Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Wojna Federacyjno-Kardazjańska
USS PRECIOUS
kwatera kapitana
Komandor Fluorek przygotowywal sie juz do snu, ale wiedzial, ze musi zrobic jeszcze jedna rzecz...
- Komputer, nowy zapis dziennika kapitanskiego:
***USS PRECIOUS wraz z V dywizja dowodzona przez kapitana Jerzego Styczynskiego bral udzial w pierwszej misji bojowej tej wojny. Naszym celem bylo udanie sie do systemu Arthus i zebranie okretow z rozbitej dywizji, a nastepnie powrot do Bazy 74 celem przegrupowania.
W trakcie wykonywania misji widocznym bylo, ze kapitanowie roznych jednostek bardzo zle sie czuli w zadaniu z bezposrednim dowodzeniem i czesto dochodzilo do samodzielnych akcji, ktore obnizaly skutecznosc dzialania calego naszego zgrupowania. Kapitan Mandela stracil okret (USS OLYMPUS) i wiekszosc zalogi oraz zostal aresztowany za niesubordynacje. Kapitan Reyden i jego okret wraz z zaloga zgineli z powodu zbytniej brawury podczas proby uratowania OLYMPUSa. Okret kapitana Corvusa doznal bardzo ciezkich uszkodzen podczas innej proby uratowania OLYMPUSa, podobnie jak USS WRAITH - okret Styczynskiego.
Obecnie w naszej dywizji jest 4 kapitanow: Styczynski, Corvus, McCaley i ja, jednak posiadamy juz informacje o nowych okretach jakie zasila nasz oddzial.
Zastanawia mnie reakcja dowodcy IV Floty, wiceadmirala Seldona, ktory na pewno zapoznal sie juz z raportami taktycznymi. Wobec niesubordynowanych dowodcow powinny zostac wysuniete jakies konsekwencje, chociazby po to, by uniknac tego rodzaju sytuacji w przyszlosci. Wlasciwie ciezko znalezc kogos z naszej dywizji kto nie dopuscil sie zadnych uchybien dyscyplinarnych. Na pewno pierwsza osoba, na ktora bym wskazal bylby kapitan John McCaley, jednak jak udalo mi sie zauwazyc, odnosi sie on z narastajaca niechecia, czy wrecz nienawiscia, do obecnego dowodcy dywizji. Nieprzyjemna sytuacja moze zwiastowac kolejne przykre niespodzianki... Sprobuje porozmawiac z McCaleyem w cztery oczy, byc moze uda mi sie go przekonac do rozsadnego zachowania lub chociaz zrozumiec jego motywy. Komandor Sshark twierdzi, ze jego irytacja wynika z braku sukcesow militarnych Gwiezdnej Floty, a naszej dywizji w szczegolnosci.
Udalo mi sie takze przeczytac raport z misji autorstwa Styczynskiego i mocno zaniepokoil mnie fakt, ze dowodca dywizji uznal wylamanie sie z szyku USS PRECIOUS za przejaw braku dyscypliny. Licze, ze ta ocena wynikala z nadmiaru emocji i pewnego niedopatrzenia, gdyz osobiscie nie wierze, by Styczynski chcial nas dalej trzymac na zmasowanym ogniu Kardasjan, co by niewatpliwie skonczylo sie utrata zalogi i okretu. W przypadku gdyby na podstawie tego raportu byly wyciagane jakies konsekwencje wobec mojej osoby, takie jak np. brudne wpisy do akt, zamierzam odwolywac sie...
Obecnie okret USS PRECIOUS kieruje sie w strone zespolu stoczniowego Celbarlai w celu uzupelnienia materialow zapasowych oraz dokonania napraw i rekonfiguracji EPS.***
- Koniec wpisu. - powiedzial Fluorek i polozyl sie na lozku.
mostek
- Komandorze, wszyscy zaloganci zostali przeslani na poklad... - zameldowal Nibosh Clausehkai.
- Doskonale. Po obraniu kursu i sygnale od Styczynskiego do odlotu prosze wezwac zmiane Gamma. - nakazal Sshark.
- Przesylownia 2 do mostka...
Pierwszy uruchomil panel komunikacyjny.
- Sshark, slucham.
- Bosman Hilok Mun z tej strony. Chcielismy zglosic, ze dwojki zalogantow nie ma na pokladzie, poniewaz zdjeli komunikatory.
- Prosze podac identyfikacje zaginionych zalogantow. - do rozmowy wtracila sie komandor Williams, szefowa ochrony.
- Przeslane komunikatory naleza do dr Brunnera oraz kadetki Atri Stem z taktycznego.
- To mi nie wyglada na sprawe do priorytetowego zbadania... - zazartowal Operacyjny.
- Panie Clausehkai, prosze sprawdzic ilosc istot zywych na okrecie z sensorow wewnetrznych. Byc moze gdzies sie nam zaplatali. - rozkazal Pierwszy.
- Oficerowie nie powinni nigdy rozstawac sie z komunikatorami osobistymi, a zwlaszcza w sytuacji wojennej. - stwierdzila kategorycznie Williams.
- Z pewnoscia poda ich pani do raportu... - westchnal Pierwszy.
- Clausehkai do przesylowni nr 2
- Mun zglasza sie.
- Prosze sprawdzic skad zostaly te 2 komunikatory... Z Bazy czy WRAIRH?
- Chwile, panie poruczniku... Z USS WRAITH.
- Dziekuje panie Mun. - Ktarianin spojrzal pytajaco na Ssharka, a ten skinal glowa. Podporucznik Nibosh Clausehkai uruchomil zatem konsole komunikacyjna i wywolal USS WRAITH.
Podporucznik Clausehkai do USS WRAITH. Dwoch naszych zalogantow prawdopodobnie zgubilo komunikatory i przebywa gdzies na waszym okrecie. Bedziemy wdzieczni, jezeli uda sie wam ustalic dokladne miejsce ich pobytu i skierowac ich na PRECIOUS.
(po pewnym czasie)
mostek
- Sir, dolatujemy do Celbarlai. - zameldowal sternik chorazy Higher.
- Wprowadz nas do systemu. - rozkazala andorianska porucznik Thlyia Maakphroo.
- Pani porucznik, wiadomosc od USS WRAITH. - powiedzial podporucznik Profist. - Zakaz urzadzania zabaw i ceremonii, mamy jak najszybciej przygotowac statek do pelnej zdolnosci operacyjnej.
- Jakie koordynaty stoczni? - spytala dowodzaca Maakphroo.
- Narazie brak. Czekam na informacje od Styczynskiego... kapitana. - poprawil sie po chwili Profist.
- A zatem poczekajmy... - Thlyia usiadla na fotelu kapitanskim.
- Kolejne polecenia od WRAITH: mamy zwolnic caly zbedny personel.
- To mamy jakis zbedny personel? - zdziwila sie Andorianka.
- Chodzi o asyste cywilna, obsluge mes, bibliotek pokladowych, ogrodow, holodekow, cywilnych badaczy i pasazerow, kadetow na praktykach szkoleniowych, ktorzy nie sa przeznaczeni do sluzby pierwszoliniowej, wiekszosc personelu badawczego i dyplomatycznego oraz administracji.
- Nie zostanie nas wtedy zbyt wielu... - zazartowal podporucznik Tchazz.
- Rozkaz to rozkaz. - stwierdzila Thlyia. - Panie Profist, prosze wezwac komandora Ssharka na mostek.
- Scott, jak hol?- Wiązka stabilna, żadnych naprężeń kadłuba...- Dobrze, czas dolotu do systemu?- Około 5 min.Rozmowę przerwał syk otwieranych drzwi turbowindy. Na mostek weszła zgrabna bajoranka. - I co mi powiesz?- To co byś chciał usłyszeć...- ... a co bym chciał usłyszeć?- To, że poza wyminą gondol wszystko działa jak należy. Nowy rdzeń działa stabilnie, węzły energii wymienione albo naprawione, a konsole zostały już w całości wymienione. Sama wymiana gondol to jakieś 3 dni roboty plus jeden dzień na testy i odbiór. - To i tak za długo o 3 dni. - To było się nie bawić w bohatera, skipper. – rzuciła z uśmiechem pierwsza. - A kto mnie do tego namawiał? – kapitan uśmiechnął się lekko i zerknął na swojego pierwszego oficera. - No ale zostawmy to, sprzątnęłaś już kajuty poległych?- Tak – tym razem Tora odpowiedziała z kwaśną miną – Ich rzeczy czekają w magazynie. Jak dotrzemy do Celbarlai, przekaże rzeczy do tamtejszej sekcji wywiadu, a oni zajmą się resztą. – dodała już z ulgą.- Dobrze się składa, przed wyjściem ze stoczni dostaniemy uzupełnienia do pełnego stanu. Zajmiesz się tym, później chce z każdym z nowych pogadać.- Rozumiem, sir.Nagle spokój na mostku zakłócił głos sternika.- Wchodzimy do układu Celbarlai.- Zauważyłem. Scott przygotuj się do odrzucenia holu USS Wraith. Nathan... – kapitan spojrzał na wielkiego murzyna stojącego za konsolą operacyjną – ...przekaż Mike’owi i ekipom naprawczym że maja 4 godziny wolnego. Maja odpocząć, bo później będę potrzebował ich w pełni sił. - Robi się, sir.
USS PRECIOUS
mesa
Porucznik Urza Peterson odczuwala pewna satysfakcje z udzialu w organizacji stypy, jednak nagle przerwanie zabawy spowodowalo, ze czula wyrazny niedosyt. Liczyla na towarzystwo kogos spotkanego na WRAITH, ale nie zdazyla wykonac pelnego rekonesansu, a juz trzeba bylo sie zbierac. Co wiecej znalazla sie w pierwszym transporcie i nie miala okazji przypadkiem sie zaplatac na inny okret.
- Witam, czy moge sie dolaczyc? - do stolika Urzy podeszla niewysoka Ktarianka.
- Zapraszam, Ktell... - doradca gestem zaprosila ja.
- Nie mozesz usnac?
- Wlasciwie to nie... Czekam tu na kogos, ale... nie przeszkadzasz. Zreszta nie jestem nawet pewna czy ten ktos przyjdzie. Jak sie czujesz po misji? - spytala doradca.
- To byla zbyt duza dawka adrenaliny abym mogla teraz spokojnie spac... Widzialam wszystko na monitorze, bylismy bardzo blisko od zniszczenia... Podziwiam Nibosha, on byl wtedy na mostku, ale zdaje sie, ze utrzymuje wygodny dystans wobec tego wszystkiego. - Ktarianka napila sie kawy z kubka.
- Jakby to bylo cos trudnego do zniesienia, to...
- Wiem... - Ktell usmiechnela sie. - gabinet stoi otworem. Mam nadzieje, ze sobie sama z tym poradze. Odwyklam po prostu od takiego stresu.
- Mysle, ze my wszyscy lepiej sie czulismy na misjach naukowych.
- Po prostu to cale zamieszanie przypomina mi wypadek USS PHANTOM i te wszystkie pozniejsze komisje, przesluchania, oskarzenia...
- Spokojnie Ktell, masz juz to wszystko dawno za soba.
- Nigdy tego nie zapomne. Nie wiesz jak to jest byc oskarzanym o zniszczenie okretu!
- Uspokoj sie... Ktell, przeciez w koncu sprawa zostala wyjasniona. Nowe dowody dostarczone przez admirala Ssharka wykazaly w pelni twoja niewinnosc.
Szefowa maszynowni nienaturalnie szybko sie uspokoila i wyciszyla.
Do niemal pustej mesy weszla starsza wiekiem Terranka - chorazy Gaja McLeahan. Podeszla do replikatora, a po odebraniu kubka z kawa usiadla przy stoliku.
- Ciezki dzien?
- Dzien jeszcze sie nie skonczyl... - westchnela chorazy.
- Wygladasz jak zywy trup... Czy nie najwyzsza pora na sen? - zaniepokoila sie Urza Peterson.
- Bardzo chetnie, tylko kto sie zajmie najnowszymi transferami?
- Jakimi transferami? - Ktell przyjrzala sie z uwaga Terrance.
- Nowe rozkazy od Styczynskiego. Zwalniamy oficerow z departamentow niebojowych oraz niewojennych etatow... w sumie 103 osoby.
- To prawie polowa zalogi.
- Z twojego wydzialu zostajesz tylko ty i Mitsuko Brama.
- Dwojka doradcow na 140 zalogantow?
- Wojna ma swoje prawa... - powiedzial komandor Sshark stojacy w drzwiach.
- W koncu Levis... - odparla doradca.
- Mamy tam na gorze urwanie glowy... Styczynski postanowil nagle zwolnic nam polowe zalogi... Gaja to chyba cos dla ciebie...
- Juz nad tym pracuje, komandorze. - odpowiedziala McLeahan.
- Jak to jest, ze wyzsi oficerowie dowiaduja sie o wszystkim ostatni? - spytal.
- Wojna ma swoje prawa. - zasmiala sie Urza.
- Pocieszam sie tym, ze Fluorek w ogole nie wie co sie dzieje na jego okrecie, tak wiec ze mna nie jest jeszcze najgorzej... - zasmial sie. - Personelu inzynieryjnego nie ruszamy... No moze poza odeslaniem ciezej rannych na urlopy. - powiedzial Sshark do Ktell, jednak ta wyraznie ignorowala go.
- Porucznik Bringsdorf? - Ktell spytala McLeahan.
- Dostaje urlop zdrowotny... Zostanie na Celbarlai do naszego powrotu.
Ktarianka odsunela sie nieco od siedzacego obok pierwszego oficera.
- Cos nie tak? - spytal Levis, jednak nie uzyskal odpowiedzi. - Prosze cos powiedziec, porucznik Maxfarouu...
Niezreczna cisza.
- Ktell wciaz rozpamietuje sprawe USS PHANTOM. - wyjasnila zaniepokojonemu Centauryjczykowi Urza Peterson.
- Aha...
- Dobra, szefie. Ja lece, bo trzeba zrobic odpowiednie adnotacje w ponad stu aktach sluzbowych. - powiedziala McLeahan i wyszla pospiesznym krokiem.
- Jak juz sie upora z tym to dam jej rozkaz do odpoczynku. - stwierdzil pierwszy. - Albo sam nasle na nia Magika, a wtedy i ona skonczy na urlopie zdrowotnym... - zazartowal.
Doradca zauwazyla napiecie na twarzy siedzacej naprzeciw Ktarianki. Wskazala ja gestem pierwszemu.
- Pani Maxfarouu... USS PHANTOM to juz nie twoje zmartwienie. Moj ojciec cie uniewinnil przeciez... - Levis chcial poklepac Ktarianke po ramieniu, jednak ta od razu sie zerwala i zasyczala na niego, poczym wybiegla.
- Auuuaa... - Levis spojrzal na swoja dlon. Z dosc duzych ran po pazurach leciala krew. - Koty nigdy mnie nie lubily.
- Wezwac lekarza?
- Nie, to nic powaznego... Glupstwo. - powiedzial pierwszy, starajac sie owinac zraniona dlon w serwetke i zatamowac krwawienie. - Nieraz po nieudanej randce bylem bardziej pobity. - zazartowal. - Tak to jest z kotkami... kilka lat temu miauczala przyjaznie, a teraz... sama widzisz do czego dochodzi.
- Poradzisz sobie z tym?
- W zadnym razie, pod zadnym pozorem nie mow o calym zajsciu komandor Williams.
- Mam klamac?
- Nie, wystarczy jak zataisz prawde. - zasmial sie Levis. - Serio: gdy tylko szefowa ochrony sie dowie, to zacznie zadawac niewygodne pytania.
- Chyba ktos powinien poznac na nie odpowiedzi... chocby doradca.
- Jeszcze nie. Nie odbieraj tego jako brak zaufania, wiesz, ze znamy sie nie od dzis, ale to sa sprawy prywatne.
- I ja mam na to przymykac oka? Przeciez widze, ze cos nie gra.
- Po prostu Ktell byla zdenerwowana i nieco przewrazliwiona... Nie powinienem jej probowac dotykac.
- Levis...
- Nic sie nie martw, Urza... za jakis czas bedziemy sie z tego smiali... w trojke... - pierwszy dopil kawe i wyszedl.
gabinet pierwszego oficera
Komandor Sshark podszedl do pracujacej przy terminalu oficerki. Byla to podporucznik Xila Hamtrul, pelniaca funkcje ordynansa czy raczej oficera do zlecen.
- Xila, jesli mozesz to przerwij na chwile prace...
- Co sie stalo? - spytala Bolianka. - Panska reka...
- Tak, zauwazylem. A teraz sluchaj uwaznie. Przynies mi z ambulatorium dermoregenerator, tylko tak, zeby Magik tego nie zauwazyl.
gabinet szefa ochrony
Komandor Alexandra Williams (szefowa ochrony) siedziala za biurkiem i czytala raport.
- Dobrze sie pani spisala. Dowiedzialam sie z moich zrodel, ze zostanie pani wkrotce awansowana. Moje gratulacje, pani porucznik.
- Dziekuje, ma'am. - odpowiedziala Bolianka Lokrit Santami.
- A zatem stan naszej druzyny bojowej A jest niezly... To rozwiazanie wypadaloby przedyskutowac z pierwszym. On lubi wiedziec o rzeczach, ktore go nie powinny interesowac.
- Czy mam odejsc?
- Williams do Pierwszego. Prosze zglosic sie w biurze ochrony.
- Przykro mi, ale teraz jestem bardzo zajety. Niech pani omowi sprawe z porucznik Maakphroo.
- To nie bedzie konieczne, komandorze. Przesle jej koncowy rezultat.
- Sama pani widzi, bycie szefem ochrony na tym okrecie to nic przyjemnego. Kiedy nie dyskutuje z nikim zmian personalnych to sie wsciekaja, a kiedy chce to zrobic to nie maja na to czasu...
Rozdział XXI
USS Livingston, gdzieś w drodze do Archenar.
Admirał popatrzył, jak jakiś załogant zakreślił żółtym flamastrem następny fragment powierzchni przeźroczystej mapy. Na bieżąco nanoszone były pozycje dywizji, które leciały w kierunkach koncentracji. Szczęśliwie, symbole Floty przybrały już kształy niezbyt koncentrycznych kręgów wokoło czterech głównych zgrupowań. Niedługi czas musiał minąć, by dywizje zebrały się w wyznaczonych miejscach. A pozostawały jeszcze okręty SOP, które dopiero włączano w hierarchię IV floty.
- Nie wygląda to dobrze... - zauważył kapitan Knuth.
- Wiem. - odpowiedział Seldon. - Ich siłom możemy przeciwstawić jedynie 70 okrętów III i IV korpusu, i kilkanaście dodatkowych jednostek z SOP. To daje nam na ten moment jakieś 73% ich liczebności, co i tak nie jest źle, biorąc pod uwagę, że w tym miejscu miało się znajdować dodatkowe 140 okrętów.
Znajdowali się w centrum informacji bojowej na USS Livingston. Dokładnie sześć osób: admirał, kapitan Knuth, komandor Kar'voth, B'vik, Cunnnings i Darfaxxu - cała trójka w stopniu komandora porucznika. Okręt klasy Excelsior został specjalnie przebudowany, aby mógł stanowić perfekcyjną jednostkę dowodzenia. Odbiło się to na zmniejszeniu jej możliwości naukowych, jednakże nad tą stratą nikt zbytnio nie rozpaczał. Załoga miała własne priorytety...
- To oznacza, że istnieją dwie alternatywy: bronić się do momentu przybycia większych sił albo uderzać na wroga, gdy ten jest rozproszony po trzech systemach. Inne są zbyt ryzykowne. - dodał komandor Kar'voth, pochodzący z Cutulla, wyliczając mnogą ilość opcji na palcach.
- To też jest ryzykowne. Proszę zauważyć, że odległość pomiedzy SB74 i Celbarlai jest większa niż pomiędzy tymi systemiami i Kardazjanami. Prosta kalkulacja pokazuje, że nie można dokonać przerzucenia wojsk na czas.
- Posiłki doleciałyby dopiero podczas bitwy, albo pod jej koniec. A to całkowicie nas nie satysfakcjonuje.
- Czyli bezpieczeństwa nie daje nam jakakolwiek opcja - genialnie. Zawsze chciałem służyć w takich okolicznościach. - powiedział Knuth.
- Cieszy nas to. - odpowiedział sycząc Seldon. - Dobrze... A gdyby wykorzystać okręty V floty?
- Które okręty? - zapytał komandor.
- Z III korpusu. - admirał podszedł do panelu i pozycje dywizji tego korpusu zaznaczyły się niebieskimi oznaczeniami Gwiezdnej Floty.
- Wątpię, żeby Gre-... admirał Greene zgodził się na to. - pierwszy raz odezwała się komandor porucznik Tamara B'vik, Halananka.
- Proszę kontynuować.
- Admirał ma... jakby to powiedzieć... Dość wybuchowy charakter. Niezwykle ciężko się z nim współpracuje.
- Nie mamy z nim "współpracować", tylko bronić Federacji - jeżeli będzie nam rozmyślnie przeszkadzać, to dla zdrajców jest jedna kara. - powiedział Knuth.
- Spokojnie. Na razie omawiamy strategię. - próbował uspokajać Seldon.
- Dobrze już, dobrze. - kapitan lekceważąco machnął ręką. - A więc co zrobimy z tym III korpusem? Najlepiej byłoby go umieścić tutaj.
Człowiek wskazał na jeden z systemów, na mapie położony na prawo od ostatnich pozycji IV floty, oznaczony jako Zuben Elgenubi. Przez chwilkę chciał go zaznaczyć, ale zirytowany zdał sobie sprawę, że przed kilkoma minutami oddał flamaster Seldonowi - więc podszedł do konsoli i podświetlił go cyfrowo.
- Też się nad tym zastanawiałem. Jeżeli chodzi o odległości, to z nadwyżką zabezpieczałby front od strony Celbralai, a jednocześnie nie zwiększał niestapilności frontu wzdłuż odcinka V floty.
- A infrastruktura? Nie możemy przecież wysłać 35 okrętów bez zaplecza i zaopatrzenia. - zauważył Kar'voth.
Kapitan podszedł do panelu i wyświetlił na jednej z konsoli statystyki dotyczące Zuben Elgenubi. Rządki literek pojawiały się w sposób zsynchronizowany z miganiem kropki na ekranie, aczkolwiek ta zbieżność była całkowicie przypadkowa.
- W tym jest właśnie problem. Co prawda mamy tam bazę przeładunkową i stację nasłuchową, ale nie są przeznaczone do obsługi takiej ilości jednostek.
- Chyba że jest coś innego? Jakiś inny system z infrastrukturą, a jednocześnie w bliskiej odległości.
- Może Porrime? Jest tam całkiem duża stacja kosmiczna, pozatym duże zapasy zgromadzone na planecie - a ludność już jest ewakuowana.
- Łaskawie zaznacz. - powiedział admirał. - Lepiej.
- Jak dla mnie to położenie jest prawie optymalne. - wyraził swoje zdanie Knuth.
- Musimy skontaktować się z Greenem. - Seldon obrócił się do B'vik. - Proszę zawiadomić go o naszych planach i ustalić czas transferu.
- Tak jest, sir.
- A teraz pobawmy się w dokładniejsze przewidywanie. - powiedział Knuth. - Na przykład: gdzie teraz uderzą?
Kapitan wprawdzie zamierzał zapytać "Co nam teraz odgryzą?", ale ostatecznie zrezygnował, ponieważ obydwa sprowadzały się do tego samego, ale alternatywne pytanie niezbyt spodobałoby się Seldonowi - chociaż podobać się i tak nie miało. Jednak na zadane pytanie odpowiedział Darfaxxu.
- Obronę mamy na linii Archenar - Algorab - SB 74 - Celbralai - Porrime. Tak więc bez ochrony pozostaje Haeudus i Celeno. Biorąc pod uwagę fakt, że Hadeus znajduje się dostatecznie daleko od pierwszego uderzenia możemy wysnuć wniosek, że nie będzie stanowić celu. A więc Celeno.
- Czy to przypadkiem nie jest kurort?
- Specjalistyczny ośrodek medyczny.
- Czyli kurort. Kto atakowałby 'kurort'?
- Kardazjanie stosują prawdopodobnie taktykę przejmowania całej powierzchni naszego terytorium - czyli w każdym systemie będą instalować swoje placówki i trzymać okręty do momentu, aż front nie oddali się od nich.
- Czyli wraz z upływem czasu będą mieli coraz mniej sił inwazyjnych. To po odliczeniu jakiejś części ich wojska na osłonę czterech systemów - powiedzmy 20% - ich siły wyrównają się z naszymi dwoma korpusami.
- To gdzie zaatakują poza Celeno? Stamtąd mają dostęp zarówno na SB 74, jak i Celbarlai. Jeżeli zaatakują 74-kę, to nie wygramy, ale jest duże prawdopodobieństwo, że bitwa nie będzie rozstrzygnięta. Jeżeli Celbarlai, to poradzimy sobie przy dodatkowej pomocy V floty.
- Dlatego dobrze by było przemieścić jeszcze jakieś okręty do zgrupowania wokół SB 74. Nie mamy żadnych wolnych, więc najlepiej byłoby przenieść je z Algorab...
Układ Celbarlai.
- Stacja Celbarlai, to USS Siderit. Prosimy o pozwolenie na zadokowanie.
- USS Siderit, chwilowo nie jest to możliwe. Wejdź na HEO i oczekuj na wezwanie.
- Zrozumiałem. Wchodzę na HEO.
USS Wraith, zaspół stoczniowy Celbralai, układ Celbralai.
Niewielki prom powoli zbliżał się do burty okrętu. Tego typu niewielkie pojazdy już dawno wycofano z wszelkich innych placówek oprócz stoczni, ponieważ tutaj taka konstrukcja sprawdzała się doskonale pomimo upływu czasu, jednakże nie można było powiedzieć czegokolwiek o wygodzie podróży. Gdy tylko pojazd znalazł się naprzeciwko śluzy zaczął wyhamowywać, włączając przeciwny ciąg silników manewrowych. Dzięki temu prom lekko zetknął się z kadłubem i po chwili wykonany ze sztucznego tworzywa gumowy pierścień uszczelniający wypełnił przestrzeń pomiędzy promem a śluzą.
Otworzyły się drzwi promu, a zaraz po tym drzwi śluzy na pokładzie USS Wraith. Oczom znajdujących się w promie ukazał się korytarz, którym przechodziło kilka osób, oraz stojący przed śluzą oficer ochrony. Ten przebiegł oczami po technikach z doku, ubranych w śmieszne, pomarańczone ubrania, z wszytymi powierzchniami refleksyjnymi. Każdy pokazał strażnikowi przepustkę ze stacji i poszedł korytarzem.
Po wymianie porozumiewawczych spojrzeń trzy osoby - dwie kobiety i mężczyzna - oddzielili się od reszty i cała trójka oddaliła się w różnych kierunkach. Jedna z kobiet przystanęła przy konsoli na korytarzu, dołożyła skrzynkę, którą do tej pory nosiła w ręce, i sprawdziła położenie układów sensorów dziobowych na okręcie. Po tym ponownie chwyciła za uchwyt skrzynki i ruszyła w kierunku turbowindy.
Dotarcie na miejsce było bardzo nieprzyjemnym doświadczeniem. Nie dość, że nie zapamiętała dokładnie drogi, tylko musiała to sprawdzać na miejscu, to nastrój niepewności dopełniały jeszcze mniej lub bardziej wyimaginowane, podejrzliwe spojrzenia załogi. Co prawda nic nie powinno ich wzbudzać, jednak kobieta czuła, że coś na pewno pójdzie niezgodnie z planem. Kiedy wreszcie znalazła się przed drzwiami do kontroli sensorów, przeszła obok, ponieważ na korytarzu znajdowali się inni ludzie. Przez następną minutę manewrowała, i dopiero wówczas zniknęła za drzwiami.
W pomieszczeniu znajdowało się kilka konsoli i urządzenia kontrolujące pracę paneli czujników, zamontowanych kilka metrów za ścianą. Odstawiła skrzynkę na jedną z konsol i otworzyła ją. Wewnątrz poukładane były paddy i kości izoliniowe, które zaraz powędrowały na stół. Przez moment komputer oponował przed przyznaniem pełnego dostępu do danych, jednak pod naciskiem admiralskich pełnomocnictw ustąpił. Zaraz też wszystkie zapisy sensorów z bitwy na Arthus kopiowane były na kości izoliniowe, metodycznie montowane w urządzeniach wyjścia.
Kiedy tylko wszystkie zapisy znalazły się na układach, oficer zaczęła usuwać ślady swojej działalności i kasować logi kopiowania, chcąc jak najdokładniej zatrzeć wszystkie ślady. Na to jednak nie starczyło czasu, ponieważ straciła go zbyt wiele na szukanie pomieszczenia. Zaklnęła cicho, spoglądając na zegarek, po czym wzięła skrzynkę i skierowała się do wyjścia.
- Komputer, czy na korytarzu przed pomieszczeniem kontroli czujników dziobowych znajdują się jakieś osoby?
- We wskazanym obszarze nie ma nikogo.
Drzwi rozsunęły się i kobieta wyszła na korytarz. W tej samej chwili zaa rogu wyłonił się Andorianin, chorąży z sekcji żółtej, prawdopodobnie ochrony. "Technik" swobodnie skierowała się w stronę turbowindy, pomimo że serce wyrażało chęć szybkiego opuszczenia klatki piersiowej.
- Tylko nie spanikuj, tylko nie spanikuj, tylko nie spa-
- Przepraszam! - głośno powiedział Andorianin.
Kobieta odwróciła się i z niewinnym uśmiechem zapytała:
- Tak?
- Co pani tam robiła?
- Czemu wiedziałam, że o to zapyta? - pomyślała, ale na głos powiedziała. - Rutynowa kontrola sensorów. W warunkach wojennych rekalibrujemy czujniki, żeby były bardziej efektywne.
Wypowiadając formułkę sprawiała wrażenie zakłopotanej zarówno z powodu zaczepki, jak i recytowanej przez siebie, odmóżdżonej formułki z Akademii. I szeroko się uśmiechała.
- Ma pani przepustkę?
- Chwileczkę... Tutaj - proszę.
- Tak... Dobrze, wszystko w porządku.
- Jakże by inaczej. Długo tutaj zostajecie? To znaczy okręt...
- Pewnie na dłużej. Dlaczego pani pyta?
- Gdyby miał pan czas, to na stacji jest taka miła kawiarenka na pokładzie 6...
- Tak? Niech pani mówi dalej.
- Eee... - "technik", kontynuując wrodzoną nieporadność, zerknęła na chronometr. - Ups, muszę zmykać. Do widzenia.
Oficer pomknęła w kierunku turbowindy w sposób, który po częściu był wystudiowany już wcześniej, lecz po części spowodowany przez napięcie. Wydawało się jej, że idzie jednak za szybko. Kiedy tylko drzwi turbowindy zasunęły się za nią, odetchnęła z ulgą.
- Zrobiłaś z siebie totalną idiotkę. Do tego masz genetyczne predyspozycje. - wyjęła komunikator, kształtem przypominający jednak klasyczne wersje z XXIII wieku lub XXI wieczne telefony komórkowe. - Hachat, Karre.
- Słucham?
- Artois, cel alfa wykonany, ale miałam nieprzyjemne spotkanie z ochroną. Wątpię, żeby coś podejrzewał, ale powinniśmy się pospieszyć.
- Gamma też. Spotkamy się na promie.
- Zrozumiałam.
Schowała komunikator i zaraz po tym turbowinda zatrzyłama się, zaś jej drzwi rozsunęły się ze złowieszczym świstem.
Na mostku Ambassadora jego oficer komunikacyjny, pełniący w tej chwili wahtę, odebrał komunikat ze stacji.
- USS Wraith, to Stacja Celbarlai. Za trzydzieści minut zadokuje do was prom z pełnomocnikiem admirała Seldona do spraw śledztw wojskowych. Proszę przygotować się na jego przybycie. Odebrałeś, USS Wraith?
Cardassiański okręt dowodzenia C.S.U Kraxon....
W punkcie dowodzenia panowała cisza przerywana tylko odgłosami dobiegającymi z działających dookoła konsoli. Wszyscy w napięciu czekali na raport do grupy patrolowców która ruszyła w kierunku układu Avenal VII by przechwycić znajdujące się tam prawdopodobnie wrogie jednostki. Gdy po chwili konsola łączności wydała alarmowy sygnał wszyscy wstrzymali oddech....
Nie czekając na rozkaz Parn szybko podszedł do oficera łączności i zaczął czytać na głos wyświetlane dane....
>> Przekaz alarmowy....W systemie Avenal VII wykryto wrogie okręty w sile 14 jednostek. W skład flotylli wchodzą 2 okręty klasy Ambassador, 3 okręty klasy Excelsior, 3 okręty klasy Freedom, 3 okręty klasy Miranda i 3 okręty klasy Polaris....Większość jednostek ostrzeliwuje powierzchnię planety.... brak kontaktu z siłami broniącymi system.... Atakujemy wrogie jednostki ! Przyślijcie posiłki....<< Legat milczał przez chwilę przyglądając się przekazowi..... - Jednak to grupa uderzeniowa..... I to silna - skomentował Parn podając kolejny pad z opisami klas wrogich okrętów. - Tak, Baza na Avenal VII została przez nią zniszczona..... zrównali ją z ziemią. Nie chcą zajmować systemu.....to raczej rodzaj zemsty - odparł sucho Kell - Zemsty ? Przecież mamy wojnę..... - zaczął Parn - Wojna wyzwala u niektórych rozmaite cechy..... nawet u kapitanów Gwiezdnej Floty. - Jak na razie nie daliśmy im wielkiego powodu do zemsty.....chyba że..... – zawahał się Parn - Właśnie..... Setnic III – dokończył Kell - Ale to była pomyłka….. Gul Macet..... - Macet pozwolił na pacyfikacje ludności na Setlic III. Ten atak jest tego skutkiem..... nie zdziwiłbym się gdyby się okazało że ta grupa działa samowolnie. Zwłaszcza jeśli dowodziłby nią oficer mający rodzinę na Setlic III Parn milczał przez chwilę nie znajdując dalszych argumentów do rozmowy..... - Teraz jednak nie możemy ubolewać nad pomyłkami, w czasie wojny popełniają je obie strony czy tego chcą czy nie. Historia zajmie się usprawiedliwianiem naszych poczynań - odparł Legat - Lub ich oskarżaniem..... – dokończył Parn - Tak lub ich oskarżaniem – potwierdził Kell oddając adiutantowi pad..... Legat spojrzał w kierunku mapy taktycznej przygranicznych systemów i powoli podszedł do niej. Symbole przedstawiające dwie grupy uderzeniowe zbliżały się do systemów Haedus I, Celeno I. Dowodzone przez Gula Dunara 45 okrętów miało zająć jednocześnie oba układy umacniając tym samy zajęty przyczółek. Jednak Kell miał teraz inny problem do rozwiązania. Dobrze wiedział iż atakowane układy powinny paść łatwo i bez wielkich strat, bardziej go teraz martwił Avenal VII a dokładniej będąca w nim grupa federacyjnych okrętów. Dwadzieścia patrolowców przeciwko flotylli ciężkich okrętów...... mogą ich tylko związać na trochę walką, ewentualnie nakłonić do odwrotu ale nie zdołają ich pokonać. - Parn… połącz mnie z dowódcą IV floty w układzie Adbar Prima - rozkazał Kell - IV flota ? Ale ona...... - Będzie musiała wejść do służby wcześniej niż planowaliśmy. W tej chwili każdy okręt będzie na wagę złota......
USS Firebrand, Wieczór dnia w którym odlatywaliśmy ze stacji Kosmiczna 74, Korytarz koło sali Teleportacji.
Po wydaniu wszystkich rozkazów dla zmiany gama skierowałem się do swojej kajuty, chwile po tym jak wyszedłem z sali Teleportera zauważyłem że mój pierwszy oficer idzie za mną i mnie woła.
Komandor Amanda Beket: Robert zaczekaj.
Stanąłem i odwróciłem się, korytarz był pusty ona podeszła bliżej i złapała mnie za rękę.
Komandor Amanda Beket: Przed przyjęciem powiedziałeś mi że masz coś dla mnie.
Kapitan Robert Kasnov: Tak mam i bardzo chciałbym zobaczyć cię w tym. Masz teraz czas ?
Komandor Amanda Beket: Nie wygłupiaj się przecież dałeś zmianie alfa wolne, - przytuliła się do niego i wyszeptała do ucha – chodźmy do twojej kajuty, pokażesz co mi kupiłeś za prezent.
Kapitan po tym wyznaniu Amandy pocałował ją mocno i romantycznie, a ona odwzajemniła ten pocałunek, po czym oboje skierowali się do kapitańskiej kajuty trzymając się dalej za ręce.
USS Firebrand, Lot w Warp, Kajuta kapitańska
Robert poszedł po prezent, a Amanda skierowała się od razu do jego sypialni żeby poczekać na niego. Po chwili przyszedł Robert niosąc ze sobą ładnie zapakowane w czerwony papier w małe różowe misie i opasane różową wstążką pudełko Zaczęła rozpakowywać ten pięknie opakowany prezent. Okazało się , że była to czerwona bielizna. Jak ją zobaczyła z radości pocałowali się jeszcze raz. Gdy Amanda podziwiała swój prezent kapitan zaproponował jej coś do picia, ona się zgodziła , więc poszedł po szklanki i nalał w nie specjału który kupił na stacji. Oboje usiedli na łóżku i chwile rozmawiali o różnych sprawach, po czym Amanda zaproponowała że przymierzy swój prezent. Poszła do łazienki. Kapitan przez ten czas wyciągnął ze swojej szafki kilkanaście świec, rozstawił je po pokoju i zapalił. Potem sam zaczął zdejmować mundur . Usiadł na łóżku ,zdjął złoty zegarek i wtedy zobaczył ją pięknie wyglądała w tej bieliźnie. Czerwony stanik wypełniały jędrne piersi podkreślające piękno samego stanika, majtki typu string z przodu wyglądały zwyczajnie lecz pięknie na tak wspaniałym ciele. Amanda podeszła do Roberta, on objął jej nogi .Patrząc jej w oczy, jego ręce posuwały się bardzo powoli od ud w stronę pośladków gdzie się zatrzymały. Wtedy kapitan zaczął ją całować po brzuchu. Chwile później zaczęli się kochać.
USS Firebrand, Następnego ranka dolatywali do układu, Kajuta kapitańska.
Kapitan wstał dość wcześnie. O godzinie 7-00 rano odezwał się komunikator
Porucznik William Farina: Kapitanie dolatujemy do układu ma pan jakieś rozkazy dla nas?
Kapitan Robert Kasnov: Tak Proszę wysłać do dowódcy floty propozycje by nasza jednostka jako niewymagająca żadnych napraw została na granicy czujników kompleksu stoczniowego i patrolowała okolice. Co do reszty to zmiana alfa normalnie zacznie służbę lecz dowództwo obejmie Komandor-Porucznik Serik.
- sir, mamy prosbe od kapitana Kasnova Jurek odwrocil sie w strone stanowiska operacyjnego- Mhm?- Chca pozostac na granicy czujniko i patrolowac okolice.- Ok, przeslij im potwierdzenie. Dodatkowa para oczu sie przyda... Co z tym papierkowym oficerem od Seldona?- chce potwierdzenia, ze moze przybyc na poklad.Styczynski odwrocil sie do Dereka- Przeslij mu to potwierdzenie... za pol godziny. Bylismy obaj zajeci pilnymi sprawami zwiazanymi z naprawa okretu - usmiechnal sie wrednie - papierkowa robota nie ucieknie, a ten cieply tylek moze poczekac. Dobrze mu to zrobi.- Aye - ierwszy oficer usmiechnal sie szeroko - chyba ma pan racje, jestem bardzo zajety - przeciagnal sie i rozsiadl wygodnie na fotelu - bardzo zajety...- Cieply tylek, sir? - t'vet byla nietopowo ciekawa jak na polvulcanke - siedzi na stolku na tylach i grzeje tylek. Chyba ze go gdzies admiral wysle... wtedy marznie. Dobra, panie D, czas zajac sie maszynka. Co my tu mamy... - oficerowie pochylili sie nad jedna z konsol i zaczeli przegladac dane z grup remontowych.
USS Firebrand, Rano 7-20, Kajuta kapitańska
Komunikator znowu zapikał.
Porucznik William Farina: Kapitanie dowódca floty przesyła zgodę na pański pomysł.
Kapitan Robert Kasnov: Dobrze więc proszę rozpocząć patrolowanie, I proszę mi nie przeszkadzać dziś dziękuje.
USS Yahagi. Dziennik kapitańki."Dzisiaj zakończyliśmy ostatni testy i kontrole odbiorcze. Według raportów okręt jest w pełni gotowy do służby. Przez ostatnich kilka dni obserwowałem okręty wchodzące do układu... Wszystkie nosiły ślady po ciężkim boju. Niektóre zostały przycholowane. W tej sytuacji nie rozumiem postępowania dowództwa, które zwleka z przyznaniem nam przydziału operacyjnego. Okręt się marnuje, załoga się nipokoi. To powoduje obniżenie morale. Niepewność działa gorzej niż atak wroga. " -Koniec wpisu - zakończył kapitan. - Kapitan do pierwszego. Zarządzam ćwiczebny alarm. Sytacja: niezidentyfikowane jednostki zbliżają się do układu. kapitan jest niobecny na pokładzie. Pan dowodzi. Powiadomic kontrolę o ćwiczeniach. Wykonać.- na pokładzie krążownika zapliły się czerwone światła i rozległo sie zawodzenie syren. Korytarz wypełnił się biegnącą na stanowiska załogą. 2 godziny póżniej. Sala odpraw USS Yahagi - Sekcja mszynowni wykonała swoje zadasnie po mistrzowsku. Przyznaję, sabotarz jest mało prawdopodobny i to było zagranie poniżej pasa, ale możecie byc z siebie dumni. Nistety nie można powiedziec tego o sekcji taktycznej- kapitan zwrócił się do kolejnego oficera - Zdumiał mnie pański brak zdecydowania. To mogło przesądzić o losach okrętu, a pan się zawachał. wynik ćwiczeń: trzy z małym plusem.-Kapitan wziął głęboki oddech - Dziękuję państwu za udział. - Podsumowanie ćwiczeń dobiegło końca - Każdy z was napisze raport, nie za długi o tym co zrobił źle i jak to poprawić. Maszynownia jest zwolnina. Rozejść się. kapitan poczekł, aż z sali wyjdzie ostani z podległych mu oficerów i podszedł do replikatora. - Earl Gray z mlekiem, ciepły, bardzo słodki. - Odebrał kubek swego ulubionego napoju i popatrzał na wyswetlany na ścianie obraz stoczni. Wedział, że załoga wykonała zadanie bardzo dobrze, ale bał się że bezczynność uśpi ich czujność. Coś złego wisiało w powietrzu. Na myśl o tym jeżyło mu się futro na ogonie...riri
USS PRECIOUS
gabinet pierwszego oficera
Bolianka Xila Hamtrul skonczyla regenerowac rane pierwszego. Komandor Sshark rozmasowal prawa dlon, juz calkowicie sprawna i czysta, a nastepnie usmiechnal sie do asystentki.
- Wiesz, Seldon przyslal inkwizytora...
- To znaczy, ze jeszcze nie jest az tak zle na froncie. – odparla Xila.
- Ciekawe jak zareaguje na jego przybycie Styczynski. – zasmial sie Pierwszy. – Zaloze sie, ze bedzie wsciekly.
- Liczysz na to, ze popelni jakis fatalny blad?
- Watpie, niestety. Byc moze beda mieli ciekawa rozmowe, ale dowodca dywizji nie jest w ciemie bity. Mysle, ze zna doskonale granice pomiedzy okazywaniem niecheci dla wyslannika, a okazywaniem szacunku dla admirala.
- Czy aby go nie przeceniasz? Dal sie poznac jako osoba wysoko impulsywna.
- Tak... – powiedzial komandor Sshark, zerkajac na terminal komputera. – Wyglada na kogos, kogo latwo sprowokowac do popelnienia glupstwa. Ciekaw jednak jestem kim jest inkwizytor i jakie jest jego zadanie...
- Stary bedzie wiedzial?
- Byc moze nie, ale pewnie dowie sie nieco szybciej niz my. – odparl Levis Sshark i uruchomil terminal:
- Komputer, polaczenie z komandor porucznik Greta Hunoks.
Sygnal komputera potwierdzil wywolywanie adresata.
Podporucznik Hamtrul spojrzala na swego przelozonego:
- Komandorze, pojde na mostek, zobaczyc jak sobie radzi Thlyia.
- Dobrze... – Sshark machnal reka, a nastepnie spojrzal w ekran, na ktorym pojawila sie starsza kobieta w mundurze GF.
- Dzien dobry panie Sshark, w czym moge pomoc? – oficer wypowiedziala powitalna formulke.
- Czy Ntuil jest zajety? – spytal Sshark, nie silac sie na uprzejmosc.
- Zaraz sprawdze... Admiral Ntuil Sshark jest na razie wolny, ale za 20 minut ma narade z szefem sztabu.
- Polacz mnie z nim, to nie potrwa dlugo...
mostek
Jako ze w zwiazku z utrzymywaniem stanu gotowosci bojowej nie ogloszono urlopu zalodze, wiekszosc waznych oficerow pozostawala na okrecie. Zgodnie z zarzadzeniem komandora Ssharka szefowie departamentow mogli udzielac krotkoterminowych dwu- lub czterogodzinnych zwolnien (wypoczynkowych) ze sluzby dla swoich podwladnych, jednak z zaleceniem, aby byli w kazdej chwili gotowi do powrotu. Niewielu zalogantow skorzystalo z tej mozliwosci, bowiem bylo juz faktem powszechnie znanym, ze ponad 100 osob zostanie zwolnionych zgodnie z rozkazem dowodcy dywizji i prawie kazdy chcial spedzic ostatnie minuty, godziny czy dni wraz ze swoimi znajomymi z okretu. Pomijajac juz fakt, ze wiekszosc zalogantow miala rece pelne roboty w zwiazku z przebiegajacymi naprawami i przegladami systemow.
Zmniejszenie liczebnosci personelu dotyczylo zwlaszcza cywilnych asystentow i pracownikow, czlonkow rodzin, gosci, kadetow na praktykach oraz departamentow malo przydatnych w walce takich jak naukowy czy doradczy. Ponadto pewna czesc oficerow ciezej rannych w poprzedniej misji dostala zasluzone urlopy zdrowotne i rehabilitacyjne.
Na mostku dowodzily dwie asystentki – andorianska porucznik Thlyia Maakphroo (asytentka pierwszego oficera) oraz wolkanska podporucznik T’Ral (oficer do zlecen kapitana). Nominalny dowodca okretu komandor Florian Fluorek odbywal dluga i zasluzona drzemke w swojej kajucie, zas jego pierwszy oficer zajmowal sie swoimi sprawami w gabinecie.
- Wyniki diagnostyki poziomu trzeciego... – podporucznik Iva Links uwijala sie na stanowisku operacyjnym. – 15% nominalnej mocy EPS na pokladzie 8, 45% na pokladzie 9, 24% na pokladzie 10, 90% na pokladzie 11 i 75% na pokladzie 12.
- Zastraszajaco powolne tempo napraw... – denerwowala sie Thlyia.
- Poruczniku, wiekszosc ekip naprawczych pracuje na okretach, ktore bardziej ucierpialy. – odpowiedziala spokojnym glosem T’Ral.
Powtarzanie faktow powszechnie znanych i to z calkowicie wolkanska maniera jeszcze bardziej irytowalo Andorianke.
- Clausehkai do mostka. – glowny oficer operacyjny zglosil sie za pomoca komunikatora. – Emulacja na pokladach 8-10 wydaje sie bezcelowa. Proponuje wymiane calosci przekaznikow na tych pokladach.
- Pani Maxfarouu? – Andorianka spytala szefowa maszynowni, ktora pracowala na konsoli inzynieryjnej mostka.
- Wymiana przekaznikow to dobry pomysl... – mina porucznik Maakphroo rozjasnila sie, ale tylko na chwile. - niemniej to bedzie kosztowac nas dodatkowe godziny albo nawet dni...
- Ile? – spytala T’Ral.
- Zalezy od tempa zaopatrzenia. – Maxfarouu przesledzila jeszcze raz schemat EPS okretu i dotychczasowych napraw. – Przy obecnych materialach mozemy zlozyc najwazniejszy poklad 12 w dwie godziny. Wymiana wszystkich uszkodzonych przekaznikow zajmie jakies 30 godzin.
Andorianka westchnela glosno, co spowodowalo, ze mimo woli szefowa maszynowni sie usmiechnela.
- Jak sprawa naruszenia kadluba?
- Tak samo jak z EPS... Wiekszosc materialow idzie na WRAITH i PRINCETON.
- W porownaniu z nami te dwa okrety zostaly niezle poszatkowane. – wtracila podporucznik Links.
- Byc moze dlatego przydzielono nam tylko szesc ekip naprawczych ze stoczni. – Andorianka uspokoila sie po chwili, gdyz drzwi turbowindy otworzyly sie. Wiekszosc oficerow odwrocila glowy w kierunku wchodzacej osoby, jednak po chwili stracili nia zainteresowanie.
To byla tylko podporucznik Xila Hamtrul.
Układ Celeno .Mostek.Patty , jak postępują badania ??Dobrze , za ok. 30 minut powinniśmy mieć komplet danych .Tom , z dowództwa nadeszły nowe rozkazy , mamy dołączyć do grupy kapt. Styczyńskiego w momencie kiedy będą przelatywać w pobliżu – zakomunikował oficer taktyczny - Johhan Veis.Ok , jak tylko znajda się na czujnikach , dołączamy do nich .30 minut później .Jeszcze ich nie ma , ciekawe czemu się spóźniają – marudził sternik .Chwile później zapiszczała konsola nawigacyjna .To oni , lecą do układu Cebalrai , wyznaczyć kurs ,Tak , WARP 8 .
Kapitan McCaley wraz z komandor Agnetą Christiansen siedzieli przy jednym ze stolików w jakimś tam barze na pokładzie stacji.- Jak tam ida naprawy, pierwsza?- U nas czy u innych?- U innych. Przecież my nie ucierpieliśmy.- Raczej kiepsko, wysłałam parę ekip na pomoc, ale brakuję materiałow. Przyszedł tez rozkaz od Styczyńskiego. Mamy usunąć ze statku niepotrzebny personel.- Ha ha. Niezły dowcip. Przeciez wszyscy zostali na stacji przed ta "akcją".Nagle przy stoliku pojawił się jakiś chorąży.- McCaley. - wydyszał - Obraziłem naszego kapitana i cała załogę Wraitha!Kapitan spokojnie wstał od stolika.- Odejdź chłystku, bo nie r4ęczę za siebie.- Tak? Już ja ci pokażę.Z tymi słowami chorąży rzucił się na McCaley'a. Ten spokojnie odczekał i schylił się w odpowiednim momencie, tak że chorąży przeleciał nad nim i upadł na ziemię. W całym barze nastąpiła cisza. Tymczasem McCaley nacisnął komuni8kator.- McCaley do Wraitha. Pilnujcie swoich chorązych bo chca bić nie tych co trzeba. Przesyłóam wam pieniacza. McCaley out. Komputer! Namierzcie leżącego chorążego i prześlijcie na pokład Wraitha.Kapitan usiadł na swoim miejscu i spytał pierwszą:- O czym to mówiliśmy?
- Mike, co mi powiesz? – pytanie dowódcy nie było zaskoczeniem dla szefa maszynowni.
- Tym razem wszystko co byś chciał usłyszeć.
- No proszę, a to ci niespodzianka. Dawaj!
- Uszkodzenia wewnętrzne naprawione, kadłub naprawiony i wzmocniony. Co do silników to robota przebiega szybciej niż sądziłem. Jedna z gondol już wymieniona, moi ludzie właśnie kończą ja podłączać, druga będzie zamocowana jeszcze dzisiaj, a podłączą ją jutro. Trzecią ściągają właśnie do doku, powinna być sprawna pojutrze. Później jeszcze dzień lub dwa na sprawdzenie wszystkiego i możemy ruszać. Musze jednak przypomnieć, że najprawdopodobniej po tym konflikcie Priceton pójdzie na żyletki.
- Wiem Mike, ale póki co jest jeszcze na chodzie..... będzie na chodzie. Do tego nie wiadomo ile potrwa ta cała awantura. Dobra zostawmy to.... Tora co z resztą?
- Jak powiedział Mike poza silnikami wszystko sprawne, zapasy uzupełniony, magazyn torped pełny, fazery sprawdzone, pozostałe podsystemy także. Załoga w pełnym stanie, stany uzupełniane dzisiaj rano. Możemy ruszać chodź by dzisiaj.
- No jeszcze trochę poczekam, a co z morale załogi?
- Lekko opadło, ale to weterani. Wykonają wszystkie rozkazy.
- To dobrze. To będzie wszystko – Mike Graham i Tora Laner skierowali się do drzwi gabinetu. Corvus odprowadził ich wzrokiem. W przejmującym westchnieniem wstał z fotela i wyjrzał przez iluminator na rozpościerający się za nim widok stoczni remontowej. Wiedział ze wszystkie sprawy na okręcie zostały załatwione, ale załatwi się je w ciągu kilku dni. Teraz został jeden problem jeszcze nie ruszony. On sam....
Baza Gwiezdna 326, układ Archenar. Pomieszczenie miało kształt wydłużonego prostokąta, w tym momencie praktycznie całkowicie wypełnionego. Od drzwi ciągnęły się rzędy krzeseł, na których siedzieli reporterzy z najważniejszych federacyjnych agencji informacyjnych, w oczekiwaniu na pojawienie się oficjeli ze sztabu floty, włącznie z admirałem Seldonem. Na samym końcu sali znajdowało się podium z wymalowanym symbolem Gwiezdnej Floty, z którego mówić mieli oficerowie sztabu IV floty. Konferencja prasowa była długo oczekiwana przez niektórych dziennikarzy, szczególnie po rewelacjach, przynoszonych przez różnego rodzaju brukowce, które pisały o nieprawidłowościach w ogranizacji floty na tamtym terenie. Rzecz jasna, większość obecnych już w większym lub mniejszym stopniu szukała lub znalazła swoich informatorów, którzy przynosili im wiadomości z frontu, jednak oficjalne relacje zwykle dają punkt odniesienia (i zaczepienia do szukania afer). Po upływie dwóch minut od planowanego czasu rozpoczęcia konferencji na podium wszedł rzecznik prasowy IV floty Doatrka, Benzyta w stopniu porucznika komandora. - Dzień dobry, szanowni państwo. Dobrze wiedzą państwo o tym, iż od kilkunastu godzin Federacja znajduje się oficjalnie w stanie wojny z Unią Kardazjańską. Atak na kolonie, należące do Fereracji, został przeprowadzony bez jakiejkolwiek przyczyny i bez wypowiedzenia wojny, w związku z czym państwo to dopuściło się złamania obowiązujących konwencji międzynarodowych. - Pierwsze uderzenie skierowane zostało na trzy systemy o znikomym znaczeniu wojskowym i strategicznym, a mianowicie układy Arthus, Marva, Quatal oraz Setlik. Stosunek ilościowy floty uderzeniowej wroga do jednostek Gwiezdnej Floty stacjonujących na tamtym terenie przedstawiał się niekorzystnie i wynosił 6:1, w związku z czym Flota wykonała świadomy odwrót taktyczny w stronę układów z odpowiednim współczynnikiem infrastrukturalizacji. - Brak możliwości odparcia spodziewanego uderzenia kardazjańskiego spowodowany był kilkoma kluczowymi czynnikami. Najważniejszym z nich był fakt opóźniania przemieszczenia rezerwowej XI floty w okolice granicy kardazjańskiej, przez co niepowiodło się przeprowadzenie reorganizacji linii obronnych na odcinku uderzenia. Drugim kluczowym powodem ilościowego powodzenia w operacjach przeciwnika było wyprowadzenie przez niego ataku na systemy o znikomym znaczeniu strategicznym, takie jak Setlik, na którym nie istniały żadne instalacje militarne, mogące stanowić cel. W tych sprawach wypowie się admirał Seldon. Zza niebieskiej zasłony z wyszytym symbolem IV floty wyszedł wiceadmirał, który zajął miejsce swojego rzecznika prasowego. - Tak jak zostało państwu zakomunikowane, sukcesy odnoszone przez wroga są tylko pozorne, ponieważ nie stwarzają jakiegokolwiek zagrożenia dla kolonii poza pasem Quatal-Arthus. Postępy kardazjańskie już w tym momencie zostały w pewnym stopniu zahamowane w wyniku walk w systemie Arthus, na które przeciwnik nie był przygotowany, a które doprowadziły do wykonania celu taktycznego. Przeprowadzana jest reorganizacja Floty wzdłuż całej granicy, która poprzez koncentrację odpowiednich formacji umożliwi IV flocie na nieskrępowane działania strategiczne bez konieczności udziału IX floty, która z kolei ma przybyć w najbliższym czasie i wzmocnić front na odcinku Algorab-Celbralai. Dzięki temu IV flota przygotowuje się do wyprowadzenia kontruderzenia, mającej na celu odzyskanie układów okupowanych przez wroga od 2340 roku, a także rozbicie inicjatywy kardazjańskiej wewnątrz terytorium tego państwa. - Rozumiemy zaniepokojenie, z jakim społeczeństwo Federacji odebrało niesprowokowanym atak kardazjański na Setlik III, w związku z czym Gwiezdna Flota poza działaniami operacyjnymi wykonuje plan ewakuacji cywilnej ludności z systemów, które znajdują się w zasięgu flot wroga. W obecnym momencie około 80% ludności zostało już przetransportowane do bezpiecznych układów, a pozostała część jest ewakuowana, dzięki czemu nie cywile nie mogą już stać się ofiarami quasi-wojskowych operacji wroga. Jednakże w czasie ataku na Setlik III, Gwiezdna Flota nie dysponowała w tamtym rejonie jakąkolwiek jednostką, co związane było z hamowaniem przez czynniki cywilne przeniesienia IX floty. W niektórych mediach pojawiły się nieprawdziwe informacje, iż obrona tego układu leżała w kompetencjach sztabu IV floty i nie została wykonana w wyniku nieudolności - zaprzeczam takim opiniom, ponieważ w tamtym momencie Setlik III znajdował się w strefie obrony SOP, która miała zostać włączona do sektora floty dopiero za 46 godzin. SOP w czasie pokoju był jednostką całkowicie autonomiczną od Gwiezdnej Floty, w związku z czym sztab IV floty nie może odpowiadać za niepowodzenie ewakuacji Setlik III, zaś w momencie ogłoszenia stanu wojny natychmiast został włączony do łańcucha dowodzenia floty. Tak więc flota nie jest odpowiedzialna za tą straszną tragedię. - Pomimo braku możliwości obrony, częściowo powiodła się ewakuacja placówki na Setlik III, czego w bohaterski sposób dokonał kapitan Maxwell i jego załoga. W obliczu przeważających sił wroga uratowali znajdujących się na powierzchni cywilów, którzy nie mieli najmniejszych szans ratunku. - To byłoby wszystko, mogą państwo zadawać pytania. W jednej chwili podniosła się wrzawa, a dziennikarze zamienili się w stado bezwzględnych i krwiożerczych bestyj. Seldon już zaczął żałować, a jednocześnie przypominał sobie ustalone odpowiedzi.Układ Celbarlai. Do zespołu stoczniowego Celbralai przylatywało coraz więcej okrętów, które nie miały już gdzie dokować. Większość z nich miała na swoich pokładach cywilów, ewakuowanych z zagrożonych placówek, dla których Celbralai miało być następnym punktem przesiadki. Jednakże do systemu napływały również okręty Gwiezdnej Floty, które uformowały IV korpus IV floty. Od reszty odcinały się jednostki V dywizji, które należały do innego korpusu. Ich naprawy przebiegały szybko, tak że poza USS Princeton większość okrętów była już w pełni sprawna. Niestety jeżeli chodzi o Princeton, to wymiana cewek mogła potrwać nawet kilka dni, a przez to uziemić jego załogę. W grę wchodziło także przeniesienie go do innego korpusu i wysłanie V dywizji spowrotem do SB74, aczkolwiek było to mało prawdopodobne. Bardziej możliwe było, że poza tą Niagarą wszystkie inne okręty V dywizji zostaną skierowane do ewakuacji Celeno I i tamtejszej placówki medycznej, i, aczkolwiek oficjalne rozkazy jeszcze nie dotarły, to krążyły akuratne pogłoski. Dodatkowo, na głowę kapitana Zarathosa zwalił się pełnomocnik sztabu IV floty oraz transfer USS Yahagi w ramy V dywizji...TRN-ORD EVEL-42Od: sztab Ewidencji Okrętów Szkoleniowych.Do: Kpt. Ririagh N'Ruri, USS Yahagi NCC-13666.T: [2347.12.15:]08.01P: C-H2RPL: Tak
Rozdział XXII
Układ Avenal VII .........
Majestatyczne okręty Gwiezdnej Floty jeden za drugim posyłał w kierunku planety serię fazerów i torped fotonowych. Powstające w wyniku trafień wybuchy z orbity wydawał się niewielkie jednak w rzeczywistości na powierzchni Avenal VII panowało piekło. Z stacjonującej normalnie 500 osobowej obsady bazy przy życiu pozostało jeszcze 100 cardassiańskich żołnierzy którzy mimo beznadziejności swojego położenia nadal prowadzili desperacką walkę z oddziałami desantowymi Federacji. Komandosi Gwiezdnej Floty tuż przed rozpoczęciem ostrzału przeprowadzili zmasowany atak na tutejszą placówkę. Wykorzystując jako wsparcie okręty krążące na niskiej orbicie dokonali prawdziwej rzezi. Jako pierwsze w powietrze wyleciały baraki i otaczające je budynki grzebiąc pod swoimi gruzami żołnierzy Unii. Wykorzystując powstałe zamieszanie komandosi zaatakowali następnie punkt dowodzenia chcąc przejąć dane z komputera bazy. Cardassianie jednak przewidzieli ten ruch i wokół budynku dowodzenia utworzyli najsilniejszy pierścień obrony umieszczając wokół niego 200 żołnierzy. Komandosi Federacji związali się walką, chcąc zdobyć dane z komputera bazy musieli walczyć w starym stylu żołnierz przeciwko żołnierzowi bez wsparcia siejącej spustoszenie floty. Jednak komandosi Federacji mieli coś czego cardassiańskim żołnierzom w tej chwili najbardziej brakowało…. czas i posiłki. Broniący się odział szybko topniał natomiast federacyjne posiłki były aż zbyt liczne. Wszelkie próby ewakuacji bazy były skazane na niepowodzenie, gdyż oprócz dwóch niewielkich promów które zostały szybko zestrzelone baza nie posiadała innego transportu. Normalnie krążące na orbicie cztery okręty dysponowały wystarczającą ilością miejsca do ewakuacji całej bazy jednak teraz ich również już nie było. Co jakiś czas żołnierze widzieli tylko spadające kawałki wraków które kończyły swój żywot w atmosferze. Tak więc jedyne co pozostawało to walka na śmierć życie, Cardassianie nie zamierzali się poddawać............
Desperacka obrona trwała nadal gdy do systemu wkroczyło nagle dwadzieścia okrętów klasy Hideki. Na pokładach okrętów Gwiezdnej Floty odliczające zegary pokazały zero jednak działania na powierzchni planety nadal trwały. Ciężkie okręty zaczęły jeden po drugim opuszczać orbitę kierując się w stronę nadlatującej cardassiańskiej flotylli natomiast pozostałe jednostki zaczęły ewakuować oddziały desantowe. Gwiezdna Flota nie zamierzała cackać się z wrogimi jednostkami i od razu otworzyła zmasowany ogień. Z 14 federacyjnych okrętów będących w systemie do walki przystąpiło 10 zasypując rozpierzchające się we wszystkich kierunkach patrolowce gradem pocisków. Małe okręty nie pozostawały jednak dłużne i odpowiedziały tym samym. Dwadzieścia jednostek podzieliło się szybko na cztery grupy uderzeniowe i każda z nich zaatakowała osobny cel.
Okręty szybko wymieszały się zamieniając przestrzeń wokół planety w regularne pole walki. Małe patrolowce zwinnie wymijały nadlatujące federacyjne torpedy jednak to co Gwiezdna Flota nie mogła zdziałać za pomocą torped nadrabiała za pomocą fazerów, z czego największe spustoszenie siały ciężkie fazery lecących obok siebie dwóch Ambassadorów. Wynik pierwszego starcie był druzgocący na trzy zniszczone okręty Gwiezdnej Floty przypadało 8 Cardassiańskich patrolowców. Dodatkowo przewaga Federacji nadal rosła. Torpedy okrętów klasy Hideki były skuteczną bronią jednak ich ilość i czas potrzebny na przeładowanie wyrzutni powodowały iż liczba walczących patrolowców ciągle malał. Walka z każdą minutą stawała się coraz bardziej bezsensowna jednak mimo to trwała, i kiedy wydawało się już iż nic nie uratuje cardassiańskich żołnierzy stało się coś nieoczekiwanego. Federacyjne okręty rozpoczęły odwrót. W trakcie gdy większość floty związała była walką cztery okręty Federacji zakończyły sprawnie ewakuację oddziałów komandosów z powierzchni Avenal VII i zaczęły wycofywać się z systemu. Podobnie też uczyniły walczące okręty, gwałtownie zawróciły i ruszyły śladem wycofujących się okrętów niszcząc po drodze wrak dopalającego się Excelsiora. Pozostałe na polu walki 6 patrolowców natychmiast ruszyło w kierunku planet nie chcąc narażać się więcej na ostrzał śmiercionośnych fazerów. Jednak odlatujący zwycięscy postanowi zostawić trwały ślad w psychice Cardassian. Wycofujące się dwa Ambassadory prawie jednocześnie oddały salwę z rufowych wyrzutni torped w kierunku powierzchni planety. Dwie serie połyskujących na czerwono gwiazdek wyprzedziły lecące w kierunku planety Hideki i uderzyły w Cardassiańską Bazę kończąc tym samym żywot ostatniej garstki ocalałych obrońców skupionych w budynku dowodzenia. Placówka na Avenal VII przestała istnieć, chwilę późnej oba Ambassadory zniknęły w jasnym blasku pozostawiając za sobą śmierć, zniszczenie i strach w sercach ocalałych załóg ............
