Forum Trek.pl Newsy Star Trek Wreszcie znamy zarys fabuły Star Trek Into Darkness

Wreszcie znamy zarys fabuły Star Trek Into Darkness

Wyświetlanie 15 wpisów - od 31 do 45 (z 57 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • fluor
    Klucznik
    #108996

    Przeglądałem niedawno stare Pathfindery, a w nich recenzje kinowych ST. Zarówno w NEM jak i ST VI była na końcu uwaga: minusy filmu - kilka buraków (błędów w kanonie).

    Slawek
    Moderator
    #108997

    Nikt niczego nie zmienił. Wasze ukochane TOSy i inne nadal tam są. Płyty DVD i Blu-Ray nie zniknęły magicznie z półek sklepowych, wymazane z egzystencji wraz z momentem wyjścia ST Abramsa do kin.Alternatywne uniwersum - wszystko może się zdarzyć i wszystko może przybrać odmienny wizerunek. Gdyby wszyscy się tak sztywno trzymali reguły "nie zmieniaj bo to profanacja", to nie dostalibyśmy chociażby świetnego BSG od Moore'a, a wszelkie próby stworzenia czegoś podobnego krytykowane by były przez "odtwórczość" i "ściąganie pomysłów".Ba. Gdyby ST miał się trzymać swych korzeni to zanudziłby współczesną widownię na śmierć, a taki DS9 w ogóle by nie miał racji bytu, bo przecież to już absolutnie nie ta sama seksistowska sielanka co TOS.ST Abramsa okazał się przyjemnym filmem akcji dla mnie. Odmóżdżającym ze stertą baboli, ale takim, który mógłbym do piwa obejrzeć ponownie z niemałą chęcią. Takie "guilty pleasure". Więcej tu akcji niż idealizmów i morałów czy innego biadolenia, ale efekt końcowy okazał się na tyle satysfakcjonujący, że chętnie się wybiorę do kina na sequel.A jak komuś się nie podoba, to niech nie ogląda - proste. Oryginalna koncepcja ST w dzisiejszych czasach nie miałaby racji bytu i nawet z porządnym budżetem i wykonawcą zapewne dostałby cancel po paru sezonach. To samo z filmami - dzisiejsza widownia nie usiedziałaby nawet na Wrath of Khan. Nie musi nam się taki stan rzeczy podobać, ale niestety prędko się to nie zmieni, więc równie dobrze można zaakceptować to co się ma, albo nie zawracać sobie nowościami głowy i zamiast tego odkurzyć dvd ze starymi serialami.

    r_ADM
    Uczestnik
    #108999

    zapewne dostałby cancel po paru sezonach.

    Optymista 🙂

    Melnikor
    Uczestnik
    #109000

    Alternatywne uniwersum - wszystko może się zdarzyć i wszystko może przybrać odmienny wizerunek. Gdyby wszyscy się tak sztywno trzymali reguły "nie zmieniaj bo to profanacja", to nie dostalibyśmy chociażby świetnego BSG od Moore'a, a wszelkie próby stworzenia czegoś podobnego krytykowane by były przez "odtwórczość" i "ściąganie pomysłów".

    Aha czyli faktycznie mogę napisać że Gandalf kichnął, zmienił historię i sprzedawać to pod szyldem Władcy Pierścieni.

    Ba. Gdyby ST miał się trzymać swych korzeni to zanudziłby współczesną widownię na śmierć, a taki DS9 w ogóle by nie miał racji bytu, bo przecież to już absolutnie nie ta sama seksistowska sielanka co TOS.

    To akurat jest ewolucja uniwersum, następujące po sobie w sposób chronologiczny serie różniły się od siebie, ale nie odrzucały poprzedników.

    ST Abramsa okazał się przyjemnym filmem akcji dla mnie. Odmóżdżającym ze stertą baboli, ale takim, który mógłbym do piwa obejrzeć ponownie z niemałą chęcią. Takie "guilty pleasure". Więcej tu akcji niż idealizmów i morałów czy innego biadolenia, ale efekt końcowy okazał się na tyle satysfakcjonujący, że chętnie się wybiorę do kina na sequel.

    Owszem jako film akcji był dobrym, ale to nie zmienia faktu że nadal uważam iż logo ST wciśnięto tam tylko aby ściągnąć dodatkowych widzów do kin.

    A jak komuś się nie podoba, to niech nie ogląda - proste. Oryginalna koncepcja ST w dzisiejszych czasach nie miałaby racji bytu i nawet z porządnym budżetem i wykonawcą zapewne dostałby cancel po paru sezonach. To samo z filmami - dzisiejsza widownia nie usiedziałaby nawet na Wrath of Khan. Nie musi nam się taki stan rzeczy podobać, ale niestety prędko się to nie zmieni, więc równie dobrze można zaakceptować to co się ma, albo nie zawracać sobie nowościami głowy i zamiast tego odkurzyć dvd ze starymi serialami.

    I ponownie w takim wypadku powinna nastąpić ewolucja uniwersum, a nie abominacja. A tak mamy sytuację gdzie Abrams po prostu tworzy swoją wizję/wersję już opowiedzianej historii. Tu nie ma jak w przypadku dotychczasowych filmów czy seriali mniej lub bardziej ścisłej kontynuacji, tutaj wszystkie filmy i seriale nakręcone do tej pory zostają skreślone a całe uniwersum pisane od nowa.

    Jamjumetley
    Uczestnik
    #109001

    Alternatywne uniwersum - wszystko może się zdarzyć i wszystko może przybrać odmienny wizerunek. Gdyby wszyscy się tak sztywno trzymali reguły "nie zmieniaj bo to profanacja", to nie dostalibyśmy chociażby świetnego BSG od Moore'a, a wszelkie próby stworzenia czegoś podobnego krytykowane by były przez "odtwórczość" i "ściąganie pomysłów".

    Jak dla mnie, może sobie Abrams zmieniać co tylko chce. Niech tylko ma trochę uczciwości i cohones, aby powiedzieć, że robi remake, którego z poprzednikami nic nie łączy. Wszystkim wyszłoby to na zdrowie. Ortodoksyjni Trekkes mieliby zamknięte usta, bo to przecież nowe rozdanie. Abrams miałby totalną wolność. Widownia mogłaby sobie wybrać, która wersja jej bardziej odpowiada.

    Tymczasem Abrams łączy dwie linie czasowe przy pomocy podróży w czasie i osoby Spocka. Wsadza się tym samym w pewne ramy, których nie może przekraczać. Może dla szarego widza nie ma to znaczenia, ale jeżeli ktoś zna starego Treka od podszewki, dostrzeże masę nielogiczności. Dlaczego nowy Chekov jest starszy od oryginalnego? Czyżby zupełnie inna osoba? Dlaczego okręt klasy Constitution jest większy od klasy Galaxy? Pewnie - nie warto się takimi pierdółkami przejmować, zdrowia sobie psuć, czy wpadać w jakąś depresję, ale jednak niesmak pozostaje.

    fluor
    Klucznik
    #109002

    Moim zdaniem oprócz buraków możemy znaleźć w jedenastce masę nawiązań i motywów nawiązujących do kanonu, więc mówienie o odrzuceniu i abominacji wydaje mi się pewnym nadużyciem.

    Slawek
    Moderator
    #109007

    Trekkies nie zadowoli nic chyba...

    Mel, nic byś nie sprzedał, bo nie masz do LotRa praw. 😛 A co do ewolucji vs abominacji - każdy to interpretuje na swój sposób. Dla wielu osób taki DS9 był tragedią, bo odszedł od wspomnianych schematów TOS i TNG, podczas gdy dla innych była to właśnie oznaka ewolucji serii, o której VOY czy ENT już zapomniały.

    Modlą się fani do tych swych ideałów i ostatecznie nic nikogo w pełni nie zadowoli. Powiedzą, że remake, to zaczną się burzyć, iż kasują im oryginalne uniwersum. Zrobili alternatywne uniwersum, to też źle, bo inaczej teraz wszystko wygląda niż powinno i nadal narusza święty Ą Ę kanon.

    Nie wiem, może po prostu to ja mam treka już na tyle głęboko w poważaniu, że mnie takie duperele nie interesują. Jeśli już, to o wiele większą uwagę zwróciłem na świetnego aktora grającego McCoya czy Scotty'ego, na uwspółcześnienie starych patentów, zmodernizowanie pewnych elementów oraz pomniejsze nawiązania i "fun" płynący z seansu. A pomniejsze babole, które wyłapuje się głównie kiedy zaczyna się faktycznie nad wszystkim zastanawiać (np. dlaczego okręt kosmiczny jest budowany na ziemi? czemu do akademii się werbuje jak do wojska? itp.) są mi prawdę mówiąc obojętne.

    No serio, przeszkadza Wam logo ST to zamknijcie oczy na ekranie tytułowym. 😛 Bo teraz będzie albo to, albo nic. No chyba, że na upartego zaliczymy też STO, którego tło fabularne jest głębokie jak kałuża. A co tak naprawdę sobie uznajecie za świętość a co nie, to mało kogo tam w wytwórni prawdę mówiąc obchodzi.

    PS. Co do remake'ów, polecam sobie policzyć ile nowości filmowych ostatnich lat to właśnie albo remake'i staroci, albo jakieś z choinki urwane sequele. Zresztą, RLM do porusza w swej recenzji ST11 - http://redlettermedia.com/plinkett/star-trek/star-trek-09/

    Jamjumetley
    Uczestnik
    #109018

    Modlą się fani do tych swych ideałów i ostatecznie nic nikogo w pełni nie zadowoli. Powiedzą, że remake, to zaczną się burzyć, iż kasują im oryginalne uniwersum. Zrobili alternatywne uniwersum, to też źle, bo inaczej teraz wszystko wygląda niż powinno i nadal narusza święty Ą Ę kanon.

    Niech zdecydują się na jeden kierunek zamiast wisieć w próżni.

    Nie wiem, może po prostu to ja mam treka już na tyle głęboko w poważaniu, że mnie takie duperele nie interesują. Jeśli już, to o wiele większą uwagę zwróciłem na świetnego aktora grającego McCoya czy Scotty'ego, na uwspółcześnienie starych patentów, zmodernizowanie pewnych elementów oraz pomniejsze nawiązania i "fun" płynący z seansu.

    Urban i Pegg są jednymi z najmocniejszych stron filmu, co ciekawe - z różnych powodów. Pierwszy jest świetnym naśladowcą Kelly'ego, za to drugi jest nową interpretacją (i nareszcie Scotty mówi ze szkockim akcentem!).

    PS. Co do remake'ów, polecam sobie policzyć ile nowości filmowych ostatnich lat to właśnie albo remake'i staroci, albo jakieś z choinki urwane sequele. Zresztą, RLM do porusza w swej recenzji ST11 - http://redlettermedia.com/plinkett/star-trek/star-trek-09/

    Na pewno zobaczę. Również coś polecę w kwestii odświeżania starych kotletów - Everything is a Remix, part 2.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #109022

    Lo'rel jeśli jakaś historia/świat/uniwersum zostało stworzone i opisane nie powinno się go zmieniać, zwłaszcza jeśli autor już nie żyje.

    Nie zgadzam się. Szekspir nie żyje od wieków, a jednak z powodzeniem zekranizowano Romeo i Julię z L. DiCaprio, przenosząc parę kochanków w 20 wiek. Wspomniany przez Slawka BSG, też jest świetnym przykładem tworzenia uniwersum na nowo. Oryginałom nic się nie stanie, one nie znikną. Natomiast stworzyc coś nowego zawsze można.

    Aha czyli faktycznie mogę napisać że Gandalf kichnął, zmienił historię i sprzedawać to pod szyldem Władcy Pierścieni.

    A czemu nie? Jeśli tylko uznasz, że musisz stworzyć swoją wersje Władcy Pierścieni, to czemu by tego nie zrobić? Jeśli miałoby się to spodobać to tym bardziej. Nie czyńmy świętości z czegoś, co nią nie jest. Nie sądzę jedynie, żebyś mógł to sprzedawać ot tak. Wykup prawa do franczyzy i zrób z nią potem co Ci się żywnie podoba. Efekty oceni publiczność, czytelnicy, odbiorca tej twórczości.

    Abrams przeforsował swoją wizję Star Treka i ona się przyjęła na tyle, że powstaje kolejny film oparty na tej wizji.

    Jamjumetley zgadzam się, że JJ powinien jednak odciąć się od oryginalnej serii i pisać swoją historie przyszłości po swojemu. Po nim pewnie i tak przyjdą inni i zrobią to też po swojemu. Co wcale nie jest niespotykana praktyką dzisiaj.

    Mordah
    Uczestnik
    #109024

    Trekkies nie zadowoli nic chyba...

    Oj, bez przesady. Zadowoliło nas chociażby niepowodzenie serwisu star-trek.com.pl.

    Zarathos
    Uczestnik
    #109025

    Tymczasem Abrams łączy dwie linie czasowe przy pomocy podróży w czasie i osoby Spocka. Wsadza się tym samym w pewne ramy, których nie może przekraczać.

    Dlaczego nie?

    Zmiana linii czasowej może oznaczać wszystko. Kleopatra nie została kochanką Antoniusza tylko Oktawiana, Cezar nie został zamordowany, Cesarstwo nie przeszło na chrześcijaństwo, Napoleon wygrał pod Waterloo (albo podbił Rosję), Vulcanie nie wylądowali na Ziemii, trzecia wojna rozegrała się w inny sposób...

    W końcu w VOY i TNG pokazano jak niewiele trzeba, żeby kompletnie zmienić linię czasową w coś, co nie będzie przypominać oryginału. Więc niby dlaczego Abramsowa linia czasowa ma się wiązać z oryginałem w jakikolwiek sposób poza ogólnie pojętą fizyką (napęd warp etc)?

    Smiecho
    Uczestnik
    #109026

    No nie do końca. W tym konkretnym przypadku linia czasowa do momentu wyjścia statku "z przyszłości", czyli do roku 2233 była jedna. Dopiero wtedy fakt pojawienia się Narady rozdzielił linię czasu na dwie. W jednej - nazwijmy ją umownie "oryginalną" - wszystko działo się tak, jak w serialach i pierwszych dziesięciu filmach. Druga, to znana z filmu Abramsa.

    Innymi słowy Cezar został zamordowany, Napoleon przegrał pod Waterloo i do roku 2233 wszystko powinno w obu filmach wyglądać tak samo. Źle napisałem... Historia znana przez bohaterów w obu liniach czasowych do roku 2233 powinna być identyczna.

    Oczywiście mamy tu kilka paradoksów, bo przecież bohaterowie z pierwszej linii czasowej pojawiali się przed rokiem 2233 i troszkę w historii namieszali (Sisco i przypadek Gabriela Bella, Katarzynka i jej załoga w 1996, itd, itp). Jak mogli się tam pojawić, skoro linia czasowa została zmieniona? To jednak już nie na moją głowę...

    Melnikor
    Uczestnik
    #109027

    Nie zgadzam się. Szekspir nie żyje od wieków, a jednak z powodzeniem zekranizowano Romeo i Julię z L. DiCaprio, przenosząc parę kochanków w 20 wiek. Wspomniany przez Slawka BSG, też jest świetnym przykładem tworzenia uniwersum na nowo. Oryginałom nic się nie stanie, one nie znikną. Natomiast stworzyc coś nowego zawsze można.

    Rozróżnij kiedy ktoś przenosi starą historię w nowe scenografię (patrz wymieniony Romeo i Julia), a kiedy ktoś tworzy całkiem nową historię wykorzystując stare postaci głównie jako zabieg marketingowy.

    Gdyby zamiast Star Trek film nazywałby się "JJ Abrams wstawsedowolnybezsens", a postaci otrzymały by inne imiona film na niczym by nie stracił a większość widzów nawet by go z trekiem nie powiązała. Natomiast w przypadku RiL czy też BSG taki zabieg nic by nie dał, gdyż i tak czułoby się odnośniki do orginałów

    master_bruce
    Uczestnik
    #109028

    Każda podróż w czasie zakłóca linię, więc każda podróż w czasie przyczynia się do powstania alternatywnej rzeczywistości, z większymi lub mniejszymi zmianami. Podróż 'starego' Spocka nie była wyjątkowa przecież.Ja nie mam nic do tego, że Abrams 'namiesza' w Star Treku. Te wszystkie reeboty, restarty i inne takie o ile są robione z głową i z odpowiednim podejściem do tematu mogą wyjść serii na dobre.

    Mordah
    Uczestnik
    #109029

    Rozróżnij kiedy ktoś przenosi starą historię w nowe scenografię (patrz wymieniony Romeo i Julia), a kiedy ktoś tworzy całkiem nową historię wykorzystując stare postaci głównie jako zabieg marketingowy.

    W takim razie musisz też zbojkotować inne filmy pełnometrażowe Star Treka, bo tam też są stare postaci i w każdym jest zupełnie inna historia.

    Każda podróż w czasie zakłóca linię, więc każda podróż w czasie przyczynia się do powstania alternatywnej rzeczywistości, z większymi lub mniejszymi zmianami.

    Tego rozumiem doświadczyłeś osobiście.

    Ja wyjątkowo zgodzę się ze Sławkiem. Jest cała sterta starych filmów i seriali, nikt wam tego przecież nie zabrał. Ja np. nie uznaje ostatniej płyty Guns N'Roses, bo to jest kupa, ale nie przeszkadza mi to w wielbieniu tego zespołu.

    Człowiek dostał zadanie żeby odświeżyć trochę serię i wziął młodych aktorów, bo starych przecież nie mógł wziąć. Uwspółcześnił wygląd mostka i statku, bo przecież nikt rozsądny by nie chciał żeby to wyglądało jak w TOS.

    Wymyślił nową historię, bo nie chciał kręcić nowej wersji V'gera i zrobił to jak uważał za słuszne.

    Nazwa statku się zgadza, nazwiska załogantów też, również nazwa federacji się zgadza jak i obcych ras, więc jeśli chodzi o zgodność wszystko jest raczej ok poza kilkoma szczegółami.

    Więc wg mnie zrobił dokładnie to samo co ten pan od nowej wersji "Romeo i Julii", tylko że dzieło Szekspira jest stałe, a Star Trek to szkielet na którym każdy buduje swoją historię.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 31 do 45 (z 57 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram