Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Wojna Federacyjno-Kardazjańska
- Sir, mamy sygnal z Yahagi. Prosza o podjecie ich zalog. - Yahagi, tu Wraith Firebrand albo my podejmiemy was i odholujemy z systemu. Nie mam zamiaru tracic dobrych ludzi. - odwrocil sie do operacyjnego - niech pan zacznie transport zalogi z yahagi. I tak nie mamy pol wiec specjalnego zagrozenia dla nas nie ma. Prosze uzyc tez transporterow w ladowniach. - znow wlaczyl system komunikacyjny - Yahagi, transportujemy waszych ludzi, prosze uprzedzic pozostalych na przygotowanie sie na wstrzas i ustawienie tlumikow inercyjnych i pol SIF na maksimum. Jak tylko chwycimy was, skaczemy w warp, moze rzucac.- Aye.
USS PRECIOUS
mostek
- USS YAHAGI doznaje krytycznych uszkodzen! - meldowal podporucznik Clausehkai, podczas gdy pozostali oficerowie obserwowali sytuacje na ekranie taktycznym. - Calkowita utrata prawej gondoli warp, brak zasilania, dekompresja na pokladach, maszynownia zalana przez goraca plazme, brak kontroli lotu...
- Wrak... - stwierdzila krotko komandor Williams.
- Oznaki zycia? - spytal Fluorek.
Operacyjny upewnil sie co do odczytow sensorow.
- Sa slabe. Glownie na gornych pokladach.
- Czy mozemy ich zabrac? - Fluorek wstal z fotela i spojrzal na Ktarianina.
- Kapitanie, nie zalecam takiej akcji. - odpowiedzial krotko.
- Zeby przeslac tych co przezyli musielibysmy zdeaktywowac oslony i narazic sie na ostrzal. Przy obecnym stanie naszych EPS bezposrednie trafienie w kadlub moze miec fatalne skutki. - wyjasnila T'Ral.
- Poza tym jestesmy najwolniejsza jednostka naszej grupy. Niepotrzebnie narazimy zycie zalogi YAHAGI i naszej. - dodal Taktyczny.
- My nie mozemy im pomoc. - stwierdzil Sshark.
- Rozumiem.
- Sir. - taktyczny zawolal pierwszego oficera. - Nowe rozkazy dla nas.
Komandor Sshark przejrzal szybko.
- Ster, wprowadzic kurs wyjsciowy. Warp 6. - rozkazal. Nastepnie Pierwszy zwrocil sie do andorianskiego obserwatora. - PRECIOUS jest najwolniejsza jednostka, dlatego my jako pierwsi powinnismy opuscic system, zeby uniknac przechwycenia przez grupe poscigowa.
Komandor Sshark nie widzial reakcji Sezzerina, poniewaz podszedl do stanowiska operacyjnego.
- Poruczniku, prosze przekazac kapitanowi Styczynskiemu, ze zaczynamy rozpedzac PRECIOUS.
- Tak jest.
- Mysle, ze bedzie wiedzial o co nas chodzi... - powiedzial raczej do siebie.
- Maxfarouu do mostka
Pierwszy kliknal komunikator.
- Tu Sshark.
Chwila milczenia. Pierwszy spojrzal na operacyjnego i gestem poprosil, zeby sprawdzil czy komunikacja wewnetrzna dziala. Porucznik Clausehkai rowniez gestykulujac odpowiedzial, ze kanal z maszynownia jest otwarty.
Niepokojace milczenie zarowno szefowej maszynowni jak i Pierwszego pobudzilo Fluorka do dzialania.
- Maszynownia, tu kapitan.
- Milo pana slyszec. - czy to bylo westchniecie? Pierwszy podszedl tymczasem do konsoli taktycznej, chociaz nadal przysluchiwal sie rozmowie jaka prowadzil Fluorek.
- Cos chciala nam pani przekazac?
- Tak. O ile to mozliwe prosze nie przekraczac predkosci kursowej.
- Nie wiem co na to powie kapitan Styczynski... To tylko 400 milionow kilometrow na godzine, a my tu mamy wojne...
- Kapitanie, nie jestesmy w stanie latac na maksymalnej predkosci bez przerwy. Potrzebujemy przynajmniej kilku godzin spokoju na ochlodzenie przekaznikow i wymiane przepalonych. Przypominam tez, ze na pokladach 9-11 nadal sa niedokonczone naprawy...
- Dobrze, porozmawiam o tym z dowodca. Czy to wszystko?
- Tak, sir.
Benzycka sterniczka sprawdzila czy kurs nie wymaga korekty, po czym rzekla cicho.
- Warp 6... Tak jak za dobrych starych czasow... 1 sektor w 1 miesiac. - usmiechnela sie.
( po pewnym czasie )
gabinet ochrony
Porucznik Lokrit Santami wpatrywala sie w ekran terminala. Za chwile komputer zakonczy dekompilacje i...
*** DOSTEP ZASTRZEZONY DLA POZIOMOW 4A+ ***
Wielkie czerwone litery irytujaco zablysnely na ekranie.
Wyjela kosc pamieci i wlozyla druga. Odczekala chwile... i pojawil sie ten sam komunikat.
O ile jeszcze obejscie pozwolilo na skopiowanie danych z komputera Pierwszego oficera, to juz z ich odtworzeniem nie dzialalo tak dobrze.
"Nie dam rady tego odcyfrowac." - pomyslala. - "Bedziemy potrzebowali pomocy kogos z zewnatrz."
- Przeklete admiralskie zabezpieczenia! - powiedziala do siebie i schowala obie karty pamieci.
"Bedziemy potrzebowaly pomocy specjalisty... Pewnie Clausehkai by sobie z tym poradzil, jednak do glupich to on nie nalezy... Szybko sie zorientuje w czym rzecz i jeszcze moze nas wydac."
Bolianka aktywowala ponownie terminal i wywolala liste zalogi z departamentu naukowego. Nazwisk nie bylo zbyt wiele, poniewaz wiekszosc obsady pozostala w Celbarlai. Nie znalazla na liscie nikogo kto by sie nadal.
"Trzeba bedzie sie powaznie zastanowic z Williams nad tym... Zwlaszcza, ze Sshark juz wie i pewnie bedzie chcial nam sie dobrac do skory."
W istocie komandor Sshark zostal uprzedzony o kradziezy danych z jego komputera, jednak bylo to nieodlacznym elementem szantazu jakiemu zostal poddany. Gdyby nie to, wyslannik Seldona juz dawno prowadzilby sledztwo w sprawie nieregulaminowego postepowania szefowej ochrony.
Odezwal sie komunikator.
- Sir, ma pani goscia.
- Niech wejdzie. - Lokrit wylaczyla komputer i odpowiedziala.
Drzwi gabinetu sie rozsunely i stanal w nich andorianski podporucznik.
- Zapraszam do srodka, panie Phluok. - Bolianka wstala i pokazala gosciowi krzeslo.
- Dziekuje.
Zastepca szefowej ochrony usiadla i spojrzala na Andorianina.
- W czym moge panu pomoc?
- Jak zapewne pani sie domysla nie przyszedlem tutaj, zeby uskahzac sie na lokalizacje mojej kwatehy... - porucznik zaczal z charakterystycznym dla siebie entuzjazmem. Rozmowczyni jedynie kiwnela glowa. - Otoz chce pani zlozyc najlepsze wyhazy szacunku i ghatulacje z powodu awansu.
- Nie bardzo rozumiem... - odpowiedziala zmieszana.
- Kapitan Styczynski wysyla Williams na zielona thawke.
- Kapitan Styczynski nie ma takich kompetencji.
- Owszem ma. Poza tym Fluohek nie zhobi nic, zeby mu sie sprzeciwic. Pani Williams juz haz zostala 'wyphoszona' z PhECIOUSa, co phawda to byl inny kapitan i inna zaloga, ale jednak... Powiedzmy, ze jej usposobienie powoduje, ze jest dosc klopotliwym szefem ochhony.
- To prywatna ocena czy stanowisko panskich mocodawcow?
- Czemu nie oba? - zasmial sie Phluok. - To w tej chwili jest naphawde nieistotne, pani komandoh.
- Porucznik!
- Ach tak, oczywiscie. - Andorianin usmiechnal sie ponownie. Widzial wyraznie, ze zaczyna dzialac na nerwy swojej rozmowczyni. - W kazdym hazie, juz niedlugo...
- Czy ma pan do przekazania cos konkretnego dla mnie? - spytala zirytowana.
- Konkhetnego? Alez skad, nic z tych rzeczy. - usmiechnal sie znowu.
- Prosze nie brac tego do siebie, ale nie chce tracic wiecej cennego czasu na pogaduszki.
- Oczywiscie... Phosze jednak pamietac...
- Co?
- Nie wiem co panie zamierzaja, ale phosze uwazac, zeby nie pobhudzila sobie pani haczek. Szkoda byloby hujnowac tak swietnie zapowiadajaca sie kahiehe.
Drzwi otworzyly sie i stanal w nich zolnierz.
- Pani porucznik?
- To niepotrzebne, wlasnie wychodzilem. - odparl gosc.
mostek
Podczas gdy komandor Williams wczytywala sie w pilny komunikat jaki dostala od swojej zastepczyni, podporucznik Phluok wraz z chorazy McLeahan weszli na mostek. Szefowa ochrony spojrzala na Andorianina, ktory podchodzil do wyslannika Seldona i o czyms z nim rozmawial. Niestety nie mogla podsluchac, spojrzala na dwoch ochroniarzy, ktorzy 'strzegli' bezpieczenstwa Sezzerina. Oni takze pokrecili glowa. Nie slyszeli albo nie rozumieli o czym rozmawiali panowie.
- Pani Williams, prosze do mojego gabinetu. - powiedzial Fluorek. Trzymal padda, ktorego przed chwila podala mu McLeahan. - Panie Sshark rowniez zapraszam.
Pierwszy oficer, ktory dziwnym zbiegiem okolicznosci rowniez krecil sie w okolicy wyslannika admiralskiego spojrzal na Fluorka. Wiedzial, ze w obecnosci wyslannika nie moze sie wykrecic od spelnienia kapitanskiego polecenia.
- Oczywiscie, kapitanie. - odpowiedzial maskujac zniechecenie.
- T'Ral udaj sie na odpoczynek. Pani Maakphroo przejmuje mostek. - Fluorek jak nigdy sypal komendami, co wprawilo w niezle zadziwienie wiekszosc obecnych na mostku oficerow. Zaden z nich nie mial jednak zamiaru okazywac niezadowolenia z tego powodu, zwlaszcza z powodu obecnosci pana Sezzerina na mostku.
Z jakiegos powodu Fluorek nie wezwal Andorianina na zebranie, jednak przekazal mu spojrzeniem, ze sytuacja jest pod kontrola i ze pozniej mu wyjasni sprawe.
Porucznik Thlyia Maakphroo odeszla od pomocniczej konsoli inzynieryjnej i ustawila sie w poblizu fotela dowodcy.
- Status grupy? - spytala operacyjnego.
gabinet kapitanski
Kapitan Fluorek zasiadl na fotelu i spojrzal po swoich oficerach. Sshark i Williams badawczo patrzyli na siebie, spodziewajac sie, ze to ktores z nich spowodowalo to cale zamieszanie. Fluorek zas wydawal sie byc czyms zaabsorbowany, widac ze przezywal rozterki wewnetrzne.
- Pani McLeahan? - w koncu kapitan odezwal sie do szefowej personelu.
Chorazy uruchomila terminal i wszyscy obecni wysluchali wpisow do akt z ostatniej inspekcji przeprowadzonej przez kapitana Styczynskiego.
Komandor Sshark zacisnal piesci pod stolem, kiedy uslyszal, ze jest karierowiczem niezdolnym do samodzielnego dowodzenia.
W zasadzie byla to latka podobna do tej, ktora sam 'zalatwil' kapitanowi Fluorkowi, jednak o ile przy mieszaniu w cudzych karierach nie wahal sie korzystac z pomocy ojca, to jednak swoja staral sie budowac bez podobnych ingerencji. Po prostu w przypadku jego osoby byloby to zbyt latwe do wykrycia. Teraz bedzie musial jakos sie pozbyc tego wpisu, bo bez tego raczej nie ma co marzyc o samodzielnym dowodztwie.
Williams nie okazywala radosci, ale widzial w jej oczach, ze milo jej slyszec tego rodzaju wiesci. Dodatkowo jej glowe zaprzatala cos innego - obawa o to, co powiedzial o niej Styczynski, bo z tego co pamietala, to byl wyraznie zawziety na nia.
Komandor Sshark nie byl w stanie ukryc usmiechu, gdy kapitan Styczynski zarekomendowal odwolanie szefowej ochrony z funkcji. Byl pewien, ze Fluorek takze chetnie pozbedzie sie tego 'pryszcza' na twarzy 😉 okretu, jednak ze zdziwieniem odkryl, ze Fluorka wcale nie ucieszyla ta wiadomosc.
- Co panstwo powiecie na to? - spytal w koncu kapitan.
- Oceny dowodcy dywizji sa nieco przesadzone, ale z pewnoscia tkwi w nich ziarenko prawdy. - powiedzial Sshark, liczac na to, ze Fluorek postapi zgodnie z rekomendacja dowodcy. Williams milczala.
- Czy ja jestem zlym kapitanem? - spytal Fluorek, wprawiajac cala trojke pozostalych oficerow w bardzo niezreczny nastroj.
- Alez nie, sir...
Fluorek westchnal.
- Ignorowanie rozkazow kapitana okretu... Kto was tego nauczyl?
Sshark nie odzywal sie, ale wygladal tak, jakby to pytanie go nie dotyczylo.
- Czy nie mozna byc dobrym dowodca i nie krzyczec na swoich podwladnych? Nigdy nie chcialem byc surowym tyranem dyktujacym warunki... Czy to wina swobody i samodzielnosci, jaka was obdarzalem?...
- Kapitanie, chcialabym zwrocic uwage na okolicznosci...
- Zaufania?...
- Dostalam wezwanie na mostek, jednak nie ogloszono alarmu bojowego. Chodzilo tylko i wylacznie o przywitanie komandora Sezzerina i kapitana Styczynskiego podczas inspekcji. W tym samym czasie cala ochrona prowadzila bardzo szerokie cwiczenia taktyczne i mialam obowiazek jak najszybciej omowic ich wyniki z moimi podwladnymi. To bylo dla bezpieczenstwa nas wszystkich. Wlasnie dlatego wyslalam pania Lokrit na mostek.
Sshark obserwowal kapitana, a ten rozwazal uwaznie jej slowa.
- Czyli troszczyla sie pani o bezpieczestwo nas wszystkich... - powtorzyl Fluorek.
- Kapitanie... - Sshark chcial zaprotestowac, ale Fluorek uciszyl go gestem.
- A kapitan Styczynski potraktowal to jako niesubordynacje i zachowanie niewlasciwe... - Fluorek mowil coraz slabiej. - Nie moge zignorowac tej oceny. Zostaje pani zwolniona z funkcji, przy zachowaniu przywilejow rangi.
- Poinformuje zastepce. - powiedziala chorazy McLeahan, ze wspolczuciem obserwujac Fluorka.
- Prosze poinformowac zastepce jak nalezy dbac o nasze bezpieczenstwo... - dodal Fluorek.
- Oczywiscie, sir.
- Panie Sshark...? - powiedzial Fluorek. - Niech pan dopilnuje, zeby intrygi kapitana Styczynskiego nie doprowadzily nas wszystkich do zguby...
Zanim Pierwszy mial okazje odpowiedziec, Fluorek stracil przytomnosc.
Chorazy Gaja McLeahan pacnela w komunikator.
- Pomoc lekarska do gabinetu kapitanskiego natychmiast!
Rozdział XXX
Układ Celeno ……
Walka nabrała straszliwego tempa. Walczące okręty minęły się w gradzie fazerów zadając sobie dotkliwe rany. Krytycznie uszkodzony USS Yahagi niekontrolowanym lotem zaczął oddalać się od bezpośredniego pola walki. Cardassiańskie okręty widząc bezsilność Excelsiora natychmiast skupiły się na pozostałych jednostkach. Grupa Galorów rozpoczęła zgrany zwrot szykując się do kolejnego natarcia. Dezruptory zaczęły namierzać uszkodzonego Ambassadora. Jednocześnie z tym atakiem do federacyjnej grupy zaczęły się zbliżać okręty drugiej grupy prowadzone przez Gula Dunara ……
- Dowódco za 10 sekund wejdziemy w zasięg ognia ! – zameldował taktyczny !
- Namierzyć okręt klasy Ambassador ! Pełna dziobowa salwa z wszystkich okrętów ! – rozkazał Dunar
- Tak jest !
Jednostki nieubłaganie zaczęły szykować się do otwarcia ognia. W tym samym czasie federacyjne okręty rozpoczęły odwrót próbując osłonić najbardziej uszkodzone jednostki. Dryfujący USS Yahagi został nagle pochwycony wiązką trakcyjną która gwałtownie szarpnęła okrętem rzucając ponownie niedobitkami załogi Excelsiora. Prowadzący Ambassador jakby w odpowiedzi na potrzeby ocalałych rozpoczął awaryjny transport wszystkimi dostępnymi na pokładzie transporterami. Małe grupki rannych i zabitych zaczęły nagle znikać z zadymionych pokładów krążownika. W trakcie trwającej ewakuacji dowódca USS Yahagi postanowił pozostać na pokładzie wraz z kilkoma oficerami na mostku próbując wykrzesać resztki sił z dzielnego okrętu. Wykorzystując położenie jednostki kapitan spróbował namierzyć wrogie okręty. W pierwszej chwili wydawało się iż okręt rzeczywiście jest w stanie odpowiedzieć jeszcze ogniem jednak były to tylko złudne nadzieje. Szykujące się do strzału fazery zajarzyły się na chwilę po czym w snopie iskier zamarły na dobre. W uszkodzonych układach okrętów nastąpiło gwałtowne wyładowanie i chwilę później na krążowniku zapanowały ponownie całkowite ciemności. Kapitan zaklną jednak nim zdołał podjąć jakiekolwiek działania jego prawie martwy okręt został nagle wciągnięty w warp. Zaraz za USS Yahagi i USS Firebrand pozostałe federacyjne okręty ratując się przed nadlatującymi torpedami jeden po drugim zniknęły w jasnym blasku pozostawiając za sobą znienawidzonych prześladowców i ich ofiary……..
Siedzący na mostku C.S.U Aldara Gul Dunar z nieskrywanym zawodem spoglądał w pustkę gdzie jeszcze przed chwilą widniał jego cel……
- Jednostki wroga wycofują się z układu ! – krzyknął taktyczny
- Mam obrać kurs pościgowy ? – spytał pospiesznie sternik
Dunar milczał dłuższą chwilę poczym szorstko odpowiedział…..
- Rozkaz dla wszystkich jednostek ! Przerwać pościg za wrogiem i zająć pozycje obronne na granicy systemu…..
- Ale dowódco możemy ich jeszcze dopaść ! - zaprotestował glinn
- Dość ! Nie będę tracił więcej okrętów dla zaspokojenia czyjegoś ego ! Naszym celem było zdobycie układu Celeno a nie ściganie się z okrętami Gwiezdnej Floty ! Sternik wprowadź nas na orbitę Celeno I !
- Tak jest ! – padło w odpowiedzi
Cardassiański krążownik delikatnie pochylił się na lewą burtę i w towarzystwie trzech bliźniaczych jednostek skierował się w stronę błękitnego globu……
*************
Dane taktyczne :
Okręty Gwiezdnej Floty wycofały się z układu. Jednostki Unii nie podjęły pościgu, większość okrętów zajęła pozycje obronne na skraju systemu śledząc oddalającą się grupę. Pozostałe cardassiańskie okręty ruszyły w kierunku Celeno I by wspomóc jednostki przejmujące kontrolę nad kompleksem.
Wycofujące się Okręty Gwiezdnej Floty:
kasyno i Riri
USS Firebrand - Klasa Freedom – pochwycił USS Yahagi Klasy Excelsior B wiązką trakcyjną. Krążownik jest prawie pusty gdyż większość członków załogi podjął USS Wraith . Excelsior jest bez zasilania awaryjnego, działają tylko baterie podtrzymujące w niektórych sekcjach układy środowiskowe. Po około 5 minutach lotu nadwerężona struktura USS Yahagi zaczyna tracić gwałtownie swoją integralność. Dalsza podróż w warp może to grozić rozerwaniem kadłuba.
Zarathos
USS Wraith - Klasa Ambassador - otwierał ogień – osłony 0% - kadłub 75% - liczne uszkodzenia systemów, okręt podjął ocalałych z USS Yahagi………
- Corvus - USS Princeton - Klasa Niagara – jednostka leci w warp
- Fluor - USS Precious - Klasa : Miranda - jednostka leci w warp
- I. Thorne - USS Daredevil - Klasa Niagara - jednostka leci w warp
- Reyden – USS Poseidon - Klasa Excelsior B – jednostka leci w warp
Od MG : Kolejne przeliczenie w sobotę. Możecie grać dalej 🙂
Komandor Melton weszła na mostek w momencie, gdy na ekranie pojawiła się sylwetka Excelsiora bezładnie zataczająca się i plująca zielonkawą plazmą. Styczynski zaklął cicho, na co Melton skrzywiła się, a potem spokojnie zaczął wydawać rozkazy- Firebrand, weź Yahagi na hol i skacz w warp. Do wszystkich, jak tylko Firebrand i Yahagi wejdą w warp, robimy to samo. Żadnego bohaterstwa. Wraith koniecSkinął w stronę sternika i już chciał powtórzyć rozkaz, gdy Derek wskazał mu coś po drugiej stronie mostka. Styczyński odwrócił się i jęknął w duchu. - Można wiedzieć, pani komandor, co pani tutaj robi?- Wykonuję swoje obowiązki - pan też powinien robić swoje, kapitanie.„Ot bezczelna bździągwa” pomyślał Styczyński , ale zignorował ją na chwilę odwracając się w stronę sternika – uniki. Derek, łącz się z maszynownią, niech przygotują się do skoku warp. I niech coś zrobią z dziurami w kadłubie. - Aye sir…Ponownie odwrócił się w stronę Melton:- O ile się nie mylę, nie dostała pani zaproszenia, a ponieważ nie należy pani do personelu wachty, prosze opuścić mostek. Chyba ze potrafi pani coś, co może pomóc w walce, ale jakoś nie sadze- O ile się nie mylę - powtórzyła Melton naśladując ton kapitana. - mam zgodnie z pełnomocnictwami sztabu 5 poziom dostępu, więc abym opuściła mostek będzie pan musiał użyć siły.- Zapomina się pani, pani komandor. To sytuacja bojowa, nie sala rozpraw. Stwarza pani zagrożenie dla jednostki. – trafiony disruptorem Wratih zatoczył się i z konsoli na ścianie buchnął ogień. Stojący pod ścianą marynarz chwycił gaśnicę i nie czekając na reakcję systemu tłumiącego ruszył w stronę ognia. Kolejne trafienie rzuciło nim na komandor Melton. Burknął coś pod nosem (brzmiało bardziej jak „Nie wchodź w drogę głupia babo” niż „Przepraszam pani komandor”) i odpychając komandor zaczął gasić ogień. Chwilę później uruchomił się system tłumiący ogień… - albo pani opuści mostek albo... - sir, sekcja 5 na pokładzie 9 się rozszczelnia.- Operacyjny, transport awaryjny kogo się da. Sternik, co z Firebrandtem i Yahagi?- Zbliżają się do siebie, za moment będą mogli skakać w warp.Styczyński ponownie odwrócił się do Melton - albo każe panią zamknać.- Ależ proszę śmiało, wątpię tylko czy nie dopuści się pan niesubordynacji. - odpowiedziała komandor, po czym przesunęła się za fotel dowódców tak, aby nikt już na nią nie wpadał.Widząc to Styczyński skinął lekko głową. Przynajmniej zrozumiała że nie stoi się jak kołek w przejściu.- Nie dopuszcze, ale...Wraith trafiony salwą skoczył w bok. Kapitan ledwo utrzymał się na fotelu, jednak ciężar leżącej na nim Melton sprawiał, iż żałował że go nie wyrzuciło z fotelika. Otrącił komandor i szybko zerkając, czy nic jej się nie stało zażądał raportów... Nie było dobrze. Co prawda pancerz ambasadora wytrzymał i nadal był w jednym kawałku, ale integralność strukturalna, spadła do 75%. Służby bezpieczeństwa meldowały o zabitych i rannych na wszystkich pokładach. Szybko wydane rozkazy sprawiły, iż uszkodzone pokłady odcięto, a rannych teleportowano do szpitali i ładowni gdzie zorganizowano szpitale polowe. Gdy wszystko było opanowane, przypomniał sobie o Melton. Komandor, z okopconą twarzą i potarganymi włosami wyglądała znacznie lepiej niż parę chwil wcześniej. I na znacznie bardziej przestraszoną. Wyglądało na to, że wreszcie zrozumiała że to prawdziwa walka i lada chwila może zginąć.Chyba mam dla pani lepsze zajęcie niż pierdzenie w stołek celi. – zwrócił się do Melton. Może jak coś będzie robiła, to nie zacznie panikować - koło stanowiska taktycznego są zestawy pierwszej pomocy, niech pani weźmie jeden i zacznie się do czegoś przydawać.Wyglądało na to, że oschły ton wprowadził ją z powrotem w stan równowagi. - Po pierwsze, to wyrażaj się, bo klnięcia nienawidzę. - powiedziała Melton, podnosząc się z ziemi. Po tym podeszła do konsoli taktycznej i zabrała apteczkę, po czym zaczęła opatrywać rannych. Na szczęście nikt nie zginął.- Przyzwyczajaj się – mruknął pod nosem Styczyński nie spuszczając oka z ekranu taktycznego- Jeżeli Firebrand będzie miał problemy z Yahagi, uruchomcie nasze wiązki trakcyjne. Jeżeli nie, skaczemy w warp razem z nimi. – rzucił w stronę taktycznego.- Wreszcie pan coś logicznego mówi. – spokojnie powiedziała Melton. Styczyński wyprostował się ale nic nie powiedział. W przeciwieństwie do pani komandor wiedział, iż dobry oficer nie kwestionuje rozkazów dowódcy ani ich nie komentuje w obecności innych oficerów, szczególnie niższych stopniem. A dobry dowódca nie bluzga na swoich oficerów w podobnej sytuacji. Derek skrzywił się, wyczuwając, co czeka komandor Melton po zakończeniu tej awantury.- Sir, mamy sygnał z Yahagi. Proszą o podjecie ich załóg. - Yahagi, tu Wraith. Firebrand albo my podejmiemy was i odholujemy z systemu. Nie mam zamiaru tracić dobrych ludzi. - odwrócił się do operacyjnego - niech pan zacznie transport załogi z Yahagi. I tak nie mamy pól wiec specjalnego zagrożenia dla nas nie ma. Proszę użyć też transporterów w ładowniach. - znów włączył system komunikacyjny - Yahagi, transportujemy waszych ludzi, proszę uprzedzić pozostałych na przygotowanie się na wstrząs i ustawienie tłumików inercyjnych i pól SIF na maksimum. Jak tylko chwycimy was, skaczemy w warp, może rzucać.- Yahagi potwierdza… firebrand ma ich. Galory strzelają! – w tym samym momencie ekran taktyczny gwałtownie przeskalował się i pokazał szybko oddalające się okręty Kardassian. Wraith skoczył w warp. Reszta okrętów podążyła za nimi. Na ich szczęście, Kardassianie nie chcieli się ścigać. To mogło oznaczać , że grupa musiałaby porzucić Yahagi.- Zakończyć czerwony alarm – nakazał. – transfer energii do systemów naprawczych, napędu i systemów medycznych. Załoganci z doświadczeniem medycznym, bez względu na stopień zaawansowania, mają zgłosić się do szpitali polowych. – zwrócił się do oficera operacyjnego. - Stan grupy?- Oprócz nas i Yahagi wszyscy sprawni. Precious prosi o zwolnienie do warp 6, mają problemy z napędem.- Zgoda. Sternik.- Aye sir, warp 6.- Yahagi poważnie uszkodzony, strukturalność spada i to dość szybko. Jeszcze trochę w warp i się rozpadnie. Nie mają już prawie w ogóle energii.- Przetransportujcie resztę na pokład. Przekażcie kapitanowi Corvusowi, że ma przejąć Yahagi i objąć go swoim polem warp. To powinno umożliwić dalsze holowanie. - Reszta ludzi z Yahagi na pokładzie.- Znakomicie. – Styczyński wstał i ruszył w stronę swojej kwatery- Melton, ze mną – rzucił. Słyszał jak komando coś marudzi, ale posłusznie ruszyła za nim. Gdy drzwi do zdewastowanego biura zamknęły się, Styczyński odwrócił się do komandor. - Jeszcze jedna taka odzywka, pani komandor, jak ten komentarz i pożegna się pani z tym okrętem. I będzie miała pani taką notkę w aktach, że bez interwencji Organian o awansie będzie mogła pani tylko pomarzyć. – nie pozwalając jej odpowiedzieć Styczyński zimnym głosem kontynuował – Nie uczyli pani, że oficer nigdy nie komentuje, a już Olimpijczycy chrońcie, nie kwestionuje, rozkazów w towarzystwie niższych oficerów. Zwłaszcza w czasie walki. Czy uczyli, ale pani zapomniała. Tym razem – ponownie jej przerwał – daruje pani. Jest pani młoda i niedoświadczona. Zgłosi się pani do komandora Dawsona, to oficer operacyjny. Ma pani jakie takie umiejętności medyczne, będzie pani pomagać rannym. Odmaszerować.
Ja : Status .Pierwszy : Wycofujemy się z systemu Celeno , USS Wraith i USS Yahagi mocno uszkodzone , kardachy na nich skupili swój ogień , pozostałe jednostki bez uszkodzeń .Ja : Ok , kontunuować , jakby cos sie działo to będę w swojej kwaterze .
- Sir! Mamy rozkaz wejść w warp. – w głosie pierwszej dało się wyczuć radość- Rozumiem. Scott skaczemy zaraz za Wraithem- Aye, aye, skipper!Sekundy płynęły jak minuty albo godziny. Wreszcie okręty federacyjne zaczęły znikać jeden po drugim, a tuz za nimi zniknął USS Princeton. Na mostku zapanowało odprężenie i ulga. - Pierwsza, przechodzimy na żółty alarm. Zmiana Alfa schodzi z mostka, a przejmuje go zmiana Beta.- kapitan spojrzał po swoich oficerach – Odpocznijcie, należy się wam- Panu też, sir! - Dzięki Nathan, przyda się – niestety nie mógł im powiedzieć, na razie, że jego czas na odpoczynek skończył na bardzo długi czas....
USS PRECIOUS
mostek
Komandorowie Sshark i Williams wyszli na mostek.
- Status, pani Maakphroo. - spytal Pierwszy.
Andorianka odwrocila sie do oficera i zameldowala.
- Cala grupa leci z nami w warp 6. Zaloga YAHAGI zostala uratowana, poza tym nie wykryto kardasjanskiego poscigu.
- Mam nadzieje, ze Styczynskiego nie zniecheci nasze zolwiowe tempo... - powiedzial Centauryjczyk raczej do siebie. - Stan okretu?
- Nie doznalismy dodatkowych uszkodzen. Za kilka godzin zakonczymy naprawy EPS na pokladach 9-11.
- Sir, co z kapitanem? - spytal podporucznik Clausehkai.
Kilku oficerow bylo zdziwionych tym pytaniem, jednak operacyjny trzymal reke na pulsie.
- Do konca nie wiem, wlasnie mialem zamiar sie dowiedziec. Pani Peterson, prosze ze mna. - powiedzial pierwszy oficer i razem z doradca wszedl do windy.
ambulatorium
Komandor Stanley Magic pelniacy obowiazki glownego oficera medycznego od razu spostrzegl wchodzacych oficerow i wyszedl im naprzeciw.
- Odwiedziny? - przywital sie.
- Doktorze, co jest z kapitanem? - spytala porucznik Peterson, zdradzajac oznaki zniecierpliwienia.
- Spokojnie, nie ma sie czym martwic... Fluorek jest w stanie wycienczenia. Zdaje sie, ze ostatnio sytuacja staje sie dla niego nieco zbyt stresujaca.
- Czy mozemy sie z nim zobaczyc? - spytal pierwszy.
- Obawiam sie, ze nie. Kapitan potrzebuje odpoczynku.
- Kiedy zamierza pan go zwolnic? - doradca spojrzala powaznie na Magika.
- Wojna to wojna, ale mysle, ze poradzicie sobie jakis czas bez niego. On pilnie potrzebuje odrobiny wolnego czasu...
- Doktorze...
- 96 godzin. Na razie tyla, a pozniej zobaczymy jaki bedzie jego stan. - wyjasnil lekarz.
- Wezwac Jarol? - doradca zwrocila sie do Ssharka.
- Tak. Spiszcie protokol. Doktorze, rozumiem, ze zatwierdzi pan czasowe zwolnienie kapitana z powodow zdrowotnych?
- Nie mam innego wyjscia, panie Sshark.
- Rozumiem. - Centauryjczyk skinal glowa. - A teraz... musze isc na mostek.
- Oczywiscie.
mostek
- Kapitan Fluorek dostal 96-godzinny urlop zdrowotny. - powiedzial Sshark po wejsciu na mostek.
Wszyscy oficerowie wiedzieli co to oznaczalo. W wypadku niedyspozycji kapitana dowodzenie przejmowal pierwszy oficer.
Sshark zauwazyl dwoch zolnierzy na mostku oraz komandor Williams, starajaca sie byc niewidzialna.
- Odwolac czerwony alarm. - rozkazal. - Pani Williams, zostala pani zwolniona z obowiazkow. Prosze odejsc od konsoli bezpieczenstwa.
Oficerowie mostka z uwaga przypatrywali sie ich kolejnemu starciu.
- Kapitan nie powiedzial, ze odwolanie z funkcji wchodzi w zycie natychmiast po ogloszeniu, dlatego uwazam, ze powinnam zostac dopoki nie zostanie wyznacze swojego nastepcy. - odpowiedziala.
- Porucznik Maakphroo pania zastapi na stanowisku. - odparowal szybko pierwszy.
Komandor Williams odsunela sie na dwa kroki, ale nadal stala przy stanowisku. Andorianka zajela miejsce. Tymczasem pierwszy zwrocil sie do operacyjnego.
- Za godzine prosze wezwac kolejna wachte na mostek. Czeka nas dluga podroz...
- Tak jest. - potwierdzil Nibosh Clausehkai.
- Komandorze... - to byl glos jego andorianskiej asystentki. Sshark odwrocil sie w kierunku stacji ochrony. Zauwazyl, ze Andorianka pokazuje mu komandor Williams wiszaca jej nad glowa.
- Chce poinstruowac pania Maakphroo o naszych systemach i procedurach bezpieczenstwa. - wyjasnila Terranka, wytracona z rownowagi.
- Dosc tego. Prosze odejsc od stanowiska.
- Albo co? Wezwie pan ochrone? - spytala.
Mogla sobie pozwolic na wieksza swobode, poniewaz admiralski wyslannik opuscil mostek w chwili, kiedy grupa Styczynskiego weszla w warp. A moze nawet wczesniej, nikt dokladnie tego nie zauwazyl...
- Jesli bedzie trzeba. Czy odmawia pani wykonania rozkazu pochodzacego od bezposredniego przelozonego i oficera dowodzacego? - Sshark czul sile, kiedy wypowiadal te formule.
- Zgodnie z regulaminem randze komandora przysluguje przywilej mostka...
- ...o ile kapitan nie postanowi inaczej. Odbieram pani przywilej mostka i prosze zeby go pani opuscila.
Komandor Williams wrzala. Sshark zauwazyl dwojke zolnierzy. Byc moze postepowal nierozwaznie doprowadzajac do konfrontacji w ich obecnosci. Jezeli Williams straci panowanie nad soba i wyda im komende, to nie zdolaja ich powstrzymac przed przejeciem kontroli. Szczesliwie dla niego, byla szefowa ochrony spojrzala tylko na swoich ludzi i razem z nimi weszla do windy.
Sshark usmiechnal sie do Maakphroo. Pierwsze prawdziwe zwyciestwo nad Williams. Byl jednak pewien, ze to tylko zaostrzy spor, ktory zakonczyc moze dopiero opuszczenie statku przez jedna ze stron. Sshark mial szczera chec pozbycia sie Williams raz na zawsze, jednak wciaz brakowalo mu haczyka. Teraz, gdy ma nieco wieksza wladze, byc moze mu sie uda. Pamietal jednak, ze czas jego dzialania jest ograniczony.
USS Daredevil skupił ogień na najbliższym Galorze, próbując osłonić Yahagi'ego. Na szczęście Yahagi wraz z Firebrandem zniknął w warp.Mostek- Firebrand podjął Yahagi'ego i wszedł w warp. - zameldował Sorjun.- Skakac za nimi! Zawiadomcie Wraitha, że możemy podjąć rannych. Po chwili okręt był juz daleko od układu.- Ta bitwa była taktycznie bardzo udana. !0 do 2 dla nas. - skomentował Sorjun.- Byłaby, gdyby nie tych 100 cywili na planecie. - odrzekł McCaley. - A pan powinien chyba napisac nowy raport.- Oczywiście, kapitanie.
USS YahagiOkretem szarpnelo, gdy wiazki trakcyjne uchwycily to co pozostalo z kadluba krazownika i okret zostal wciagniety w warp. Na pograzonym w mroku mostku zaczynala spadac temperatura. Wszyscy pozostali oficerowie przebrali sie w skafandry. Swiecac sobie awaryjnymi latarkami, probowali wlaczyc awaryne zasilanie. Po kilkudziesieciu minutach na jednej z konsoli rozjarzyl sie ekran. - Kapitanie, mamy sasilanie LSS, ale tylko na mostku. - Dobra. Sprobojcie orzywic lacznosc.Po nastepnych kilku minutach pracy cel zostal osiagniety. - mamy audio , ale krotkiego zasiegu. - Dobra - Kapitan siedl na fotel dowodcy. - Dzienik pokladowy. Po przybyciu do ukladu Celanmo zastalismy tam liczne zgrupowanie wroga. Dywizja zaatakowala przeciwnika takujacego wycofywujace sie transportowce. Po krtotkiej walce Znisczono 2 gallory i kilka patrolowcow. Niestety okret doznal ciezkich uszkodzen, obawiam sie ze nie bedzie sie oplacalo go naprawiac. Histora lubi sie powtarzac. Okret ktorego imie nisimy rowniez zostal zatopiony w pierwszej misji bojowej. My mamy szczescie o tyle, ze w przestrzeni nmi ma wody w ktorej wrk moglby sie pograzyc. Koniec wpisu.- Caitanin podszedl konsoli lacznosci i zaczal wywolywac wrighta - Kapitanie Stycznski. Nasz okre sie wkrotce rozpadnie. Nie mamy wlasnego pola warp, nie mamy zasilania. kadlub zaczyna tracic integralnosc. nalezalo by zwolnic, i uzyc kilku okretow do holowani i wytworzenia pola wokol kadluba. Obawiam sie jednak ze mimo tego bezpieczna predkosc nie przekroczy Warp 3. Uwazam ze to jest nie do przyjecia w obecnej sytuacji. Prosze rozwazyc przerwanie cholowania i zniszczenie wraku...riri
USS Firebrand, Lot w Warp
Oba okręty weszły w Warp lot nie był tak gładki na Firebrandzie trzęsło mocna aż sobie ciężko było wyobrazić co się mogło dziać na USS Yahagi. Mimo że oba statki mogły lecieć z prędkością Warp przekraczającą Warp 7 to ledwo co osiągnęły Warp 5 po jednej czwartej lotu czujniki zaczęły wykrywać problemy z polem integracyjnym na Yahagi które zaczynało zawodzić.
Porucznik Reila Certis: Kapitanie na USS Yahagi traci pola integrujące.
Kapitan Robert Kasnov: Cała stop, Kasnov do maszynowni
Porucznik komandor Denen Bashar: Tak Kapitanie
Kapitan Robert Kasnov: Proszę spróbować rozszerzyć nasze pole Warp by obejmowała oba statki w całości
Porucznik komandor Denen Bashar: Już nad tym pracujemy za 5 minut będzie gotowe.
Kapitan Robert Kasnov: Proszę kontynuować. Wywołajcie Yagahi mam nadzieje że to usłyszą.
Porucznik Reila Certis: Kanał otwarty
Kapitan Robert Kasnov: Firebrand do Yahagi Zatrzymaliśmy się tylko na chwile nie wiemy czy słyszycie. Staramy się stworzyć większe pole Warp wokół naszych statków za chwile ruszamy w dalszą podróż proszę przez ten czas spróbować coś zrobić z polami wzmocnić je jakoś. Kasnov Out
Po 5 minutach
Porucznik komandor Denen Bashar: Inicjujemy pole warp... – Minęło kilka sekund - Pole Jest stabilne ale proszę nie lecieć szybciej niż warp 5.
Kapitan Robert Kasnov: Tom Warp 5 wznawiamy kurs, cóż będziemy trochę w tyle ale to tylko parę chwil w końcu flota i tak leci w warp 6
Rozdział XXXI
Centrum ewakuacji Celeno City, Celeno I, układ Celeno
W podziemiach kosmoportu grupa około 100 cywilów tłoczyła się w niewielkim pomieszczeniu położonym niedaleko prowizorycznego punktu dowodzenia. Garstka oficerów Gwiezdnej Floty wraz z niedobitkami ochrony portu próbowała uspokoić zdezorientowany tłum który raz po raz wpadał w panikę słysząc głośne eksplozje mające miejsce na powierzchni planety. W początkowej fazie walk o Celeno I Cardassianie stosowali transportery by przesłać oddziały desantowe bezpośrednio do centrum miasta. Nagłe pojawienie się wrogich oddziałów wywołało istny chaos wśród cywilnej ludności jednak obsługa portu zachowała zimną krew i odparła pierwszy atak za pomocą inhibitorów transportera. Blokada transporterów dala obrońcom chwilę wytchnienia i możliwość ewakuacji ludności do podziemnej części kompleksu. Przerwa w walce nie trwała jednak długo gdyż oddziały desantowe wkrótce powróciły pałając rządzą zemsty za śmierć towarzyszy broni. Wobec nadlatujących promów oficerowie Gwiezdnej Floty uzbrojeni w lekkie karabiny i ręczne fazery nie mieli szans. Raz po raz stanowiska obrony znikały w jasnej eksplozji. Sieć inhibitorów transporterów z każdą chwilą słabła otwierając ponownie wrogim żołnierzom drogę do Celeno City. Chcąc kontynuować jak najdłużej walkę obrońcy postanowili wycofać się do podziemnej części kompleksu zabierając ze sobą ostatni ocalały inhibitor. Miał on chronić znajdujących się tam cywilów przed przesłaniem na wrogie okręty które nieustannie krążyły po orbicie atakowanej planety. Ochrona portu starała się utrzymywać ludność z dala od zabarykadowanego wejścia jak też i od samego punktu dowodzenia w którym grupka najwyższych stopniem oficerów Gwiezdnej Floty śledziła rozwój sytuacji. Jeden ze znajdujących się tam monitorów sprzężony z ocalałym jeszcze czujnikiem przekazywał taktyczny obraz układu. Do póki trwała walka obrońcy wiedzieli iż istnieje szansa na ratunek dlatego gdy w pewnej chwili znaczki symbolizujące okręty Gwiezdnej Floty zaczęły oddalać się od orbity planety oficerowie zamarli w napięciu. Niestety to czego najbardziej się obawiali stało się wkrótce faktem, gdy ostatni okręt znikną z ekranu oficerowie pierw spojrzeli na siebie a, później w kierunku tłoczącego się tłumu. Wiedzieli już iż zostali sami…..…
Okupowany Układ Arthus……
C.S.U Kraxon w asyście dwóch okrętów klasy Galor majestatycznie krążył wokół reperowanej stacji. W zdobytym systemie panował spokój jednak na pokładzie okrętu dowodzenia panujący ruch przypominał środek bitwy……….
- Legacie ! Kolejny raport z układu Haedesus ! – zameldował podchodząc Glinn Parn
- Wreszcie - odparł Kell odbierając pad od adiutanta. Naczelny dowódca w skupieniu zaczął czytać skąpe dane…..
>>> Kontakt z wrogą flotą. Wykryto 20 okrętów różnych klas w tym 4 jednostki klasy Ambassador, 6 jednostek klasy Excelsior, 4 jednostki klasy Niagara oraz 6 okrętów pomocniczych klasy Miranda, Centaur i Cheyenne. Okręty wroga zostały przechwycone przez grupę uderzeniową Trzeciej Floty. Jednostki skoncentrowały ogień na prowadzących okrętach klasy Ambassador. W wyniku ostrzału ziszczeniu uległy 2 Ambassadoryt i 3 Excelsiory. Poważne uszkodzenia 2 Niagar i 1 Mirandy. Wroga flota zyskuję przewagę. Straty własne 2 Galory, 5 Tong, 2 Hideki. Przerywamy walkę i wycofujemy się do układu Celeno….. <<<. Legat odłożył ciężko pad…… - Kiedy została wysłana ta wiadomość ? – spytał po chwili - Niecałą godzinę temu….. – odparł adiutant - Rozumiem….. proszę spróbować nawiązać kontakt z tą grupą a także powiadomić Gula Dunara w układzie Celeno o możliwości ataku wrogiej floty. - Myśli pan że oni podejmą pościg ? - Ja bym tak zrobił….. – odparł ponuro Legat ruszając powoli w kierunku wyświetlanej mapy przygranicznych układów…….. Przestrzeń Zjednoczonej Federacji Planet pomiędzy układami Celeno i Celbralai
Okręty które zdołały opuścić układ Celeno zmierzały w kierunku bezpiecznej przestrzeni Federacji. Z powodu powstałych w czasie walk uszkodzeń część okrętów nie mogła osiągnąć pełnej prędkości warp. Nie chcąc by uszkodzone jednostki pozostawała w tyle dowódca USS Wraith ograniczył prędkość floty do warp 6. Przez pierwsze minuty loty większość jednostek utrzymywała narzucone tempo do momentu aż USS Firebrand zameldował nagle o problemach z integralnością kadłuba holowanego Excelsiora. Okręt ten podczas obrony układu Celeno doznał największych uszkodzeń i o mały włos uległ by zniszczeniu, gdyby nie szybkie działanie załogi USS Firebrand. Oba okręty nagle wyszły z warp pozostając w tyle za resztą zgrupowania. Zgodnie z rozkazem głównodowodzącego kapitan Kasnov zmniejszył odległość dzielącą oba okręty a następnie spróbował objąć obie jednostki wspólnym polem warp. Uruchamiając pole zarówno kapitan jak i inżynierowie USS Firebrand nie byli pewni czy planowane przedsięwzięcie z powodu tragicznego stanu kadłuba Excelsiora się powiedzie. Istniało ryzyko iż w czasie próby wejścia w warp oba okręty mogą ulec zniszczeniu. Mimo to dowódca USS Firebrand. Nie zamierzał pozostawiać dzielnego okrętu na pastwę wroga. Gdy padł rozkaz wejścia w warp cała załoga wstrzymała oddech oczekując na rozwój wydarzeń. Gondole okrętu klasy Freedom nagle rozjaśniały czerwonym blaskiem i po chwili oba okręty zniknęły w jasnym blasku………
Pozostałe okręty obserwowały całe zdarzenie śledząc wskazania czujników…... Gdy zarówno USS Firebrand jak i holowany przez niego USS Yahagi bezpiecznie weszły w warp i po chwili przyspieszyły do warp 5 wszyscy odetchnęli z ulgą. Wyglądało na to iż tym razem wszyscy mieli bezpiecznie wrócić do domu. Zmiany Alfa zaczęły spokojnie schodzić z mostków dyskutując gorliwie na temat ostatnich wydarzeń gdy nagle na wszystkich jednostkach zgrupowania odebrano alarmowe wezwanie o pomoc……..
>>> Mówi kapitan Sokarow z pokładu USS Concorde. Jesteśmy atakowani przez wrogie jednostki, nasze osłony zawodzą. Długo się nie utrzymamy ! Porosimy o natychmiastową pomoc ! Powtarzam….. Mówi kapitan Soka….. <<< Wiadomość została nagle przerwana natomiast czujniki lecących w warp okrętów wykryły oddalony o 6 minut lotu okręt klasy Freedom oraz 8 cardassiańskich okrętów klasy Hideki ….…… ************************* Dane taktyczne :
kasyno i Riri
USS Firebrand - Klasa Freedom – holuje USS Yahagi Klasy Excelsior B – oba okręty otoczone są wspolnym polem warp i lecą z prędkością warp 5 - USS Firebrand - odebrał wezwanie o pomoc….
- Zarathos - USS Wraith - Klasa Ambassador - otwierał ogień – osłony zregenerowane w 15% - kadłub 75% – prędkość warp 6 - odebrał wezwanie o pomoc….
- Corvus - USS Princeton - Klasa Niagara – prędkość warp 6 - odebrał wezwanie o pomoc….
- Fluor - USS Precious - Klasa : Miranda – prędkość warp 6 - odebrał wezwanie o pomoc….
- I. Thorne - USS Daredevil - Klasa Niagara – prędkość warp 6 - odebrał wezwanie o pomoc….
- Reyden – USS Poseidon - Klasa Excelsior B – prędkość warp 6 - odebrał wezwanie o pomoc….
Od MG : Kolejne przeliczenie w środę. Możecie grać dalej 🙂
Styczynski, wezwany na mostek wysluchal danych o wezwaniu o pomoc i zastanowil sie. Jego okret byl najpotezniejszym, ale jego uszkodzenia byly powazne i wlacznenie sie do walki, nawet z jednostkami takim jak Hideki to zbyt duze ryzyko... - Fishi - rzucil w strone oficera operacyjnego - przekaz Princetonowi, Poseidonowi i Daredevilowi, że mają zmienić kurs na Concorde i udzielic mu pomocy, a potem eskortowac do Celberlai. dowodzenie nad grupa przejmuje kapitan Corvus. I niech nie ganiaja za Kardassianami, mają tylko uratować i eskortować concorde.- Aye... mam potwierdzenie.- Reszta kontynuuje na obecnym kursie.
- Panie kapitanie! Odbieram wezwanie pomocy! – krzyknęła porucznik Cordelia Ranson oficer operacyjny do Corvusa wchodzącego do turbowindy. Ten tylko jęknął i cofnął się na mostek obsadzony teraz przez zmianę Beta.- No dobra, daj na głośniki. – rzucił z widocznym zmęczeniem w oczach kapitan. Zapis był krótki i przerywany i wywoła różne reakcje wśród obecnych na mostku. Oprócz kapitana, ten stał zamyślony.- Mamy więcej informacji?- Tak jest, sir. Na skanerach dalekiego zasięgu widzę federacyjny okręt klasy Freedom i atakujące go 8 jednostek klasy Hideki. Odległość 6 min. lotu przy warp 8. – zameldował porucznik Nakalit dość wysoki Bolianin pełniący funkcje oficera taktycznego.- Dużo jak na jeden okręt – mruknął do siebie kapitan - Skipper. Wiadomość z Wraitha! – Zameldował odwracając się do kapitana, pani komandor porucznik Niki Nokamura, oficer wachtowy zmiany Beta.- Słucham.- Kapitan Styczyński każe panu przejąć dowodzenie nad USS Daredevila i USS Poseidon. Ma pan uratować i odeskortować USS Concorde do Celberlai. Ta część podkreślona. Uciekające jednostki kardasiańskie zignorować.- Będzie zabawnie – kapitan znowu mruknął do siebie, siadając na swoim fotelu – No dobra bierzemy się do roboty. Niki ogłoś czerwony alarm i zawiadom starszych oficerów że maja być gotowi gdyby zrobiło się goręcej, ale nich na razie odpoczywają. – na pokładzie ponownie zawyły alarmy bojowe – Cordelia wiadomość na Daredevil i Poseidon. Maja być gotowi za 30 sekund na wejście w warp. Frank – kapitan spojrzał na sternika – chce mieć wyznaczony kurs dal warp 8.5 i przy wyjściu jak najbliżej Concorda, jak skończysz wyślij go na pozostałe okręty. Szyk ciasny trójkątny. Manewry całą formacją. Solowe akcje tylko i wyłącznie na mój wyraźny rozkaz. Odganiamy bandytów, łapiemy Freedoma i wynosimy się do domu. - Wiadomość wyłana. - Doskonale, przygotować sie do boju.
Mostek USS Daredevil- Kapitanie, odebraliśmy wezwanie o pomoc. USS Concorde jest atakowany przez 6 jednostek klasy Hideki. - Sorjun przerwał na chwilę - Mamy wiadomość od wraitha. Wraz z Princetonem i Poseidonem mamy uratować Concorda. Grupą dowodzi kapitan Corvus.- Sternik, dostosować kurs. Operacyjny, poproś kapitana Corvusa o namiary patrolowca, który mamy wspólnie atakować.- Tak jest!
USS PRECIOUS
mostek
Na fotelu kapitanskim siedziala porucznik Jarol, asystentka Fluorka. Dowodzila zmiana beta, wezwana przez komandora Ssharka. Pierwszy oficer dosc szybko opuscil mostek wraz ze swoimi pomocnicami. Jarol widziala jego marnie skrywana radosc z kapitanowania oraz usilna chec pozbycia sie komandor Williams ze statku.
- Odbieramy wezwanie pomocy! - zameldowala podporucznik Links.
- WRAITH przesyla nowe rozkazy dla grupy... Czesc okretow pod dowodztwem kapitana Corvusa ma udac sie na odsiecz, a pozostali kontynuuja lot do bazy. - mowil podporucznik Johnson, zajmujacy stanowisko taktyczne.
- Kontynuujemy lot... - to bylo niepotrzebne, ale Jarol chciala cos powiedziec.
Bajoranka spojrzala w kierunku ochrony. Przy konsoli stala grazerycka podoficerka. Sshark najwyrazniej obawial sie wezwac kogos z departamentu Williams na mostek, po tym jak ja upokorzyl.
"Ostroznosc komandora Ssharka jest w tym wzgledzie usprawiedliwiona." - pomyslala Jarol.
- Grupa Corvusa wychodzi z formacji. - powiedzial niezbyt glosno Johnson.
Jarol zastanawiala sie jakie jest miejsce kapitana Fluorka w zatargu pomiedzy jego oficerami. Z kim powinna sympatyzowac, bo na dluzsza mete nie da sie zachowac neutralnosci.
- Prosze o diagnostyke czwartego poziomu systemow zabezpieczen. - powiedziala do Grazerytki.
- Tak jest. - odpowiedziala mat I klasy Nikstranoav.
kwatera Clausehkai i Maxfarouu
- Powiesz mi co sie dzieje? - Ktarianin byl zdezorientowany dzisiejszym pokazem jaki zrobila jego malzonka jeszcze przed wypadkiem Fluorka. Demonstracyjnie unikala rozmowy z pierwszym oficerem. - Dlaczego?
- To nic takiego. - odpowiedziala Ktell. W istocie, to byla pewna nic nie znaczaca drobnostka, jednak wraz z uplywem czasu jej nienawisc wzgledem Ssharka rosla i stawala sie coraz trudniejsza do opanowania.
- Czy jak Sshark zostanie kapitanem, to takze bedziesz go unikac? Tak, zauwazylem, ze to robisz...
- Nie mowmy o tym... - Ktell zapiszczala zalosnie.
Nibosh westchnal.
- Ni, zmienmy okret... Stres... ta wojna bardzo zle na mnie wplywa. Znajdzmy inna pokojowa misje... Nie w calej Federacji toczy sie wojna.
- Tutaj mamy szanse rozwoju... zaden admiral nie bedzie lecial z nami podczas misji katalogowania systemow gwiezdnych, a tutaj... Tutaj cos sie dzieje, choc nie mowie, ze jest bezpiecznie. Ale ktos musi powstrzymac Kardasjan, prawda?
Podporucznik Nibosh Clausehkai zastanawial sie o co moze jej chodzic i dlaczego chce wycofac sie z tej misji. Nie ma lepszego miejsca na budowe kariery dla oficera operacyjnego niz okret frontowy.
- Nie boje sie o siebie, ale okret pierwszoliniowy nie jest miejscem, w ktorym chcialabym urodzic i wychowywac dziecko.
- Kiedy?? - zaskoczony Nibosh zdolal powiedziec tylko jedno slowo.
- Dzis rano Magik mi powiedzial... - Ktell spojrzala na meza i uprzedzajac pytanie. - Tak, sprawdzil trzykrotnie... nawet zanim mi powiedzial...
