Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Wojna Federacyjno-Kardazjańska
Styczyński przejżał jeszcze raz Padda i westchnął. Chciał odwiedzić Preciousa, w celu przeprowadzenia szybkiej inspekcji - akta Fluorka były dość ciekawe - ale jak zwykle admiralicja wetnknęła nos tam gdzie jej nie chcieli i teraz miał inne zmartwienia. Wyszedł na mostek i przejął dowodzenie od Dereka. - Idź odpocznij, napij się czegoś - powiedział do niego kapitan. Niedługo bedziemy mieli co robić. Status okrętów?- Oprócz Princeton wszystkie sprawne. Uzbrojenie załatowane, kadłuby połatane. Dywizja minus jeden jest gotowa do lotu.- Niezle. Niezle. Zmykaj. Tylko się nie spij. Za godzinę chcę cię widzieć na mostku.- Aye. - Styczyński obserwował wychodzącego PO i gdy tylko zamknęły się za nim drzwi wcisnął przycisk łączności wewnętrznej- Kapitan do wszystkich, przygotować się do startu. Załogi na stanowiska. Powtarzam, przygotować się do startu. - zamknął kanał - Nooniengh - sing był pełniącym służbę oficerem operacyjnym - Sygnał do floty, wszyscy oprócz Princetona mają oddokować i w ustawić się w formacji marszowej.- Aye ...- Honorata, oddokuj nas i ustaw na obrzeżu bazy.- Ta jest. - sprężyście odpowiedziała strniczka.- ... Mam potwierdzenia.- Znakomicie. Honorata, jak flota się ustawi, kurs na Celeno, ustaw wyjście z warp nad płaszczyzną systemu, minimalna bezpieczna odległość od Celano I. - Gotowe.Gdy po parunastu minutach flota była gotowa do lotu, Styczyński skinął głową- Honorata, warp 8, start po gotowości.
USS PRECIOUS
mostek
Kapitan Fluorek wyszedł z gabinetu na mostek.
- Kapitanie, komandorzy Williams i Sshark nie potwierdzili przyjęcia komunikatu o naradzie. - powiedziała porucznik Jarol.
- A co z resztą oficerów?
- Przybędą za 5 minut, tak jak pan chciał.
- Sir, kontrola Celbarlai nas wywołuje. - zameldowała podporucznik Lixanorr ze stanowiska operacyjnego.
- USS Precious, tu Stacja Celbarlai. W drodze do was jest prom z pełnomocnikiem J.A.G sztabu IV floty. Proszę przygotować się na jego przybycie. Odebrałeś, USS Precious?
- Oto i wykrakaliście... - westchnął Fluorek cicho.
- Lixanorr z PRECIOUS, potwierdzamy odbiór. - odpowiedziała Bolianka i wyłączyła kanał.
- Kapitanie, kto ma przywitać naszego gościa? - spytała T'Ral.
Kapitan uruchomił komunikator.
- Fluorek do Ssharka i Williams. Proszę natychmiast zameldować się na mostku. Lada moment zjawi się u nas wysłannik admirała Seldona.
- Kapitanie, rozkazy od USS WRAITH: mamy oddokować i przygotować się do opuszczenia systemu. - powiedziała Lixanorr.
- Panie Higher, jaki jest status silników?
Sternik sprawdził odczyty.
- Obejścia EPS w pełni sprawne, pełna zdolność operacyjna, ograniczona bojowa. Maszynownia odradza jednak loty powyżej warp 8.
- Jak tylko prom pełnomocnika zadokuje, proszę dołączyć nas do formacji.
- Tak jest.
- T'Ral, obejmujesz dowodzenie, Jarol poinformuj wszystkich szefów departamentów o przybyciu gościa. - powiedział Fluorek kierując się do windy. Gdy drzwi się otworzyły wyszedł z nich komandor Sshark wraz z porucznik Maakphroo. - Witam, komandorze, może zechce pan dołączyć do mnie i przywitać gościa.
- Właściwie, to wolałbym poczekać na mostku... - odpowiedział zdyszany.
- Dobrze. To może pani ze mną pójdzie? - Fluorek zwrócił się do Andorianki, która spojrzała pytająco na pierwszego oficera. Ten skinął lekko głową.
- Ależ oczywiście, kapitanie. - odpowiedziała.
- T'Ral, wezwij do hangaru panie Maxfarouu i Peterson... Chcę, aby nasz gość poznał PRECIOUS ze swojej lepszej strony. - dodał Fluorek.
Drzwi windy się zamknęły. Pierwszy spojrzał na stanowisko ochrony - zajmował je jakiś podoficer, a następnie usiadł na fotelu po prawej stronie od fotela dowódcy, tymczasowo pustego. Podporucznik T'Ral bardzo rzadko dowodziła na siedząco.
EDIT: dodane poniżej
USS PRECIOUS
mostek
- Komandorze Sshark... - T'Ral zwrocila sie do Pierwszego. - Gdzie sie pan znajdowal kilkanascie minut temu? Dlaczego nie odpowiadal pan na nasze wezwania?
Centauryjczyk przyjrzal sie T'Ral. Czyzby nieposkromiona ciekawosc tak bardzo ja dreczyla, ze postanowila jej ulec? A moze Wolkanka miala w tym jakis interes...
Pierwszy westchnal.
- Gdzie bylem jak mnie nie bylo... ? - pierwszy wysilil sie na usmiech. - Mozna powiedziec, pani T'Ral, ze odpoczywalem.
Wolkanka uniosla brew w gescie totalnego zdziwienia.
- Nie wyglada pan na odprezonego...
- Poniewaz to byl bardzo intensywny i aktywny wypoczynek.
- Rozumiem.
- Nie watpie... - dodal Sshark cicho.
nieco wczesniej (retrospekcja :>)
poklad 12: przesylownia 3
Zastepca szefa ochrony, porucznik Lokrit Santami przegladala dane z sensorow, podczas gdy jeden z zolnierzy wszedl do pomieszczenia.
- Pani porucznik, asystentka Ssharka zostala przeslana z korytarza. - zameldowal pospiesznie.
- Tak, widze... - odpowiedziala, patrzac na panel kontrolny. Glowny oficer operacyjny zrobil obejscie i przejal kontrole z mostka.
"Trzeba bedzie zawiadomic komandor Williams." - pomyslala Bolianka.
Po kilku sekundach do przesylowni weszla szefowa ochrony. Bolianka miala juz spytac przelozona o czytanie w myslach, jednak jej mina nie zachecala do spoufalania sie.
- Pani komandor?
- Fluorek mu pomogl. Plan B, zablokuj komunikacje na pokladach 9-12. - rozkazala Williams, a nastepnie zwrocila sie do zolnierza: - Poruczniku, prosze zaprowadzic Pierwszego do celi.
Oficer zawahal sie przez chwile.
- Komandor Sshark usilowal popelnic przestepstwo i zlamac protokoly bezpieczenstwa okretu. Jest zatrzymany w charakterze podejrzanego. Prosze go nie skrzywdzic i nie zezwalam na uzycie broni, a jedynie przymusu bezposredniego. Wykonac!
Szefowa ochrony obawiala sie, ze wystrzaly moga zaalarmowac mostek.
- Komunikacja nie dziala. - odpowiedziala Santami.
- Dobrze, teraz prosze wez dwoch ludzi i udaj sie do gabinetu pierwszego. Szukamy dowodow na jego wspolprace z wrogiem, pamietaj. Wszelkie zaszyfrowane i podejrzane kosci pamieci maja zostac skopiowane w celu wyjasnienia sprawy.
- Tak jest.
poklad 12, korytarz
Pierwszy oficer komandor Levis Sshark zdecydowanie nie byl zadowolony z przebiegu wydarzen. Wydawalo mu sie, ze sytuacja jest calkiem stabilna, i ze systematycznie rosnie w sile, jednak niespodziewany i bardzo celny atak Williams spowodowal, ze odczuwal wyrazny niepokoj. Co prawda, podporucznik Hamtrul dostala sie do Styczynskiego i bedzie miala okazje zainicjowac wspolprace z dowodca dywizji, jednak zadziwiajaca byla szybkosc dzialania podwladnych szefowej ochrony.
- Komandorze... - andorianska asystentka porucznik Thlyia Maakphroo szarpnela pierwszego za ramie.
- Co jest... ? - Centauryjczyk odwrocil sie. Na samym koncu korytarza zauwazyl trojke oficerow ochrony biegnacych w ich kierunku. Po sekundzie zastanowienia Pierwszy zaczal uciekac, usilujac przypomniec sobie lokalizacje najblizszej windy.
- W prawo... - zawolala biegnaca za nim Andorianka.
Komandor Sshark skrecil, jednak zatrzymal sie po chwili, gdyz wejscie do windy bylo obsadzone przez dwoch oficerow ochrony. Kliknal swoj komunikator.
- Sshark do kapitana... - oficer zawrocil i pobiegl po obwodowym korytarzu pokladu. - Sshark do mostka...
- Moj tez nie dziala. - stwierdzila po chwili Andorianka.
Nagle zza zakretu pojawili sie kolejni zolnierze. Bedac otoczonym Pierwszy postanowil zaprzestac ucieczki.
- Popelniacie naprawde fatalny blad, jestem pierwszym oficerem tego okretu...
- Prosze sie z nami udac, nie chcemy pana skrzywdzic. - powiedziala centauryjska podporucznik ochrony.
poklad 12: areszt
Pierwszy chodzil w kolko po celi, Andorianka siedziala w sasiedniej.
- To jest wprost niewiarygodne! - mowil Sshark. - Dlaczego Fluorek pozwala na takie rzeczy na swoim okrecie! - kontynuowal oburzony.
- Komandorze, podejrzewam, ze Fluorek o niczym nie wie. - odparla Andorianka.
- Ha! Chociaz raz moglby okazac sie nieco bardziej rozgarniety...
Nagle odezwal sie komunikator Pierwszego:
- Porucznik Jarol do Pierwszego... Prosze sie stawic za dziesiec minut w sali odpraw...
Pierwszy nacisnal komunikator.
- Tu Sshark, jestem w celi!
- Komandorze, prosze o potwierdzenie odbioru...
- Wyciagnijcie mnie stad!
Chwila ciszy.
- Komandorze, prosze pamietac: za 10 minut w sali odpraw. Jarol out.
- Nic nie slyszala... - westchnal Pierwszy.
Do aresztu weszla komandor Williams. Podoficer wstal i oddal honory.
- Witam, panie Sshark...
- To jest bezprawie i pani doskonale o tym wie!
- Prosze sie uspokoic.
- Nie, dopoki mnie stad nie wypuscisz!
- Jezeli nie chce mnie pan wysluchac, to bede musiala zatrzymac pana na dluzej...
- Dowiedza sie... w koncu ktos zauwazy, ze mnie nie ma i zaczna szukac... Znajda mnie, a wtedy pani kariera zostanie zakonczona... blyskawicznie. Spedzi pani reszte zycia na kolonii karnej!
Do aresztu weszla porucznik Ktell Maxfarouu, szefowa maszynowni. Z poczatku patrzyla na Williams, ale gdy dostrzegla, ze w celi siedzi Pierwszy oficer wydawala sie byc zaskoczona. Chociaz po minie sadzac, bylo to pozytywne zaskoczenie.
- Pani Williams, oto raport z napraw na pokladzie 12...
- Czy to nie moglo poczekac? Mam teraz bardzo pilne sprawy. - odpowiedziala szefowa ochrony.
- Ktell... Zawiadom kapitana! - krzyczal Sshark.
- Dzien dobry, komandorze... - Ktell byla wyjatkowo mila dla Pierwszego. - Jak sie pan tam znalazl?
- Jest podejrzany o szpiegostwo. - odpowiedziala Williams.
- Brednie!! - odparl glos z celi.
- Jezeli to prawda, to panski ojciec bedzie bardzo zawiedziony. - Ktell udala zmartwiona.
- Pomoglem ci awansowac... - skomlal Sshark.
Ktarianka podeszla do celi. Spojrzala pierwszemu prosto w oczy.
- Wykorzystales moja naiwnosc... i nie tylko! - Ktell zasyczala, a jej siersc momentalnie sie najezyla.
Gdyby nie obecnosc przegrody z pola silowego Ktarianka niechybnie rzucilaby sie na Pierwszego z pazurami. Przez chwile stala wsciekla, obserwujac Ssharka, a potem szybko odwrocila sie w kierunku drzwi. Ramiatianin pilnujacy wyjscia szybko zszedl jej z drogi.
- Pan faktycznie jest bardzo popularny na naszym okrecie... - zakpila Williams i wyszla z aresztu.
Nastala cisza, zaklocana jedynie przez dzwiek generatorow pola.
- Nie jest dobrze... - powiedziala cicho Andorianka.
- Doprawdy? Gdyby nie moja #@$%$ ambicja, to moglbym w tej chwili dowodzic Ambassadorem we flocie ojca... a nie tkwic w tej klatce!
po kilku minutach
poklad 12: areszt
Do pomieszczenia wszedl andorianski podporucznik z oznaczeniami Korpusu Dyplomatycznego GF. Powiedzial cos po cichu do ramatianskiego wartownika, ktory po chwili wyszedl.
- Witam komandorze Sshahk. - Andorianin podszedl do celi pierwszego.
- Nie jestem pewien czy sie znamy. - odpowiedzial Centauryjczyk.
- To podporucznik Phluok, nasz agent dyplomatyczny. - Thlyia mowiac 'nasz' miala niewatpliwie na mysli PRECIOUS, a nie komandora Ssharka.
- Do rzeczy, poruczniku. Przyszedl pan tutaj nasmiewac sie ze mnie, czy moze chce mi pan pomoc?
- Mozna powiedziec, komandorze, ze zadne z tych. Albo oba nahaz... - agent mowil z wystudiowanym i wielce irytujacym akcentem. Lekki usmiech zagoscil na jego twarzy. - Przynosze ofehte wspolphacy...
- Nie wiem co powiedziala panu Williams, ale ja nie mam zamiaru z nia wspolpracowac.
- Alez, panie Sshahk, nie przysyla mnie wcale pani Williams, choc przyznaje, ze to calkiem intehesujaca osobka...
- Moze pan przejsc do meritum, czy chce mnie pan zameczyc swoja elokwencja?
- Bezposhedni i enehgiczny... zupelnie jak w panskich aktach. - ucieszyl sie agent. - Cena mojej pomocy nie jest wysoka... Otoz jest pewien admihal, ktohy staha sie o czwahta khopke.
- Obawiam sie, ze admiralicja nie wezmie mojego poparcia dla jego kandydatury zbyt powaznie...
Agent zasmial sie.
- Nie czahujmy sie wiecej, panie Sshahk. Mysle, ze moze miec pan znaczacy wplyw na to, co powie Centauhi w jego sphawie.
Pierwszy wahal sie bardzo. Nie w mysl bylo negocjowanie w takiej sytuacji i zobowiazywanie sie do przyslug dla nieznanych mu oficerow. Byc moze mogl troszke przedluzyc rozmowe... W koncu ktos lojalny powinien przechodzic w okolicy i zauwazyc to nagromadzenie ochrony na pokladzie i przy areszcie.
Ponownie odezwal sie komunikator Pierwszego:
- Fluorek do Ssharka i Williams. Prosze natychmiast zameldowac sie na mostku. Lada moment zjawi sie u nas wyslannik admirala Seldona.
Andorianin usmiechnal sie. Pierwszy nie mogl sobie pozwolic na pierwsze spotkanie z wyslannikiem Seldona w takich okolicznosciach...
- Niech bedzie. Skontaktuje pana z Ssharkiem. Pozniej...
- Oczywiscie.
Andorianin podszedl do panelu kontrolnego i wylaczyl pola. Pierwszy ruszyl do wyjscia. Zaskoczony podoficer stojacy za drzwiami nie stawial zdecydowanego oporu. Podczas biegu pierwszy zauwazyl, ze zycie na pokladzie wrocilo do normy - znowu na korytarzach pojawili sie normalni oficerowie, zas ochrona go nie scigala. W koncu dotarl wraz z Thlyia do windy.
koniec retrospekcji
mostek
W glowie Pierwszego panowal prawdziwy chaos. Martwil sie o misje Hamtrul i to co uda sie jego wyslanniczce ustalic ze Styczynskim, w zwiazku z ta sprawa czekala go takze rozmowa z Fluorkiem, ktoremu musial jakos wyjasnic te dziwne kontakty z pominieciem kapitana okretu. Poza tym Williams - cos kombinowala i byl prawie pewien, ze stara sie wlasnie wywalic go z okretu raz na dobre. No i Phluok i jego tajemniczy admiral. Nie wspominajac juz o wizycie pelnomocnika Seldona.
Po wejsciu na mostek od razu zostal przechwycony przez Fluorka - stary chcial pojsc z nim na powitanie waznego goscia, jednak Sshark nie mial ochoty na wycieczki. Zwlaszcza, ze gdzies na dole grasowala Williams. Dlatego tez Pierwszy zgodzil sie wyslac swoja asystentke z kapitanem. Byl mu winien wiele, wiec wlasciwie musial ja wyslac albo samemu isc z Fluorkiem.
Pierwszy usiadl na swoim fotelu i spojrzal na dowodzaca podporucznik T'Ral. Byla lojalna wobec Fluorka, ale w logiczny i regulaminowy sposob. Byc moze daloby sie ja jakos namowic do pomocy przeciwko Williams. Szefowa ochrony z pewnoscia bedzie sie starala zacierac slady, ale jesli tylko dobrze poszukac, to zawsze cos sie znajdzie.
- Santami do Pierwszego - odezwal sie komunikator.
- Tu Sshark.
- Prosze sie zglosic do panskiego gabinetu.
Pierwszy zawahal sie. Czyzby mieli ochote na druga runde tortur? Raczej nie, nikt rozsadny nie robilby takich rzeczy, kiedy pelnomocnik admirala jest na pokladzie.
poklad 1: gabinet pierwszego
- Co sie tu stalo? - Pierwszy z zadziwieniem ogladal swoj pokoj. Krecilo sie po nim kilku oficerow ochrony i operacyjnych.
- Pelnomocnik Seldona z checia uslyszy o bezprawnych zabiegach pani Williams. - powiedzial Sshark do porucznik Santami.
- Witam ponownie, komandorze. Prosze sie uspokoic, sytuacja jest juz opanowana. Jakis czas temu ktos wlamal sie do panskiego gabinetu i szukal czegos... Na razie zabezpieczamy slady, ale to raczej robota zawodowca. Prawdopodobnie szpiega... - Lokrit powiedziala to tak glosno, ze pozostali oficerowie spojrzeli sie na nia. Nastepnie wziela pod ramie Ssharka i wyszla z nim na korytarz.
- Z bazy danych komputera zostaly skopiowane jakies dane, najpewniej jakies wazne, bo byly zaszyfrowane i ukryte. Ale prosze sie nie martwic, pani Williams dopilnuje, zeby jak najszybciej zlapac sprawce... Pani Williams prosi jednoczesnie, zeby zachowal pan dyskrecje co do ostatnich wydarzen... W innym przypadku moze sie okazac, ze pewne dane, ktorych teoretycznie nie powinno u pana byc, nagle sie odnajda i pelnomocnik admirala bedzie mial dodatkowa przyjemnosc...
- Prosze przekazac pani Williams, ze zaplaci mi za to wszystko...
- Prosze sie nie martwic. Ochrona bedzie czuwala nad panskim... bezpieczenstwem. - powiedziala Santami i wrocila do swoich ludzi.
Na pokladzie Yahagi panowal spokuj. Okret patrolowal okolice stoczni Celbrai od kilku godzin. NA mostku sluzbe palnila rezerwowa zmiana, zas kapita znajdowal sie w swoje kabinie, gdy nadeszly rozkazy od dowodcy dywizji. 2 oficer chcac niechcac musial przerwac odpoczynek kapitana. - Mostek do dowodcy. Mamy nowe rozkazy. Kapitan Styczynski polecil nam dolaczyc do reszty eskadry i razem z nimi udac sie do sytemu Celano, w celu dokonania ewakuacji placowki. - Tu kapitan. Wykonac - w glosie dowudcy daló sie wyczuc niewyspanie i tlumiony gniew z powodu przerwanego odpoczynku. -Wyslijcie potwierdzyenie dla Kapitana Styczynskiego. Prosze tez spytac sie go czy ma zamiar przeprowadzic odprawe i o ktorej gozinie. Jesli odprawa nie zacznie sie przed... - popatrtzeyl na zegarek - nie zacznie sie wczesniej niz za 4 godziny nie budzic mnie. - Rozkaz! Krazownik klasy Exelsior wykonal zwrot i gwaltownie przyspieszajac udal sie w strone drugiego konca ukladu , gdzie miala odbyc sie koncentracja dywizjii...riri
Gdy kapitan Wraitha czekał na skok floty w warp, pisnęła cicho konsola komunikacyjna. Styczyński poczekał, aż oficer komunikacyjny przeczyta i przekaże mu traść.- Sir, to Yahagi. Pytają, czy przewiduje pan zebranie oficerów dowodzących.Styczyński zastanowił się. Misja była prosta, przynajmniej w teorii, a ponieważ nie wiedzieli nic o sytuacji w systemie, nie było sensu marnować powietrza.- Nie. Proszę to przekazać także na pozostałe okręty. Nasze zadanie to ewakuacja koloni Celano I, niech przygotują okręty i grupy medyczne.-Aye, przekazałem...
USS Firebrand, przestrzeń wokół stoczni, patrolNa statku służbę pełniła zmiana gamma pod dowództwem Porucznika Rowana Nielsena.Sternik zmiany gamma: Kapitanie wiadomość od dowódcy floty mam się ustawić w szyk i przygotować do skoku w Warp 8 do układu Celano.Porucznik Rowan Nielsen: Wykonaj ten rozkaz. Nielsen do kapitana Kasnova Kapitan Robert Kasnov: Tak słucham.Porucznik Rowan Nielsen: kapitanie przyszły rozkazy o wylocie. Kapitan Robert Kasnov: No nareszcie proszę mi je przesłać do kabiny. Po tym ogłosić żółty alarm wszyscy na stanowiska bojowe. – kapitan otrzymał rozkazy przesłał je do pada i wstał się ubrał i poszedł na mostek w drodze przeczytał rozkazy, tam już wszyscy czekali statek był już w szyku gotowy do skoku w Warp 8.
USS Yahagi Cztery godziny pozniej Caitanin wszedl na mostek swoje jednostki.W progu przywital go drugi oficer. - Sir!, KApitan styczynski nie przewieduje odprawy dowodcow. Uwaza ze misja jest prosta wiec nie ma takiej potrzeby. - Dobrze. Swolaj w takim razie odprawe oficero za 25 minut w sali konferencyjnaj. Zapros przedewszystkim szefa maechanikow, i doktora. - Rozkaz. 20 minut pozniej wszysce zebrali sie w sali odpraw. owodca odczekal 5 minut i rozpoczal spotkanie. - Panowie, dostalismy nasz pierwszy przydzial i pierwsza misje:Wraz z reszta dywizji mamy wziac udzial w ewakuacji Celano. Panie McGeorg? - Po ewakuacji niebojowego personelu mamy miejsce na dodakowe 100 osob, w przypadku krotkiego lotu mozemy zwiekszyc to do ok 150 - 160. Dodatkowo po przystosowaniu ladowni mozemy zabrac 8500 ludzi. Dokladnych danych moze udzielic pan Jackson. - Poterzny muzyn kiwnal glowa po czm zabral glos. - Konieczne przerobki zajma nam jeszcze 2 do trzech godzin. Zacztelismy prace zaraz po odtrzymaniu rozkazow. - Dziekuje. - Kapitan byl zadowolony. - Teraz bezpieczenstwo - - Odprawa ochrony jest przewidzian za 45 minut. Zamierzam miec eszystkich ludzi na sluzbie, w tym uzbroic oficerow i podoficerow. sekcje maszynowni i mostek zabezpieczymy polami i uzbrojona ochrona. Czesc ludzi z odpowiednim przeszkoloeniem wysylamy do kontroi ewakuacji i wspierania grup ratunkowych. - Dziekuje. Ustaleniem skladu grup ratunkowyc zajmnie sie pan Lebouf. mysle ze to juz wszystko. Dziekuje za udzial. Spocznij. Kapitan razem z czescia oficerow udal sie na mostek. Pozostali uczesnicy szybkim korkiem udali sie wykonywac zadania w innej czesci okretu. - Lacznosc z USS Wright. USS Yahagi zglasza gotowosc. Mozliwosc ewakuacjne ocveniam na 8600 osob. NRuri out.riri
Rozdział XXV
Cardassiański okręt dowodzenia C.S.U Kraxon……
Kell podniósł wzrok odrywając się od studiowania planów SB74......
- Legacie ! otrzymaliśmy potwierdzenie z układów Hadesu u Celeno. Nasze siły meldują kontakt z wrogiem ! - padł ostry raport Parna
Głównodowodzący spokojnie spojrzał na umieszczoną na sąsiedniej ścianie mapę przygranicznych układów........
- Powiększyć atakowane układy - padło polecenie Legata
Szczegółowa mapa odcinka granicy zniknęła zastąpiona schematami dwóch niewielkich systemów. Pierwszy schemat pokazywał system Hadesus. Wokół przygasającej gwiazdy krążyła jedna samotna planeta. Jednak to nie planeta była celem pojawiających się właśnie w układzie symboli cardassiańskich okrętów. Wokół Hadesus I krążyła Federacyjna stacja nasłuchowa broniona przez jeden okręt klasy Miranda. Była to nic nie znacząca siła jednak mimo to istniało pewne ryzyko. Zadaniem grupy uderzeniowej było nie zniszczenie stacja a jej przejęcie dlatego wszystko zależało od elementu zaskoczenia......
Trochę inaczej przedstawiał się sytuacja na drugim schemacie pokazującym system Celeno.
Układ planetarny składał się z 4 planet z czego tylko jedna była zamieszkana. Pozostałe trzy ciała były nic nieznaczącymi gazowymi gigantami krążącymi bezwiednie wokół tutejszego słońca. Grupa atakująca ten system miała za zadanie zająć Celeno I i przejąć znajdujący się na jej planecie kompleks medyczny. Cardassiańskie okręty musiały zmierzyć się z orbitalnymi stacjami obronnymi oraz ewentualnymi okrętami patrolującymi ten system...
Legat Kell przez dłuższą chwilę obserwował system Celeno.....
- Parn ile okrętów według wywiadu miało bronić ten system ?
- Zaraz sprawdzę... Jeden klasy Polaris......
- Tak ? To co robią tam te cztery dodatkowe okręty ?
Parn spojrzał ponuro na schemat układu i pojawiające się na nim symbole.....
- Musieli zacząć ewakuować układ spodziewając się ataku...... Ale mimo to grupa Gula Dunara powinna sobie z nimi poradzić…. – odparł adiutant.....
- Też tak mi się wydaje jednak proszę powiadomić grupę przy Hadesus I że mają być gotowi do ewentualnego przegrupowania.....
- Tak jest ! - odparł Parn wydając odpowiednie rozkazy.......
Kell spokojnie skinął głową, popatrzył jeszcze przez chwilę schematy układów jednak gdy pierwsze symbole obrazujące federacyjne okręty zaczęły znikać zwrócił się ponownie opracowywaniu planu ataku na SB 74 .........
W drodze do ukladu Celano
Dywizja leciała w stronę Celano, gdy na mostek weszła O’Toole. Kapitan skinął w stronę oficera operacyjnego i przeszedł do gabinetu. Za nim weszła O’Toole i zamknęła drzwi na zamek. Jednocześnie wstukała kod blokujący elektronikę Zewnętrzne generatory zaczęły zakłócać działanie elektroniki. Momentalnie wszystkie komputery w biurze Styczyńskiego zgasły a komunikator cicho pisnął potwierdzając wyłączenie.
- Co jest?
- Coś na okręcie Fluorka.
Styczyński jęknął. Nie dość że ta ch@lern@ wojna oderwała go od tego co robił najlepiej – czyli ścigania podejrzanych typków po Federacji… głównie, to jeszcze musiał się użerać z typkami w rodzaju Wolfa, Melton czy Seldona. Ciekawe kto jest zgniłym jajeczkiem na Preciousie. I kto tam szpieguje dla O’Toole.
- Niech zgadnę
… …
Styczyński zdjął blokadę elektroniki i wyszedł na mostek
– OPS, przejmujesz dowodzenie na czas mojej nieobecności.
- Wybiera się pan gdzieś, sir?
- Tak. I niech pan ma oko na naszego gościa. Co prawda jest pewnie zajęta wyszukiwaniem robali, no ale nigdy nic nie wiadomo.
- Aye, sir.
- O’Toole, ty też zostań. Jakbyś się nadziała na tego pomocnika jamniczki, poleciałoby pierze.
- Ale…
- Zostajesz.
- Aye, sir.
Styczyński wyciągnął fazer ze schowka przy stanowisku taktycznym i przypiął go do pasa. Potem jeszcze wsunął za pasek fazer Typ-1 i poszedł do transportera. Po drodze namyślił się i wrednie uśmiechnął. Jak Fluorek chce kiedyś zostać kapitanem, to musi się nauczyć dowodzić. Na razie chyba mu to nie idzie, skoro załoga wyprawia takie cyrki za jego plecami. I to jeszcze wyżsi oficerowie. Wszedł do kwatery i zabrał z szuflady białe rękawiczki. Potem kliknął w panel komunikacyjny
- Kapitan do O’Hary.
- CEO, czego… sir?
- Niczego od ciebie, stary pryku. Potrzebuję dwóch ludzi. Takich co bardziej upierdliwych i szukających dziury w całym. I z białymi rękawiczkami.
- Aha, mam takich. Można zapytać kto jest tym szczęśliwcem?
- Można. Styczyński koniec.
Gdy po paru minutach przekroczył próg maszynowni, czekało na niego dwóch chorążych: Nausikanin i El-aurianin.
- Sir – Nausiaknin widocznie miał starszeństwo w stopniu, skoro to on meldował. Styczyński kiwnął głową. – Chorąży Nasselvel i Heiner gotowi do inspekcji.
- Świetnie. Szefie – odwrócił się do oficera stojącego za konsolą transportera – Na Preciousa.
- Aye… gotowe.
- Transport.
Trójka po chwili zmaterializowała się na pokładzie Preciousa. Lekko zszokowany kadet stojący za konsolą usiłował przybrać postawę którą uważał za zasadniczą.
- Kapitan Styczyński plus dwóch prosi o pozwolenie wejścia na pokład.
- Aye… sir, znaczy się potwierdzam…
- Synu?
- Aye. Przepraszam. Zezwalam na wejście. Kapitan Fluorek już wie i przeprasza, że nie może przywitać pana osobiście, ale…
- Wiem, ma gościa. Pewnie tak samo upierdliwego jak mój. Nieważne, ktoś ze starszych oficerów jest wolne?
- Tak sir. Komandor Sshark został oddelegowany… zaraz powinien … - drzwi otworzyły się i do pomieszczenia transportera wszedł oficer w stopniu komandora.
- Kapitanie Styczyński witam na pokładzie PRECIOUS. - czterdziestoletni komandor pochodzący z Alfa Centauri uśmiechnął się lekko.
- Witam. Wpadłem na małe zwiedzanie – Styczyński założył białe rękawiczki i skinął w stronę towarzyszących mu oficerów – Macie czterdzieści pięć minut.
- Aye. – obaj oficerowie wyszli, z nieco sadystycznymi uśmieszkami na ustach. Styczyński uśmiechnął się – może pokaże mi pan co ciekawsze zakamarki okrętu?
- Ależ oczywiście, proszę za mną... - Pierwszy USS PRECIOUS wyszedł ze Styczyńskim z przesyłowni trzeciej. - Proponuje wizytę na mostku.
- Czemu nie komandorze. Niech pan prowadzi.
Droga na mostek przebiegła w milczeniu. Styczyński najwyraźniej szukał dziury w całym zaglądając za każdy panel i sprawdzając czystość każdego uchwytu. Sshark milczał uznając, że skoro kapitan szuka dziury, to lepiej żeby jej nie znalazł w osobie PO.
mostek
- Kapitan na mostku! – podała komendę porucznik Lokrit Santami ze stanowiska ochrony.
Styczyński rozejrzał się. Wszyscy byli w galowych mundurach, jednak raczej nie sądził, że to z jego powodu. Z drugiej strony aż tak się stroić na wizytę jakiegoś komandorka - siusiu-majtka którym musi opiekować się admiralicja... też coś.
- Świętujecie wizytę komandora? No proszę, proszę. - Kapitan podszedł do plakietki rejestracyjnej i przejechał palcem po krawędziach. Obejrzał lekko szary palec i skrzywił się z niesmakiem. Podobny rezultat dało sprawdzenie czystości konsoli sternika. Ten wyprostował się i lekko zbladł, ale Styczyński nic nie powiedział. Rozejrzał się tylko po mostku i spojrzał na reke, zastanawiając się, czy warto kontynuować sprawdzanie mostka.
W końcu Sshark, chcąc odwrócić uwagę kapitana od reszty mostka rzucił pytanie
- Status?
Dowodząca podporucznik T'Ral podeszła dwa kroki bliżej:
- Jesteśmy w drodze na Celeno. Kapitan Fluorek oprowadza komandora Sezzerina po okręcie. Ilość miejsc przeznaczonych dla ewakuowanych obywateli Federacji została zgłoszona do kwatermistrza WRAITH. Wszystkie systemy sprawne, jednak maszynownia zdecydowanie prosi byśmy zwolnili do WARP 6. Nasz okręt nie jest przystosowany do przelotów z większymi prędkościami, pomijając sytuacje nadzwyczajne, kapitanie.
- Zwolniliście? - spytał Sshark zaniepokojony. Martwił się raczej o niewykonanie rozkazu a nie kłopoty techniczne w maszynowni. Kapitan zerknął na Ssharka i zanotował wielkiego minusa. Dobry oficer, szczególnie na stanowisku dowodzącym powinien być gotów do kwestionowania rozkazów, jeżeli mogą one stanowić nieuzasadnione zagrożenie. Sshark najwidoczniej nie był na to gotowy. To narzuciło Styczyńskiemu myśl, niezbyt pochlebną dla admiralicji: 'Kto dał mu stopień komandora?"
- Nie. Warp 6 to tylko 40% obecnej prędkości i spowodowałoby to nasze wyjście z formacji dywizji. Jednakże, o ile sprawa nie jest wymagająca takiego pospiechu, proszę o rozważenie zmniejszenia predkości.
- Oczywiście. Powinniście powiadomić nas wcześniej. Dotarcie szybko z niesprawnym okrętem jest nic nie warte. Pani..?
- T'Ral.
- T'Ral, proszę powiadomić Wraitha o waszych kłopotach i przekazać, że nakazuje zwolnienie do warp 7, wolniej niestety nie możemy lecieć, musimy dotrzeć do kolonii jak najszybciej.
- Dziękuję sir, oczywiście. - T'Ral przeszła do fotel dowódcy
- Komandorze... - oficerka ze stanowiska ochrony podeszła z paddem do Pierwszego. Bolianka albo nie była świadoma niestosowności tego co robi, albo czyniła to rozmyślnie. - oto wstępny raport z ćwiczeń oddziałów ochrony, jakie odbyły się kilkanaście minut temu na pokładzie 12. Zawiera meldunki dowódców drużyn oraz oceny ich sprawowania.
- Pani porucznik, to mogło poczekać. - odparł naburmuszony Pierwszy, pobieżne spoglądając na padda.
- Pani Williams twierdziła, że to pilne.
- Pani Williams była w błędzie. Panie Clausehkai, jaki jest status formacji? - Pierwszy zwrócił się do szefa operacyjnego.
Ktarianin zaczął sprawdzać w konsoli, jednak meldował zanim spojrzał na rezultaty skanów.
- Formacja utrzymuje kurs i prędkość zgodnie z dyrektywami, sir. - odpowiedział Ktarianin, następnie spojrzał na terminal, by sprawdzić czy faktycznie tak jest. Można powiedzieć, że był gotowy do tego pytania.
- Pani Santami, dlaczego szefowej ochrony nie ma na mostku?
Porucznik zawahała się. Pierwszy zwrócił uwagę Styczyńskiego na nią, co ja jeszcze bardziej peszyło. - Pani T'Ral? - pierwszy odwrócił się do dowodzącej Wolkanki.
- Cala zmiana alfa została wezwana na mostek kilka minut temu. - Pierwszy przypomniał sobie nieciekawe wspomnienia z tym związane. - Pani Peterson i Maxfarouu towarzysza kapitanowi Fluorkowi...
- Komandor Williams jest w zbrojowni... sir. - przerwał Ktarianin.
- Szefowa omawia rezultaty ostatnich ćwiczeń ze swoimi podoficerami. - powiedziała szybko Santami. - Proszę tego nie odbierać jako brak szacunku, kapitanie. - Bolianka zwróciła się do Styczyńskiego.
- Nie... skądże - kapitan uśmiechnął się lekko. Najwidoczniej pani Williams i pan Sshark się nie lubią. O'Toole ostrzegała go przed szefową ochrony Preciousa.
- Pani Williams zostanie podana do raportu za nieposłuszeństwo. - powiedział Pierwszy. - Kapitan Fluorek powinien się o tym dowiedzieć. - Centauryjczyk spojrzał z surowa mina na zastępcę szefowej ochrony, zastanawiając się, na ile ten blef mu się udał. Fluorek nie zrobi nic kiedy się o tym dowie.
Styczyński westchnął.
- Tutaj macie mniej więcej to, czego się spodziewałem - przerwał gierki oficerów Preciousa. Zaczynał mieć ich dość. - Teraz chcę obejrzeć zbrojownie i porozmawiać z komandor Williams. To będzie ciekawe przeżycie: spotkać oficera który ma gdzieś rozkazy kapitana.
Głos Styczyńskiego nie wróżył wiele dobrego, i załoga mostka doskonal to wyczuła. Nie wiedziała tylko, w kogo uderzy grom.
Gdy Styczyński wszedł do zbrojowni zobaczył Williams siedzącą w otoczeniu oficerów ochrony i zażarcie o czymś dyskutujących.
- Można was okraść - warknął kapitan przerywając obrady. Podoficerowie wyprężyli się na baczność, podobnie komandor Williams.
- Sir?
- Kłócicie się tak, że można was okraść i nawet nie zauważycie. Nieważne – uciął protesty komandor – Chciałem się rozejrzeć… - sprawdzał kąty i kąciki zbrojowni. Jak na większości okrętu i ty biała rękawiczka niepokojąco zmieniała kolor. Styczyńskiemu i tak było to obojętne, ale wiedział, że ludzi to zazwyczaj peszy i są ciut bardziej skłonni do mówienia prawdy.
- Tak – mruknął przyglądając się mocno już szaremu palcowi – Pięknie. Pani Williams. Czy nie będę zbyt wymagający, jeżeli poproszę o odpowiedź na jedno pytanie?
- Nie sir.
- Miło. Można wiedzieć, dlaczego nie było pani na mostku? O ile dobrze pamiętam słowa oficerów na mostku, wszyscy wyżsi oficerowie byli tam wzywani. I jakoś pani uznała za stosowne tam nie przyjść.
- Uznałam, że omówienie ćwiczeń z moimi ludźmi jest ważniejsza.
- Aha… dziękuję, pani komandor. Komandorze, maszynownia – rzucił Ssharkowi i wyszedł.
- Maszynownia. - rzucił gdy wszedł do windy.
Maszynownia stanowiła obraz nędzy i zniszczenia. Dym buchający z łączy EPS i przegrzewające się emitery sprawiały, że widok był upiorny. Co ciekawe, oficer dowodzący w tej chwili maszynownią starał się przekonać Styczyńskiego, iż to całkowicie normalne – i że Precious lecący z warp 8 właśnie tak wygląda. Co prawda zwolnili, ale jeszcze trochę potrwa, zanim podzespoły się ochłodza. Kapitan zerknął na Ssharka a potem spytał bolianina, który pełnił rolę dowódcy maszynowni.
- Można wiedzieć, gdzie jest CEO?
- Pani Maxfarouu jest wraz z kapitanem Fluorkiem. Oprowadza wysłannika admirała...
- Wam się pod imbrykiem gotuje, i to tak że ten niemal wybucha, a CEO podlizuje się wysłannikowi admirała. I kapitan na to pozwala? Scotty się w grobie przewraca. - Styczyński jęknął cicho i kręcąc głową wyszedł z maszynowni. Zaczynał się coraz mniej dziwić wpisowi w aktach Fluorka. Może i był niezłym oficerem naukowym, ale dowódca z niego jak z koziej...
Kapitan zerknął na zegarek i skierował się w stronę transportera. Czterdzieści pięć minut przewidziane na inspekcję minęły zadziwiająco szybko. Zresztą oglądanie burdelu zazwyczaj mija szybko. Zza jednym z korytarzy okrętu czekała na Styczyńskiego miła niespodzianka. A raczej byłaby miła, gdyby nie wydarzenia sprzed parunastu minut.
- Baczność! - komandor Alexandra Williams zasalutowała Styczyńskiemu. Tuz za nią, wzdłuż korytarza przy ścianie stali żołnierze, którzy na komendę tupnęli. - Sir, oddziały gotowe do inspekcji. - powiedziała do dowódcy dywizji.
- Lepiej późno niż wcale, hmm? - zerknął na rozstawionych wzdłuż korytarza żołnierzy - No pięknie wyglądacie. - zwrócił się do Williams – Mam wielką ochotę wpisać pani do akt notatkę, iż rozmyślnie ignoruje pani rozkazy oficerów dowodzących. Wtedy przez najbliższy czas nie będzie pani miała co liczyć na awans czy przeniesienie na okręt bojowy. Przekaże też kapitanowi Fluorkowi, iż powinien rozważyć, czy najrozsądniejszym wyjściem z tej sytuacji nie będzie zmiana szefa ochrony. Żegnam.
Przemaszerował wzdłuż szeregu żołnierzy wyprężonych na baczność oglądając ich mundury. Szefowa mogła być idiotką, ale żołnierze na pewno nie zasługiwali na takie traktowanie jak ich dowódca. Część żołnierzy pochwalił, część zganił za jakieś braki (nie było ich zbyt długo) i podziękowawszy za przygotowanie tej inspekcji (żołnierzom, nie pani komandor) pożegnał ich i pomaszerował dalej.
Sshark rzucił na odchodnym złośliwy uśmieszek Williams i pomaszerował za kapitanem. Tuż przed transporterem Sshark zatrzymał kapitana
- Sir... jeżeli mógłbym...
- Tak?
- Pomóc jakoś z wysłannikami admirała ...
- Dziękuję - Styczyński zastanowił się, na co może sobie pozwolić, i uznał, że lepiej będzie grać niewiniątko - Ale nie potrzebuje pomocy. Zarówno ja, jak i wysłannicy admirała podchodzimy do swych obowiązków z uczciwością i brakiem osobistego zaangażowania.
- Oczywiście sir. Rzecz jasna ja także jestem gotów służyć im pełną współpracą.
- Znakomicie, komandorze - oboje weszli do transportera, gdzie na Styczyńskiego czekali już inspektorzy.
- Skończone?
- Tak jest, sir.
- Znakomicie. Dziękuję za oprowadzenie, komandorze. - trzech na Wraitha.
Po chwili cała trójka stała na znajomym podeście transportowym okrętu klasy Ambasador. Styczyński odebrał paddy z wynikami inspekcji i udał się do swojej kwatery. Szybko przejrzał to co tam było i lekko wstrząśnięty pokiwał głową. Wojna wojną, okręt prosto z doku okrętem prosto z doku, ale na cycki Deltanek, bez przesady.
Wszedł do akt oficerów Preciousa, a potem do akt wyższych oficerów. Na pierwszy ogień poszedł Sshark.
"Oficer nie posiada umiejętności oceny sytuacji oraz reagowania na nią w przypadkach, gdy zmusza to do zakwestionowania wydanych rozkazów, szczególnie, gdy mogłoby to narazić na szwank reputacje oficera. Jest to widoczne nawet w sytuacjach, gdy brak reakcji zagraża życiu i zdrowi oficerów jego okrętu jak również sprawności działania grupy bojowej, pośrednio narażając życie innych oficerów i marynarzy. Rekomenduje się nie przydzielania samodzielnego dowództwa przed stwierdzeniem, iż oficer nie nabył cech niezbędnych do pełnienia stanowiska dowódczego."
Następna pod nóż poszła Williams
"Oficer zdradza tendencje do ignorowania rozkazów oficerów dowodzących, w tym kapitanów okrętów."
Zastanowił się chwilę na CEO Preciousa, ale ostatecznie uznał, iż niejasności przemawiają na jego korzyść i postanowił darować mu wpis do akt.
Potem skrobnął jeszcze krótką notatkę do Fluorka
"Jak Pan z pewnością wie, przeprowadziłem krótką inspekcję na pokładzie panskiego okrętu. Wyniki były zdecydowanie nie satysfakcjonujące, co będzie miało wyraz we wpisach do akt odpowiednich oficerów. Polecam Pana uwadze komandor Williams, która przejawia tendencje do ignorowania rozkazów wyższych oficerów, w tym pańskich. Zalecam usunięcie komandor Williams ze stanowiska Szefa Ochrony i mianowanie na jej miejsce kogoś z odpowiednim doświadczeniem i motywacją.
Polecam także pana uwadze komandora Ssharka, który jak mi się wydaje jest bardziej zainteresowany ochroną swojej kariery niż pełnieniem roli pierwszego oficera, nawet jeżeli oznacza to zagrożenie tak dla dywizji jak i grupy.
Pozdrawiam
Styczyński, kapitan. Jerzy Marek, USS Wratih."
Autorzy:
Zarathos
Fluor
Mostek USS DaredevilKapitan McCaley ze spokojem siedział na swoim fotelu.- Pierwsza, czy wszystko gotowe?- Tak, kapitanie. Właśnie przed chwilą ambulatorium powiadomiło o gotowość do przyjęcia ewentualnych rannych.- A sytuacja w układzie Celeno?- Nic nadzwyczajnego. Ewakuacja w toku. Na razie nie wykryto żadnych jednostek wroga.- Ale pewnie przylecą. Ciekawe czy znowu nas zleją?- Kapitanie?- To było pytanie retoryczne.- Cóż, moę tylko powiedzieć, że jak mamy paru naśladowców Mandeli, to lepiej od razu zmykać...
Kapitanie , mam na czujnikach naszą grupę , kierują się spowrotem do układu Celeno - zakomunikował oficer nawigacyjny .No ładnie , nawet nie dotarliśmy do Cebalrai a oni już wylatują , można było sobie odpuścić kończenie tych badan ; za ile sie z nami spotkają ??.W przybliżeniu 25 minut .Sternik , wychodzimy z WARP , obrót o 180 stopnii , i czekamy na grupę kapitana Styczyńskiego , potem dostosowujemy do nich kurs i prędkość .Uwaga Załoga - żółty alarm , zabezpieczyć wszytkie stanowiska , ochrona w pogotowiu .
USS Yahagi. 6 godzin od Celano. Caitanin wszedl na mostek. Przy drzwiach powital go salutaujacy wartownik, zas pelniacy wachte pierwszy oficer wstal. - Witam kapitanie. Okret sprawuje sie doskonale. pozostalo 6 godzin do celu. - Dobrze, chce zeby zmiana alfa udala sie spac. Wachty bierze zmiana gamma, ale tylkow szkieletowej postaci. - Kaitanin przelaczyl sie na interkom ogolnookretowy - To jest rozkaz do calej zalogi. Kazdy kto nie jest niezbedny do trzymania statku w kupie ma sie udac do siebie i spac. Chce zeby wszyscy byli wypoczecie, gdz zawiniemy do Celano. To nasza pierwsza akcja, i chce by okret wypadl spiewajaco. Komputer. Zgasic swiatla za 20 minut. - kapitan wylaczyl transmisje. - puki tu jestem, lacznosc z wrightem. Prosze poprosic Kapitana Styczynskiego o dokladny plan operacyjny. przedewszystkim, o podanie ktore rejony koloni przypadaja po Yahagi.riri
Jack Dawson mruknął coś niezbyt pochelbnego o dowódcy Yahagi. Co on wróżka żeby wiedzieć, ile planety będzie ewakuowane i czy ich dywizja będzie brałą udział w ewakuacji czy odganiała kardassian. - Dzieciaki - jeknal i szybko uruchomil symulacje ewakuacji planety. Komputer poprzydzielal sektory koloni zaleznie od zageszczenia i mozliwosci transportowych. Przeslal wyniki do wszystkich okretow z zaznaczeniem, ze w razie obecnosci lub pojawienia sie kardassian w systemie przydzialy moga ulec zmianie.
USS PRECIOUS
mostek
Podporucznik T'Ral wcisnela przycisk komunikatora przy fotelu kapitanskim.
- Maszynownia, jaki jest wasz status?
- Tu Maxfarouu. Przy warp 8 EPS padlyby za jakies 7 godzin, zas przy utrzymaniu obecnej predkosci eksplodujemy dopiero za jakies 30 godzin.
- Pani porucznik?
- Miranda to nie um'rahn tylko raczej cos podobnego do zolwia. Lecimy na systemach zapasowych, wiec po powrocie do Celbarlai chcialabym dokonac pelnej diagnostyki zasilania. Dodatkowo, prosze nie liczyc zbytnio na nasze oslony. Przy przeladowaniu EPS moga zrobic kaskade i...
- Co to oznacza dla nas?
- Oznacza to, ze nie wiem ile strzalow zdolamy przechwycic. Byc moze po pierwszej salwie stracimy cale zasilanie na statku.
- Jakie jest rozwiazanie problemu?
- Poza zmiana okretu?
- To rozwiazanie nie wchodzi w tej chwili w gre. - Wolkanka odpowiedziala na pytanie retoryczne.
- Nie ladowac oslon bojowych powyzej 50% mocy. A przede wszystkim unikac starcia.
- Dziekuje, pani Maxfarouu. - Wolkanka zamknela kanal.
- Lecimy zeby ewakuowac ludzi, wiec nie bedzie potrzeby stosowac tych zastrzezen. - powiedziala komandor Stickers ze stanowiska naukowego.
- Oby... - dodal bolianski podporucznik Mektrua.
- Pani T'Ral, przygotuje schematy zasilania na wypadek nieoczekiwanej walki. - powiedzial Ktarianin Clausehkai.
- Zgoda. Jaki status formacji?
- Bez zmian. Zgodnie z dyrektywami kapitana Styczynskiego. - odparl Clausehkai.
- Chcialabym juz zdjac ten galowy mundur... - wiercila sie Peterson.
- Niestety, komandor Sezzerin wciaz jest na pokladzie. Byc moze zechce zobaczyc mostek i nalezy okazywac odpowiedni szacunek wyslannikowi admirala Seldona. - powiedziala Stickers, nasladujac wolkanski sposob mowienia.
T'Ral uniosła brew, a następnie kontynuowała studiowanie padda z raportami maszynowni.
Rozdział XXVI
Układ Celeno ……
Cardassiańska grupa uderzeniowa pod dowództwem Gula Dunara wdarła się głęboko w przestrzeń systemu Celeno. Zbliżając się do planety Celeno I siły inwazyjne natrafiły na znikomy opór. Federacyjne okręty zostały szybko zmuszone do odwrotu. Gul Dunar miał szczęście, jego niespodziewany atak zaskoczył siły Federacji gdy te były w samym środku przeprowadzanej pospiesznie ewakuacji. Cały personel Kompleksu medycznego znajdującego się na powierzchni planety był przesyłany na krążące w pobliżu transportowce. W sumie czujniki C.S.U Aldara okrętu flagowego dowódcy Drugiej Floty wykryły sygnaturę 5 transportowców. Osłonę transportowców stanowiły trzy okręty klasy Miranda oraz jeden klasy Excelsior. Okręty Cardassiańskie natychmiast przeszły do ofensywy kierując się w stronę wrogich jednostek. Siły Federacji rozpoczęły natychmiastowy odwrót jednak z jakiejś przyczyny tylko 2 z 5 transportowców zdołały wejść w warp. Pozostałe trzy jednostki rozpaczliwie ruszyły z pełną impulsową w kierunku granicy układu. Jednostki osłony podjęły desperacką próbę zatrzymania pościgu. Cztery okręty Gwiezdnej Floty stanęły oko w oko z 25 jednostkami wroga. Pierwsza salwa torped zniszczyła jedną z Mirand oraz dumnego Excelsiora w tym samym czasie pozostałe dwie Mirandy wykorzystując poświęcenie swoich towarzyszy opuściły osłony i zaczęły przesyłać załogi transportowców na swoje pokłady……..
Prawie jednocześnie z eksplozją Excelsiora na krańcu układu zaczęły się nagle pojawiać nowe okręty. Na pokładach cardassiańskich okrętów rozległ się alarm……….
Układ Haedus ……
W układzie Hadesus druga grupa uderzeniowa składająca się z 20 okrętów różnych klas przeprowadziła precyzyjne uderzenie na federacyjną stację nasłuchową krążącą wokół Haedesus I. Okręt klasy Miranda stanowiący osłonę stacji w obliczu przeważających sił wroga przeprowadził natychmiastową ewakuację 10 osobowej załogi stacji poczym natychmiast wszedł w warp. Chwilę później federacyjna stacja eksplodowała pozostawiając zwycięzców z pustymi rękoma………
**********
Dane taktyczne :
W układzie Haedesus stacja nasłuchowa zanim uległa samodestrukcji przesłała pobliskim okrętom Gwiezdnej Floty dane o liczebności sił atakujących układ Haedesus.
W skład cardassiańskiej grupy uderzeniowej wchodzi 20 okrętów - – 6 klasy Galor, 6 klasy Tonga, 8 klasy Hideki………
Okręty Federacji wchodzące do systemu wykryły siły inwazyjne atakujące dwa okręty klasy Miranda oraz trzy transportowce. Grupa uderzeniowa Unii składa się z 25 okrętów - – 10 klasy Galor, 10 klasy Tonga, 5 klasy Hideki………
USS Yahagi. 10 minut przed wejsciem do ukladu Celano. Kapitana obudzilo pipkanie komunikatora. - Kapitan, slucham. - Caitanin ziewnal poteznie -Za 10 minut wchodzimy do celano. Zgodnie z rozkazem budze pana i cala zmiane alfa. - Dziekuje. Za 5 minut bede na mostku. przsze przekazac innym. Kilka minut pozniej. Mostek Exelsiora zapelnili oficerowie zmiany alfa. Kapitan siedzial na fotelu przypatrujac sie swojej zalodze. W sumie operacja zapowiedala sie na latwa, ale musie wypasc dobrze. Jednak üanujaca cisze przerwal nagle oficer naukowy. - Sir. Wykrywam dwie jednostki lecace w warp w nasza strone . Sygnatury federacyjnych transprtowcow. - Dobrze to penie pierwsza grupa ewakuacji. - kapitanie, jednostki ida z maxwar. Zupelnie jekby przed czyms uciekaly. - Pewnie dowudztwo kazalo sie spieszyc... - Caitanin probowal uspokoic zaloge, ale jego samego nurtowaly zle przeczucia. - No ale lepiej byc zapobiegliwym niz obudztic sie z reka w nocniku. Uwaga Zolty alarm. Naladowac uzbrojenie i oslony, ale ich nie podonosic. Zblizamy sie do strefy dzialan bojowych. Mysle ze to konieczna ostronosc. - dodal , liczac na to, ze te slowa uspokoja, rozgoraczkowanych kadetow. Jednak lepiej od slow dzialala jego opanowana postawa. Na mostku znow zapadla kilkuminutowa cisza. - Sir, zblizamy sie do celano. Skanery wykrywaja sduza ilosc niezidentyfikowanych jednostek... - Alarm bojowy. Wszyscy na stanowiska. Podniesc oslony. To nie sa cwiczenia - Caitanian Wydaewal szybko komend, nim skonczyl na staku zawyly syreny - Lacznosc z USS Wright. USS Yahagi zglasza gotowosc bojowa. Czekamy na rozkazy. Gdy Yahagi podnosil oslony, dopelnial sie los innej jednostki tej klasy.Trafiona wieloma torpedami eksplodowala jasnym blaskiem. Glowny ekran mostka pokazywal ostatnie chwile krazownika z duza dokladnoscia. Na twarzach Kadetow niepokoj ustepowal pola determinacji. Federacyjna jednostka zginela oslaniajac ewakuujacych sie cywli. Kardasianie nie szanowali konwencji... ale mlodzi zaloganci niegdy nie widzieli tego na wlasne oczy... riri
