchella już znamy.
Czyli nie jesteś fanem "remejków"?
Generalnie tak, jedyne remaki które toleruje to całkowite (z pełną fabułą, zestawem postaci i wątkami głównymi) odtworzenie starego filmu przy użyciu nowych możliwości technicznych. Przerabianie starych historii jest dla mnie pokazem braku wyobraźni i własnych pomysłów (tak samo patrze na używanie imion postaci z filmów, książek itp. przez graczy np. w MMO)
@Fluor, wszystkie kolejne. Wybacz ale jeśli uważasz że zniszczenie większości Federacyjnej Floty i jednego ze światów założycielskich nie odbije się reperkusjami w kolejnych historiach to cóż... masz do tego prawo. Zarówno Klingoni jak i Romulanie byli wrogo nastawieni do Federacji, a jedynym co ich powstrzymywało była Flota, teraz mają wolną rękę i mogą wykrawać sobie dowolne kawałki z terytorium UFP. Większość Vulcan zginęło, a sama planeta została zniszczona, przekłada się to na zmiany w biografiach takich postaci jak np. Tuvok z Voy'a. A to jak dla mnie spora zmiana opisanych historii.
Z całym szacunkiem, kogo obchodzi Tuvok i jemu podobni...? Tego masz w Voy'u, ten nigdzie nie zniknął po premierze 11, jak już wspomniałem.Mamy swego rodzaju restart serii w nowych szatach - póki co z rozpoznawalną załogą, ale do czego to ostatecznie doprowadzi pozostaje nam jedynie poczekać i zobaczyć. Zniszczenie Vulcana było odważnym posunięciem, które może właśnie przełożyć się na ciekawie opowiedziane historie o odmiennym wizerunku niż w głównym uniwersum, gdzie Federacja bez wsparcia "tych logicznych" nie będzie już taka cudowna i idealna.A jeśli mam być zupełnie szczery, to uważam, że o wiele więcej we właściwym kanonie namieszał Enterprise niż ST11. Także co do samej jakości filmu to zarówno Generations, jak i Nemesis pozostawiają wiele więcej do życzenia jeśli chodzi o jakikolwiek sens niż twór Abramsa.I czy naprawdę chcecie dyskutować o sensie alternatywnych linii czasowych? Mało było odcinków treka z tym związanych, gdzie wszystko jest takie same, ale zarazem inne? Zarówno jeśli chodzi o światy równoległe, jak i alternatywne?Przyznam, że śledzę tę dyskusję jednym okiem, ale prawdę mówiąc pogubiłem się już co by niektórym najbardziej odpowiadało. Bo chwilami mam wrażenie, że pisemna deklaracja Abramsa o świadomości nienaruszalności jedynego i słusznego uniwersum? Oficjalne oświadczenie co do czasu i miejsca nowego tworu? Geez...
Przerabianie starych historii jest dla mnie pokazem braku wyobraźni i własnych pomysłów
No chyba właśnie ślepe i bezmyślne przerabianie starych historii robiąc to tylko po to, by poużywać sobie nowej techniki jest dla mnie pokazem braku wyobraźni i własnych pomysłów.
przekłada się to na zmiany w biografiach takich postaci jak np. Tuvok z Voy'a
To się na nic nie przekłada, gdyż jest jedno cudowne stwierdzenie które daje Tuvokowi i innym święty spokój: wszechświat równoległy. I wszystko w temacie.
Melnikor, Powód dla którego wykorzystuje się znane postaci, czy jest to przeniesienie opowieści w nasze czasy, czy też z powodów marketingowych nie ma znaczenia. Mechanizm jest ten sam. Szekspira tez można napisać na nowo. Nie zmienia to faktu, że oryginał jest oryginałem i tak już będzie zawsze. A cała reszta to dywagacje na temat. Komu się to podoba, to brnie w to, komu nie, to zostawia to w spokoju i idzie dalej.
Ja mu tego nie bronie, ale niech faktycznie zbuduje swoją historię ze swoimi bohaterami, zamiast przerabiać na swoją wizję coś co już zostało zrobione.
Ale dlaczego? Gdzie to jest zabronione. Jestem w stanie zrozumieć ten tok rozumowania, jeśli by Abrams wykupił prawa do całego Star Treka jaki powstał i np. ingerował w fabułę oryginalnej serii w sposób w jaki robił to G. Lucas w Star Wars. Ale jeśli tworzy jakąś swoją opowieść na luźnych motywach z wykorzystaniem znanych postaci, to do diabła, niech to robi. Zostanie potem oceniony. Każdy z dotychczasowych filmów pełnometrażowych mógłby zostać zrobiony pod innym tytułem i z innymi aktorami, bez straty dla nikogo. Takie rozumowanie jest co najmniej naciągane.
Nie oszukujmy się. Żaden Trek, czy to film, czy serial nie jest szczególnie ambitny, intelektualnie i filozoficznie wyzywający (generalnie). Piszecie, że czasem trzeba odejść trochę od tematu, nabrać dystansu, aby nakręcić coś dobrego. Pytanie brzmi - czy film J.J-a osiągnął ten cel? Czy jest rewolucyjny i czy usprawiedliwione było wprowadzenie tak licznych zmian? Przy czym nie mam na myśli samej fabuły, która mniej-więcej jest w porządku.Co do przytaczanego tu nBSG - co właściwie jest w nim takiego rewolucyjnego i lepszego od oryginału? Efekty specjalne? W dużej mierze tak - w końcu minęło 20-kilka lat. Gra aktorska? Po prostu obecnie gra się inaczej, ale czy oznacza to, że lepiej? Fabuła? Skąd! Wszystko jest takie samo, lub nieznacznie zmienione/rozwinięte w stosunku do pierwowzoru.
Co do remake'ów, nowych i starych wątków... polecam zapoznać się z odcinkiem TOS The Cage. Jedno zdanie z podsumowania, jakie mamy na Memory Alpha: "This episode is difficult to reconcile with canon in many instances."Gene Roddenberry przeprawiał Treka zanim to było modne. 😉
Rozróżnij kiedy ktoś przenosi starą historię w nowe scenografię (patrz wymieniony Romeo i Julia), a kiedy ktoś tworzy całkiem nową historię wykorzystując stare postaci głównie jako zabieg marketingowy.
Gdyby zamiast Star Trek film nazywałby się "JJ Abrams wstawsedowolnybezsens", a postaci otrzymały by inne imiona film na niczym by nie stracił a większość widzów nawet by go z trekiem nie powiązała.
No tutaj to już przegiąłeś 😀 Gdybym obejrzał Star Trek Abramsa bez żadnego napisu i bez dźwięku - to też nie miałbym żadnych wątpliwości że to Star Trek, a nie całkiem inny film sf 😀 I myślę że zdecydowana większość znających Star Trek'a przyzna mi rację 🙄
Jakby ST:TNG nazwa Next Generation Whatever to też większość dzisiejszych widzów (poza Trekies) nie wiedziałaby, że to Star Trek. Melnikor, czepiasz się jak nie przymierzając - ja 😉
To czepianie się jest naprawdę bezsensowne, jak już pisało miliard osób przede mną - oryginalna linia czasowa cały czas gdzieś tam jest. Powstała tylko nowa odnoga i w niej niech se Abrams robi co tylko mu się żywnie podoba, póki tylko będzie się to dobrze oglądało i dostarczało emocji.
niech se Abrams robi co tylko mu się żywnie podoba, póki tylko będzie się to dobrze oglądało i dostarczało emocji.
Problem jedynie w tym, że - jak dla mnie oczywiście - ST XI nie posiadał wymienionych przez Ciebie zalet, i przypuszczam że podobnie będzie z XII. Ale to już kwestia indywidualnych gustów. Szkoda tylko, że twórczość Abramsa zamyka poniekąd drogę innym, którzy mogliby stworzyć coś ciekawszego w tym uniwersum.
