Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Wojna Federacyjno-Kardazjańska
Rozdział XXXIV
Przestrzeń Zjednoczonej Federacji Planet, Układ Celbralai
Większość okrętów grupy uderzeniowej dowodzonej przez kapitana Styczyńskiego przybiła bezpiecznie do stacji. Jak na razie kapitan, nie otrzymał meldunku od kapitana Corvusa z USS Princeton, który wraz z towarzyszącymi mu USS Daredevil i USS Posejdon poleciał, by wspomóc jednostkę Gwiezdnej Floty wzywającej pomoc. Udając się na spotkanie z admirałem Seldonem kapitan próbował przygotować odpowiednią argumentację. Zamierzał przekonać admirała by ten przekazał kapitanowi uszkodzonego USS Yahagi dowództwo nad inną dostępną w tej chwili jednostką. Dobrzy dowódcy byli w tej chwili na wagę złota i kapitan Styczyński nie zamierzał ich tracić. Z początku admirał Seldon niezbyt przychylnie patrzył na pomysł kapitan jednak po dłuższych namowach obiecał, może na odczepnego iż rozważy tą kwestię i sprawdzi w sztabie czy znajdzie się jakaś jednostka opuszczająca dok. Kapitan Syczyński opuścił kwaterę admirała z mieszanymi uczuciami. Zarówno on jaki podlegli mu ludzie otrzymał dwa dni urlopu. Wkrótce miały nadejść nowe rozkazy które jak twierdził admirał mogą zaważyć na losach tej wojny…….
Pozostawiony przez USS Firebrand uszkodzony Excelsior spokojnie dryfował w pobliżu stacji. Jego szkieletowa załoga próbowała uruchomić zniszczone systemy jednak ich próby na niewiele się zdawały. Po kilku minutach oczekiwania na mostku USS Yahagi rozległ się sygnał wywoławczy.
>> USS Yahagi to kontrola lotów, przygotujcie się na opuszczenie okrętu. Zostaniecie przewiezieni na stację, zaraz wyślemy statek. Okręt zostanie odholowany do stoczni. Kapitanie N'Ruri admirał Seldon pragnie się z panem widzieć najszybciej jako to możliwe. Kontrola lotów out << Przestrzeń Zjednoczonej Federacji Planet pomiędzy układami Celeno i Celbralai
Grupa ratunkowa dowodzona przez kapitana Corvusa kontynuowała walkę. Przeprowadzony atak z zaskoczenia dał trójce federacyjnych okrętów niewielką przewagę. Cardassianie byli zmuszeni przegrupować swoje siły co skrzętnie wykorzystał dowódca USS Poseidon chwytając wiązką trakcyjną uszkodzonego USS Concorde. Towarzyszące Excelsiorowi dwie Niagary stanowiły osłonę. To na nie spadł największy ciężar walk. Podchodzące do ataku patrolowce Unii zasypały oba okręty gradem pocisków. Osłony obu krążowników zaiskrzyły od trafień i chroniąca kadłub energia znacznie zmalała. Federacyjne okręty odpowiedziały zmasowanym ostrzałem z fazerów koncentrując swój ogień na uszkodzonych jednostkach. Małe patrolowce nauczone doświadczeniem pierwszych chwil walki skrzętnie omijały rufową część okrętów pozostając poza zasięgiem ich wyrzutni torped. Latając dookoła Niagar ostrzeliwały je z fazerów jednak do czasu ponownego załadowania wyrzutni torped nie wiele mogły zdziałać przeciwko im masywnym osłonom. W momencie gdy smukły Excelsior zaczął ściągać uszkodzonego Freedom kolejne dwa patrolowce spotkała zagłada. Pozostałe na polu walki pięć patrolowców odskoczyło gwałtownie przyjmując wspólną formację. Ich czujniki zarejestrowały nagły spadek mocy na jednym z krążowników. Gdy dolna gondola USS Princeton nagle zgasła cardassianie dostrzegli w tym swoją szansę. W jednej chwili pięć małych okrętów rzuciło się w kierunku burty krążownika zasypując ją ogniem dezruptorów. Sekundę później mający wolną drogę USS Posejdon skoczył w warp zabierając wraz z sobą uszkodzonego USS Concorde. Osłaniający go USS Daredevil skorygował lot i odpalając ostatni raz rufowe wyrzutnie również wszedł w nadświetlną osłaniając tyły....
***********
Dane taktyczne :
- Kasyno - USS Firebrand - Klasa Freedom – dokuje przy stacji
- Riri - USS Yahagi - Klasy Excelsior B – dryfuje, leci w jego kierunku okręt ze stacji mający odebrać zalogę
- Fluor - USS Precious - Klasa : Miranda – dokuje przy stacji
- Zarathos - USS Wraith - Klasa Ambassador – dokuje przy stacji
***********
Okręty które odpowiedziały na wezwanie o pomoc :
- Corvus - USS Princeton - Klasa Niagara – osłony podskoczyły do 70% i bez problemu pochłonęły ostrzał patrolowców Unii – okręt pozostał sam w normalnej przestrzeni – atakowany przez pięć Hideki
- I. Thorne - USS Daredevil - Klasa Niagara – osłony 35% - skoczył w warp
- Reyden – USS Poseidon - Klasa Excelsior B – holuje USS Concorde (osłony 0% - kadłub 80%) – max warp 5 – tyły zabezpiecza USS Daredevil
Siły Unii :
5 patrolowców klasy Hideki :
- dwie jednostki - osłony 80%
- pozostałe trzy - osłony 100%
***********
Od MG: Kolejne przeliczenie w niedzielę. Możecie grać dalej .....
USS PRECIOUS
mostek
- I... procedura dokowania zakonczona. Sluza glowna zabezpieczona. - zameldowal Clausehkai.
Komandor Sshark skinal glowa.
- Po odebraniu raportow z departamentow, tak jak mowilem, 24 godziny wolnego dla zalogi. Starsi oficerowie sa zaproszeni na debriefing za godzine w sali narad.
- Tak jest. - odpowiedzial operacyjny i zaczal wpisywac rozkazy dla zalogi do komputera pokladowego, by dostosowac nowy uklad zmian dla szczatkowej obsady.
ambulatorium
- Kapitanie?
Fluorek usmiechnal sie lekko do Wolkanki.
- T'Ral, wyobrazasz to sobie? Wyslali mnie na urlop... wlasnego kapitana...
- Zapewniam, ze wszystko odbylo sie zgodnie z regulaminem.
- Alez oczywiscie... - westchnal Fluorek. - zastanawia mnie tylko jak dlugo jeszcze bede mogl kapitanowac.
- Postaramy sie, zeby to bylo jak najdluzej. - odpowiedzial Magik z usmiechem.
- Doktorze... ile ma pan lat? - spytal Fluorek.
Magik zastanowil sie chwile.
- Hmm... Jestem z rocznika 99., wiec mam prawie 48.
- A pani? O przepraszam, nie powinienem pytac...
- Nie szkodzi, kapitanie. Podejmujac decyzje o wstapieniu do GF mialam na uwadze, ze bede musiala zrezygnowac z czesci mojej prywatnosci. Wedlug ziemskiej rachuby mam 88.
- A myslalem ze to ja jestem najstarszy na okrecie. - ucieszyl sie Fluorek. - Jak dlugo tu zostane?
- W ambulatorium? Moze pan wyjsc w kazdej chwili... ale prosze nawet nie probowac podejmowac dowodzenia, zanim nie minie wyznaczony przeze mnie okres urlopu zdrowotnego.
Do ambulatorium wszedl andorianski podporucznik.
- Witam kapitanie.
- Dzien dobry, panie Phluok.
- Kapitanie, przypominam o urlopie...
- Dziekuje, doktorze. Wiec, panie Phluok co tam slychac na gorze?
- Bez zmian... Ale skoho ma pan uhlop - Andorianin spojrzal na Magika. - to moze znajdzie kapitan thoszke czasu i zje ze mna posilek?
- Oczywiscie, zglodnialem od tej bezczynnosci. T'Ral?
- Jesli nie bede potrzebna, to chcialabym poswiecic czas na prywatne czynnosci.
- Skoro tak... - Fluorek usmiechnal sie.
- Kapitanie, mysle ze chetnie wyslucha pan przemowienia, jakie ambasadoh Dehik wyglosil kilka godzin temu przed hada Fedehacji. Bylo to sprawozdanie ze sledztwa przephowadzonego przez komisje...
Panowie wyszli z ambulatorium.
gabinet szefowej ochrony
Porucznik Santami Lokrit siedziala przy biurku i rozwazala swoja sytuacje. Przed niecala godzina komandor Williams zostala wyrzucona z mostka przez Ssharka, a z jej rozeznania wynikalo, ze dowodca dywizji bardzo chetnie poprze wykluczenie jej z zalogi okretu. Bolianka zastanawiala sie nad roznymi wariantami i szukala swego miejsca w calej ukladance. Zdaje sie, ze Sshark poprzez swoja wyslanniczke, ktorej nie udalo sie im powstrzymac, przekonal Styczynskiego do siebie i z jego blogoslawienstwem byl na dobrej drodze do pozbycia sie Williams. Williams z kolei bedac w coraz wiekszej desperacji, ciagle rozwazala wariant silowy i spowodowanie nieszczesliwego wypadku, w ktorym komandor Sshark przypadkiem stracilby zycie.
Lokrit widziala juz wyraznie, ze to co wydawalo sie zwyklymi przepychankami czy walka o wplywy zaczelo przybierac coraz grozniejsze rozmiary. Juz szantazowanie pierwszego bylo krokiem bardzo daleko posunietym, ale rozwazanie morderstwa... To juz przekraczalo mozliwosci Bolianki.
Wlasciwie to sam szantaz takze nie byl zbyt udany, poniewaz mial dzialac na Ssharka paralizujaco - a jak widac nie dzialal w taki sposob. Byc moze dlatego, ze Sshark wszystkie poufne dane zaszyfrowal, korzystajac z poloficjalnych pelnomocnictw od swego ojca.
Mostek USS Daredevil- Kapitanie, skoczyliśmy w warp za Poseidonem, ale Princeton został.- Kolejny kamikadze? Sternik, nawracaj na pole walki. Operacyjny, rozkaż Corvusowi uciekać.- Ale przecież on dowodzi naszą grupą.- Nic to mnie nie obchodzi. Jak chce ginąć, niech to robi sam, a nie naraża swojej załogi. Taktyczna, jak wrócimy powtórz ten sam manewr z torpedami. Jak on wskoczy w warp, lecimy za nimi.
Kapitan z zadowoleniem obserwował jak połączona salwa disruprowów kardasiańskich odbija się nie groźnie od osłon Niagary, a osłony pozostają na bezpiecznym poziomie 70%.- Panie Nakalit, Echo 1 i Echo 8 maja osłabione osłony. Proszę skoncentrować ogień na Echo 1.- Aye, aye, sir!- Frank – kapitan zaczął mówić do sternika gdy przerwał mu głos Cordyli...- Sir! Przekaz z Daredevila.... oni rozkazują nam się wycofać – wyjąkała operacyjna otrząsając się z zaskoczenia.- No, no, czyżby ktoś odebrał mi dowodzenia i mi nie odpowiedział..... Cordyli proszę mnie połączyć z kapitanem I.Thornem...- Gotowe...-„ Kapitanie dostał pan rozkaz eskortowania Concorda i Poseidona do układu Celbralai. Ja tego rozkazu nie odwołałem wiec obowiązuje on pana nadal. I proszę się nie martwić o mój okręt, ja o niego dobrze dbam. Proszę mnie nie zmuszać do powtórzenia tej wiadomości, bo wtedy nasza rozmowa może się zakończyć inaczej. Corvus out.” – dodał ostatnie zdanie lodowatym tonem i zakończył...- Wysłane, skipper.- Dobrze. Frank wyznacz kurs do domu. Start bez rozkazu...
Uszkodzony Exelsior dryfowal na obrzezach stoczni. Na mostku, jak i calym okrecie trwala goraczkowa krzatanina. Nagle odezwal sie nadjnik bliskiego zasiegu, jedn z niewielu dzialajacych systemow okretu - USS Yahagi to kontrola lotów, przygotujcie się na opuszczenie okrętu. Zostaniecie przewiezieni na stację, zaraz wyślemy statek. Okręt zostanie odholowany do stoczni. Kapitanie N'Ruri admirał Seldon pragnie się z panem widzieć najszybciej jako to możliwe. Kontrola lotów out - Kapitan potrzasnal glowa. - Slyszelisie? No to juz pakowac sie. - sam sprawdzil szczelnosc skafandra i udal sie w strone wyjscia. Po dwuch krokach zawrocil jednak w strone fotela. pochyi sie nad konsola po czym wciska kilka klawiszy. Po chili i cichym psykniecie konsola otworzyla sie i kapitan wyjal kilka datachipow. PO tym oposcil mostek. Jako ostani czlonek zalogi. udal sie do tego co pozostalo z jego kabiny by zabrac tych kilka ocalachych rzeczy.40 minut pozniej prom z kilkoma oficerami dokowal do stacji. Caitanin zaraz po wejsciu na poklad udal sie do centrum komunikacyjnego. Z tamtad polaczyl sie z Admiralem Seldonem, - Sir! Kapitan N'Ruri melduje sie na rozkaz. - Witam Kapitanie. Znam sytuacje panskiego okretu. Yahagi czeka dlugi remont w stoczni na tylach. Mam dla Pana propozycje. Wlasnie zakonczono remont fregaty klasy Polaris. Wiem ze stracil pan sporo zalogi, ale mysla ze powinno starczyc panu öludzi do obsadzenia okretu. Co pan na to? - Admiral przerewal, patrzac uwarznie na swego rozmowce- Polaris... Zgoda. Jednak z zaloga moga byc problemy . Stracilem cala obsade maszynowni - Zobaczymy co sie da zrobic. rosze zglosic sie do dowodztwa kapitana styczynskiego po dokladniejsze informacje.Seldon Out.- Admiral przerwal polaczenie. Caitanin wpatrywal sie chwile w pusty ekran. "polaris... Dobre i to. PRzynajmniejk mam okret, a nie biorko." Pomyslal. Ponownie pochylil sie nbad konsola nawiazyjac polaczenie z dowodca dywizji.riri
Styczyński siedział przy biurku i klął na czym świat stoi. Słuchająca tego wszystkiego O’Toole z rozbawieniem stwierdziła, że jej kapitan jest pod tym względem wyjątkowo utalentowany. Gdy w końcu przerwał, chyba tylko po to, żeby zaczerpnąć powietrza, Meg wtrąciła swoje trzy grosze- I tak nic na to nie poradzisz.- Jak to nie jak tak. Co to ma być kurwa za burdel! Jak dorwę tego wypierdka mamuta, który to wymyślił, to każę mu połknąć jego własne jaja. Zakładając że ma takowe!- To kobieta.- Kobieta – kapitan przestał krzyczeć. Ale tylko na moment – No i dobrze. Ma więcej jaj.O’Toole uśmiechnęła się. Kapitana w takim nastroju najlepiej przeczekać. I mieć nadzieję, że nikt nie zacznie się dobijać z ważnymi sprawami.Na nieszczęście dla siebie, ktoś się zaczął dobijać.- Kapitan N’Ruri do kapitana Styczyńskiego. Mam się z panem skontaktować w celu uzgodnienia transferu załogi maszynowni na mój nowy okręt.- Za rok – warknął kapitan i zamknął połączenie.- Nic na to nie poradzisz – jeszcze raz powiedziała O’Toole i dodała – cudotwórczyni Seldona wyparowała.Na twarzy kapitana pojawił się szeroki uśmiech- Łącze plazmowe eksplodowało jej w twarz? – z nadzieją zapytał. O’Toole tylko pokiwała głową - Niestety. Seldon ją odwołał. Tego drugiego typka, pewnie też. Ale musiałbyś się zapytać Ssharka.- Ssharka? Myślałem że to Famaga dowodzi.- Kapitan Fluorek ma urlop. Z rozkazu lekarza.- Ciekawe co się stało?- Przemęczenie.- Nie wyglądał na takiego co się przemęcza. Nawet takiego co się lekko męczy od czasu do czasu.Zastanowił się.- I mówisz że Sshark dowodzi?O’Toole skinęła głową. Czytała raport kapitana, zresztą wysłuchała także jego opowieści o inspekcji na okręcie Fluorka. I chyba oboje pomyśleli to samo, bo jednocześnie westchnęli.Styczyński uśmiechnął się i wyciągnął spod biurka flaszkę żytniej. Rozlał wódkę do kieliszków i podał O’Toole.- Na pohybel intrygantom i karierowiczom.- Na pohybel.Wypili i strząsnęli resztki wódki na podłogę. Potem Styczyński włączył system komunikacyjny i nakazał połączyć się z kwatermistrzostwem bazy.- Komandor Ferefet, czym mogę służyć kapitanie.- Słyszałem, że kapitan N’Ruri otrzymał nowy okręt.- Zgadza się, sir. Klasa Polaris.- Poskarżył mi się, że ma problemy z obsadą maszynowni. Wiedział pan coś na ten temat?- Nie sir.- No to już pan wie. Co chce pan zrobić w tym temacie.- Nic sir. Nie mam oficjalnych rozkazów. Zresztą nie mamy wolnych techników.Styczyński zamyślił się. Wiedział, że baza z łatwością mogła obsadzić niewielką maszynownie Polarisa. I pewnie gdyby się uparł, to zrobiliby to – pozbywając się przy okazji największych podpadziochów.- No to lepiej, żeby pan ich znalazł. Admirał Seldon rozkazał mi obsadzić ten okręt. A ja rozkazuje panu. Przyślę panu mojego szefa maszynowni, sprawdzi wybranych przez pana ludzi. I lepiej, żeby nie był rozczarowany.- Ale sir, to jest…- Styczyński koniec.Meg pokiwała głową, ale nic nie powiedziała. Wiedziała, że kapitan zrobił sobie następnego wroga. Akurat takiego mniej ważnego, ale zawsze.- Wiem – potwierdził jej myśli. Margaret uśmiechnęła się- Tylko bez czytania w myślach podwładnych.- Mam na to specjalne pozwolenie – odpowiedział jej uśmiechem i skinął głową – dzięki za informacje Meg. Jak się czegoś jeszcze dowiesz, daj znać. Aha… Sshark… powiedz naszemu człowiekowi, żeby miał na wszystko oko. I prześlij mu pełnomocnictwa do przejęcia dowodzenia nad okrętem. Ma do tego kwalifikacje? – Meg skinęła potwierdzająco głową – Znakomicie. Nie chcę, żeby ten karierowicz coś skopał i naraził dywizję.- Dobrze, Jerry. Dam mu znać. Ale najpierw się wykąpię.Kapitan obserwował wychodzącą szefową wywiadu. Gdy drzwi zamknęły się, uruchomił komputer i zażądał akt swoich dowódców…
USS Firebrand, Dokowanie, Kabina kapitańskaKapitan przeglądał jakieś dokumenty i robił tak zwana papierkową robotę, większość okrętu dostała przepustkę na stacje, na mostku były chyba trzy osoby wśród tych osób był pierwszy oficer Firebranda. Amanda postanowiła pójść do kapitana i mu pomóc z tymi papierkami. W innej części statku w zaciszu swoje własnej kwatery oficer taktyczny medytował w Volkański sposób tak jak to robią Volkanie. W maszynowni było dość cicho mało załogi wszyscy spali albo byli na stacji czas mijał po woli, ludzie starali się wykorzystać te dwa dni urlopu bo zawsze to mogły być ostatnie dwa dni .
Rozdział XXXV
Przestrzeń Zjednoczonej Federacji Planet. Zespół stoczniowy Celbralai……
Załoga admiralskiego okrętu USS Livingston w pośpiechu przygotowywała się do opuszczenia stacji. Admirał Seldon z niepokojem przeglądał ostatni raporty z przygranicznych systemów. Dane dostarczone przez wywiad potwierdzały wzmożony ruch sił cardassiańskich. Jednostki zwiadowcze wysłane do układów Celeno i Hadesus meldowały o braku kontaktu z wrogiem. Cardassianie wycofywali się w głąb zdobytego terytorium czyniąc z zniszczonych posterunków czy światów swojego rodzaju pas ziemi niczyjej. Taki obrót sprawy mógł świadczyć tylko o jednym. Unia szykowała się do kolejnego uderzenia i tym razem miało ono być druzgocące……
Rozmyślania admirała przerwał nagle sygnał dobiegający z komunikatora…..
- Mam nadzieję że to ważne – odparł oschle
- Panie admirale, komandor Melton i komandor Sezzerina właśnie przybyli na pokład. Proszą o spotkanie z panem… - zameldował porucznik Dimanque
Admirał zmarszczył czoło……
- Dobrze, przyprowadź ich natychmiast. Niech nikt nam nie przeszkadza.
- Tak jest
Po kilku minutach w kabinie admirała rozległ się charakterystyczny sygnał dzwonka….
- Wejść - polecił spokojnie admirał
Rozsuwające się z sykiem drzwi ukazały dwójkę oficerów…..
- A tak komandor Melton i komandor Sezzerina, proszę siadać
Zaprosił Seldon wskazując wygodną kanapę stojącą w rogu kabiny.
- Rozumiem iż zakończyli państwo wstępną inspekcję na USS Wraith i Precious ? – zaczął admirał siadając prze dwójką podwładnych…..
Oficerowie spojrzeli na siebie porozumiewawczo…..
- Można tak powiedzieć admirale – odpowiedziała jako pierwsza Melton – Pierwsze spostrzeżenia potwierdzają nasze obawy odnośnie umiejętności dowódczych kapitana Styczyńskiego. Kapitan nie był zbyt jakby to powiedzieć skłonny do współpracy jednak mimo jego ewidentnych prób utrudnienia mi życia zdobyłam kilka obciążających go informacji.
- Rozumiem – przerwał admirał zwracając się do Sezzerina – A pan komandorze ? Udało się panu nakłonić kapitan Fluorka do współpracy ?
- Kapitan przyjął naszą sugestię odnośnie obecności na pokładzie USS Wraith szpiega z niewielkim zdziwieniem. Jednak chyba podświadomie rozważał taką możliwość po incydencie w układzie Arthus. Niestety kapitan Styczyński prawdopodobnie coś podejrzewa gdyż w trakcie mojej wizyty przeprowadzał również inspekcję USS Precious….
- Spotkał się pan z nim ? – spytał zaciekawiony admirał
- Niestety nie, chyba specjalnie starał się nie wchodzić nam w drogą i zanim skończyliśmy nasz obchód zdążył powrócić na swój okręt.
- Rozumiem….., ciekawe co napisał w swoim raporcie – zaczął admirał….
- Obsmarował zarówno pierwszego jak i szefa ochrony – odparł Sezzerina wręczając przełożonemu pad… - Udało mi się przed opuszczeniem pokładu zdobyć kopię raportu…
Admirał uśmiechnął się tylko i zaczął przeglądać zapis…..
- Tak – zaczął po chwili – Na pokładzie USS Precious ewidentnie coś się dzieje. Zasugerował odsunięcie komandor Williams od obowiązków….. odsuwanie doświadczonych oficerów z kluczowych pozycji w czasie wojny nie jest najlepszym wyjściem – skwitował admirał odkładając dokument….
- Kapitan Fluorek z tego co wiem zastosował się do tego polecenia. Obecnie USS Precious dowodzi komandor Ssharka - poinformował Sezzerina
- A co z kapitanem Fluorkiem ?
- Ponoć stracił przytomność podczas odczytywania pierwszemu i szefowej ochrony raportu kapitana Styczyńskiego…… Lekarz wysłał go na przymusowy urlop…..
- Ciekawy zbieg okoliczności…… - uśmiechnął się admirał…. – poczym wstając dodał – Komandorze Sezzerina otrzyma pan pisemny rozkaz przywrócenia komandor Williams do normalnej służby. Wręczy go pan pierwszemu na USS Precious i dopilnuje wykonania rozkazu , a i komandorze proszę mieć tą dwójkę na oku. Mogą się okazać pomocni skoro mają na pieńku z Styczyńskim….
- Tak admirale – odparł komandor
- A co do pani, pani komandor to proszę powrócić na USS Wraith i dalej patrzeć kapitanowi na ręce. Przekaże mu pani rozkaz by rozpoczął przygotowania do wymarszu floty. Będzie miał na to jeden dzień…… ,a i jednocześnie proszę ustalić jak zareaguje na pomysł, iż na jego okręcie działa szpieg Unii…..
Komandor Melton uśmiechnęła się szyderczo wyobrażając sobie reakcję Styczyńskiego gdy ponownie zobaczy ją na mostku.
- Dobrze, jeśli to wszystko to musze teraz państwa przeprosić. Wkrótce udaję się do SB74. Grupa kapitana Styczyńskiego otrzyma również rozkaz by wzmocnić sektor SB74 jednak na razie muszą zregenerować siły. Proszę zameldować się po przybyciu na SB74. To wszystko.
Komandor Melton i komandor Sezzerina skinęli potwierdzająco głowami i opuścili gabinet admirała. Godzinę później USS Livingston opuścił układ Celbralai kierując się w stronę stacji kosmicznej SB74…….
USS Wraith, zespół stoczniowy Celbralai………
Miejwięcej trzy godziny po odlocie USS Livingston kwatermistrz stacji z nieskrywanym oburzeniem poinformował….
>>Kapitanie Styczyński mogę oddelegować na pokład Polarisa trzech ludzi. Na stratę większej liczby ludzi stocznia w obecnej sytuacji nie może sobie pozwolić. Admirał Seldon nakazał zwiększenie tępa napraw uszkodzonych jednostek i przygotowanie najważniejszego sprzętu do ewentualnej ewakuacji. Proszę poinformować kapitana N'Ruri
iż spotka się z obsadą maszynowni na pokładzie Polarisa. Jednostka cumuje w doku remontowym nr 4. To wszystko Komandor Ferefet out…… << Przestrzeń Zjednoczonej Federacji Planet pomiędzy układami Celeno i Celbralai
Grupa ratunkowa dowodzona przez kapitana Corvusa jak się wydawało wykonała główne zadanie.
Skacząc w warp USS Posejdon zabrał wraz z sobą uszkodzonego USS Concorde zapewniając jednostce chwilowe bezpieczeństwo. Osłaniający ich USS Daredevil w pierwszej chwili utrzymywał wyznaczony kurs jednak widząc iż USS Princeton pozostał sam na sam z pięcioma patrolowcami Unni dowódca Niagary rozkazał zawrócić okręt……
Atakujące USS Princeton okręty klasy Hideki szybko przekonały się o swoim błędzie. Nagły spadek mocy wywolany wyłączeniem jednej z gondol Niagary okazał się sprytnym manewrem, który dał uciekającym okrętą potrzebny czas na bezpieczne wejście w warp. Wzmocnione osłony krażownika dawały mu niewielką przewagę w walce, przynajmniej do czasy przeładowania wyrzutni torped. Małe okręty zaczęły krażyć wokół wycofującej się Niagary ostrzeliwując ją dezruptorami. Ciężki krażownik odpowiadał raz po raz fazerami ruszając powoli za wycofującymi się okrętami. Chwilę poźniej jego pozostałe dwie gondole rozżarzyły się jasnym blaskiem i krażownik skoczył w warp. Jednostki Unii pozostały same w normalnej przestrzeni godząc się z poniesioną porażką. W tym momencie ich czujniki zarejestrowały zbliżający się ponownie okręt klasy Niagara…..
***********
Dane taktyczne :
- Kasyno - USS Firebrand - Klasa Freedom – dokuje przy stacji
- Riri - USS Yahagi - Klasy Excelsior B – odcholowany do doku.
- Fluor - USS Precious - Klasa : Miranda – dokuje przy stacji
- Zarathos - USS Wraith - Klasa Ambassador – dokuje przy stacji
***********
Okręty które odpowiedziały na wezwanie o pomoc :
- Corvus - USS Princeton - Klasa Niagara – osłony 45% - skoczył skoczył warp…..
- I. Thorne - USS Daredevil - Klasa Niagara – osłony 36% - zawrócił, leci w warp….
- Reyden – USS Poseidon - Klasa Excelsior B – holuje USS Concorde (osłony 0% - kadłub 80%) – max warp 5
Siły Unii :
5 patrolowców klasy Hideki :
- jedna jednostka - osłony 20%
- jedna jednostka - osłony 80%
- pozostałe trzy - osłony 100%
***********
Od MG : Kolejne przeliczenie w czwartek. Możecie grać dalej .....
Styczyński oglądał raporty z napraw okrętów floty, gdy zabrzmiał dzwonek do drzwi. Postanowił go zignorować, podobnie jak kolejny. Załoga wiedziała, że jak nie reaguje od razu, to znaczy że jest zajęty. Jednak osoba stojąca przed biurem najwyraźniej była innego zdania. Przez zamknięte drzwi dobiegły go stłumione głosy. Westchnął i podszedł do drzwi. Gdy te rozsunęły się, zobaczył komandor Melton usiłującą wyminąć Hsishi i przyglądającą się temu wszystkiemu Meg.- Cisza. – kobiety zamilkły i spojrzały na kapitana.- Kapitanie, mam dla pana – zaczęła Melton, ale kapitan ją zignorował- Meg, mówiłaś że robactwo wyssało w próżnie.- Widocznie się pomyliłam.- Szkoda – spojrzał ponownie na Melton – słucham, komandorze.- Mam dla pana rozkazy od admirała Seldona.- Słucham – powtórzył Styczyński.- Oraz prywatną wiadomość. Kapitan Wraitha zawahał się, ale wszedł do biura i skinął na Melton. Poczekał aż ta usiądzie i westchnął lekko- A więc, pani komandor? - Ma pan przygotować flotę do wymarszu. Ma pan jeden dzień.- Możemy ruszać w każdej chwili, ale dobrze wiedzieć ile urlopu mogę dać moim ludziom. Coś jeszcze? Jestem zajęty.Melton przez chwilę nic nie mówiła, wyraźnie zniesmaczona przyjęciem zgotowanym jej przez Styczyńskiego. Ale rozkazy Seldona były wyraźne. - Admirał Seldon podejrzewa, że na pańskim okręcie działa szpieg Unii.- I? – kapitan nie wydawał się specjalnie wzruszony. I on i Meg od dawna to podejrzewali. Zresztą ostatni raport Piątki wskazywał na taką możliwość aż zbyt wyraźnie.- Nie przejmuje się pan?- Niby czym, pani komandor. Ufam, że odpowiednie służby już się tym zajmują. Coś jeszcze?- Nie.- Nie, sir. – Styczyński popatrzył na nią- Nie, sir – powtórzyła komandor i wstała.- Może pani odejść – łaskawym tonem powiedział kapitan. Pani kwatera jest cała. Wie pani, gdzie ma pani mieszkać.- Tak, sir.- Niech pani poprosi komandor O’Toole do biura. Dziękuję za wizytę.- Tak jest.Gdy Melton wyszła, jej miejsce zajęła O’Toole. Kapitan podał jej filiżankę z herbatą. - Dziękuję. - A więc robactwo wróciło. Wiesz po co?- Po to co ostatnio. Nasz człowiek w biurze Seldona znalazł informację, o przywróceniu Williams do służby. Admirał chce mieć w niej sojusznika przeciwko panu.- Popatrz, popatrz. To aż tak się mnie kochany admirałek boi? – Jurek uśmiechnął się szeroko do Meg. Oficer wywiadu również uśmiechnęła się szeroko i zanurzyła usta w herbacie.Przez chwilę oboje milczeli. W końcu O’Toole zapytała- Powiedziała panu o szpiegu.Kapitan skinął głową.- Tak. A ponieważ nic nie wiedzieliśmy poza własnym śledztwem- Albo jesteśmy podejrzani – rzuciła O’Toole- Albo akcję prowadzi wywiad. – dokończył kapitan.- Wewnątrz terytorium Federacji? To niezgodne z przepisami. Wywiad nie ma prawa działać wewnątrz Federacji – rzuciła Meg, wyraźnie zbulwersowana takim pomysłem.- Chyba że kontrwywiad się zgodził. Zresztą pewnie mają też własnych ludzi. - Seldon?- Nie, admirał jest dobry do kopania Kardassian, nie do polowania na szpiegów. Nie ta liga… albo raczej nie ten sport – sprostował kapitan. Seldon, co by nie mówić, mógł być małostkowych dupkiem szukającym sposobu jak ugryźć każdego, kto może mu zaszkodzić. Ale głupi na pewno nie jest.- Aye. Więc co robimy?- Nic, Meg. Zatruwamy życie szpionom admirała. Trochę rozrywki nikomu nie zaszkodziło. Sprawdź kwalifikacje tej całej Melton i znajdź dla niej jakiś wrednych przydział. Nie będzie nas obżerać za darmo.- Się robi, szefie. Coś jeszcze?- Nie, dzięki Meg.Gdy drzwi za komandorem O’Toole się zamknęły, kapitan z westchnieniem wrócił do raportów. Tylko po to, aby parę sekund później znów odłożyć je na bok. Wiadomość z doku.„Kapitanie Styczyński mogę oddelegować na pokład Polarisa trzech ludzi. Na stratę większej liczby ludzi stocznia w obecnej sytuacji nie może sobie pozwolić. Admirał Seldon nakazał zwiększenie tępa napraw uszkodzonych jednostek i przygotowanie najważniejszego sprzętu do ewentualnej ewakuacji. Proszę poinformować kapitana N'Ruri iż spotka się z obsadą maszynowni na pokładzie Polarisa. Jednostka cumuje w doku remontowym nr 4. To wszystko Komandor Ferefet out…”Trzech. Dobre i to – mruknął pod nosem kapitan i połączył się z maszynownią.- Kapitan do O’Hary.- Czego, sir? – jak zwykle, szef maszynowni był wyjątkowo uprzejmy.- Ile luda potrzeba do obsługi maszynowni Polarisa?- Dziewięciu. Optimum to siedemnaście.- Aha… znajdź zbędą szóstkę inżynierków dla N’Ruri. Dostał Polarisa w miejsce Yahagi, ale potrzebuje kogoś do obsadzenia maszynowni. Jak najszybciej, ok.- Dobra. O’Hara koniec.- Dziękuje, to wszystko – rzucił do martwego już komunikatora Styczyński, kręcąc z rozbawieniem głową.
USS PRECIOUS
Stacja CELBARLAI, kantyna
Florian Fluorek siedzial przy stoliku z podporucznikiem Phluokiem i Wolkanka T'Ral.
- Co tam slychac na froncie, panie Phluok? - spytal kapitan.
Andorianin co prawda caly czas przebywal na PRECIOUS, ale nie bylo wielka tajemnica, ze ma dobre zrodla informacji.
- Coz, kapitanie... Wciaz nie doszlo do tego, czego oczekujemy... hada Fedehacji pomimo wyhaznych przeslanek ociaga sie z przydzieleniem wiekszej ilosci okhetow na fhont, ponad ustalony poprzednio plan. Ale to niebawem moze sie zmienic... Potrzebujemy jeszcze jednej, dwoch spektakulahnych pohazek... - dodal Andorianin.
Fluorek pokrecil glowa.
- To niech juz pozostanie jak jest lepiej...
- A jak sie panu podoba wojna?
- Nie podoba sie. Nigdy zreszta nie podejrzewalem, ze patrzenie na smierc i zabijanie innych moze mi sie podobac...
Phluok usmiechnal sie lekko.
- Oczywiscie.
Fluorek zwrocil sie do Wolkanki:
- A co slychac u pana Ssharka? Ma swoj wielki dzien... - usmiechnal sie.
- Komandor Sshark radzi sobie calkiem dobrze, z tego co wiem.
- Z pewnoscia. - wtracil Phluok. - A jak sie czuje pani Williamsowa? To juz dhugi haz przyszlo jej opuszczac funkcje na PhECIOUS...
- Ona jest jak terikanska wysypka... - westchnal Fluorek. - Latwo sie przyplatuje, a trudno sie jej pozbyc.
USS PRECIOUS, sluza
- Witam komandorze Sezzerin. - powiedzial Sshark usmiechajac sie szeroko. Andorianin nie okazywal radosci ze spotkania.
- Panie Sshark, oto rozkazy zatwierdzone przez admirala. - gosc podal mu padda.
Pierwszy przeczytal uwaznie naglowek...
"Przywrocic komandor Williams do aktywnej sluzby?" - Centauryjczyk byl mocno zadziwiony, jednak nie okazywal tego na zewnatrz. - "Nie, to jest chyba jakas pomylka..." - myslal.
- Oczywiscie, zatroszczymy sie i o to... - powiedzial ze sztucznym usmiechem. - A teraz moze zaprowadze pana do kwatery...
- Ten rozkaz powinien zostac wykonany bezzwlocznie.
- Bezzwlocznie... oczywiscie. - usmiechnal sie z wielkim trudem pierwszy. Andorianin nie zareagowal, stal i swoja postawa wyczekiwal dzialania. Komandor Sshark westchnal i pacnal komunikator.
- Sshark do McLeahan.
- Slucham komandorze...
- Przesylam pani najnowszy rozkaz personalny ze sztabu. Prosze go wdrozyc jak najszybciej. - pierwszy przeslal kopie uwierzytelniona poprzez komputer pokladowy do szefowej dzialu personalnego.
- Czy jest pan pewien, ze komandor Williams ma zostac przywrocona? - spytala rozmowczyni z niemalym zadziewieniem. Znala Ssharka i jego antypatie, zreszta kazdy na okrecie wiedzial o sporze.
Pierwszy usmiechnal sie niewinnie do admiralskiego wyslannika, tak jakby wcale nie pytano go czy chce wykonac rozkaz Seldona.
- Chorazy McLeahan, to jest rozkaz admirala. Prosze go wykonac natychmiast! - powiedzial groznym tonem i zamknal kanal.
"Szlag!" - pomyslal Sshark. Teraz nie dosc, ze ma na glowie Sezzerina i Williams w pelni sil, to jeszcze bedzie musial przepraszac Gaje za te ostre slowa.
Sshark przywolal wzrokiem porucznik Jarol. Bajoranka byla co prawda asystentka kapitana Fluorka, ale skoro ow byl na zwolnieniu, to nie miala zbyt wielu zajec.
- Pani Jarol, prosze pokazac komandorowi Sezzerinowi kwatery... - a nastepnie zwrocil sie do Andorianina. - Ja niestety mam sporo zajec... Kiedy juz sie pan zakwateruje to zapraszam na mostek... - dodal Sshark, a nastepnie odszedl pospiesznie.
Stacja CELBARLAI, promenada handlowa
Podporucznik Clausehkai wraz z malzonka spacerowali handlowym pasazem. Obserwowali witryny sklepowe, mijajacych ich ludzi.
- Hej! - ktos krzyczal z tylu. - Kociaczki moje... - dopiero teraz ktarianska para odwrocila sie.
Zmierzala ku nim Centauryjka w mundurze sekcji zlotej.
- Milo cie widziec, Mayu. - Ktell przywitala sie z przyjaciolka, pocierajac sie policzkami.
- I was takze... - odpowiedziala kobieta.
- Co tam u ciebie? - spytal Nibosh.
- Ostatnio widzielismy sie na pogrzebie, prawda? - dodala Ktell.
- Tak, tak. Wtedy sie nie czulam najlepiej, ale teraz chyba sami widzicie. - kobieta usmiechnela sie.
- Lekarze potrafia czynic cuda... - dodal Ktarianin.
- To nie lekarze, a nuda! - zaprzeczyla Bringsdorf. - Nie moglam zniesc mysli, ze ja siedze tutaj, a wy gdzies tam latacie i narazacie sie...
- Wcale nie bylo tak zle... - powiedzial Nibosh, lecz malzonka szturchnela go lokciem. - No co?
Maya zasmiala sie.
- Swietna z was para.
- Po prostu nie mialam wyjscia... - Ktarianka mrugnela okiem i usmiechnela sie.
- Ja tez. - dodal Nibosh, jednak znow dostal kuksanca. - Za co?
- Tobie nie wolno tak mowic. - kobiety zasmialy sie.
- Heh... I pomyslec, ze moglem wybrac staz w naukowym z porucznik Mahki...
- Nie wyszedlbys na tym lepiej, moj drogi... Mahki to dzikuska.
"Wiem..." - pomyslal Clausehkai.
Maya spostrzegla zdziwiona mine Maxfarouu, tak jakby cos ja ukulo.
- Ale co tam u ciebie? - spytala Ktell Maxfarouu, zmieniajac szybko temat.
- Wiesz, wlasciwie to sama nie wiem... Mialam nadzieje, ze dostane sie na PRECIOUS. Sa jakies wakaty?
Ktarianka pokrecila glowa.
- Jaal Minburg zajal twoje miejsce, ale mielismy mocna redukcje stanu zalogi. Zreszta sama pamietasz... ach, faktycznie, bylas ranna. McLeahan i Jarol pracowaly jak wsciekle redukujac etaty i zwalniajac personel. Wyobraz sobie, ze mam tylko 39 osob w departamencie!
- Pamietasz Xhitranda? Takze byl ranny, a nawet dostal promocje na komandora porucznika, ale dopiero jak obejmie jakis okret. Wiec probowalam sie z nim porozumiec, ewentualnie zalapac sie z nim, ale... domyslasz sie jaki byl rezultat naszych rozmow?
Ktarianie zasmiali sie.
- To Zaldanin, wiec nijak sie z nim dogadac. - westchnela Maya. - Kiedy ja do niego milo, to on do mnie tez milo, tylko ze po ichniemu. Rozumiem krzyki jako wyraz sympatii, ale gdy nazwal mnie dziwka to sama nie wiedzialam, czy sie cieszyc czy moze ma jakies sprawy do mnie.
- Wyobraz sobie jak on sie musi czuc w tym swiecie, gdzie wszystko jest na opak. - usmiechnal sie Nibosh.
- To juz nie moje zmartwienie. Jednak nie zazdroszcze, szczerze, zalodze okretu, na ktory trafi.
- Slyszalam, ze do naszej dywizji ma trafic nowy okret klasy Polaris i ze beda potrzebowali zalogi do maszynowni... - powiedziala Ktell.
- Naprawde? Mam nadzieje, ze nie wzgardza moja kandydatura... - dodala Centauryjka.
- Asystentka szefowej maszynowni w randze porucznika z takimi osiagnieciami...? Nie ma szans, zeby kapitan N'Ruri ciebie nie wzial.
- Znasz go Ktell? Moze zamienisz z nim pare slow, w moim imieniu? - spytala Maya.
- Erhm... Wiesz lepiej nie.
- ?
- To Caitianin. - odpowiedzial Nibosh Clausehkai.
- Ahh... - Maya nie za bardzo rozumiala trudnosci, ale postanowila nie drazyc tematu. - To moze Fluorek z nim zagada?
- Fluorek jest na urlopie. - odparl Nibosh. - Dowodzi Sshark.
Maya w ostatniej chwili powstrzymala sie przed poproszeniem Ktell o przekonanie Ssharka, by sie za nia wstawil. Sadzac po minie Ktarianki, slusznie zrobila.
- Aha... No nic, widze, ze bede musiala sama z nim pogadac. I oby Xhitrand tam nie trafil! Miec go za szefa to bylby prawdziwy koszmar...
USS PRECIOUS, mostek
Ze zmiany Alfa na mostku byli wylacznie komandor Sshark i benzycka podporucznik Lira Gaarnaaks (szefowa steru). Pozostala obsada stanowisk stanowila szkieletowa zmiana Gamma.
Komandorzy Sshark i Sezzerin stali przy stanowisku operacyjnym i obserwowali symulacje zachowania EPS podczas wysokich warp. Operacyjny Nibosh opracowal kilka planow zanim udal sie na odpoczynek, a Sshark chcial je zatwierdzic zanim moga okazac sie potrzebne. Sezzerin przygladal sie ciekawie rozmowie, jaka toczyl Sshark z podporucznikiem Profistem z departamentu operacyjnego.
Nagle drzwi turbowindy otworzyly sie. Wyszlo z nich dwoch zolnierzy oraz komandor Alexandra Williams wraz ze swoja bolianska asystentka Santami Lokrit. Komandor Sshark przestal sluchac slow Profista, ktory cos mu zawziecie tlumaczyl i spojrzal na wejscie szefowej ochrony.
- Komandorze... - odezwala sie Williams do Ssharka tonem tak zimnym, ze wiekszosci oficerow na mostku ciarki przeszly po plecach.
"Ona jest gotowa go zamordowac..." - pomyslala Gaarnaaks, przelykajac sline. Starala sie nie patrzyc na Williamsowa, by nie przywolac jej wzroku na siebie.
Co ciekawe, andorianski komandor zamiast na szefowa patrzyl uparcie na pierwszego.
- Prosze zajac stanowisko. - odpowiedzial, wyrywajac sie z oszolomienia.
"To jest juz prawdziwa wojna" - pomyslal pierwszy.
Komandor Williams podeszla do swojego stanowiska. Zajmujaca je kadetka sekcji taktycznej Atri Stern niemal doslownie uciekla z miejsca. Porucznik Lokrit usmiechnela sie zas serdecznie i mocno nieszczerze do komandorow.
USS PRECIOUS, gabinet pierwszego
- Uspokoj sie Sshark! - powiedziala bolianska asystentka Xila Hamtrul. - Styczynski nad wszystkim panuje...
- Styczynski nie jest w stanie mi pomoc! - mowil pierwszy, nerwowo krazac po pomieszczeniu. - Nie moze albo nie chce.
- Mysle, ze pan przesadza... - napomknela lekko andorianska porucznik Thlyia Maakphroo. Chociaz byla wyzsza ranga oraz formalnie, to jednak Sshark lepiej znal i bardziej ufal swej mlodszej, bolainskiej pomocnicy. Obie jednak braly udzial w naradzie, jesli slowo 'narada' bylo adekwatne...
- Nie! Ja to wiem... Ona chce mnie zabic. - powtorzyl Centauryjczyk.
- Nie osmieli sie, gdy tak blisko jest wyslannik Seldona... - odparla Thlyia.
Hamtrul nie miala takiej pewnosci, jednak postanowila milczec.
- Musze sie porozumiec z ojcem. - mowil Sshark. - On mnie moze stad wyciagnac.
- To bedzie bardzo nierozwazne. - dodala Xila. - To przekresli twoja dotychczasowa kariere.
- Moja smierc takze przekresli moja kariere!
- Komandorze, niech pan sie uspokoi... Ona wie, ze nie moze pana zabic.
- Czy tak wlasnie pani mysli? - spytal Sshark, wpatrujac sie uwaznie w andorianska pomocnice.
- Tak. Ona chce pana wystraszyc. - dodala Thlyia z przekonaniem.
- Xila?
- Juz raz to zrobila... w areszcie. Mozliwe, ze nie posunie sie dalej. - glos Bolianki zdradzal jej wahanie. - Levis... Nie wiemy czego ona chce, ale nie mozemy podejrzewac najgorszego... - dodala cieplym, uspokajajacym glosem.
- Chyba tak... Masz racje, ale nie mozemy zapominac o najgorszym...
- Skontaktuje sie z ludzmi Styczynskiego. Byc moze beda mogli cos nam poradzic. - powiedziala Xila. Sshark skinal glowa.
- Posiedze na mostku. - dodala Thlyia. - A pan niech nieco odpocznie. Bedzie dobrze...
- Chcialbym w to wierzyc.
USS PRECIOUS, turbowinda
Porucznik Thlyia Maakphroo weszla do turbowindy numer 3.
- Mostek! - zazadala.
Tuz po chwili winda sie zatrzymala i weszla do niej druga pasazerka.
- Witam pani porucznik. - usmiechnela sie, wchodzac.
- Witam. - odpowiedziala Andorianka zwiezle.
- Co tam u naszego komandora?
- Staram sie go uspokoic, ale to nie jest takie proste. Szefowa moglaby powstrzymac sie z tym okazywaniem krwiozerczych zapedow, to na pewno ulatwiloby mi prace. - wyjasnila szybkimi slowami Thlyia.
- Taka praca nigdy nie jest latwa. - kobieta klepnela Andorianke po ramieniu.
- Dam sobie rade. - odparla Maakphroo. - Ale prosze mnie wiecej nie dotykac. - usmiechnela sie falszywie.
- Oczywiscie.
Turbowinda zatrzymala sie na wlasciwym pokladzie. Panie Maakphroo i Lokrit weszly na mostek wspolnie, jednak od razu sie rozdzielily. Andorianka podeszla do komandora Sezzerina, zas Lokrit do szefowej ochrony.
Stacja CELBARLAI, kantyna
- Ech, T'Ral... A co ty na pomysl wziecia zaleglego urlopu wlasnie teraz? I tak nie przydam sie w walce, a kiedy juz sie ta wojna skonczy moglbym spokojnie rozpoczac misje badawcza bez zadnej zwloki.
- Mysle, ze komandor Magic zgodzilby sie na taka manipulacje. - odparla Wolkanka.
- Oczywiscie. Wszystko, byle mnie trzymac z dala od walki. Widze w tym pewna metode... - zasmial sie Fluorek. - Zgadnij kto wystapil z ta propozycja.
- Magic?
- Nie. Nasza kochana Peterson.
- Zatem doradca takze dba o pana.
- Nie wiem na ile jest to dbalosc o mnie, a ile w tym interesow komandora Ssharka.
- Istotnie, taki przebieg wydarzen bylby dla niego korzystny.
- Co gorsza, T'Ral, zastanawiam sie nad tym powaznie... Byc moze faktycznie lepiej sie teraz rozchorowac. Ludzie odpoczna ode mnie, to pozniej bedzie sie im latwiej pracowalo.
- Sadze, ze zaloga nie ma powodow, by cieszyc sie z panskiej nieobecnosci.
- Moze i masz racje... o, juz idzie...
Do stolika podbiegl podporucznik Phluok.
- Przephaszam, ze musialem odejsc tak nagle, ale sam pan hozumie, kapitanie... - Phluok przysiadl sie ponownie.
- Alez oczywiscie.
- Sphawy nieciehpiace zwloki, jak to sie zwyklo mowic na Ziemii.
- Moze uchyli pan rabka tajemnicy? Tak tez zwyklo sie mowic na Ziemii. - odparl kapitan.
Szeroki usmiech zagoscil na twarzy Andorianina. Pojawil sie zbyt szybko, by mogl stwarzac choc pozory szczerej radosci.
- Moge sie podzielic czyms innym w zamian... Admihal Seldon hozkazal przywhocenie komandoh Williams na swoja funkcje.
Twarz Fluorka nie zdradzala zadnych uczuc.
- Kapitanie, mial sie pan nie denerwowac... - przypomniala Wolkanka, wyczuwajac natlok mysli i wewnetrzne napiecie Terranina.
- To oznacza, ze... - Fluorek gleboko oddychal. - Williams jest wsciekla jak nigdy, a admiral nieopatrznie dal jej nabita bron do reki.
Andorianin z lekkim usmiechem kiwal glowa.
- Kapitanie, prosze sie uspokoic i nie myslec o tym.
- Musimy wracac na PRECIOUS. Sshark jest w niebezpieczenstwie! - powiedzial kapitan nerwowo.
- Zachowuje sie pan irracjonalnie, prosze sie uspokoic. Komandor Magic zakazal panu zajmowac sie sprawami okretu i zalogi. - mowila uparcie Wolkanka.
- Kapitanie, pani T'hal ma hacje. - powiedzial Andorianin. Fluorek uspokoil sie po tych slowach. - Gdy tylko pojawi sie pan na pokladzie, Magik natychmiast zamknie pana w ambulatohium. Zna go pan przeciez doskonale.
Fluorek skinal glowa.
- Trzeba cos zrobic... - dodal cicho.
- Spokojnie... - powiedziala T'Ral beznamietnym glosem.
- Pomoze mu pan? - Fluorek spojrzal na Andorianina.
Phluok usmiechnal sie, po czym wstal.
- Dziekuje za posilek... i towarzystwo...
- Panie Phluok?
- Kapitanie, co ma byc, to bedzie... Jak to sie zwyklo mowic na Ziemii.
EDIT: and now the conlusion 😉
USS PRECIOUS, kwatera komandora Ssharka
Levis lezal na lozku i walczyl z bezsennoscia. Powinien spac - nadchodzacy dzien bedzie dla niego bardzo wymagajacy.
"Czy tak wlasnie czuje sie kapitan okretu?" - zastanawial sie, przewrociwszy sie na drugi bok.
"Nie ulegnij paranoi..." - powtarzal sobie slowa, jakie uslyszal od Urzy Peterson.
Nie byl jeszcze senny, ale czul narastajace zmeczenie.
Przypomniala mu sie rozmowa z Ntuilem jaka odbyl niecala godzine temu. Ojciec jak zwykle dystansowal sie, bagatelizowal sprawe... Nie dal sie namowic na to, by skontaktowac sie z Williams i porozmawiac z nia jak admiral z podwladnym. Stwierdzil, skadinad slusznie, ze to nie jest jego obszar kompetencji - taka ingerencja bylaby bardzo zle widziana.
"Szepne jednak slowko Seldonowi, by mial baczenie na cala sytuacje..." - dodal na koniec rozmowy admiral Sshark.
Levis nie wierzyl, by to szepniecie moglo odniesc jakies faktyczne skutki. W koncu to Seldon przywrocil Williams, zgodnie ze swoimi interesami i nie wycofa tej decyzji pod byle pretekstem.
"A juz na pewno nie za podszeptami admirala Ntuila Ssharka z Alfa Centauri..." - dodal w myslach Sshark. Wlasnie dlatego on staral sie rozwijac w nieco inna strone - planowal w niedalekiej przyszlosci objecie dowodzenia na okrecie, pozniej w dywizji by w koncu dowodzic flota bojowa. Dowodzenie rodzimym sektorem, nie umniejszajac zaslug jego ojca, to bylo odrobine zbyt malo. Sshark chcial dzialac na pierwszym planie... oczywiscie kiedys w przyszlosci, bo na razie jest tymczasowym kapitanem - i nie moze teraz popelnic bledu!
Nagly dzwiek dzwonka do drzwi spowodowal, ze blyskawicznie sie wybudzil. Serce znow walilo mu jak oszalale, Centauryjczyk zerwal sie na nogi.
- Kto tam?
- Xila. - odpowiedzial glos zza drzwi.
Levis podszedl do drzwi i zdjal blokade drzwi zabezpieczona osobistym kodem.
Bolianka weszla do srodka, zaproszona gestem pierwszego. Po jej wejsciu ponownie zalozyl blokade.
- Nie budze? - spytala, a Levis pokrecil glowa. - Tak zreszta podejrzewalam... - usmiechnela sie lekko. - Sluchaj, rozmawialam z czlowiekiem od Styczynskiego i nie jest najgorzej. Od pewnego czasu dokladnie obserwuja sytuacje i to wlasnie dlatego szefowa zostala zdjeta...
- Jestes pewna, ze rozmawialas z wlasciwa osoba?
- Sadze, ze tak. Wiesz, wizyta na USS WRAITH nie byla wycieczka krajoznawcza, zawarlam kilka interesujacych znajomosci. - usmiechnela sie znowu.
Sshark staral sie odprezyc.
- No, uspokoj sie, bo sam siebie wykonczysz. Williamsowa jest teraz na CELBARLAI w jednym z holodekow. Zaprosila swoich znajomkow i bawia sie... Jej zastepczyni, Lokrit, ma dzis urodziny bodajze.
- Dwudzieste osme... - dodal Sshark.
- No, zaczynasz sie zachowywac normalnie. - zasmiala sie Xila. - Tylko jedna osoba na tym okrecie zna na pamiec akta personalne wszystkich okretowych kobiet.
- Dobrze, ze Urza tego nie slyszy... - rozesmial sie Levis.
Jednak w myslach pojawil mu sie nie obraz pokladowego doradcy, a Ellany, jego malzonki czekajacej na Alfa Centauri. Dawno juz sie z nia nie widzial. Zapomnial prawie o tej kobiecie, a zdecydowanie nie zaslugiwala na to.
"Jak nas odesla z frontu to odwiedze w koncu swoj nowy dom..." - pomyslal.
- Levis...
- Yhm?
- Jak to bedzie z nami, po tym wszystkim?
Sshark spojrzal na mloda Bolianke i usmiechnal sie.
- Jako nowy kapitan bede potrzebowal zaufanego pierwszego oficera.
- Dzieki, kapitanie. - zasmiala sie beztrosko Hamtrul. - Ale wracajac do tematu kapitana, to mialam sie spotkac z kims na WRAITH...
- Ze Styczynskim?
- Wiesz, on nie znosi ciebie. Ale mysle, ze Williamsowej nie znosi jeszcze bardziej... Nie z wielkim kapitanem, a z kims z jego bliskiego otoczenia.
Levis podszedl do drzwi i zdjal blokade.
- I moze nie zakladaj tej blokady... Wiesz, mamy XXIV wiek... teleportacja... - mrugnela okiem.
- Thlyia siedzi na mostku i pilnuje konsoli operacyjnej. - odparl Sshark. - Mysz sie nie przeslizgnie, a poza tym mam inhibitor transportu. - Sshark pokazal urzadzenie, rozstawione kolo lozka.
- Levis, ty paranoiku jeden! - zasmiala sie Xila. - Nie bede miala z toba latwego zycia.
- No, lec juz do Styczynskiego, niech jego niewidzialne raczki zadzialaja.
- Aye, aye, sir.
Po wyjsciu Bolianki ponownie zalozyl blokade i poszedl spac.
Stacja CELBARLAI, kwatery tymczasowe Clausehkai i Maxfarouu
Nibosh i Ktell lezeli przytuleni do siebie. Po powrocie z kolacji polozyli sie i milczeli solidarnie, chociaz ich mysli bladzily po zupelnie roznych sprawach.
- Nibo?
- Hm?
- Jak nazwiemy naszego malucha?
Ktarianin westchnal.
- Nie wiem.
- To troche dziwne imie...
- Jeszcze nie mamy potwierdzenia, pamietasz jak to przerabialismy dwa lata temu? Poczekajmy by byc pewni, ze ciaza sie przyjela.
Ktell milczala. Nibosh przytulil ja mocno.
- Nibo?
- Hm?
- Jak spotkalismy dzis Maye to wspominales cos o Traal Mahki...?
- Hym?
- No wiesz, ze to dzikuska...
- Jesli dobrze pamietam, to ty to powiedzialas. - odpowiedzial szybko.
- Spales z nia?
Ktarianin usmiechnal sie nerwowo.
- Dlaczego o to pytasz?
- Nie mozesz odpowiedziec?
- Tak. Ale wtedy bylem mlodym kadetem na stazu, robilo sie wtedy rozne glupstwa.
- Slub ze mna to tez bylo glupstwo? - spytala przekornie.
- Nie, to byla moja najmadrzejsza i najlepsza decyzja. Nasza decyzja...
- Wiesz... Ja tez potrafie byc dzikuska... - usmiechnela sie przebiegle Ktell.
Nibosh odpowiedzial usmiechem. Ktell zasyczala i wyrwala sie z jego objec.
- PRECIOUS do podporucznika Clausehkai.
"Aaaargh!" - pomyslal Nibosh. - "Nie odbiore, nie ma mowy..."
- PRECIOUS do Clausehkai. To pilne!
- Tu Nibo... Operacyjny slucham. - kliknal w komunikator, lezacy na polce obok lozka.
- Prosze natychmiast stawic sie na mostek PRECIOUS.
- Czy to nie moze poczekac... do rana?
Zanim uslyszal odpowiedz wstal i zaczal ubierac sie.
- Doszlo do usterki transportera. - odpowiedzial glos.
Ktarianin pokrecil glowa.
"Transporter to dzialka P'Selar, dlaczego nie moga uzyc innego, mamy przeciez trzy przesylownie..." - pomyslal.
- Podporucznik Xila Hamtrul zginela w buforze. Mostek koniec.
Clausehkai poczul jakby ktos go zdzielil kijem w glowe.
USS PRECIOUS, przesylownia 3
Kiedy ktarianski podporucznik Nibosh Clausehkai wszedl do pomieszczenia, zastal w srodku prawdziwe zamieszanie. Komandor Sshark rozmawial o czyms zywo z Sezzerinem. Nieopodal stala szefowa transportera starszy bosman sztabowy P'Selar wraz z podporucznikami Links i Lixanorr z operacyjnego oraz porucznik Maakphroo. Doktor Brunner rozmawial z zastepca szefowej maszynowni Jaalem Minburgiem, podczas gdy Carl Sextans z maszynowni i szef naukowa komandor porucznik Stickers rozkladali panel kontrolny transportera i skanowali poszczegolne czesci. Sytuacje dopelniala dwojka zolnierzy pod bronia ustawionych przy drzwiach.
- Co sie stalo? - spytal Nibosh.
- Moze pan mi to powie!? - odezwal sie Sshark. Andorianska asystentka polozyla reke na ramieniu pierwszego i starala sie go uspokoic.
Wolkanska szefowa gdy tylko zauwazyla wejscie swojego przelozonego podeszla do niego i wyjasnila.
- Podczas zdalnego transportu o godzinie 02:54 doszlo do wymazania bufora bez rematerializacji. Sygnal zwrotny zostal odrzucony...
- Przeciez zabezpieczenia...
- Wiem, poruczniku. - odpowiedziala Wolkanka. - Nie potrafie wyjasnic dlaczego protokoly zabezpieczajace nie zadzialaly.
- Ktos je wylaczyl?
- Tez nie. Sytuacja jest bardzo zagadkowa, dlatego sugeruje, aby do pelnego zbadania sprawy wprowadzic blokade uzywania naszych transporterow.
- Zgoda.
Wolkanka podeszla do pary badajacej panel. Tymczasem Nibosh skierowal sie do Ssharka, ktory wlasnie skonczyl rozmowe z wyslannikiem admirala.
- Komandorze, chcialem powiedziec, ze...
- To wszystko jej wina. - przerwal mu pierwszy.
- Sir?
- Williams. Ona to zrobila.
- Czy jest pan pewien?
- Komandor Williams ze znajomymi znajdowala sie na przyjeciu. - wtracila Lixanorr.
- Jak to znajdowala sie?
- Po wypadku przyjecie zostalo zakonczone. - wyjasnila Thlyia Maakphroo.
- Przygotowala sobie piekne alibi. - na twarzy Ssharka zagoscil oblakany usmiech.
- Komandorze, na pewno sledztwo dotrze do przyczyny smierci... - powiedzial Clausehkai. - ...jakakolwiek by nie byla.
Ktarianin przerwal rozmowe, bowiem pojawila sie doradca. Kobieta od razu podeszla do Ssharka i objela go.
- Natychmiast musimy stad isc. - zakomendowala Urza. Pierwszy skinal glowa, ale w drzwiach zwrocil sie jeszcze do szefa operacyjnego.
- Nibosh... licze na pana...
- Dopilnuje, zeby nie bylo zadnych przeszkod w sledztwie. - zadeklarowala Andorianka, oferujac tym samym swoja pomoc.
- Pomozemy Maxowi na mostku. - powiedziala Links, i razem z Lixanorr wyszly.
Do przesylowni weszla Ktell Maxfarouu, a tuz za nia podporucznik Phluok i dwoch innych zalogantow.
- Co sie stalo? - spytala Ktarianka.
- Xila zginela w buforze transportera. - powiedziala Thlyia opanowanym tonem.
Ktell skrzywila sie. Czesciowo z powodu tragicznych wiesci, ale glownym powodem byla zywiona niechec do Andorianki. Wlasciwie to nie bylo na okrecie zbyt wielu osob, za ktorymi przepadala...
- Pierwsze wyniki skanow kontroli i odczyty wewnetrznego skanera sprzed anihilacji. - powiedzial Minburg, podajac padda Ktell.
- Erhm, Ktell?
- Ta? - Ktarianka spojrzala na malzonka.
- Ja prowadze to sledztwo.
- Co moje to twoje. - pokazala na obraczke z rozbrajajacym usmiechem. Ale po chwili przekazala mu padda.
- Prosze tego nie ruszac! - powiedzial Clausehkai podchodzac do zaloganta, ktory jakims skanerem wodzil przy padzie transportera.
- Ja tylko chcialem pomoc...
- Dosc! - zdenerwowal sie. - Wszyscy niech sie stad wyniosa. - krzyknal. - Prosze...
Zgromadzeni ludzie spojrzeli na operacyjnego i zywo komentujac sytuacje zaczeli kierowac sie ku wyjsciu.
- Prosze o pozostanie P'Selar, Carla Sextansa, Ktell... no i Maakphroo. - dodal po chwili ostatnie nazwisko, widzac ze Andorianka ani mysli wychodzic z pomieszczenia za rozkazem osoby nizszej ranga i funkcja. Zwlaszcza, ze byla pelnomocniczka Ssharka.
- A panowie niech pilnuja na zewnatrz, zeby nikt niepowolany nie wchodzil tutaj. - zwrocil sie do zolnierzy, lecz ci zareagowali dopiero gdy Andorianka gestem pokazala, ze akceptuje rozkaz.
Nibosh westchnal gleboko. Czul znuzenie, jednak jego obowiazkiem bylo doprowadzenie sprawy do konca.
- Ktell, zastap mnie tutaj, a ja pojde na stanowisko zobaczyc rejestry z konsoli operacyjnej.
- Tak jest. - odpowiedziala z usmiechem. Nibosh widzial jak zamachala kuszaco ogonem, gdy wychodzil.
"A zapowiadala sie taka piekna noc..." - westchnal i udal sie w kierunku turbowindy.
( kilka minut pozniej )
USS PRECIOUS , przesylownia 3
Do pomieszczenia weszla komandor Williams i jej zastepczyni. Ktell odlozyla skaner i podeszla do pan.
- Zolnierze mieli nie wpuszczac osob nieupowaznionych. - powiedziala Ktarianka. W jej glosie nie bylo wrogosci, po prostu obojetnosc. Ktell nalezala do nielicznego grona osob, ktore nie nienawidzily Williamsowej. Aczkolwiek specjalna jej wielbicielka takze nie byla.
- Jestem szefem ochrony okretu, wiec mam uprawnienia sledcze w takich sprawach. - odparla Williams. - Przyszlam najszybciej jak tylko moglam.
- Sledztwo prowadzi szef operacyjny, tak postanowil kapitan.
- Kapitan jest na urlopie. - odparowala szybko Williams. Porucznik Santami Lokrit zaczela sie krecic po pomieszczeniu i wychodzic poza pole wzroku Ktell, co ja zaczynalo denerwowac.
- Sshark pelni obowiazki kapitana. - Ktell wypowiedziala nazwisko Centauryjczyka z marnie ukrywanym obrzydzeniem.
- Ale nim nie jest...
Ktarianka nie czula sie zbyt komfortowo w potyczkach slownych z szefowa ochrony i czekala, az ktorys z pozostalych oficerow przyjdzie jej z pomoca. Poki co, bezskutecznie. Williams miala w sobie cos, co sprawialo, ze nikt nie chcial z nia zadzierac.
- Prosilem zolnierzy, zeby nie wpuszczali osob nieupowaznionych... - powiedzial Nibosh wchodzac do przesylowni. Ktell odetchnela z ulga, ale tylko na chwile.
- Podporuczniku, mam uprawnienia szefowej ochrony i nie da sie zamknac przede mna miejsca zbrodni.
- Poki co, nie mamy dowodow swiadczacych o tym, ze to byla zbrodnia, a nie nieszczesliwy wypadek. - odpowiedzial Clausehkai, zgodnie z prawda. - Jezeli jednak nie ma pani nic innego do roboty, to moze tu z nami posiedziec...
- To nie bedzie konieczne. - odpowiedziala szybko Williams. - Chcialam tylko przyjsc i panu przypomniec, ze zarowno ja, jak i moi ludzie chetnie pomoga w rozwiazaniu tej zagadki.
- W to nie watpie... Jednak mysle, ze na tym etapie poradzimy sobie sami.
- Oczywiscie. - na twarzy Williams mignal usmiech, po czym wyszla wraz z Lokrit. Tylko jedna osoba bedaca w pomieszczeniu wiedziala, co ow usmiech szefowej ochrony oznaczal.
CD Upiora w Preciuosie
Kapitan z podziwem patrzył na wyprężoną Hsishi. Pokryte delikatnym futerkiem ciało pół-kaitianki robiło piorunujące wrażenie. Szczególnie w stroju Ewy. I obramowane poświatą doku gwiezdnego.
- Hej, mała, wracaj – zawołał cicho. Hsishi obróciła się i wyszczerzyła kły. Zielone oczy błyszczały w ciemnościach.
- Dobrze mi tutaj.
Kapitan westchnął i wygrzebał się z pościeli. Stanął obok Kaitianki i objął ją w pół.
- Wy, ludzie, myślicie tylko o jednym – mruknęła cicho, ale nie odsunęła się. Kapitan delikatnie pocałował jej policzek. Kocica mruknęła… i zabrzmiał dzwonek do drzwi.
- Niech się dobijają – Hsishi polizała kapitana, ale ktoś za drzwiami był bardzo uparty. Kaitianka burknęła coś, a gdy dzwonek zabrzmiał po raz trzeci, wściekła skoczyła do drzwi. Wrota kajuty rozsunęły się i Hsishi wypadła przez nie, przyszpilając intruza do ściany. Wściekłe parsknięcie i wyszczerzone kły odebrały by odwagę większości znanych istot.
O’Toole zaczerwieniła się tylko, widząc nagą Kaitiankę. I stojącego w drzwiach nagiego kapitana.
- O co chodzi – zapytał kapitan ignorując spojrzenie swojej szefowej wywiadu. I przechodzących korytarzem ludzi.
- Precious.
- To może poczekać do rana.
- Nie może. – Hsishi parsknęła raz jeszcze – Był… wypadek w transporterze.
- Wypadek… - Kaitianka słysząc ton głosu Jurka puściła O’Toole, parskając na nią ostatni raz i weszła do kabiny. Kapitan chwycił jakąś szmatę, owinął się nią w pasie i wyszedł do Meg
- Przejdźmy się.
Powolnym krokiem zaczęli spacerek po korytarzu.
- A więc?
- Xila Hamtrul, asystentka Ssharka. Rozpłynęła się.
- Rozpłynęła?
- Aha. Całkiem dosłownie.
Kapitan spojrzał na O’Toole ze zdziwieniem
- Awaria transportera?
- Tia. Cały bufor, łącznie z zabezpieczeniami i sygnałem zwrotnym szlag trafił.
- Niemożliwe.
- Jak widać tak. Albo Williams chciała osłabić Ssharka albo nasz kardasski gość chce zaognić atmosferę.
- Albo Sshark chce zrzucić winę na Williams
Meg spojrzała na szefa i po chwili skinęła głową. Widziała już dziwniejsze historie.
- Co robimy?
- Za niecałą godzinę odlatujemy z bazy. Na zadek Horty, nawet się człowiek nie może odprężyć spokojnie… co? – zapytał widząc uśmiech Meg
- Odprężyć to może i tak – ta powiedziała, chichocząc – ale spokojnie?
Kapitan odpowiedział uśmiechem
- A to podobno mężczyźni myślą tylko o jednym.
Oboje buchnęli śmiechem, ale nagle spoważnieli
- Trzeba to skończyć. – powiedział kapitan. O’Toole pokiwała twierdząco głową
- Mamy tu kogoś z dochodzeniówki?
- Pavel był dochodzeniowcem. A Hoet nadal jest. Ja…
- Ty zostajesz.
- No to Aregh z ochrony. Jest nasza, chociaż zrezygnowała parę lat temu.
- Wyślij ich na Preciousa. Daj im moje upoważnienia. I przygotuj też autoryzację od nas. Jakby Seldon albo jego pieski chciały im przeszkadzać. Chcę mieć tę sprawę wyjaśnioną.
- Aye, sir – odpowiedziała służbiście O’Toole i zasalutowała. Kapitan patrzył na odchodzącą szefową wywiadu i gdy zniknęła za zakrętem korytarza, wrócił do swojej kwatery. Musiał chociaż trochę odpocząć, przed kolejną akcją…
Mostek USs Daredevil- Kapitanie, otrzymałem odpowiedź. Mamy w skrócie się wypchać. Ale Corvus wszedł w warp. Właśnie nas minął.- Co za idiota. Że też tacy dowodzą w Federacji. Sternik, znowu zawracamy. Nie zmierzę się sam z 5 Hidekami.- Tak jest." Cholerka, chyba mam z kolejnym kapitanem na pieńku." - pomyślał McCaley.
USS PRECIOUS
mostek
Porucznik Ktell Maxfarouu weszla na mostek i skierowala sie do andorianskiego wyslannika Seldona.
- Komandorze, chcial pan poznac szczegoly sledztwa. - powiedziala, pomijajac powitanie.
- Dziekuje. - powiedzial Andorianin, odbierajac padda.
- Nibo... Znaczy szef operacyjny wybral istotne wpisy z rejestrow, wciaz jednak nie mamy odpowiedzi na pytanie dlaczego wystapila awaria. Podejrzewamy, ze odpowiedz na to pytanie znajdziemy w kontroli przesylowni 3, wlasnie trwaja ekspertyzy...
Podobna wersja wstepnych raportow znajdowala sie juz na biurkach komandora Ssharka i kapitana Styczynskiego.
02:54:05:122 - TR3 - polecenie zdalnego transportu jednej osoby za 15 sekund (koordynaty - USS WRAITH poklad 2, korytarz) - upowaznienie: komandor Sshark (wprowadzono kod pelnomocnictwa)
02:54:05:125 - OPS - automatyczne potwierdzenie upowaznienia i zezwolenie na transport; wpis do rejestru - (identyfikacja transportowanej osoby: HAMTRUL XILA)
02:54:20:112 - CTR3 - wewnetrzny skan bezpieczenstwa nie wykazal zadnych usterek
02:54:20:122 - CTR3 - rozpoczyna procedure zdalnego transportu
02:54:20:123 - OPS - wpis do rejestru (rozpoczecie transportu)
02:54:22:141 - CTR3 - wewnetrzny skan bezpieczenstwa nie wykazal usterek po dematerializacji
02:54:22:143 - CTR3 - skanery przesylowni nie wykazaly bledow przy dematerializacji
02:54:22:144 - OPS - wpis do rejestru (dematerializacja pomyslna, bufor sprawny)
02:54:24:087 - OPS - wpis do rejestru (przenoszenie bufora)
02:54:26:921 - OPS - wpis do rejestru (wymazanie bufora)
02:54:27:115 - OPS - wpis do rejestru (rozlaczenie CTR3 - brak odpowiedzi)
02:54:27:118 - OPS - zdalna diagnostyka TR3
02:54:27:119 - OPS - wpis do rejestru (wszystkie bufory TR3 glowne i awaryjne sa puste; systemy kontrolne nie odpowiadaja)
02:54:27:122 - CTR3 - odlaczenie pamieci operacyjnej, restart i pelna autodiagnostyka
02:54:27:123 - OPS - wpis do rejestru (restart i przywrocenie dzialania CTR3)
02:54:27:124 - OPS - wysyla polecenie recznego przegladu CTR3 do konsoli napraw (priorytet dla ekipy naprawczo-konserwacyjnej: wysoki)
02:54:27:148 - CTR3 - wykryto blad transportu (ilosc potwierdzen materializacji i dematerializacji nie zgadza sie)
02:54:27:150 - OPS - wpis do rejestru (blad transportu); rozpoczyna procedure odzyskiwania
02:54:27:152 - COM - wysyla automatyczne wezwanie do komunikatora osobistego 0372-273-1293-2894 (bez odpowiedzi)
02:54:27:155 - EOPS - wpis do rejestru (skan OPS nie wykazal usterek)
02:54:27:156 - OPS - wpis do rejestru (sprawdzanie wszystkich przesylowni oraz komunikacja z wszystkimi okretami w zasiegu)
02:54:27:158 - OPS - komunikat z USS WRAITH (materializacji nie wykryto)
02:54:27:159 - OPS - komunikaty z pozostalych jednostek (przypadkowej materializacji nie wykryto); CTR1, CTR2 i CTR4 nie zglaszaja usterek
02:54:27:160 - CTR3 - wewnetrzny skan (wszystkie bufory puste)
02:54:27:161 - OPS - wpis do rejestru (wewnetrzny skan CTR3 zglasza blad krytyczny)
02:54:27:162 - OPS - wysyla komunikat o bledzie do oficera operacyjnego
02:54:27:165 - CTR3 - powtorne skany potwierdzaja blad
02:54:27:171 - OPS - zdalnie odlacza CTR3
02:54:27:172 - CTR3 - zabezpieczenie i odlaczenie pamieci operacyjnej
02:58:13:547 - OPS - aktywacja konsoli: MAAKPHROO, THLYIA
02:58:15:475 - OPS - polecenie: szczegolowy skan TR3
02:58:15:761 - OPS - wpis do rejestru (wyniki skanu)
02:58:16:471 - OPS - polecenie: szczegolowy skan CTR3
02:58:16:472 - CTR3 - rejestr - skanowanie systemow
02:58:16:810 - OPS - wpis do rejestru (wyniki skanu)
02:58:18:120 - OPS - polecenie: odlaczenie wszystkich przesylowni - upowaznienie: komandor Sshark (wprowadzono kod pelnomocnictwa)
02:58:18:122 - CTR1, 2, 3 i 4 - potwierdzenie odlaczenia przez OPS
02:58:57:471 - OPS - polecenie: diagnostyka wszystkich systemow
03:01:11:578 - CTR3 - aktywacja konsoli w trybie awaryjnym: P'SELAR
//Legenda:
CTR - kontrola przesylowni
TR - przesylownia
OPS - konsola operacyjna (mostek)
EOPS - nadzor operacyjny (maszynownia)
COM - konsola lacznosci //
- Co z Daredevilem? – w głosie kapitana dało się wyczuć lekką złość.- Zawrócił, leci za nami – odparła natychmiast Ransom - Dobrze – tym razem z głosu kapitana wiało chłodem – Nikki przejmujesz dowodzenie. Jak za pół godziny nic się nie wydarzy zwolnisz zamianę...- Tak jest, skipper. A pan gdzie będzie?- U siebie, musze napisać raport...- Rozumiem.Kapitan zszedł z mostka zmęczonym krokiem i skierował się do swojej kabiny. Przed drzwiami zastał Tore. - Pomyślałam że będziesz mnie potrzebował.- To się zobaczy – Corvus z uśmiechem zaprosił gestem bajorankę do kabiny i ciężko usiadł na krawędzi łóżka. Laner zgrabnie wsunęła się na lóżko i klęknęła za Nezarem, kładąc mu ręce na ramionach. Rozpoczęła delikatny masarz. - Ty jesteś jednym kłębkiem napiętych mięsni- Dziwisz się? Teraz będzie prawie 20 godzin na nogach z czego 10 na mostku. Chciałbym żebyś później skontaktowała się z USS Wraith i poprosiła Styczyńskiecgo o spotkanie u niego, musze z nim porozmawiać szczerze.- O tym o czym rozmawialiśmy wcześniej?- Nie tylko, ale głównie.- Nie podchodzisz do tego zbyt bezpośrednio?- Może – Nezar teraz całkowicie się poddał masarzowi. – ale goni mnie czas. Poza tym mam nadzieję że moje posunięcia wprowadza trochę niepewności i pozwolą mi zaatakować...- Może masz racje....Rozmawiali jeszcze chwile, aż bajoranka nie zauważyła że Nezar zrobił się dziwnie cichy. Spał. Położyła go więc delikatnie na łóżku i równie cicho wymknęła się na korytarz. Skierowała się na mostek by wysłać wiadomość...
