Forum › Fantastyka › Star Trek › Trekowa lingwistyka
SuperKwęk, czuj się zabitym :)Takiego oszczerstwa wzgędem Klingonów nie dopuścił się nikt. Ostatnim takim byłrm ja, gdy w złym miejscu napisałem o przemyśleniach mojej postaci w Sesji RPG na temat klingońskich mechaników. :PArille, ale ja gdzieś czytałem (czyli na necie), że romulański nie jest spójnym językiem jak klingoński i nie da się w nim porozumieć "normalnie".Jeśli to nieprawda, proszę o linka do jakiegoś słownika, szczególnie z niezbyt ładnymi określeniami naszych przyjaciół - Klingonów i Federacji bo mam tylko te kilka z Pathfindera nr 2.
Nie jest "dokończony", tak bym to określił. To trochę co jest spełnia kryterium spójności, ale zwyczajnie nie wystarcza do prowadzenie rozmów. Przy okazji:
Czy to aby nie znaczy "Łyżka nie istnieje"?
A przy okazji kto potrafi to przetłumaczyć?
SuperKwęk: Wg powszechnej wśród fanów transliteracji (wspieranej także przez KLI, choć nie do końca) zdanie to brzmi: {DaH mojaqmeyvam DIvuSnISbe' 'e' vIHar}, co można tłumaczyć jako Uważam, że teraz nie musimy ograniczać tych przyrostków. Przekład i uproszczoną analizę możesz znaleźć na wspomnianej przez Ciebie wikipedii, tylko że w wersji angielskiej.
Jeśli chodzi o łyżkę, to zaryzykowałbym: {taHbe' 'oH baghneQ'e'}
W internecie? ;>
Jest wiele stron, które prezentują podstawy klingońskiego - włącznie z minikursami i słownikami. Wystarczy trochę samozaparcia i chęci, aby to opanować. Po dokładną listę witryn z opisami odsyłam do klingońskiego numeru Pathfindera - tutaj. Oczywiście oprócz źródeł sieciowych istnieją też te bardziej tradycyjne - jest kilka książek i kursów wydanych na kasetach/płytach CD.
A swoją drogą czemu istnienie sztucznego języka w serialu tak Cię zdziwiło? Ostatecznie po Tolkienie, to już nie taka nowość, chociaż do tej pory faktycznie takie twory były raczej domeną literatury i pisarzy.
Jest różnica - Tolkien nie fanów ,którzy uczą się języka elfów na pamieć. A zdziwiło mnie to ,że ludziom chce sie tego uczyć.
Jest różnica - Tolkien nie fanów ,którzy uczą się języka elfów na pamieć.
Oj śmiem w to wątpić :>
Jak ludzie na świecie uczą się klingońskigo, to czemu nie maja znać elfiego? Na pewno są podręczniku, a zapewne w Anglii jest prywatna szkoła. Ale ja tam osobiście nigdy nie lubiłem Elfów...
Kiedyś w nieodżałowanej pamięci MdMie gościem był Polak biegle mówiący po elfiemu/ elficku. A skoro tacy ludzie są w Polsce, to na Zachodzie (gdzie ludzie są bogatsi i mają co do zasady więcej wolnego czasu) tym bardziej.
Jest różnica - Tolkien nie fanów ,którzy uczą się języka elfów na pamieć.
Oj ma i to sporo, np. w krajach zachodnich można się zapisać na płatne kursy języków elfickich. Ale to już inna broszka. 😉 A co do tego, że komuś się chce? A dlaczego nie? Nauka klingońskiego to takie samo hobby jak wiele innych, a przy okazji dość pożyteczne - mimo wszystko to język "obcy", chociaż sztuczny i człowiek się przy okazji tej nauki rozwija.
Mam małą prośbe - Może mi ktoś podać w jaki sposób wymawia się "Yan'Ge'Slcs"?
To jeszcze spytam, co rzucił Vanik do T'Pol na zakończenie sceny wspólnego posiłku z Archerem i Tripem w "Breaking the Ice". Wychodząc obrażony mówi wtedy jedno zdanie po wulkańsku.
Sprawa juz nieco przestarzała, ale przypadkiem natknęłam się na tłumaczenie, więc wklejam dla zainteresowanych: "Shan sha'tuhllar ak ko-mesh." Translation- ("Transfer yourself or you'll soon be a shamed-woman.")
Szczegóły tutaj
