Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Sesja RPG Wojna Federacyjno-Kardazjańska

Wojna Federacyjno-Kardazjańska

Wyświetlanie 15 wpisów - od 31 do 45 (z 355 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Corvus
    Uczestnik
    #22042

    - Jesteśmy w układzie – zabrzmiał w ciszy głos Scott’a- Widzę – odparł kapitan – Tom jak sytuacja?- Ciekawa, sir. Kardasianie mają tu osiem Galorów, osiem Tong i pięć Hideki. W sumie 21 okrętów. My, to znaczy, nasza grupa plus Garibaldi, Coribiell i Keokuk ukryte w gazowym gigancie.- No proszę, mają przewagę liczebną, poza tym ich okręty są skoncentrowane w jednej formacji. Mają wszystkie atuty. – kwaśno zauważyła pierwsza – Przydałby się nam jakiś as w rękawie. - Ależ mam asa - odpowiedział spokojnie Corvus – Pozostaje pytanie jak go optymalnie wykorzystać.- Mamy, a cóż to niby jest?- To my Tora , to my. – ta wypowiedz zdziwiła większość obsady mostka. Zdziwiła tych którzy nie znali swojego kapitana zbyt dobrze. Reszta już przeczuwała o co chodzi. – Panie Shibar, proszę o kodowane łącze z USS Wraith.- Łącze otwarte..- „ Kapitanie Styczyński właśnie przeprowadziłem symulacje taktyczną i wynika z niej, że mamy maksymalnie 45% szans na zwycięstwo w tej bitwie. Nie jest to w prawdzie wynik pewny, ale nie jest też zbyt optymistyczny. Jednak łączę się z panem by przekazać, że chyba mam sposób by zniwelować liczebna przewagę. Mianowicie ‘specjalne’ wyposażenie mojego okrętu umożliwia mi zakłócanie łączności i sensorów kardasiańskich jednostek, niestety efekt ten może się utrzymać tyko przez około 30 sekund. Po tym czasie oficerowi Unii powinni sobie poradzić ze zniwelowaniem moich zakłóceń, mimo to nie wykluczam że może się im zająć dużo więcej czasu. Poza tym mam na pokładzie 2 sondy zmodyfikowane w taki sposób by działały jako przekaźniki i wzmacniacze sygnałów. Wystrzelenie ich w górne warstwy gazowca powinno nam umożliwić połączenie z okrętami które się tam ukrywają. Czekam na pańska opinie i rozkazy. Corvus koniec.”- Wierzysz że to się uda, tak jak planujesz? – spytała pierwsza- Nie w 100%, ale coś i tak musimy zrobić by przeżyć dzisiejszy dzień...

    Zarathos
    Uczestnik
    #22043

    - Kapitanie, przekaz z Princeton, tylko tekst. Jurek podniósł głowę znad wykresu taktycznego i spojrzał na Fiji Gerreno, oficera operacyjnego - na moją konsolę.Gdy na ekranie pojawil się tekst, Jurek tylko mruczał "ciekawe, ciekawe". W końcu skończył- Fiji, przekaz na Princeton. Zatwierdzam, użyć sond jak najszybciej. Zakłucani użyć tylko na mój wyraźny rozkaz. Wraith, koniec.- Poszło sir, mam sygnał zwrotny z Princeton. - Znakomicie.

    Wolf
    Uczestnik
    #22045

    Olympus starał sie odtrzymać kroku USS Precious choc miał z tym małe problemy układy chłodzenia grzały się ale naszczęście powoli, jesli wszytsko pójdzie zgodnie z założeniami dotrą do celu bez żadnych przeszkód. Co pewien czas do Mirandy docierały raporty z pola walki lecz nie napawały one optymizmem. Kapitan Mandela zdążył sie juz do tego przyzwyczaić, brał udział w mniejszych lub większych potyczkach ale to było zupełnie coś nowego, teraz akcje zaczepne trzeba będzie prowadzić z rozwagą, kiedyś flota federacji mogła się zmierzyć z każdą siłą teraz też ale ta siła ma obecnie ciut wiecej jednostek, zniszczysz jedną i w chwilę później sam podzielisz jego los zniszczony przez dwie inne jednostki.Charlie powoli przeciągnał sie na fotelu a następnie wstał, przeszedł się po mostku, zamówił coś w replikatorze i wrócił na fotel.- Spało sie odbrze- Tak ... odparł po dłuższej chwili Ziewnął i przeciągnął sie jeszcze raz- Teraz ty powinieneś się przespać chociaż pół godziny, dobrze ci to zrobi- Nie dziękuję, może później- Jak chcesz- Sternik, co z napędem, stabilny??- Tak, choć dobrze by było jak tylko dolecimy wentylować całą maszynownie na kilkadziesiąt sekund, to znacznie obniży temp układów.- Zobaczymy jak dolecimy na miejsce- Na 10 minut przed dotarciem do celu cała załoga ma stawić się na swoich stanowiskach, musimy być w pełnej gotowości.Miranda nadal leciała w warp choć była juz wiele km bliżej do celu.

    Reyden
    Uczestnik
    #22051

    Kapitanie , wg. rozkazów mamy wlecieć w atmosferę gazowego giganta i wraz z USS Drow uratować zdajdujące się tam okręty GF .Ja : Osłony na maximum , kod niebieski meldowac o najdrobniejszych uszkodzenaich , ruszamy

    Kronos
    Uczestnik
    #22058

    Rozdział IV

    Układ Arthus dwie godziny po zaprzestaniu walk……………

    Cardassiański okręt dowodzenia C.S.U Kraxon dowodzony przez Legata Kella powoli zbliżał się w kierunku zgrupowania Cardassiańskiej Pierwszej Floty krążącej wokół uszkodzonej instalacji Gwiezdnej Floty.

    - Wygląda na to że Gul Toran wyparł z systemu okręty wroga - zasugerował Glinn Parn stojąc obok fotela dowódcy……

    - Tak….. nawiązać kontakt z C.S.U Aldara, sternik kurs prosto na stację - rozkazał Legat

    Trzy okręty nieznacznie przyspieszyły ……..

    - Legacie przekaz z ….. stacji…. To Gul Toran - zameldował oficer

    - Widać już się zadomowił - zażartował Parn

    Legat odpowiedział uśmiechem poczym polecił…….

    - Na główny ekran

    Obraz stacji i krążących wokół niej okrętów zniknął ukazując wnętrze federacyjnej instalacji……..

    - A Legat Kell - zaczął Gul Toran - Miło pana widzieć, jak pan już pewnie zdążył zauważyć system Arthus należy do nas.

    - Gratuluję, raporty wskazywały na trudności związane z wyparciem okrętów Gwiezdnej Floty. Rozumiem iż uporał pan się z tym problemem. – pytająco stwierdził Legat

    - Tak, stacji broniła flotylla 7 okrętów. Stawiały one zaciekły opór jednak w końcu musiały dać za wygraną. Udało nam się zniszczyć 4 spośród 7 okrętów ponosząc przy tym niewielkie straty. Pozostałe wrogie jednostki albo uciekły albo kryją się gdzieś w pobliżu liżąc swoje rany. Ich wykrycie to tylko kwestia czasu. – zameldował Toran

    - Dobrze, ich wyeliminowanie jest teraz priorytetowe. Ostatnią rzeczą jaką teraz potrzebujemy jest federacyjny okręt „czyhający za rogiem”.

    - Już się tym zająłem wysyłam silną eskadrę na poszukiwania tych okrętów - odpowiedział Toran

    - Musimy odpowiednio rozłożyć nasze siły, jaki jest status stacji ?

    Gul Toran szybko poprosił o pad z aktualnym raportem poczym zameldował………

    - Niewielkie uszkodzenia poszycia, minimalne osłony ……. brak aktywnego uzbrojenia. Ogólnie nie jest źle w ciągu paru dni zakończymy naprawy. Na razie Pierwsza Flota zapewni jej odpowiednią osłonę.

    - Ta stacja jest dla nas cennym łupem nie możemy pozwolić sobie na jej stratę. Mój okręt za parę minut wejdzie w zasięg transporterów, za godzinę proszę się przesłać na pokład okrętu dowodzenia. Oczekuję pełnego raportu dotyczącego stanu zdobytych instalacji i gotowości floty. – rozkazał Legat

    - Tak jest, będzie pan zadowolony zapewniam – odparł Gul Toran poczym przerwał połączenie……..

    Klika minut później trzy okręty klasy Galor zbliżyły się do stacji kosmicznej mijać po drodze flotyllę 15 okrętów ruszających na poszukiwania niedoszłych ofiar. Legat Kell wykorzystując chwilę wytchnienia udał się do swojej kajuty chcą przemyśleć następne posunięcia. Wszystko wskazywało na to iż pomimo początkowych trudności wynikających z nierzetelnych danych dostarczonych przez wywiad początkowa faza inwazji na terytorium Federacji zakończyła się sukcesem. Wszystkie cele zostały osiągnięte, a co ważniejsze straty własne były minimalne. Wróżyło to dobrze na przyszłość i uspokajało trochę Legata.

    Będąc już w swojej kajucie Kell rozsiadł się wygodnie w fotelu popijając lampkę kanaru. Miał jeszcze prawie godzinę do spotkania z Gulem Toranem i dobrze wiedział iż Glinn Parn zadba o wszystkie potrzebne dane. Trochę relaksu dobrze mi zrobi – pomyślał i rozkazał komputerowi odtworzyć jego ulubioną operę…………

    Tymczasem zarówno na pokładzie zdobycznej stacji jaki i na okrętach Cardassiańskiej Pierwszej Floty panował duży ruch. Gul Toran nie próżnował, stacja roiła się od mechaników, żołnierzy i innego personelu przesłanego tu z krążących w pobliżu okrętów. Gul Toran był zdolnym dowódcą, przełożeni cenili go za sumienność natomiast podwładni za uczciwość. Toran na pierwszym miejscu stawiał zawsze bezpieczeństwo swoich ludzi dlatego teraz zależało mu tak bardzo na przywróceniu pełnej mocy osłon stacji.

    Jak na razie dopisywało mu szczęście, udało mu się zająć dwa systemy i dwie znajdujące się w nich instalacje. Stacja kosmiczna i nasłuchowa z strategicznego punktu widzenia były cenną zdobyczą o którą należało teraz odpowiednio zadbać. W sumie do dyspozycji Toran miał w tej chwili 41 okrętów zapewniających obecnie osłonę. Stację nasłuchową chroniła grupa 19 okrętów natomiast tu w systemie Arthus krążyła w gotowości flotylla 22 okrętów. W pobliżu stacji Toran pozostawił 7 okrętów w tym trzy należące do eskadry Legata Kella. Pozostałe jednostki wyruszyły na poszukiwania uszkodzonych wrogich okrętów. Patrząc na konsolę wyświetlającą graniczne systemy Toran zastanawiał się jaki ruch wykona teraz Gwiezdna Flota………..

    Nagle uwagę Gula zwrócił sygnał przychodzącej wiadomości…….

    - Dowódco ! Odbieramy przekaz od grupy poszukiwawczej……….. wykryli flotyllę okrętów Gwiezdnej Floty która właśnie weszła do systemu w pobliżu gazowego giganta ! - zameldował młody oficer

    - Czerwony alarm ! Powiadomić wszystkie okręty o zagrożeniu ! Wysłać rozkaz do grupy poszukiwawczej mają przechwycić te okręty ! Muszę wiedzieć ile ich jest ! - rozkazał szybko Toran

    - Tak jest ! – odparł oficer

    Na stacji rozległ się sygnał alarmowy, a krążące wokół niej okręty zaczęły zajmować pozycje obronne. W tym samym czasie flotylla 15 okrętów z maksymalną prędkością ruszyła w kierunku okrętów Gwiezdnej Floty………………

    ********************************

    Od MG : Posty zaczniecie pisać jak zawsze po wprowadzeniu Seldona 😉

    Seldon
    Uczestnik
    #22059

    Arthus II, granica federacyjno-kardazjańska. Jednostki Gwiezdnej Floty zajęły pozycje na orbicie gazowego giganta, aby przygotować się do zawiadomienia ukrywających się wewnątrz atmosfery planety okrętów i szybkiego odwrotu z racji przewagi sił Kardazjańskich. Na sensorach widoczne już były dokładnie cztery federacyjne wraki, jakie pozostały w systemie po ofensywie Unii. Nikt nie łudził się, że pozostaną oni niewykryci przez liczną wrogą flotyllę, która znajdowała się przy przejętej, aczkolwiek przedstawiającej małą stricte bojową wartość stacji kosmicznej. Już podczas zbliżania się na miejsce wykryto odłączającą się od stacji grupę czternastu okrętów, które szybko udało się zidentyfikować jako cztery klasy Galor i po pięć Hideki i Tonga. Zdawało się, że grupa nie wykryła ukrywających się w pobliżu jednostek Gwiezdnej Floty, lecz po chwili wyraźnie zmieniła kurs i ustawiła go na przechwycenie gazowego giganta. Przewaga była wyraźnie po stronie kardazjańskiej, dlatego też liczyła się każda sekunda - zawiadomienie USS Keokuk i USS Garibaldi było kluczowe. Okręty Federacji miały znaleźć się w zasięgu wrogiego uzbrojenia za dwie i pół minuty, które pozostawało na przygotowanie się do walki. Kapitan Styczyński przewidywał użycie pewnej niespodzianki wobec Kardazjan - aczkolwiek była to niespodzianka bardzo niehumanitarna, a więc z całą pewnością nie zostałaby pochwalona przez dowództwo, gdyby została użyta w momencie, który by tego nie wymagał - jednakże wszelkie znaki wskazywały, iż znajdzie się okazja do wykorzystania "brudnych torped" pomimo ich kontrowersyjnej przydatności nawet wśród załogi USS Wraith.Paryż, Ziemia. Promienie jesiennego słońca wpadały do wnętrza gabinetu na trzydziestym piątym piętrze, rozjaśniając je i sprawiając, że wszystko nabierało złotawego koloru. Za oknem znajdowała się doskonale widoczna zabytkowa wieża Eiffla, pamiątka "wszechświatowej wystawy" z XIX wieku, która nabierała koloru brązu. Panowała atmosfera niezakłóconego spokoju, a do następnego spotkania brakowało jeszcze 45 minut, dlatego też był czas na odprężenie. Nagle zaświecił się leżący na biurku czerwony wideofon, oznaczony białymi literami "San Francisco". "To nigdy nie wróżyło nic dobrego" - pomyślał. Gwiezdna Flota nie komunikowała się tak w przypadkach pozytywnych kontaktów dyplomatycznych, bowiem szybko przechodziły one w ręce cywilnego korpusu dyplomatycznego. Jednak kiedy dyplomacja zawodzi, jedynym wyjściem staje się... Drzwi otworzyły się i stanęła w nich młoda sekretarka trzymająca padd. - Panie prezydencie, admirał Carville na "czerwonej linii". - Widzę, Eleyne. Dziękuję. - odpowiedział prezydent, w intonacji wyrażając delikatną sugestię. Kobieta z doświadczenia rozumiejąc natychmiast opuściła pomieszczenie, co zostało skwitowane przez drzwi charakterystycznym sykiem. Człowiek sięgnął do urządzenia i przełączył obraz na wyświetlacz osobistego komputera, który również zajmował sporą część powierzchni biurka. Na ekranie symbol Zjednoczonej Federacji Planet zastąpiony został obrazem wnętrza Kwatery Głównej Gwiezdnej Floty w San Francisco. W centralnym miejscu znajdowała się sylwetka admirała, który wskazał ręką coś niewidocznego na ekranie przebiegającemu chorążemu. W tle widać było materiałową flagę Federacji. - Słucham, Pedro? - Panie prezydencie, wygląda na to, że Kardazjanie rozpoczęli wojnę. Przed trzydziestoma minutami ich trzy floty przekroczyły granicę i zaatakowały nasze placówki. - syczał Carville z wykałaczką między zębami. - I jak to wygląda? Jaką mają przewagę? - zapytał prezydent z naciskiem. - Ich oddziały mają siłę naszej jednej floty, ale nasze jednostki są zbyt rozciągnięte na granicy - admirał Seldon mówi, że będziemy musieli oddać im część pola, aby mieć czas na przegrupowanie. Prezydent zaklnął szpetnie. - Przecież mamy tam trzysta oktętów i ciągle przysyłaliście nowe. W jaki sposób jest ich za mało?! - Panie prezydencie, gdyby to ode mnie zależało, to IX flota byłaby tam od 2 miesięcy - ale to nie ja bawiłem się w dyskusje, tylko Rada. Niech pan da mi wolną rękę. - Chcę mieć raporty, Pedro. Ale aż załatwię sprawę z Radą - ograniczaj się na razie do defensywy. - Jak pan sobie życzy, prezydencie. - odpowiedział Carville, po czym wyłączył się. Prezydent wpatrywał się przez chwilę w monitor, na który triumfalnie powrócił niebieski symbol. "Jednak wszystko zaczyna się od początku. A staramy się od dwustu bez dwudziestu lat. Jak mam być prezydentem wojny - niech będzie wygranej. Koniec pokoju za wszelką cenę." Człowiek włączył interkom. - Eleyne, proszę zawiadomić wszystkich deputowanych - zwołujemy nadzwyczajne posiedzenie Rady Federacji na godzinę 14.00. - po czym dopowiedział w myśli. - Czas najwyższy usankcjonować tą wojnę.Baza Gwiezdna 211, granica federacyjno-kardazjańska. Wydawało się, że na wszystkich placówkach Gwiezdnej Floty wzdłuż granicy zapanował zgiełk, jednak nie było oznak chaosu czy paniki. Nie inaczej było na pokładzie Bazy Gwiezdnej 211, która wchodziła w zasięg stacjonowania V floty, która teraz bronić miała górny odcinek frontu. Cała załoga w pośpiechu zmieniała mundury na bojowe, rozdysponowywane zostawały fazery i karabiny, a połączenie się z rodziną graniczyło z cudem, bowiem wszyscy chcieli porozmawiać, być może po raz ostatni, z najbliższymi wobec zbliżającego się widma walki. A to, choć nieuchwytne, złowrogo unosiło się w powietrzu. Wzdłuż pasażu znajdowały się wychodzące na przestrzeń okna, przez które widoczne były oddalające się okręty. Różnych klas, pod jedyną słuszną banderą. Przyglądała się im dwójka stojących na pokładzie ludzi: pochodząca z niebieskiej sekcji kapitan i komandor w czerwonym mundurze. - Myślisz, że naprawdę to tylko manewr? - zapytała kapitan. - Nie, Clem. - krótko odpowiedział komandor. - Ale nie było rozkazu... - "Quetzal" ma swoje powody. Dobrze wiesz, jakie. - Joel, ty go znasz - czemu nic mu nie powiedziałeś? Czemu go nie przekonałeś? On nie ma prawa w taki sposób narażać tych wszystkich ludzi. Przecież nie może się mścić za swoje krzywdy kosztem ich wszystkich. - powiedziała, wskazując na odległe już okręty, zdające się być teraz dziecięcymi zabawkami. - Clem, teraz wszystko toczyć się będzie kosztem innych - to jest wojna - prawdziwa. To nie my, on czy Federacja ją wywołaliśmy. Po prostu musimy się bronić. Ciesz się, że ciebie tutaj nie zaraz nie będzie. Na całym pokładzie rozniósł się dźwięk z głośników interkomu, nadawany z pomieszczenia operacyjnego stacji: "Kapitan MacCecht wzywana na pokład USS Speke." - Boisz się? - Tak, Clem.

    Zarathos
    Uczestnik
    #22061

    - Sir - cichy głos Dereka wyrwał kapitana z zamyślenia. Zerkną na PO, który wskazał na ekran, na którym od paru minut można było oglądać sytuację taktyczną. I zaklął pod nosem. - Mamy gości. Powiadomić resztę floty, wychodzimy im na spotkanie. Okręty poszukiwawcze zostają przy obecnym zadaniu. Rozluźnić szyk o 50%, nie chcę, żebyśmy sobie w strzelaniu przeszkadzali.. Taktyczny, załadować brudne torpedy, fazery na maksimum. Derek, sygnal do okretow floty. celem jest prowadzacy galor dla USS Olympus, USS Wolverine i USS Princeton. Tylko torpedy. Taktyczny, jak zdejma pola, ostrzelac go nasza niespodzianka. Drugi galor, niech pan sobie wybierze (w domysle ten blizszy prowadzacego) dla USS Daredevil i USS Precious oraz dla pozostałych okrętów z fazerów. My także. Po ataku USS Wolverine, Olympus i Precious tworzą grupę Beta. Dowództwo, kapitan Logan. Moze sie na cos ta jego milosc do Klingonow przyda. Pozostałe okrety wchodza w skald grupy Alfa, pod naszym dowodztwem. Cel dla obu grup, jak najszybsze wyeliminowanie z walki galorow. to nie oznacza ich niszczenia, wystarczy unieskodliwienie uzbrojenia i napedu. Potem cele dowolne dla grupy beta. Wysylac.- Aye... wysyłam sygnał...

    Zeal
    Uczestnik
    #22062

    - Kal, wiadomość z Wraitha. Wykryli zblizające się w naszą strone okręty wroga... - zameldował Alex.Se'Datha spojrzał na wykaz zbliżających sie jednostek i wzruszył bezradnie ramionami.- I tak nic nie możemy - powiedział cicho. - Możemy miec tylko nadzieję, że znajdziemy tamte okręty... I że będą na tyle sprawne, że nam pomogą. Inaczej...Na mostku zapadła cisza, przerywana jedynie pikaniem konsol. Każdy z oficerów zdawał sobie sprawę z tego, czego kapitan nie chciał powiedzieć głośno.Shincar delikatnie ujęła dłoń Kala i lekko ją ścisnęła...

    Coen
    Uczestnik
    #22063

    - Kapitanie - powiedział młody andorianin - mamy przekaz z dowództwa floty. Rozkazują nam zgrupować się Olimpusem i Princeton. Mamy strzelać tylklo torpedamiCoen uniusł brew ze zdziwienia i oderwał wzrok od łagodnie wirujących wraków federacyjnych jednostek. 'Tylko torpedy? Ma nadmiar czasu czy co?' pomyslał szybko. Sternik zaś kontynuował- Następnie tworzymy grupę beta pod panskim dowództwem. Mamy jak najszybciej wyliminować z walki Galory. Aha, mamy ich nie niszczyć, tylko obezwładnać.- Aby potem mogli się wylizać i nas rozwalić - wymskło się Bishopowi - typowe- Łączność, wywołać Wraitha - rozkazł kapitan- Wolverine do dowództwa floty. Prosze o potwierdzenie rozkazu nie używania fazerów - powiedział akcentyując "nie używania"

    Zarathos
    Uczestnik
    #22064

    - Wolverine do dowództwa floty. Prosze o potwierdzenie rozkazu nie używania fazerów - powiedział akcentyując "nie używania"Jurek zernął zdziwiony na symbol przedstawiający Wolverina a potem na tresc wiadomosci jaka wyslal. Hmm... gdzie on wyczytal zakaz uzywania fazerow - zastanowil sie Styczynski.- Wolverine, poczytajcie rozkazy, a potem pytajcie. Jednak zeby nie zmuszac pana, do ponownego przebijania sie przez ten ... trudny - dodal z ironia kapitan - tekst, pozwole sobie zacytowac:"Drugi galor, niech pan sobie wybierze (w domysle ten blizszy prowadzacego) dla USS Daredevil i USS Precious oraz dla pozostałych okrętów z fazerów"Jak z tego jasno wynika, kapitanie, macie ostrzelac jeden cel z torped a drugi z fazerow. Teraz wszystko jasne?

    fluor
    Klucznik
    #22065

    USS PRECIOUS

    mostek

    -Kardasjanie na kursie przechwytującym!-zameldował operacyjny.

    -Otrzymujemy rozkazy taktyczne... Rozluźnić szyk o 50%... celem jest prowadzacy galor dla USS Olympus, USS Wolverine i USS Princeton. Tylko torpedy. Drugi galor... dla USS Daredevil i USS Precious oraz dla pozostałych okrętów z fazerów... Po ataku USS Wolverine, Olympus i Precious tworzą grupę Beta. Dowództwo, kapitan Logan... Pozostałe okrety wchodza w skład grupy Alfa, pod dowództwem Wraith. Cel dla obu grup, jak najszybsze wyeliminowanie z walki galorow. To nie oznacza ich niszczenia, wystarczy unieskodliwienie uzbrojenia i napedu. Potem cele dowolne dla grupy Beta.-recytował szybko podporucznik Mektrua.

    Pierwszy mimo woli uśmiechnął się słysząc dalszą konwersację pomiędzy Wolverine i Wrath na kanale taktycznym.

    -Cel dla naszej grupy Galor-IV.-potwierdził podporucznik Clausehkai.

    -Potwierdzam namiar.-odparł taktyczny.-Systemy bojowe w pełni aktywne.

    -Pamiętajcie, że priorytetem dla nas jest osłona ewakuacji, dlatego nie możemy oddalić się zbytnio od planety.-powiedział Fluorek.

    -Minuta do przechwycenia.-powiedział operacyjny.

    -Gdy będą w zasięgu pełna salwa, manewry zawracania Beta14.-rozkazał Pierwszy.

    -Przesyłamy nasze koordynaty kanałem taktycznym.

    Coen
    Uczestnik
    #22066

    Kapitan wysłuchał w uwadze słow dowódcy floty. Potem westchna i popatrzył po oficerach- Co wy na to?Część się uśmiechneła, czesc zdołała zachować powagę jaka wymagała nadchodżaca walka. Tylko taktyczny warkną lekko- Zamiast nas oskarżać o nie umiejetnosc czytania nauczył by sie wydawać rozkazy.- Nie teraz - odparł Coen - skupmy sie na walce, na dowódce ponażekamy po wszystkim. Łącznośc, potwierdz odbiór rozkazów i przeslij koordynaty uderzenia do obu pozostałych jednostek.Andorianin wykonał polecenia bez słowa, kapitan zas zamyślił się. Jean spojrzała na niego- Coś cie niepokoji? - spytała przyglądajac się uważnie- Nie lubię rozdzielać ognia na kilka celów kiedy jeszcze pierwszy z nich nie jest niezdolny do walki.- Hmm..skoro dowódca floty wydał takie rozkazy to znaczy ze jest chyba pewny że to wystarczajace środki- Tak - odparł Coen - obawiam się jednak że nasz dowódca mocno niedocenia kardazian...Centar szykujac sie do walkii oczekiwał na rozpocżecie walki. Swojej pierwszej walki w tej wojnie.

    Surak
    Uczestnik
    #22067

    USS Keokuk- nuży mnie błądzenie w tej mgle, kręcimy sie tu już kilka godzin a tymczasem kardazianie uporządkują szyki i przyślą tu kogoś by nas dobił.- ależ Otto nie wiemy ilu ich się kręci w pobliżu.- i właśnie to mnie martwi pierwszy, może ich statki są prymitywniejsze od naszych lecz w końcu znajdą nas tu i zgniotą.- a co z Coribiellem i Garibaldim?- w obecnej sytuacji każdy dba o siebie. Maksymalna moc w osłony, po wyjściu z giganta jak najszybszy skok w warp w kierunku ostatniej znanej pozycji naszej floty.Obsada mostku błyskawicznie zaczeła wykonywać komendy swojego kapitana wiedząc iż w takich sytuacjach tylko on może ich wyprowadzic z opresji.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #22073

    Mostek USS DAREDEVIL- John, rozkazy z Wraighta - Agneta podała kapitanowi pad z tekstem rozkazu.- Dobrze. Taktyczny. Wal w broń i napęd. Sternik...Wydawanie kolejnych rozkazów przerwał mu sygnał z USS PRECIOUS.- Kapitanie McCaley. Atakujemy GALORA IV. Przekazuję namiary.- Tak jest kapitanie. Lecimy za wami. Sugeruję równoczesną salwę torped w silniki, a później dokończenie fazerami.- Bardzo interesujący pomysł. Zobaczymy co da się zrobić - kapitan Fluorek przerwał rozmowę.- Sternik. Kurs za USS PRECIOUS. Cel GALOR IV. trzeba rozwalić Kardachom tą puszkę.- Tak jest!John zamyślił się. Ile czasu potrwa zabranie załóg z ukrywających się statków? Miał nadzieję, że krótko.

    Wolf
    Uczestnik
    #22078

    Dosłownie przed chwilą wszyscy oficerowie zameldowali sie na mostku obejmując swoje stanowiska, porucznik Antopol zmieniła podporucznika Bloomquista ale ten nie dał tak łatwo wypędzić się z mostka, stanął z tyłu za fotelem pierwszego i kapitana czekając na chwile w której będzie zmuszony do zastąpienia Antopol, może to przeczucie może tylko chęć udowodnienia swoich umiejętności w sytuacji bojowej. Po 5 minutach wszystkie stanowiska zgłosiły gotowość bojową. W chwile później oficer taktyczny odebrała wiadomość od kapitana Styczyńskiego wraz z instrukcjami ataku na zgrupowanie wroga.- Nie wiem kto to wymyślił ale nie tego się spodziewałam - odparła Hilleboe po przeczytaniu wiadomości- Aż tak źle ... - dopytywał się Charlie - Gorzej, mamy mało swobody, jedyne wyjście to złamać rozkaz - Też tak myślę - dodał William- Tu nie ma miejsce na sentymenty- Antopol wiesz co robić, ogień skupiony- Zrozumiałam - odparła z uśmiechem na twarzy pani porucznik- Uprzejmie prosze o zapięcie pasów, może trochę zatrzęść - dodałaMandela odruchowo położył rękę na oparciu fotela, manewr Antopol był dość ryzykowny, mała Miranada miała rozpędzić się do 0,5c a następnie wbić się w formację wroga atakując ze wszystkiego co ma a nastepnie dokończenie atakiem z tylnych wyrzutni i baterii fazerów. Można było przy tym nieżle oberwać dlatego cała energia dostępna dla osłon była transferowana do przedniego i bocznych generatorów by po wykonaniu manewru przeżucić ja na tylnie osłony. Co z tego wyniknie William nie jest wstanie przewidzieć ale zawsze sie to udawało, czy uda się to i teraz czas pokaże.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 31 do 45 (z 355 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram