Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Sesja RPG Wojna Federacyjno-Kardazjańska

Wojna Federacyjno-Kardazjańska

Wyświetlanie 15 wpisów - od 241 do 255 (z 355 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Seldon
    Uczestnik
    #25143

    Rozdział XXVIII

    Pokład 55, sekcja 14F, Baza Gwiezdna 326, układ Archenar.

    Pomieszczenie ziało od siebie chłodem i zimnem - a raczej nadawało taką atmosferę. Niestety było to charakterystyczne dla baz gwiezdnych starych typów, których nie projektowano jeszcze z przeznaczeniem dla dużej obsługi cywilnej. Dużym osiągnięciem inżynierów było, iż Baza Gwiezdna 326 została przebudowana w sposób zapewniający maksymalny komfort - jednak pozostawili identyczny, odrażający wystrój.

    Wokół stołu siedziało osiem osób, oficerowie Gwiezdnej Floty i dwóch cywilów. Wojskowymi byli wiceadmirał Seldon, porucznicy Dimanque i Zaccine, komandorowie Doatrka, Drekenwork oraz Rakkanu. Pozostałą dwójką byli wysłannik rządu Amelia Flaubere oraz administrator sektorów przygranicznych Gustav Rokovski.

    - Pozatym będziemy potrzebowali 245 tysięcy ton żywności na wyznaczone zespoły sektorów oraz co najmniej 27 tysięcy Mm sześciennych objętości przeładunkowej na kolonię, aby przetransportować wszystkie niezbędne towary - powiedział Rokovski, po czym zaznaczył. - jednak optymalną wartością byłoby 39 tysięcy.

    - Pozostańmy przy pierwszej liczbie. - odpowiedział Rakkanu. - 39 tysięcy Mm sześciennych na kolonię nie moglibyśmy przekazać nawet w czasie pokoju. Jeżeli chodzi o żywność i artykuły medyczne, to jest to wykonalne.

    Komandor zerknął w stronę admirała.

    - Czy coś jeszcze? - zapytał admirał.

    - Chciałabym wiedzieć, jakie są postępy w ewakuacji Mirach, Celeno i Mesarthim. - odpowiedziała Flaubere.

    - Cała obsada stacji Mesarthim została już przeniesione przez korpus logistyczny na Praespe, podobnie jak cały sprzęt - pozostał tylko sam szkielet stacji klasy Regula, ale bez wyposażenia to tylko kawałek metalu. - odezwał się szef naukowy sztabu floty, Edgar Drekenwork.

    - Kolonia na Mirach II również została ewakuowana, a z Celeno w tym momencie powinny odlatywać ostatnie transportowce. Kiedy nawiązaliśmy z nimi łączność przed 72 minutami, na powierzchni pozostało jedynie 900 osób i 7% całego sprzętu ośrodka. - dodał Zaccine. - Wszystkie cywilne kolonie w rejonie IV floty, które mogłyby być zagrożone bezpośrednim atakiem, są już zabezpieczne.

    - Chciałabym w to wierzyć, poruczniku.

    W pomieszczeniu odezwał się cichy pisk, przez który adiutant admirała wstał i podszedł do interkomu umocowanego na ścianie.

    - Niestety na razie nie pokazaliście, że dostatecznie się staracie.

    - Droga pani, media nagłaśniają tylko masakrę na Setlik III, ale tam było jedynie sto osób - do tej pory przenieśliśmy już prawie pół miliona z różnych układów na granicy. - zauważył Benzyta.

    - Ale ludzie nie czytają raportów, tylko oglądają holowizję. A jak wygląda sprawa cywilnych statków w obszarze przygranicznym?

    - Tylko jednostki rządowe dopuszczamy do granicy, aczkolwiek loty odradzamy. Wszystkie inne zatrzymujemy i odsyłamy w głąb Federacji.

    - A jeżeli ktoś będzie próbował się przedrzeć? - zapytał Rokovski.

    - Wtedy okręty Floty unieruchamiają statek i przejmują nad nim kontrolę.

    - Poprzez wejście na pokład komandosów?

    - To ostateczność.

    - Ale może się zakończyć rozlewem krwi.

    - Jeżeli ktoś próbuje wkroczyć na teren działań wojennych i dodatkowo stawia opór oficerom Floty, to mamy pełne prawo przypuszczać, że osobnik ten jest powiązany z wywiadem kardazjańskim.

    Do admirała podszedł porucznik Dimanque i szepnął mu coś do ucha. Seldon podał mu padd z wyliczeniami artykułów niezbędnych ewauowanym cywilom z poszczególnych kolonii, po czym wstając odezwał się:

    - Państwo wybaczą, ale muszę wyjść - otrzymaliśmy nowe dane. Pod koniec ewakuacji nasze siły na Celeno zostały zaatakowane przez Kardazjan.

    Rokovski i Flaubere popatrzyli niedowierzając.

    - Pan sobie chyba żartuje?

    - W żadnym wypadku. - Seldon skinął na swojego rzecznika.

    - Na szczęście kolonia została ewakuowana. - powiedział Doatrka. - Proszę dokończyć według planu.

    Admirał, Dimanque i Doatrka wyszli z pomieszczenia na korytarz. Drzwi zamknęły się z sykiem. W zasięgu wzroku nie było zupełnie nikogo. Cała trójka skierowała się w stronę śluzy prowadzącej na USS Livingston.

    - Zaatakowali szybciej niż się spodziewaliśmy. Ile osób zostało na planecie? - zapytał Seldon.

    - Około dwustu... i trochę sprzętu, ale już najmniej ważnego.

    - Taką liczbę mogą przenieść nawet okręty konwojujące transportowce. - powiedział Benzyta.

    - Nie wiemy, czy zdążą, mając na ogonie naście okrętów Unii.

    Przez interkom rozległo się:

    - Admirał Seldon pilnie proszony do C.I.C. USS Livingston.

    Hangar główny, USS Precious, układ Celbralai.

    Kapitan Fluorek stał i obserwował, jak komandor Sezzerin wychodzi z promu.

    - Witamy na pokładzie PRECIOUS. Jestem kapitan Fluorek, a... - tu wskazał na towarzyszące oficerki. - porucznik Maxfarouu, szefowa maszynowni. - Ktarianka skłoniła się.

    - Pani Peterson. - Fluorek wskazał na doradcę. - I pani Maakphroo.

    - Uuer'thiio - przywitała się Andorianka.

    - Witam, komandorze. - Sezzerin podał dłoń Fluorkowi, po czym odwrócił się do Andorianki. - Uuer'thiio

    Po czym ukłonił się porucznik Peterson i porucznik Maxfarouu.

    - Cieszymy się, że dotarł pan do nas. - powiedział Fluorek, ściskając dłoń komandora.

    W tym momencie, zgodnie z rozkazami kapitana Styczyńskiego, przesłanymi na Precious, Miranda weszła w warp i skierowała się w stronę Celeno - niewielkiego ośrodka medycznego w pobliżu kardazjańskiej granicy.

    - T'Ral do kapitana. Wchodzimy w warp - odezwał się komunikator.

    - Chyba ruszamy w kierunku Celeno... - zauważył wysłannik.

    - Tak. Kapitan Styczyński chce dotrzeć tam jak najszybciej. - powiedziała Ktarianka.

    Wszyscy zebrani zauważyli lekki dymek, unoszący się z przekaźnika EPS na korytarzu.

    - Mamy jeszcze pewne kłopoty z regulacja EPS... Zwłaszcza podczas wysokiej warp. - dodała Maxfarouu uspokajającym tonem.

    - Mam nadzieję, że te kłopoty nie są zbyt istotne. - odparł zimno wysłannik.

    "Jeśli nie zwolnimy, to za 12 godzin nasz okręt eksploduje" - pomyślała Ktarianka, po czym usmiechnęła się do komandora.

    - Zapraszam pana do kapitańskiej mesy. - powiedział Fluorek.

    - Nie będzie miał pan tego za złe, jeżeli podczas posiłku porozmawiamy również na mniej prywatne tematy?

    - Oczywiście, że nie. - odparł Fluorek.

    Centrum Informacji Bojowej, USS Livingston, Baza Gwiezdna 326, układ Archenar.

    Drzwi rozsunęły się i admirał wszedł do pomieszczenia. Zaraz po nim weszli porucznik Dimanque i komandor Doatrka. Oficer łączności podał Seldonowi padd z najnowszymi transmisjami z Celeno.

    - Dwadzieścia pięć okrętów wroga, trzy transportowce niesprawne z powodu usterki napędu warp. W drodze są posiłki z Celbralai. - mówił admirał, przekładając przekaz na formę bardziej gramatyczną.

    - Przekażcie im, aby nie podejmowali niepotrzebnie walki, a w kiedy ocenią, że zagrożeniem jest dalsze przebywanie w systemie - niech zostawią transportowce. - powiedział kapitan Knuth.

    - Admirale?

    - Proszę to wysłać, panie Kirkegaard. Co z operacją na Haedus?

    - USS Fawcett przesłał, że system zaatakowało dwadzieścia okrętów - znamy dokładne położenia wszystkich aż do momentu ucieczki Mirandy i zniszczenia stacji sensorów. - oznajmił Knuth.

    Admirał poszukał w pomieszczeniu zegara - znajdował się on na trzech konsolach w różnych częściach pomieszczenia. Aktualnie widniał na nim czas: 0:46.

    - 46 sekund. Kiedy można się spodziewać grupy z Algorab?

    - Zgodnie z planem dopiero za jakieś 15 minut.

    Jedna z konsoli operacyjnych zaświeciła się.

    - Sygnał kodowy... A-G-4-2-0 - recytowała chorąży, powtarzając niesłyszalną dla innych transmisję, po czym odwróciła się do admirała. - Sir, weszli do systemu. Dwadzieścia kontaktów.

    Mostek, USS Precious, gdzieś między Celbralai i Celeno.

    Drzwi turbowindy rozsunęły się i do pomieszczenia wkroczył dowódca USS Precious, komitet powitalny oraz szacowny gość, przysłany przez sztab admirała Seldona.

    - Kapitan na mostku! - zakomendowała porucznik Santami ze stanowiska ochrony.

    Wszyscy oficerowie, ubrani w galowe mundury, staneli na baczność.

    - Spocznij.

    - Jaki jest nasz status? - Fluorek spytał Wolkankę.

    - Lecimy w warp 8 do Celeno w formacji. Kapitan Styczyński zapowiedział wizytę z inspekcją na naszym okręcie za kilka minut.

    Sezzerin zainteresował się tym faktem: "Zapewne zupełnie przypadkowo inspekcja wypadała mu wraz z moim przybyciem... Chociaż... coś tu jeszcze nie pasuje, nie tylko wrogość Styczyńskiego...". W tym momencie komandor Sshark podszedł do pełnomocnika.

    - Jestem Pierwszym oficerem Precious. Witamy na mostku, komandorze.

    Sezzerin spojrzał uważnie na Centauryjczyka.

    - Komandor Sezzerin... Mam nadzieję, że będziemy mieli później chwilę czasu na rozmowę, panie... - Andorianin specjalnie przerwał, mimo że znał personalia Ssharka.

    - Sshark. Levis Sshark.

    - Panie Sshark. - komandor zdziwił się, że pełnomocnik admirała nie wie nic o nim. - Oczywiscie. - odparł pierwszy.

    Sezzerin z lekką satysfakcją przyjął zaskoczenie Centauryjczyka - ten wcale go nie zaskoczył sądząc, że posiadanie wpływowego rodzica w admiralicji sprawia, że jest powszechnie rozpoznawalny. Stanowiło to dobry punkt wyjścia w przyszłej rozmowie.

    - Jeśli pan pozwoli - wtrącił się Fluorek. - to komandor Sshark zajmie się naszym drugim gościem... Nie codziennie dowodca dywizji odwiedza nasz okręt. - dodał kapitan.

    - Ależ oczywiście. Proszę działać.

    - Komandorze...

    - Tak jest, kapitanie. - odpowiedział Centauryjczyk, powstrzymując śmiech. i odszedł do turbowindy.

    Sezzerin zdziwiony spojrzał na Ssharka i zastanawiał się, dlaczego prośba Fluorka wywołała u niego taki efekt, że musiał powstrzymywać się od wybuchu śmiechem. Zdziwienie przełożyło się na charakterystyczny, aczkolwiek mało zauważalny dla niewprawnych oczy ruch czułkami. Andorianin podszedł do konsoli operacyjnej i zapytał stojącego tam oficera:

    - Jaki jest stan sieci dystrybucji energii?

    Ktariański podporucznik sprawdził coś na konsoli:

    - Poklady 9-11 idą na obwodach rezerwowych, reszta w normie... przy tak dużej prędkości. - odpowiedział Clausehkai. - Jednakże nie powinniśmy jej utrzymywać dlużej niż 10 godzin, o ile chcemy uniknąć trwałych uszkodzeń. - dodał po chwili.

    - Dziękuję, podporuczniku. - po czym odwrócił się do komandora. - Ewakuacja Celeno jest sprawą dostatecznie pilną, że będzie pan musiał utrzymać tą prędkość - rozkazy admirała jasno mówiły o pospiesznym działaniu. Chodzi o ochronę cywilów, a przekonaliśmy się, że Kardazjanie nie respektują umów międzynarodowych.

    - Oczywiście. - odparł Fluorek ze zrozumieniem. - Może przedyskutujemy resztę spraw w mojej mesie?

    - To słuszny pomysł.

    Centrum ewakuacji Celeno City, Celeno I, układ Celeno.

    Joanne minęła barczystego oficera Gwiezdnej Floty z sekcji żółtej, który szedł korytarzem w przeciwną stronę. Zaraz za nią szedł Kevin Senti, na którego nikt nie zwracał uwagi - pomimo że w kosmoporcie pozostało jedynie kilkaset osób, tłok był tak duży, że Flota nie mogła utrzymać należytego porządku - szczególnie że wśród cywilów wybuchła panika.

    - Czekając na następny statek, zostaliśmy poinformowani, że do systemu weszła duża flota kardazjańskich okrętów. Jak powiedzieli nam oficerowie Floty odpowiedzialni za public relations, konwojujące transportowce jednostki zaczęły wycofywać się na orbitę planety, aby awaryjnie przetransportować wszystkich cywilów - również i mnie.

    Stenti trzymał kamerę tak, aby bezpośrednio obraz obejmował dziennikarkę. Cała relacja była na żywo transmitowana przez przekaźnik podprzestrzenny Celeno City do sieci Galactic News Network.

    - Na wieść o Kardazjanach ludzi ogarnęła straszliwa panika, a nie ma żadnych możliwości wydostania się z tej przeklętej planety. Ludzie są w pułapce, nie mają gdzie się ukryć, istny koszmar w obliczu zbliżających się Kardazjan.

    Brownson obróciła się i ruszyła korytarzem o jednej szklanej ścianie, przedstawiającej panoramę miasta. Ciągle mówiąc, po chwili zatrzymała się przed otwartymi drzwiami z przyklejonym emblematem Floty i napisem: Celeno City Evacuation Center.

    - Jak nam wiadomo, okręty konwoju szybko zostały odepchnięte, a Kardazjanie przełamują ochronę orbitalną. Teraz zobaczymy, jak wygląda sytuacja w bieżącej chwili.

    Santi kręcił z ręki wygląd pomieszczenia oraz biegających po nim oficerów Gwiezdnej Floty. Na dużym ekranie widoczny był plan miasta z wyszczególnionymi punktami ewakuacji oraz aktualizowana mapa układu. Widoczne na niej były trzy zielone punkty, zbliżające się wraz z dwoma niebieskimi do kilku innych niebieskich, a także kilkadziesiąt czerwonych kropek w pewnej odległości od zielonych. Na podłodze latały podeptane druki komunikatów.

    Jeden z oficerów ochrony zauważył ekipę Brownson, podszedł do Santiego i zasłonił mu ręką obiektyw.

    - Proszę tutaj nie filmować!

    Mesa kapitańska, USS Precious, gdzieś między Celbralai i Celeno.

    Komandor Fluorek i przedstawiciel admirała Seldona siedzieli przy stole w mesie kapitańskiej, na którym znajdowały się różnorodne potrawy, w tym andoriańskie dla Sezzerina. Wszystkie dania zostały przyniesione przed niewielką chwilą, a za załogą, która je dostarczyła, dopiero zasunęły się drzwi.

    - Jak się miewa admirał Seldon? - spytał Fluorek, w probie zagajenia rozmowy z komandorem.

    - Cóż, obecnie z powodu działań wojennych ma mnóstwo spraw na głowie - koordynacja ewakuacji cywilów, ochrona konwojów, a także propozycje kontrataków. I jeszcze te niefortunnie dochodzenia w sprawie niesubordynacji niektórych oficerów...

    - Rozumiem, że działania kapitana Mandeli przyprawiły tylko mu roboty... - westchnął Fluorek.

    - Owszem, każde takie dochodzenie odwraca uwagę sztabu od walki z Kardazjanami, ale niestety pozostawianie takich osób we Flocie byłoby jeszcze bardziej niebezpieczne.

    Fluorek pokiwał głowa, po czym zjadł kolejny kes swojego posiłku.

    - Co się stanie z kapitanem Williamem Mandelą?

    - Dochodzenie się toczy, ale w najlepszym wypadku zostanie dożywotnio wydalony z Floty. W najgorszym - nie chciałby pan wiedzieć...

    Fluorek przelknal sline.

    - Kara będzie na pewno sprawiedliwa. - to bylo raczej wyrażenie nadziei niż stwierdzenie.

    - Mamy wojnę, ale nadal obowiązuje normalny tryb sądowniczy. - zaznaczył Andorianin. - Naszym priorytytem jest, jak to na wojnie, walka z wrogiem a nie samymi sobą.

    - Jakie są plany dla naszej dywizji po ewakuacji Celeno, jeśli można wiedzieć? - spytał raczej z uprzejmości Fluorek. Chciał przerwać niezreczną ciszę.

    - Prawdopodobnie jak cały II korpus zostanie przeniesiona do Bazy Gwiezdnej 311 w systemie Algorab. A stamtąd... prawdopodobnie w przestrzeń kardazjańską. - Sezzerin wzruszył ramionami wyrażając przypuszczenie, jednak bez większego entuzjazmu.

    Fluorek wcale nie wydawał się zadowolony z perspektywy wycieczki wgłąb przestrzeni Unii, jednak starał się to maskować.

    - Po tym, co przeżył pan pod Arthus, dalsza walka nie będzie już taka niebezpieczna.

    Fluorek usmiechnął się lekko, bez przekonania.

    - Tak, bylem pod Arthus... straciliśmy tylko trzech załogantów, szczęsliwie. Wellington stracił wszystkich...

    - Ta bitwa była straszną porażką - pomimo wykonania taktycznego celu... I właśnie z tym wiąże się jeden z powodów, dla których zjawiłem się na Precious.

    Fluorek skoncentrowal swoja uwage.

    - Słucham uważnie...

    - Zapoznał się pan z raportem kapitana Styczyńskiego na temat działań pod Arthus?

    - Tak...

    - Wie pan, iż Styczyński zaznaczył, że nie zastosował się pan do jego rozkazów i zanotował pana wręcz nieuzasadnioną niesubordynację?

    - Myślałem, że dotarł do kapitana Styczyńskiego mój protest. Wyjasniłem, że nasze złamanie formacji było spowodowane zmasowanym ostrzałem Kardasjan... - powiedział Fluorek nerwowo. - Musieliśmy robić uniki, i to calkiem szerokie...

    - Niewątpliwie musiał pan robić uniki... - powiedział Andorianin z delikatną nutką sarkazmu.

    "Do tej pory musi pan robić uniki" - pomyślał. Sezzerin był nie bez przyczyny rozbawiony, jednak ukrywał to pod maską spokoju, a kiedy przekonał się, iż dowódca Mirandy nie zrozumiał ironii, zaczął dalej z uwagę słuchać.

    - Precious w pierwszej fazie ostrzału stracił prawie całe osłony. - Pozostanie w formacji rownałoby się naszej śmierci. - dodał Fluorek poważnie.

    - I próby ratowania okrętu kapitan Styczyński uznał za niesubordynację?

    Andorianin udał, że słowa Fluorka go zszokowały.

    - Wydaje mi sie, ze kapitan Styczyński niezbyt dobrze zrozumiał moje wyjaśnienia...

    - Tak... niezrozumienie wyjaśnień, porażka pod Arthus i utrata kilku okrętów...

    - Komandorze? - Fluorek niezbyt rozumiał, dokąd ta rozmowa zmierza.

    - Wygląda na to, że dowodzenie kapitana Styczyńskiego było bardzo zagmatwane... Nie zauważył pan czegoś takiego?

    - Zagmatwane...? - Fluorek zastanawiał się intensywnie.

    - Chyba tak... w pewnym momencie bitwy nie wiedzielismy, co robic... kapitanowie podejmowali proby ratowania kapitana Mandeli, jednak Styczyński ich powstrzymywał, a na samym koncu sam go uratowal... po stracie Wellingtona.

    - Rozkazy były nieprecyzyjne?

    - Kapitanowie wydawali sie działać nieco chaotycznie. Nie wiem, czy to wina rozkazów, ale zamieszanie podczas bitwy było mocno odczuwalne.

    Sezzerin sięgnął po teczkę i zaczął ustawiać szyfr. Po chwili Fluorek usłyszał złowrogie kliknięcia, zaś Andorianin wyjął padd i podał go dowódcy USS Precious.

    - Może pan przejrzeć to i wypowiedzieć się?

    Fluorek zaczal przegladac zapisy.

    - Czy mam szukać czegoś konkretnego?

    - Czegoś, co wydaje się panu wywoływać zamieszanie w dywizji.

    - Ten podzial na grupy bojowe wydaje się... może odrobinę dziwny. - po czym dowódca Precious dodał. - Ale nie jest z pewnoscia wynikiem celowego dzialania...

    - Celowego działania? Pan coś sugeruje? - zapytał szybko Sezzerin.

    - Znaczy się być może... - Fluorek zaplatał się. - Chodzi mi o to, że kapitan Styczyński nie miał intencji wywoływać zamieszania w dywizji.

    - Rozumiem. - Andorianin skinął ze zrozumieniem. - Ale może jest ktoś, kto dokładnie orientuje się w rozkazach kapitana Styczyńskiego wydawanych pod Arhtus?

    - Moj oficer taktyczny, podporucznik Mektrua. Albo... komandor Sshark, który z racji swego doświadczenia bojowego był wtedy koordynatorem naszych działań.

    - Jeżeli pan pozwoli, to jeszcze dzisiaj się z nimi spotkam.

    - Oczywiscie. Prosze się czuć jak u siebie...

    Fluorek troszke sie uspokoil, kiedy pelnomocnik zmienil temat i nie skupial juz na nim swojej uwagi. Jednak nie było mu dane, aby poruszany temat nie dotyczył jego osoby - pełnomocnik widząc, że dowódca Mirandy plącze się w tych sprawach, postanowił sobie delikatnie go zaatakować.

    - Dziękuję. Ale co pan 'ogólnie' myśli o doświadczeniach spod Arthus?

    - Ogólnie? Myślę, że pomogą nam wszystkim w skuteczniejszym działaniu w przyszłości... Szkoda tylko, że tak dużym kosztem.

    - A pan nie "był skuteczny"?

    - Nasza załoga została przydzielona tutaj z floty badawczej, nie mieliśmy nawet czasu zwolnić personelu naukowego... Wydaje mi się, że zrobiliśmy tyle, ile tylko mogliśmy pod Arthus.

    - Swoją drogą, kiedy pan był w II Flocie Badawczej, to sprawa pańskich awansów była dość... - Andorianin udał, że szuka słowa. - tajemnicza.

    Fluorek skinal glowa.

    - Sam nie do końca rozumiem, ale mój poprzedni dowódca uznał, że jestem zbyt mało doświadczony, by dowodzić samodzielnie statkiem o rozmiarach Mirandy.

    - Jeżeli dobrze pamiętam, to zebrał pan chyba dostatecznie dużo doświadczenia podczas swojej służby na USS Iovi.

    - Jak już mówiłem, sprawa cofnięcia mojego awansu na kapitana jest zagadką także dla mnie... Być może chodzi o to, że jestem raczej naukowcem niż dowódca bojowym.

    - Admirał Seldon również zaczynał jako oficer naukowy, więc prawdopodobnie nie to było przyczyną... Resztą admirał doskonale rozumie badaczy w swojej flocie.

    Fluorek ucieszył się.

    - Byłbym zaszczycony, gdyby admirał zechciał przyjrzeć się z bliska tej sprawie.

    - Z pewnością to uczyni - jednak w pana dywizji dzieją się rzeczy, które bardzo odwracają jego uwagę...

    - To znaczy? - zapytał Fluorek, nie bardzo wiedząc, po powiedzieć.

    - W czasie, gdy dywizja znajdowała się pod dowództwem kapitana Styczyńskiego, poniosła bardzo duże straty, a takich rzeczy admirał nie przyjmuje pozytywnie... Pozatym jego wrogie nastawienie w stosunku do sztabu...

    Terranin słuchał z wyraźnym niepokojem słow komandora.

    "To niemożliwe, żeby Styczyński był szpiegiem..." - pomyslał.

    - Wygląda na to, że przyczyną tego wszystkiego jest ktoś "niezbyt lojalny" wobec Ojczyzny, wobec Federacji...

    Z każdym słowem Andorianina rosło zdenerwowanie dowódcy USS Precious. "Szpieg!"

    - ... ten ktoś znajduje się na USS Wraith... I może zniszczyć całą dywizję!

    W pomieszczeniu rozległ się ostry odgłos sztućca spadającego na podłogę mesy.

    - Ale... co można zrobić? - spytał zrozpaczony Fluorek.

    - Rozumie pan, gdyby miał pan baczenie na okręt kapitana Styczyńskiego, jego samego oraz wszystkie nieracjonalne wydarzenia, które by się zdarzyły na Wraith lub innych okrętach dywizji.

    - Oczywiście, komandorze.

    - Gdyby pan stwierdził nieprawidłowości albo nieregulaminowe akcje, proszę poinformować o tym pannę Melton, mnie albo sztab - tylko tajnie - i będziemy mogli podjąć kroki by chronić Federację.

    - Dla Federacji wszystko. - odpowiedział ciszej Fluorek.

    - Chciałbym jeszcze zapytać, czy mam swobodny dostęp do całego okrętu - na swoim okręcie kapitan Styczyński wbrew pełnomocnictwom mi to uniemożliwiał - a wolę się zapytać wcześniej, bo wtargnięcie na pokład byłoby nietaktowne.

    - Oczywiście, ma pan pełny i swobodny dostęp. - dodał kapitan, jednak widać było, że myślami jest już gdzie indziej. Starał się uważnie rozważyć wszystko, czego dowiedział się od andoriańskiego komandora. W tym samym momencie Sezzerin ukontentowany, iż wstępna rozmowa z Fluorkiem przebiegła pomyślnie, zastanawiał się, gdzie i kiedy może złapać komandor Williams lub Ssharka

    - Kapitan na mostek. - odezwał się głos komandora Ssharka.

    Fluorek spojrzal na Sezzerina, zaś Andorianin w odpowiedzi skinął głową.

    - Fluorek słucham... - kapitan wcisnał komunikator.

    - Dotarliśmy do Celeno. W systemie są wrogie okręty, a kapitan Styczyński oglosił alarm bitewny.

    - Dziękuje. - odpowiedział Fluorek.

    Obydwaj komandorzy skierowali się na mostek.

    Kwatera komandor Melton, USS Wraith, układ Celeno.

    Komandor skończyła lustrować podłogę pod łóżkiem, które uprzednio przesunęła. Wszystko wydawało się jej w tym lokalu podejrzane, ponieważ nie było żadnych śladów wrogiego nastawienia dowódcy Ambassadora.

    - Żadnych robaków, owadów, larw, pająków... Dziwne... - szepnęła cicho do siebie samej.

    Nagle światła zostały przyciemnione, zaś w powietrzu zabrzmiał dźwięk czerwonego alarmu oraz głos kapitana Styczyńskiego. Melton wsłuchała się w sygnał, a kiedy przebrzmiał, podbiegła do stołu, wrzuciła kilka urządzeń, leżących na biurku do teczki, po czym ją zamknęła i skierowała się do wyjścia.

    - Czas powisieć komuś nad głową. - pomyślała, gdy drzwi zasunęły się ze złowieszczym świstem.

    Celeno I, układ Celeno.

    Sytuacja wokół planety rozwijała się w błyskawicznym tempie. Transportowce Korpusu Inżynierujnego Gwiezdnej Floty wraz z dwoma lekkimi krążownikami osłony uciekały przed porążającymi za nimi sześcioma okrętami klasy Galor, gotowymi je zniszczyć lub unieruchomić. Sytuację dodatkowo komplikował fakt kilkunastu innych okrętów, które w tym samym czasie atakowały inne części układu, głównie baterie orbitalne, porozstawiane wokół pierwszej planety.

    Stan osłon obydwu okrętów okrętów konwoju coraz bardziej spadał, gorzej sytuacja miała się jednak z transportowcami - dwa z nich praktycznie straciły osłony, a w pobliżu planety nie było większych szans na ucieczkę. USS Alisa Hamilton i USS Defelice wystrzeliły dwie torpedy w kierunku pościgu, jednak obydwie minęły Galory w niewielkiej odległości. Dowódcy mieli jeszcze przed oczami eksplozję okrętów z ich dywizji i rozumieli, iż otwarta walka z Kardazjanami jest w tych okolicznościach tylko samobójstwem. Dodatkowo, jak wynikało z odczytów sensorów, z baterii orbitalnych rozmieszczonych na orbicie planety pozostała tylko jedna, na której wróg skupił swój ostrzał - wynikało z tego, że próby ukrycia się na orbicie były skazane na porażkę.

    Jednak po chwili na ekranach zarówno Mirand, jak i transportowców, wyłoniło się zza planety siedem sprzymierzonych okrętów różnych klas, które szybko zbliżały się w kierunku niewielkiej federacyjnej grupy. Po chwili jednostki wymieszały się...

    Mostek, USS Defelice, układ Celeno.

    Wszędzie były opary dymu i zielonkawego gazu, wydostającego się z poszarpanych przewodów umieszczonych u góry mostka. Nikt się tym nie zajmował, wszyscy albo zajęci byli kierowaniem okrętem, albo też nie byli w stanie być zajęci. Dwóch medyków przenosiło na noszę nieprzytomnego porucznika komandora z otwartym złamaniem przedramienia i obficie krwawiącą raną na głowie, a jego miejsce - konsolę taktyczną - zajmowała Betazoidka w niebieskim mundurze.

    - Status. - zapytał dowódca.

    - Osłony 54%, kadłub nieuszkodzony. Przeciążenia sieci EPS na 7, 8 i 11 pokładzie. Ambulatorium zgłasza siedemnastu rannych, w tym czterech ciężko.

    - A Kardazjanie?

    - Nie trafiliśmy, sir. Ani Hamilton.

    - Cholera. Dystans od posiłków?

    - 10 000 kilometrów i się zbliżamy. Zaraz powinniśmy mieć ich na ekranie.

    - Mamy kontakt optyczny. - powiedział Coridanin, pełniący funkcję oficera operacyjnego.

    - Na ekran.

    Na ekranie głównym pojawiły się zbliżające okręty Gwiezdnej Floty. W oczy rzucał się ogromny okręt klasy Ambassador, który, jak się wydawało, przewodził formacji.

    - Otworzyć kanał.

    - Otwarty, sir.

    - Tu kapitan Ishidatakaki z USS Defelice. Jestem dowódcą formacji. Prosimy o osłonę i wskazówki taktyczne. Zajmiemy miejsce w szyku. Ishidatakaki wyłącza się.

    Celeno I, układ Celeno.

    USS Defelice, kiedy tylko minął USS Poseidon, zaczął wykonywać zwrot o 180 stopni w osi z, po czym ustawił się na przedłużeniu formacji i przygotował fazery i wyrzutnie torped do ataku.

    W tym samym czasie druga Miranda oraz transportowce wymijały lecące ku Kardazjanom okręty V dywizji. Dwa z trzech transportowców zgłosiły, że odzyskały sprawny napęd warp, co spowodowało obranie kursu na kraniec układu. Dowódca Alisy Hamilton tak jednak poprowadził trasę, aby dodatkowo oddalać się jak najbardziej od wrogich krążowników, grasujących po systemie niczym stado wściekłych psów.

    Informacja o kursie oraz sprawności transportowców powędrowała na mostek Defelice, na którym kapitan Ishidatakaki oczekiwał, że odezwie się dowódca posiłków, któremu miógłby te dane przekazać.

    Autorzy:

    Fluor,

    Seldon.

    Kronos
    Uczestnik
    #25166

    Układ Celeno ......

    Walka na orbicie Celeno I nabierała tempa. Cardassianie nie zamierzali ustępować pola nadlatującym federacyjnym jednostkom. W trakcie gdy pierwsza grupa Galarów szykowała się do otwarcia ognia okręty klasy Tonga kończyły dzieło zniszczenia. Platforma obronna oddając ostatni strzał eksplodowała gwałtownie zabierając ze sobą jeden z wrogich okrętów. Znajdujący się na plancie kompleks stracił tym samym ostatnią linię obrony.....

    Znajdujący się na pokładzie C.S.U Aldara Gul Dunar nie miał jednak czasu by świętować to zwycięstwo. Okręty trzeciej floty musiały teraz uporać się z przybyłymi posiłkami a to mogło nie być już tak proste....

    - Dowódco pierwsza grupa czeka na rozkaz ! Zaraz wejdą w zasięg wrogich okrętów ! - zameldował taktyczny

    - Namierzyli źródło zakłóceń ?!

    - Tak emitują je dwa okręty..... Jeden to okręt klasy Ambasador, drugi okręt klasy Excelsior !

    - Niech namierzą oba cele ! Sternik kiedy wejdziemy w zasięg uzbrojenia ?!

    - Za dwie minuty !

    - Pozostałe Galory zajmują wokół nas pozycje obronne ! – potwierdził pierwszy....

    - Świetnie ! Taktyczny skoordynować nasze podejście !

    W tym momencie prawie jednocześnie rozpoczęła się zmasowana wymiana ognia. Federacyjne okręty wypluły z wyrzutni torpedy koncentrując swój ostrzał na prowadzącym Galorze. Jednocześnie z torpedami ogień otworzyły również fazery wysyłając swoją zabójczą energię w kierunku zbliżających się zaraz za transportowcami patrolowców. Cardassiańskie okręty nie pozostawały jednak dłużne i odpowiedziały tym samym zasypując prowadzącego Ambassadora i jednego z Excelsiorów gradem pocisków. Osłony jednostek zaczęły gwałtownie słabnąć nie mogąc pochłonąć takiej ilości energii . Prowadzący Galor trafiony nawałem torped zamienił się w jednej chwili w jasną kulę ognia która eksplodowała gwałtownie rozrywając okaleczony kadłub na drobne kawałki. Podobny los spotkał również trzy patrolowce ostrzeliwujące uciekające transportowce. Kadłuby małych okrętów nie mogły wytrzymać skoncentrowanego ostrzały federacyjnych jednostek. W sercach cardassiańskich żołnierzy zagościł na chwilę strach jednak tak szybko jak się pojawił tak też szybko zniknął zastąpiony chęcią zemsty. Odpalone z Galorów torpedy i ciężkie fazery zaczęły uderzać w wyznaczone cele. Lecący na czele Ambasador zatrząsł się od bezpośrednich trafień. Osłony majestatycznej jednostki zaiskrzyły gwałtownie jednak nie ugięły się pod ostrzałem. Niestety Excelsior nie mógł mówić już o takim szczęściu, osłony krążownika zostały gwałtownie zniwelowane a ciężkie fazery zaczęły rozrywać delikatny kadłub.....

    Na głównym ekranie C.S.U Aldara Gul Dunar w napięciu obserwował walczące okręty. Po pierwszej skoordynowanej salwie jednostki zaczęły się mijać zasypując się ponownie ogniem.....

    - Dowódco ! okręty klasy Tonga czekają na dalsze rozkazy ! – zameldował nagle Glinn

    Dunar milczał przez chwilę próbując ocenić sytuację, w tej chwili trudno było przewidzieć jak potocz się dalej walka....

    - Niech rozpoczną desant ! - rozkazał po chwili…. Mają przejąć kompleks i wziąć w niewolę pozostały tam personel. Chce mieć jeńców czy to jasne ?!

    - Tak jest ! – odparł Glinn wydając natychmiast odpowiednie rozkazy....

    W trakcie gdy C.S.U Aldara i towarzyszące mu pozostałe trzy Galory zbliżały się stopniowo do walczącej grupy na powierzchni Celeno I zaczęły nagle materializować się odziały cardassiańskich żołnierzy które natychmiast ruszyły w kierunku znajdującego się tam kompleksu......

    *****************

    Dane taktyczne :

    Walczące okręty mijają się…. Druga grupa złożona z 4 okrętów klasy Galor wejdzie w zasięg uzbrojenia za jedną turę. Na powierzchni planety rozpoczyna się przejmowanie kompleksu....

    Okręty Gwiezdnej Floty:

    - Corvus - USS Princeton - Klasa Niagara – osłony 100% - otwierał ogień

    - Fluor - USS Precious - Klasa : Miranda - osłony 100% - otwierał ogień

    - I. Thorne - USS Daredevil - Klasa Niagara - osłony 100% - otwierał ogień

    - kasyno - USS Firebrand - Klasa Freedom - otwierał ogień – osłony 100%

    - Zarathos - USS Wraith - Klasa Ambassador - otwierał ogień – osłony 26% - liczne uszkodzenia systemów, ranni i ciężko ranni.....

    - Riri – USS Yahagi - Klasa Excelsior B - otwierał ogień – osłony 0% - kadłub 98% - uszkodzenia głównych systemów, ranni i zabici

    - Reyden – USS Poseidon - Klasa Excelsior B – w zasięgu uzbrojenia – przygotowuje się do otwarcia ognia – osłony 100%

    Okręty Unii Cardassiańskiej:

    Zniszczone 5 okrętów - 1 Galor, 2 Hideki, 2 Tongi

    - 5 okrętów klasy Galor – pierwsza grupa – osłony 100%

    - 4 okrętów klasy Galor – druga grupa – osłony 100% - w zasięgu za jedną turę

    - 6 okrętów klasy Tonga – okręty przeprowadzają desant na Celeno I

    - 2 okręty klasy Hideki - osłony 100%

    ***************

    Kolejne przeliczenie w czwartek

    Zarathos
    Uczestnik
    #25172

    Styczynski zaklal, gdy disruptory i torpedy wroga uderzyly w pola jego okretu. troche za malo na Ambasadora, ale i tak wystarczylo, zeby pocharatac mu zaloge.- Status!- Oslony 26%, uszkodzony glowny system podtrzymywania zycia, oraz glowne sensory. Mamy wyciek plazmy na pokladzie 12 i liczne uszkodzenia systemow EPS. Rezerwowe sciezki energetyczne na 100%.23 rannych, w tym 4 cięzko.- Co z grupa?- Wszystkie okrety poza Yahagi calkowicie sprawne.- A Yahagi? - Zniszczone pola, lekko uszkodzony kadlub. Ale kardachy koncentruja ostrzal na nas.- Generatory szumow - powiedzial Derek i Styczynski skinal glowa.- Zgadza sie. Przekazcie Yahagi zeby wylaczyl generatory i wzial kurs na ten niesprawny transportowiec. Niech wezmie go na hol i wieje z ukladu. Bedziemy dawac mu oslone.- Aye.. sir, mamy wiadomosc od Dowodztwa- Czego znow chca?- Kaza nam zostawic transportowce i planete w razie gdyby walka byla zbyt ryzykowna.- Pieknie... planety i tak nie ocalimy. ale ten transportowiec mam szczery zamiar oslonic.- Aye - Derek usmiechnal sie i wydal rozkaz - sternik, kurs na przechwycenie tego transportowca, utrzymajcie nas tak, zebysmy mogli oslaniac Yahagi. Firebrand ma leciec z Yahagi i byc jego bezposrednia oslona.- Sir - zameldowal OPS - mamy wiadomosc z tych Mirand. Przekazuja gotowsc zajecia miejsca w szyku i prosza o wytyczne.- Niech biora kurs poza plaszczyzne ukladu razem z transportowcem i przygotowuja sie do wejscia w warp. Niech ostrzeliwuja torpedami cel grupy, fazery wg uznania. I niech nie odstepuja tego transportowca. wydostanie go stad to nasz cel priorytetowy.- Aye sir.- Reszta grupy tak samo, dopilnuj tego. Cele wg naszych wskazan. I niech przygotuja sie do skoku w warp. Nie mamy zamiaru tu zabawic za dlugo.- Aye aye.- Ustawic dziobowe i rufowe wyrzutnie na osobne cele, fazery tak samo. maksymalna liczba pasow ma ostrzeliwac jeden cel, najlepiej hideki atakujace transoprtowiec lub Yahagi, ale strzelac maja wszystkie fazery. Cel ostrzeliwany przez najwieksza liczbe fazerow jest celem dla grupy, reszte fazerow moga rozdysponowac wg wlasnego uznania.

    Riri
    Uczestnik
    #25174

    USS Yahagi

    Formacja federacyjnych okrętów oddała salwę. Parędziesiąt czerwonych gwiazdek poleciało w stronę prowadzącego galora, zaś promienie fazerów uderzył w osłony Hideki. Na mostku krążownika klasy excelsior rozległ się okrzyk radości, gdy kardasiański krążownik zamienił się w kupę pyłu , następne gdy pod naporem fazerów eksplodował wrogi patrolowiec. Sekundę później okrzyk tryumfu zamienił się w okrzyk przerażenia, gdy okręt zatrząsł się od trafień. Na mostku światło na chwile zamigotało, po czym włączyło się oświetlenie awaryjne. Kapitan utrzymał się w fotelu, lecz reszta obsługi nie miała zwinności i siły kapitana....

    - Status!- Okrzyk zabrzmiał jak wystrzał pomiędzy jękami poturbowanej załogi. Oficer taktyczny wstała powoli, wciągając się z wysiłkiem na fotel.

    - Straciliśmy osłony, kadłub uszkodzony-

    - Sir, sternik! - okrzyk oficera naukowego przerwał raport o uszkodzeniach, N'Ruri chciał zbesztać podopiecznego, ale widok który zobaczył usprawiedliwił go. Kadet siedzący przedtem na pozycji sternika, leżał bez życia kilka metrów dalej, z głowa wygięta pod nienaturalnym kontem.

    - Naukowy, przejmij stery, i zabierz nas z zasięgu ich ognia, Taktyczny oddaj pożegnalną salwę w patrolowiec pod warunkiem ze mam z czego.

    -Łączność z USS Wraith! - Okrzyk oficer łączności zakomunikował ze osoba ta wciąż żyje.

    -Na ekran- Rozmazany obraz oficera łączności z okrętu flagowego przebijał się przez zakłócenia....

    ....ahagi ..ylacz..l gen..atory i wzi..l kurs na...esprawny transpor... Wzi..c go na hol i odlecic... z..adu. Bedziemy dawac wa... oslone.

    - Potwierdzić! - Słyszeliście rozkazy!, kurs na niesprawny transportowiec. Przygotować wiązkę trakcyjną. Jak tylko wiązka chwyci awaryjna prędkość warp, kurs na Celbrai, po 30 minutach można zwolnić do max warp. I wyłączyć zakłócanie!

    - Tak jest.

    - Łączność z ambulatorium, Doktorze jak tam załoga?

    - Nie jest najlepiej. Mamy 10 zabitych i około 30 ciężej rannych....

    Nie liczę tych którzy maja mniejsze bądź większe skaleczenia.

    - Dobrze, nie przeszkadzam wiec. - Kapitan miał strapiona minę. - Maszynownia? co z okrętem?

    - Maszynki są wporzo - glos głównego mechanika brzmiał jakby właśnie dostał nowa zabawkę, spokojnie i radośnie - Osłabiam moc Fazerów o 10 procent, przekieruję to na wiązkę, powinna być zupełnie stabilna, resztę dam na próbę pobudzenia osłon, po pożegnalnej salwie odetnę uzbrojenie i spróbujemy nas stad wyciągnąć.

    - Dobra, działaj. - Mechanik był prawie 2 razy starszy od dowódcy krążownika, i znal się na swojej robocie, był jednym z niewielu doświadczonych oficerów na pokładzie....

    Riri

    Mod : Riri z zasady nie poprawiamy błędów w postach w grze ale ten aż kolił w oczy a żeby nie był cały czerwony to pozwoliłem sobie go poprawić. Na przyszłość proszę sprawdź choć troszkę posta zanim go dasz na forum 🙂 Pozdrawiam

    I. Thorne
    Uczestnik
    #25195

    Mostek USS DaredevilKapitan nie mógł ukryć uśmiechu, gdy kolejne kardazjańskie okręty zaczęły eksplodować.- Status!- Cztery okręty wroga zniszczone. Wraith 26% osłon, Yahagi zero. Wychodzi z formacji. Tongi przesyłaja desant na planetę.- Skoncentrować ogień na kolejnym Galorze. Fazery na kolejnym Hideki. - Kapitanie, niedługo do walki wejdą cztery nowe Galory, razem bedzie ich dziewięć!- Niech to szlag! W razie czego, gdy osłony spadną do 20% bez rozkazu odwrót bojowy.- Tak jest!

    fluor
    Klucznik
    #25238

    USS PRECIOUS

    mostek

    - Status. - powiedział kapitan Fluorek, wchodząc na mostek.

    - Kardasjański ostrzał skupił się na naszych krążownikach. - mówił szybko komandor Sshark, monitorując ciągle sytuację taktyczną. - Nasza grupa zniszczyła już pięć okrętów, ale niedługo i my zaczniemy tracić...

    - Przeciwnik ma przewagę liczebną. - wyjaśniła T'Ral.

    Kapitan zajął miejsce na fotelu dowódcy, zaś do komandora Sezzerina podeszła porucznik Maakphroo i wskazała mu miejsce przy pomocniczej konsoli naukowej. Stamtąd będzie mógł obserwować całą sytuację zarówno w bitwie, jak i na mostku. A na mostku było dośc ciasno, gdyż przy większości stanowisk stali zmiennicy, poza tym komandor Williams wprowadziła dwóch żołnierzy na wypadek abordażu.

    Tymczasem pierwszy oficer kontynuował z oficerem taktycznym dowodzenie w bitwie, Fluorek przyglądał się jedynie z zaciekawieniem.

    - Nowy przekaz... - mówił taktyczny. - Cel grupy dla torped, dla fazerów cele dowolne. Poza tym mamy być gotowi do warp.

    Pierwszy spojrzał na benzycką sterniczkę. Na razie wolał nie zaprzątać jej głowy, gdyż ta ciągle była w pogotowiu do robienia uników w przypadku, gdyby Kardasjanie zmienili cele.

    - Panie Clausehkai, proszę opracować dla nas ścieżki do opuszczenia systemu i przesłać je do kontroli steru.

    - Tak jest. - zameldował operacyjny.

    - Ster, utrzymywać miejsce w formacji. - powiedział Pierwszy, podczas gdy grupa federacyjna robiła nawrót.

    "Oby los nam sprzyjał..." - pomyślał Fluorek, obserwując zbliżającą się kardasjańską flotę.

    kasyno
    Uczestnik
    #25258

    USS Firebrand, uklad Celano,Porucznik komandor Serik: kapitanie galor zniszczony razem z nim dwa hadeki. Wróg odpowiada ogniem w kierunku floty. – W tej chwili Amanda złapała za rękę siedzącego obok niej kapitana ale po chwili nic się nie stało.Porucznik komandor Serik: ogień trafił USS Wright i USS Yahagi który stracił osłony.Porucznik Reila Certis: Wiadomość z USS Wright mamy lecieć z USS Yahagi i eskortować go w drodze do transportowca z którym oni maja lecieć do Celbrai.Kapitan Robert Kasnov: Tom leć za Yahagi, Serik strzelaj torpedami w najbliższego galora a fazery w statki atakujący USS Yahagi i nas. Reila wyślij zapytanie na Wrighta czy mamy lecieć w Warp z Yahagi czy zostać z resztą grupy.

    Corvus
    Uczestnik
    #25299

    - Dobrze – mruknął z satysfakcją kapitan, patrząc na eksplodujące okręty wroga – Trzeba to teraz powtórzyć.- To raczej się nam nie uda Yahagi i Wraith dostali mocno po osłonach, a teraz kierują się na transportowce by je osłaniać. – odparła z powątpiewaniem pierwsza.- Rozumiem, my powinniśmy zrobić to samo.... – kapitan postał brodę – i tak mamy małą szanse na wygranie tej bitwy. Może następnym razem.- Zgadzam się, sir. - Tora uśmiechnę się i dodała - A z tymi pomysłami którymi rzuca Tom nie powinno być problemu.Kapitan pokiwał tylko głową- Sternik zająć pozycje osłaniająca USS Wraith. Tom skoncentruj ogień na najbliższym Galorze, może będziemy mieli szczęście i dobierzemy się mu do skóry. Wykonać.

    Kronos
    Uczestnik
    #25317

    Rozdział XXIX

    Cardassia Prime.....

    Mieszkańcy Unii w skupieniu wysłuchiwali przemówienia Legata Kella transmitowanego bezpośrednio z pokładu C.S.U Kraxon....

    Dołączona grafika

    Obywatele, bohaterskie odziały Unii przeprowadziły zmasowany atak na terytorium Zjednoczonej Federacji Planet. Wróg nie maił żadnych szans w bezpośrednim starciu z naszą nowoczesną flotą. Przygraniczne systemy Federacji stały się łatwym łupem dla naszych dzielnych żołnierzy. Bogactwa tych planet jak też ich mieszkańcy będą teraz służyć dobru Unii. Nowe terytoria przyczynią się do dalszego rozkwitu Unii. Cardassianie wkrótce odzyskają należne im miejsce w galaktyce. Nasi wrogowie mają tylko dwa wyjścia albo poddadzą się woli Unii albo skończą jako kosmiczny pył. W chwili gdy do was przemawiam cardassiańska druga i trzecia flota przeprowadza atak na systemy Celeno i Haedesus. Z radością mogę wam przekazać iż tak osławione okręty Gwiezdnej Floty po raz kolejny uciekły w popłochu. Wróg zaczyna rozumieć iż opór jest daremny ! Wspólnymi siłami zmusimy Federację by uległa potędze Unii Cardassiańskiej. Niech żyje Unia !

    Gdy naczelny dowódca cardassiańskich sił zbrojnych skończył przemowę na ekranach pojawił się połyskujący symbol Unii. Na ulicach Cardassia Prima wybuchła radosna wrzawa która przetoczyła się po wszystkich koloniach, placówkach i okrętach należących do Unii....

    Legat Kell odetchnął z ulgą, nigdy nie lubił przemów. Propaganda była chyba najgorszym aspektem wojny jednak Kasta Obsydianowi nalegała by Legat wygłosił choć jedno takie przemówienie....

    - Legacie.....– zaczął Parn podchodząc do dowódcy....

    - Tak ?

    - Obawiam się iż fakty jakie pan podał w przemówieniu mogą być już nie aktualne....

    - To znaczy ?

    Glinn podał dowódcy pad....

    - Grupa uderzeniowa z systemu Haedesus melduje kontakt z silnym zgrupowaniem wroga. Około 20 okrętów Gwiezdnej Floty w tym wiele ciężkich klas na czele z czterema Ambassadorami..... - wyjaśnił adiutant

    Legat szybko przejrzał dane.....

    - Do diabła, przy takiej przewadze ognia.... Mamy świeże informacje z układu Celeno ?

    - Na razie nie, ostatni przekaz od Gula Dunara mówił iż do systemu wkroczyła mała grupa okrętów wroga. Prawdopodobnie nadal trwa tam walka.....

    - Rozumiem....

    Legat szybko podszedł do zawieszonej na ścianie dużej konsoli wyświetlającej przygraniczne systemy. Oba atakowane układy były powiększone w dwóch osobnych oknach. Sytuacja taktyczna malowała się w nieciekawych barwach.....

    - W układzie Haedesus nie ma już nic co można by zdobyć, stacja nasłuchowa uległa zniszczeniu....

    – zaczął po chwili Kell – Nasze okręty nie pokonają 20 federacyjnych okrętów. Tylko je stracimy.....ale jeśli połączymy nasze siły..... Parn ! Nawiąż kontakt z grupą w Hadesus mają rozkaz zniszczyć te cztery Ambassadory a potem natychmiast mają się ewakuować do systemu Celeno.

    - Tak jest – odparł adiutant.....

    Kell chłodno spojrzał na wyświetlane układy, Parn miał racje informacje tak doniośle ogłoszone w trakcie przemówienia stawały się powoli nie aktualne. Zapewne wywiad zadba o to by te informacje nie dotarły do opinii publicznej, niemniej jednak taka sytuacja nie mogła trwać wiecznie. Jeśli Unia zacznie przegrywać tą wojnę to prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw.....

    Tym czasem w układzie Celeno.....

    Gul Dunar z pokładu C.S.U Aldara śledził przebieg bitwy. Po pierwszej wymianie ognia sytuacja nie przedstawiała się ciekawie. Co prawda dwa wrogie okręty uległy poważnemu uszkodzeniu jednak cena jaką flota musiała zapłacić za te trafienia była wysoka……

    - Dowódco zbliżamy się do strefy walki ! – zameldował taktyczny

    - Przygotować się do otwarcia ognia na mój rozkaz !

    - Tak jest !

    - Pierwsza grupa przegrupowuje się, jeden z celów przestał emitować zakłócanie …. To Excelsior – zameldował Glinn…..

    - Dobrze skupić ostrzał na drugim celu oraz ogień wolny w pozostałe jednostki wroga ! – padł rozkaz dowódcy

    Cardassiańskie okręty należące do pierwszej grupy zaczęły przedzierać się pomiędzy linią wroga. Pięć Galorów sprawnie wymijało nadlatujące okręty zajmując pozycje dogodne do strzału. Uszkodzony Excelsior wykonał nagle gwałtowny zwrot kierując się w stronę umiejącego transportowca. Podobny manewr rozpoczął masywny Ambassadr jednak w tym momencie cardassiańskie okręty otworzyły ogień z rufowych wyrzutni torped. Uszkodzony Excelsior zatrzeszczał pod wpływem nagłego uderzenia. Jedna z gondoli krążownika zniknęła w jasnej eksplozji wprawiając okręt w niekontrolowany lot. Prowadzący formację Ambasador spróbował ratować sytuację odpalają serię torped z rufowych wyrzutni jednak rozproszony ogień nie spowolnił zapędów wroga. Wręcz przeciwnie jakby w odpowiedzi na wyzwanie federacyjnego okrętu w jednej chwili poleciały w jego kierunku cztery torpedy które z łatwością przebiły resztki osłon i uderzyły w jasny kadłub. Na polu walki powstało istne piekło.....

    W trakcie tych walk uciekający transportowiec przedarł się na otwartą przestrzeń. Ścigające go trzy patrolowce zostały zniszczone ogniem z fazerów federacyjnych jednostek....

    Na orbicie Celeno I wokół krążących spokojne Tong pojawiło się nagle kilka małych pojazdów zmierzających w kierunku powierzchni planety…..

    Pierwszy desant na powierzchnię planety zakończył się nagłym alarmem systemów transporterów. Obrońcy kompleksy widząc pojawiające się oddziały wroga w panice uruchomili rozpraszacze transporterów. Cześć przesyłanych oddziałów nagle znalazła się w sytuacji bez wyjścia, ich sygnały zaczęły zanikać i mimo usilnych prób oficerów obsługujących urządzenia ponowne zmaterializowanie żołnierzy okazało się niemożliwe. Na podłodze transportera zamiast Cardassian pojawiła się niewyraźna organiczna maź.....

    W oczach żołnierzy zapłonęła chęć zemsty. Wysłane promy jedne po drugim zaczęły lądować w pobliży kompleksu.....

    *****************

    Dane taktyczne :

    Walczące okręty minęły się i próbują się przegrupować…. Druga grupa złożona z 4 okrętów klasy Galor wchodzi w zasięg uzbrojenia. Uciekający transportowiec jest poza zasięgiem ognia cardassiańskich okrętów. Na powierzchni planety trwa przejmowanie kompleksu....

    Okręty Gwiezdnej Floty:

    Założyłem iż odpaliliście rufowe wyrzutnie torped…..

    - Corvus - USS Princeton - Klasa Niagara – osłony 80% - otwierał ogień – trafiony jedną torpedom i dezruptorami (osłania USS Wright)

    - Fluor - USS Precious - Klasa : Miranda - osłony 83% - otwierał ogień – trafiony dezruptorami

    - I. Thorne - USS Daredevil - Klasa Niagara - osłony 80% - otwierał ogień – trafiony jedną torpedom i dezruptorami

    - kasyno - USS Firebrand - Klasa Freedom - otwierał ogień – osłony 70% - trafiony jedną torpedom i dezruptorami (osłania USS Yahagi)

    - Zarathos - USS Wright - Klasa Ambassador - otwierał ogień – osłony 0% - kadłub 81% - liczne uszkodzenia systemów, ranni i ciężko ranni, zabici ..... - trafiony trzema torpedami i dezruptorami

    - Riri – USS Yahagi - Klasa Excelsior B - otwierał ogień – osłony 0% - kadłub 20% - uszkodzenia głównych systemów, zniszczona gondola warp, ranni i zabici….. – niekontrolowany lot….

    - Reyden – USS Poseidon - Klasa Excelsior B – w zasięgu uzbrojenia – przygotowuje się do otwarcia ognia – osłony 100%

    Okręty Unii Cardassiańskiej:

    Zniszczone 3 okręty - 3 Hideki

    - 5 okrętów klasy Galor – pierwsza grupa

    osłony 75% - trafiony przez USS Firebrand

    osłony 75% - trafiony przez USS Princeton

    osłony 75% - trafiony przez USS Daredevil

    osłony 58% - trafiony przez USS Precious i USS Wraith

    osłony 100%

    - 4 okrętów klasy Galor – druga grupa – osłony 100% - w zasięgu ognia

    - 6 okrętów klasy Tonga – okręty przeprowadzają desant na Celeno I

    ***************

    Kolejne przeliczenie w poniedziałek, możecie zacząć pisać po przeliczeniu Seldona.....

    Seldon
    Uczestnik
    #25330

    Centrum ewakuacji Celeno City, Celeno I, układ Celeno.

    Większość pomieszczeń kosmoportu była pusta, jednak w terminalu ośrodka znalazło się ponad sto osób - panikujących cywilów, których przerażała perspektywa szybkiego spotkania z żołnierzami kardazjańskimi. Wszyscy oni dobrze pamiętali niedawne wydarzenia z Setlik III, więc mieli uzasadnione obawy o swoje życie. Dlatego też po poinformowaniu ich przez oficerów Gwiezdnej Floty o trudnej sytuacji cywile zareagowali paniką.

    Niektórzy ludzie zaczęli agresywnie zachowywać się wobec oficerów, obwiniać ich za to, iż nie udało im się zapewnić bezpieczeństwa - a chronienie obywateli Federacji było głównym, fundamentalnym zadaniem Gwiezdnej Floty. Jednak głównie przeważały strach, przerażenie i rozpacz. Niektórzy płakali. Inni pytali się, w jaki sposób mogą pomóc. Ludzie w mundurach uspokajali cywilów.

    - Jak widać, oficerowie Gwiezdnej Floty rozstawiają inhibitory transportera, aby Kardazjanie nie zdołali się tutaj przetransportować. Jak się dowiedzieliśmy, w odpowiedniej chwili mają zostać włączone drogą radiową lub podprzestrzenną.

    Santi prowadził obiektyw kamery na oficerów w mundurach z żółtej sekcji, którzy ustawiali w różnych częściach terminala blokady. Urządzenia te przypominały talerze, ustawione na kilkudziesięciocentymetrowym, wykonanym z tworzyw sztucznych, pręcie. Blokady całkowicie uniemożliwiały używanie transportera w obrębie kilkunastu metrów, tak więc identyczne urządzenia rozstawiali jeszcze inni oficerowie w różnych punktach kosmoportu. Operator objął twarz Brownson, z panoramą wymarłego kosmoportu i Celeno City.

    - Taki sposób uruchomienia uwarunkowany jest tym, że oczekujemy na okręty krążące w systemie. Jak mówi porucznik Ayalagi, blokady transportu zostaną uruchomione dopiero wtedy, gdy wróg rozpocznie desant na miasto. Nie potrafił jednak powiedzieć, ile to potrwa, ani jakie w ogóle są szanse. Zresztą i ich, i cywilów ogarnia panika, aczkol-

    W terminalu rozległ się charakterystyczny, znany wszystkim odgłos. Oficerowie i cywile zobaczyli w kilku miejscach ogromnego pomieszczenia żółtawe błyski, zwiastujące przertansportowanie czegoś. Po chwili pojawili się Kardazjanie. Kamera zatrzęsła się, kiedy Santi został popchnięty mocno przez innych ludzi i wylądował na podłodze. Wśród ludzi wybuchła panika - niektórzy zaczęli w popłochu uciekać, inni położyli się na ziemię sprawdzając uprzednio, czy nikt nie zamierzał ich stratować.

    Oficerowie Gwiezdnej Floty zachowali zimną krew i jednego z napastników zabili z fazera w pierwszej chwili. Kardazjanie nie pozostali dłużni i otworzyli ogień z dezruptorów, które jednak nikogo nie trafiły - wróg koncentrował się na uzbrojonych ludziach, ci zaś uniknęli jego strzałów. Zaczęły się transportować następne drużyny kardazjańskie, jednak zgodnie z zapewnieniami porucznika Ayalagi uruchomiono inhibitory transportu.

    - Zaatakowali! Już tu są! Kardazjanie strzelają do bezbronnych cywilów!

    Materializujące się powoli sylwetki żołnierzy Unii zaczęły falować i rozmywać się, pomimo wysiłków załóg ich okrętów. Wreszcie rozpierzchły się w pojedyncze cząsteczki, które zmieszały się z powietrzem. To, co nie zostało do końca zmaterializowane, a nie zdążyło przebić się przez barierę blokad, powróciło na pokłady niszczycieli klasy Tonga - bezkształtne, krwawiące, martwe masy, złożone przypadkowo z przypadkowych części ciała, nieprzypominające już tego, czym były przed minutami. W chwilę później następni zdezorganizowani Kardazjanie zostali zdezintegrowani. Na ziemię upadł jeden załogant Floty i kilku cywilów. Wymiana ognia skończyła się, gdy wszyscy Kardazjanie zostali wyeliminowani.

    Oficerowie Floty zajęli się rannymi, jednak boliański załogant i jeden cywil nie potrzebowali już ratunku - nie przeżyli. Jeden człowiek, który został trafiony z kardazjańskiej broni bardziej fortunnie, zwijał się z bólu, dopóki nie zajęli się nim medycy. Pewien załogant podszedł do zwłok jednego z kardazjańskich żołnierzy.

    - Cholerne gady. - powiedział, jednocześnie miażdżąc pod butem czaszkę martwego.

    - Proszę państwa, proszę o spokój. Spokój! - krzyczał do tłumu jakiś porucznik. - Proszę iść do podziemnej części terminalu! Tamtędy! Szybko!

    Oficer wskazywał kierunek, podczas gdy inni mundurowi popychali zszokowanych ludzi. Jeden upadł, jednak został podniesiony wspólnie przez cywila i żołnierza, aby nie został stratowany. Ludzie schodzili w dół szerokimi schodzami ruchomymi, które od momentu rozpoczęcia ewakuacji wyłączono...

    Celeno I, układ Celeno.

    Okręty umykały spod zmasowanego ostrzału wroga, jednak Kardazjanie już zdobyli zdecydowaną przewagę. Federacyjna grupa zaczęła podążać śladem wycofywujących się transportowców, które osiągnęły możliwość wejścia w warp.

    Kardazjańskie Galory ścigały okręty Floty i nadal ostrzeliwały USS Yahagi oraz USS Wraith, lecz przestały całkowicie interesować się umykającymi transportowcami wraz z ich osłoną. Te dwie jednostki były dla wroga znacznie bardziej nęcącym, bo łatwiejszym celem. Ciężkie dezruptory okrętów klasy Galor zaczęły uszkadzać delikatny kadłub Excelsiora, który szybko tracił swoją integralność. Załoga, w większej części złożona z kadetów i ludzi świeżo po Akademii, nie została jeszcze postawiona w obliczu tak bezpośrednim śmierci - odczuwali, że to mogą być ostatnie chwile ich życia. Kadłub rozrywały wiązki, które kierowały się z śródokręcia ku gondolom, co spowodowane było manewrami jednostki.

    Wreszcie poszycie nie wytrzymało i jedna z gondoli USS Yahagi eksplodowała, wprawiając okręt w niekontrolowane obroty. Gwałtowne wyładowanie ruszyło sieciami dystrybucji energii, jednak poza kilkoma niegroźnymi eksplozjami niczego nie wywołało. Jednak plazma, która dostarczana była z rdzenia warp do cewek cofnęła się, rozrywając zabezpieczające ją materiały w maszynowni. Przez moment jej załoga zdawała sobie sprawę z bliskiego końca, jednak w ułamku sekundy pomieszczenie wypełnił niewyobrażalnie rozgrzany gaz powodując, iż ciała przebywających w maszynowni wyparowały się i zamieniły w jony. Plazma wywołała na całym pokładzie pożary oraz naruszyła konstrukcję kadłuba, tak że przedostały się one również na wyższy i niższy pokład, siejąc spustoszenie w sprzęcie i ludziach. W takiej sytuacji nie było nawet sensu mówić o rannych, którzy ucierpieli od wstrząsów podczas ataku, a także spowodowanych dezruptorami wyrw w kadłubie, początkowo załatanych przez pola izolujące, które jednak zawiodły.

    Szczęśliwym zrządzeniem losu jednak plazma nie naruszyła rdzenia warp i nie doprowadziła do jego pęknięcia, tak więc okręt nie anihilował w intensywnym błysku światła. Co więcej, pomimo że stracił wszystkie możliwości manewrowe i dryfował niekontrolowanie w przestrzeni, to jego uzbrojenie pozostało sprawne. Jednak zawodzące sensory i podtrzymywanie życia powodowały, że zarówno celowaniedo wroga, jak i wytrzymanie na pełnym dymu, sadzy, tlenku węgla i trujących gazów pokładzie przychodziło z wielkim trudem.

    Ambassador dzięki temu, iż był jednostką potężniejszą i nowocześniejszą, nie skończył tak jak Excelsior, aczkolwiek stracił całe osłony. Byli jednak o krok od wycofania, co wróżyło jego załodze przetrwanie w zawierusze bitwy. Ponowne.

    Pomieszczenia ładunkowe, USS Jolinefan, układ Celeno.

    Wystraszeni pasażerowie trzymali się czegokolwiek stabilnego, co znajdowało się z zasięgu, szczególnie po ostatnich wstrząsach, które spowodowane były kardazjańskim ostrzałem. Powoli tracili nadzieję na wydostanie się z pola walki, szczególnie, że kapitan obwieścił im przed kilkoma minutami o usterce napędu, przez którą nie mogli uciec. Gdy tylko była taka możliwość, to oficerowie Korpusu Inżynieryjnego, którzy znajdowali się na pokładzie, próbowali podnosić cywilów na duchu, teraz jednak szukali stabilneg miejsca podobnie jak inni.

    - Mówi kapitan. Mieliśmy dotąd pewne problemy z napędem warp, jednak zdołaliśmy je rozwiązać i skoczymy w warp momentalnie. - rozległo się przez interkom.

    USS Jolinefan, wraz z dwoma innymi transportowcami SFIC oraz okrętem osłony - USS Alisa Hamilton - weszły w warp i skierowały się na system Celbralai. Były już bezpieczne, poza zasięgiem kardazjańskich dezruptorów.

    Zarathos
    Uczestnik
    #25333

    Styczynski zaklal widzac eksplodujaca gondole warp na Yahagi. Zerknal szybko na ekran taktyczny i gdy tylko upewnil sie ze jego okrety wyminely kardassian wcisnal przycisk systemu komunikacyjnego- Firebrand, wez Yahagi na hol i skacz w warp. Do wszystkich, jak tylko Firebrand i Yahagi wejda w warp, robimy to samo. Zadnego bohaterstwa. Wraith koniecSkinal na sternika- Jezeli Firebrand bedzie mial problemy z Yahagi, uruchomcie nasze wiazki trakcyjne. Jezli nie, skaczemy w warp razem z nimi.

    kasyno
    Uczestnik
    #25347

    USS Firebrand, uklad Celano,Okręt poleciał w strone transportowca wraz z Yahagi nagle się zatrząs dość mocno kilkarazy a pochwili jeszcze raz mocniej nagle na ekranie było widac tuż przed nami eksplodująca gondole Warp Yahagiego.Kapitan Robert Kasnov: Cała stop. Status okrętu nasz i Yahagi.Porucznik komandor Serik: Tarcze spadły do 70% USS Yahagi jest bez tarcz stracił gondole kadłub spadł do 20% liczne uszkodzenia dryfuje ale rdzeń jest stabilny. A Kardazjanie się zbliżają. Porucznik Reila Certis: Wiadomość z USS Wright mamy brać Yahagi na hola i mamy zwiewać w Warp. Kapitan Robert Kasnov: Serik przekieruj całą moc z systemów uzbrojenia do wiązki trakcyjnej i złap Yahagi nią. Tom jak tylko złapiemy Yahagi Max Warp z systemu kurs na Celbrai.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #25376

    Mostek USS Daredevil- Yahagi doznał poważnych obrażeń, zniszczona gondola warp. Wraith bez osłon. Trzy pozostałe Hideki zostały zniszczone, w tym jeden przez nas. - spokojnie zameldował Sorjun.- Zasłonić Yahagi'ego. Strzelać w najbliższego Galora. Gdy Wraith i Yahagi wejdą w warp skok za nimi.

    Riri
    Uczestnik
    #25437

    USS Yahagi.Okret zawrocil kierujac sie w strone transportowca. Zaraz po tym oddal salwe z fazeroww w strone jednego z hidekich. Sekunde poznie trafilo go kilka Cardasianskich torped. Jedna z gondoli warp eksplodowala. W maszynoewni okretu powstalo istne pieklo. Cofajaca sie plazma przerwala przewody i wydostala sie na poklad okretu. Cala obsluga maszynowni zginela, nim zdazyla zareagowac. podlogi i sufit nie stanowily wiekszej przeszkody dla plazmy, Sekunbde pozniej przbila je i dostala sie na inne poklady, Tam jednak okret ocalily jego uszkodenia. W konfrontacji z otoczeniem o temperatuze zblizonej do zera absolutnego plazma ostygla i przestala zagrazac reaktorowi okretu. Kapitan N'Ruri siedzial na w fotelu kapitanskim, gdy okretem zatrzaslo. prawie cala zaloga zostala zucona na podloge, swiatla zgasly, dopiero po kilku sekundach zapalilo sie swietlenie awaryjne. Caitanin podniosl sie, po czym rozejzal po mostku. Z rozerwanej sciany unosil sie dym. Kilka osobni ruszalo sie. Jedynymi przytomnymi osobami poza nim byla oficer taktyczny i sternik. - Co z okretem? - Zyjemy... - Oficer zaktyczn powoli usiadla z aswoja konsola. - Stracilismy gondole warp. EPS jest w poprzadku reaktor stabiölny Uzbrojenie sprawne. 80 procent okretu rozhermetyzowane. brak odpowiedzi z maszynowni...tam byl wyciek plazmy...- przerwala na chwile - Dziekuje - glos kapitana przepalniala bolesc. podszedl do konsoli lacznosci. Stukal w kila klawiszy. - USS Yahagi do USS Wright. Prosze zabrac moja zaloge na wasz poklad. - Ponownie zwrocil sie do oficer taktycznej. Potrzebuje ochotnika... - Misato Kobayashi spojrzala mu w oczy - Ja zostane... - Sprobojemy przywrocic stabilosc kursu na silnikach impulsowych, skierujemy sie za galorami, Dolatujemy , struelami za wszstkiego co mamy i ... Kompouter, przygotowac sie do autodestrukcji na moj rozkaz. Autoryzacja NRURI12-14365-A-4. Odliczanie: 3 sekundy. - Przyjete.Kapitan przelaczyl lacznosc na ambulatorium - Doktorze, przsze przygotowwac rannych do transportu. kolejny przelacznik. - Uwaga zaloga . Przygotowac sie do opuszczenia jednostki. Powtarzam Przygotowacc sie do opuszczenia jednostki.Okaleczony okret walczyl o odzyskanie starownosc i i skierowanei sei dziobem do nadlatujacego wroga. Kapitan ustawil automatyke uzbrojenia, wymyslaona przciko zamaskowanym okretom, bu odpalila w strone czego kolwiek co do nich strzeli, na wypadek, gdyby nie dozyl salwy. riri

    Corvus
    Uczestnik
    #25447

    - Co to było? – Kapitan poprawił się na fotelu, z którego mało nie spadł - Dostaliśmy, skipper! – operacyjny wyprzedził w odpowiedzi taktycznego – Osłony 80%, kadłub nietknięty, wszystkie systemy sprawne.- I tak ma zostać, Nathan ! Jak osłony spadną poniżej 50% wyłącz dolną gondolę i moc przeżuć na osłony.... Zrozumiałeś?Nathan niepewnie spojrzał się na swojego dowódcę. Wiedział co prawda że okręt może się obejść bez jednej gondoli, a w ekstremalnych sytuacjach może działać na jedne. Mimo to wyłączenie gondoli pod ostrzałem wroga jest dość ryzykownym posunięciem. Ale z drugiej strony to ryzyko może uratować ich skórę i nie tylko...- Aye, aye sir! - Panie Dantor, proszę podejść do Wraith’a. Będziemy go osłaniać jak najdłużej się da. Panie Kamiński zgrać ogień z okrętem kapitana Styczyńskiego. Chcę zobaczyć wybuchające okręty wroga, a nie tracące powoli osłony.Na słowa kapitana załoga odpowiedział chórem potwierdzeń.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 241 do 255 (z 355 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram