Forum › Fantastyka › Stargate › Stargate SG-1
Dla tych co jeszcze nie ogladali 7 sezonu lub chca go obejrzec jeszcze raz mam dobra wiadomosc, HBO wlasnie wznawia nadawanie SG-1 🙄 sezon 7 startuje w niedziele 6 III o 19:00 wiecej informacji: http://www.hbo.pl
HBO RuleZ, mam cały 7 sez ale itak obejrze, juz czekam na sez 9.
Poniewaz w weekend mialem okazje obejrzec pilota SG-1 czyli odcinek Children of the Gods chcialem podzielic sie kilkoma uwagami po czesci wracajac do swoich wczesniejszych postow 😉 A wiec zacznijmy od sprawy pierwszej - odcinek, ktory mial/powinien polaczyc film pelnometrazowy z serialem jest calkiem przyzwoity. Musze przyznac ze na kolana mnie nie powalil, jednak nie rozczarowal. Scenarzysci w moim odczuciu dosyc sprawnie uporali sie z elementami, ktore nie dokonca zgadzaja sie z trescia filmu pelnometrazowego ;> Nie ustrzegli sie jednak burakow, z czego jeden byl wielkosci nie przymierzajac Giewonta. UWAGA NA SPOJLERY!!! Mianowicie kiedy grupa O'Neila przechodzi przez wrota na Abydos zostaje "powitana" przez Jacksona i chlopcow pelniacych straz przy tamtejszych wrotach. Na uwage zasluguje ilosc broni jaka witajacy maja przy sobie. Sa to z tego co widac karabinki, ktore mieli ze soba zolnierze w pelnometrazowce. Jest ich jednak tak duzo jakby oddzial z filmu byl wielkosc plutonu czy batalionu ;P Niby drobnostka ale jak dla mnie mocno razi 😉 Na plus pilota serialu zalicze takze calkiem niezly humor jak rowniez zmiane wizerunku O'Neila. Co do postaci Tealc'a tu mialbym kilka watpliwosci ale chyba zbyt wczesnie, zeby te postac oceniac po jedenym tylko epizodzie. Podsumowujac - jako odcinek pilot jest przyjemny, natomiast jakos nadal nie jestem przekonany co do wizji rozszerzania historii Gwiezdych Wrot znanych mi z filmu pelnometrazowego 😉
Mianowicie kiedy grupa O'Neila przechodzi przez wrota na Abydos zostaje "powitana" przez Jacksona i chlopcow pelniacych straz przy tamtejszych wrotach. Na uwage zasluguje ilosc broni jaka witajacy maja przy sobie. Sa to z tego co widac karabinki, ktore mieli ze soba zolnierze w pelnometrazowce. Jest ich jednak tak duzo jakby oddzial z filmu byl wielkosc plutonu czy batalionu ;P Niby drobnostka ale jak dla mnie mocno razi 😉
[post="27192"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Mamy lekki powrót do przeszłości. 😉 Co do buraka, to nie wiadomo czy jakieś łaziki z zaopatrzeniem nie dotarły do Jacksona. Jednak masz rację i broni trochę jest za dużo, poza tym pilot trzyma klimat filmu kinowego. SG-1 był jednym z moich ulubionych seriali w realiach SG do pewnego momentu, dokładniej nie wiem, co to za sezon, jednak w okolicach odcinka (SPOILER) w którym testują przebudowany myśliwiec kosmiczny i trzeba ich było po tym ratować dryfujących w kosmosie 😆 (KONIEC SPOILERA). W okolicach tego odcinka wszystko zaczęło się sypać, jakoś tak nieciekawie się zrobiło. Tak mnie to zniechęciło, że zakończyłem oglądanie na odcinku w którym ratowali Jacksona z jakiejś tam twierdzy…. i nawet do końca odcinka nie doczekałem. 🙂
Już za kilkanaście dni, a dokładniej 15 lipca Stargate SG-1 pojawi się na ekranach kolejny raz - już dziewiąty. Oprócz starej i znanej już wszystkim grupy (czyli Jack'a O'Neilla i spółki) widzów przed telewizory ma w tym roku przyciągnąć znany z Farscape duet Claudia Black (tu wystąpi jako Vala) oraz Ben Browder (zagra rolę pilota - podpułkownika Camerona Mitchella). Ciekawe czy nowi aktorzy zdołają coś zmienić w serialu? ;> W końcu ostatni sezon nie miał najlepszych recenzji...
Ja licze na spory powiew swiezosci dzieki wprowadzeniu nowych postaci. Nowa role Claudii Black mielismy juz okazje zobaczyc w 8. sezonie Stargate i byl to bardzo ciekawy wystep. Natomiast farscape'owy Crighton moze troszke ozywi juz nieco wyeksploatowany oddzial SG-1. ;)Jednak nie tylko postacie maja byc nowe, zmieni sie rowniez glowny wrog naszych bohaterow. Jako ze z Goauldow raczej nie dalo sie juz wiecej 'wycisnac', jest to dobre posuniecie scenarzystow. Ich miejsce, o ile mnie pamiec nie myli, maja zajac zli Pradawni. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Wiec przyszedl czas na podsumowanie sezonu 1, ktory zakonczylem ogladac ledwie kilka chwil temu. Zacznijmy moze od tego co mi sie nie podobalo. Po pierwsze strasznie slaby start po pilocie ;>. Co tu duzo mowic pierwsze 4-5 odcinkow bylo typowymi sredniakami robionymi na sztampie podobnego scenariusza. Na szczegolne wyroznienie zasluguje tutaj odcinek Emancipation, dla mnie totalnie slaby. Nie dosc ze brak w nim jakichkolwiek powiazan z pozniejsza i wczesniejsza fabula serialu to ulokowanie w universum SG-1 Mongolow jest nie tyle zlym pomyslem ile bzdura do kwadratu.
W poczatkach serii draznilo mnie dosyc mocno to, ze brak jest epizodow dajacych wiecej informacji na temat Goau'ldow i ich historii oraz losow wrot. Na szczescie koncowka z nawiazka nadrabia te niedociagniecie.
Kolejny mankament ktory z czasem sie poprawia to postac gen. Hammonda ;>. Trudno mi sie oprzec wrazeniu, ze z poczatku scenarzysci niezbyt mieli pomysl na konstrukcje "szefa" SGC. Wkladali w usta postaci infantylne dialogi, brakowalo powazniejszych scen z jego udzialem. Przyznam jednak ze w koncowce ta postac juz stala sie mniej drewniana i nijaka a momentami milo bylo patrzec na jej rozwoj.
I na koniec uwag in minus jeszcze jedna postac - totalnie nie podoba mi sie mina jaka rezyser "polozyl" na twarz Teal'ca przez wieksza czesc sezonu. Kwasno - sztuczny grymas w niektorych momentach nie pozwalal ani skupic sie na akcji ani "uwierzyc" w te postac.
A teraz plusy. Po pierwsze w innym topicu ostro kiedys dyskutowalem nad tym czy serial mozna firmowac szyldem StarGate, skoro film kinowy nie dawal podstaw do tworzenia serii. Moim zdaniem sezon 1 dobrze sie broni przed moimi wczesniejszymi zarzutami. Mimo pewnych niedociagniec, wiele niuansow na lini film kinowy - serial jest rozwiazanych logicznie i w sposob latwy do wylapania. Tak sprawne wytlumaczenie pewnych niezgodnosci stawiam jako plus numer jeden.
Druga sprawa - trzeba przyznac ze gra aktorska (oprocz postaci Hammonda) stala na niezlym poziomie. Ja najbardziej zapamietalem sceny grane przez Andersona czyli O'Neilla w odcinku Broca Divide 😉 Zreszta Anderson jako nastepca Kurta Russela spisuje sie bardzo dobrze. Mila niespodzianka to Amanda Tapping kreujaca role Sam Carter - moim zdaniem chyba najciekawszy charakter w calym sezonie.
I teraz krotko. Ulubione epizody: Solitudes, Singularity, The Nox oraz Thor's Hammer. Na plus serii zaliczam takze fajna czolowke 😉 Ogolnie milo sie ten sezon ogladalo, nie braklo niezlych odcinkow wiec juz mysle nad zdobyciem sezonu 2, ktory mam nadzieje nie bedzie gorszy ;>
Dzisiaj w nocy czatuje na Internecie az pojawia sie torrenty do SG1 i Atlantis, szkoda ze O'Neill'a nie bedzie ale Vala była niezla wiec pewnie bedzie ciekawie.
Hmm, no i zaczal sie 9 sezon.Jest sporo zmian, ale wszystko zostalo po staremu. Fabule odcinka, krotko mozna strescic wyrazeniem (ktorego, polskiego odpowiednika nie znam :P) been there, done that. Ktos przywozi artefakt, Daniel Jackson znajduje wskazowi w historii, ekipa wyrusza na wyprawe... bla bla bla.Odcinek nie byl zly. Ot, takie dobrze znane stargejtowe action adventure. Ma to i dobre i zle strony. Z jednej oglada sie to bardzo przyjemnie, mozg mozna wylaczyc bez zadnych konsekwencji w odbiorze; taki odcinek do kotleta 😉 Z drugiej... no coz, ile mozna. Z gory wiadomo jak to sie skonczy itd. Od SG1 juz dawno przestalem wiele wymagac; zdaje sobie sprawe z sil i slabosci tego serialu. Wiadomo, ze poki ludzie ogladaja i pieniazki plyna nikt serialu nie zakonczy, zreszta w tej chwili to samonakrecajaca sie historia. Serial nigdy nie byl character oriented wiec nowe postacie nie raza a za starymi teskni sie tylko i wylacznie z przyzwyczajenia. Wrogowie przychodza i odchodza, i tak w kolko.Na koniec 2 slowa o nowych postaciach.Nowy general na razie nie jest wart wspomnienia wiec skupie sie na nowym pulkowniku(Browder) i nowej panience(Black). Coz, Claudia Black to najjasniejszy punkt calego odcinka. Postac jest swietnie zagrana, zdecydowanie najlepiej w calym odcinku. Vala jest zupelnie inna od Aeryn i ciekawie wyglada kontrast pomiedzy tymi dwoma postaciami. W tej konfrontacji Black wypada szczegolnie dobrze, bo w nowej postaci nie ma ani cienia Aeryn Sun... to dobrze jak aktor potrafi sie zdystansowac od poprzednich rol i Claudia Black zdecydowanie to potrafi.Natomiast Mitchel... coz, tu sytuacja wyglada troche inaczej. W tej postaci widac bardzo duzo podobienstw do Crichtona. Nie wiem na ile jest to spowodowane tym, ze postacie te wiele sie od siebie nie roznia, a na ile marnym warsztatem aktora, ale fakt pozostaje faktem... ogladajac Mitchela wiele razy przychodzilo mi do glowy "tak wlasnie zachowalby sie Crichton". Nie sadze, zeby to sie zmienilo w przyszlosci bo te 2 postacie sa do siebie za bardzo podobne... ale moze sie myle.
Prawda jest to, co napisales r_ADM, SG-1 ambitnym serialem nigdy nie byl i nie bedzie, ale nie zmienia to faktu, ze zwykle oglada go sie przyjemnie.Zwykle. A Ten odcinek ogladalo mi sie bardzo przyjemnie. Nie ukrywam, ze to sprawka nowych postaci, nie fabuly, ktora byla dosc wtorna. Choc wcale zle nie bylo, a glowny watek zostal raczej odsuniety na bok z powodu... no wlasnie, skupienie sie na postaciach i ich interakcji. Jasne, ze nie ma co sie spodziewac wielkiej glebi w ich relacjach, ale za to jest zabawnie. I tego oczekuje po tym serialu. Dialogi Daniela i Vali, ich docinki i "wrednosci", ktore tak lubie, byly swietne. Jak sie spodziewalem, nowi bohaterowie odswiezyli serial (przynajmniej ten odcinek), a aktorzy, ktorzy niewatpliwie dobrze sie kojarza, sprawiaja, ze chce sie go ogladac dalej. Przynajmniej ja chetnie obejrze ciag dalszy.
Hmmm, no obejrzałem i bede sie czepiał. Zgadzam sie co do wtornosci fabuły. Tak po prawdzie to sie srodze zawiodlem - ktos przywozi jakas tabliczke cos tam na niej jest po pradawnemu i bęc znajduja to na Ziemi ida szukać i sufit wali im sie na głowe. Ile razy juz to widzialem nie wiem, powoli sie nudzi. Spodziewalem sie raczej jakiegos wprowadzenia do nowej sytuacji politycznej w galaktyce, przeciez Jaffa buduja nowe państwo, Goa'uld pokonani ale nie rozbici, pewnie cos knują. I juz mamy fabułe na 9 sezon, nie trzeba zaraz wymyslac nowych wrogow co to sa wszechmocni a za 5 odcinkow dostana w dupe. Ale zobaczymy. Co do postaci, Mitchel - nie znam poprzedniej roli bo Farscape obejrzałem tylko pilota, troche przypomina Shepparda ale ma potencjał. Vala- noo 10, ma laska poczucie humoru, jej dialogi z Danielem podciagneły odcinek mocno w gore. Ogolnie daje 6/10. Duzy minus za fabułe, bohaterowie mogliby mniej sie starac byc podbnymi do poprzednich, humor jak zwykle bardzo dobry, mało efektów specjalnych, zakładam ze oszczedzaja na nastepne odcinki. zobaczymy co pokaze Part II.
Zmienić nazwę serialu na Fargate 😉 i niech Vala zostanie na dłużej, Carter wysłać na Atlantis razem z Danielem dokooptować parę kukiełek i innych kosmitów i będzie git. A tak na serio to odcinek poza nowymi postaciami jest bardzo nudny i nie wnosi nic nowego, ale poczekamy zobaczymy, co z tego wyjdzie.PS. Po tylu sezonach sg-1 zaczynam doceniać to, że DS9 skończyło się na 7 sezonie.
9x02 - nie bardzo mnie zaskoczył ten odcinek. Całej fabuły można sie było domyslec ale trudno. Na szczescie kontynuują wątek Jaffalandu. Mam nadzieje ze za kilka odcinkow sie to rozwinie w głowny wątek.
Przed kilkoma dniami skonczylem sezon drugi serialu i oto kilka moich przemyslen ;>
Sezon jest znacznie lepszy od premierowego - znacznie plyyniejsza akcja, ktora wreszcie ma jakis logiczny ciag, mniej "bladzenia" po Galaktyce a wiecej odcinkow dodajacych nowe i rozwijacych stare elementy uniwersum to zdecydowany plus. Serial zyskal zdecydowanie poprzez wprowadzenie nowego elementu - Tok'Ra. Od polowy sezonu wiekszosc epizodow jest napedzana wlasnie dzieki temu watkowi. I bardzo dobrze bo to wedlug mnie swietny material do "ekspolatacji". Drugi plus to rozwijanie watku czterech ras, a przede wszystkim Asgardu i pojawiajace sie w zwiazku z tym informacje o historii wrot itd...No i wreszcie poznajemy nowych Goa'uldow a to bardzo mi pasuje - sporo odwolan do mitologii i historii 😉
Trzecim plusem sa postaci - dla mnie nadal numer jeden to Sam - w tym sezonie pojawilo sie kilka epizodow ktore swietnie rozwijaja te postac. Spojny i logiczny charakter, ciekawe watki dramatyczne i niezle dialogi wysuwaja ja wedlug mnie na postac wiodaca. Plus dla scenarzystow za role O'Neilla - kilka "niewojskowych" watkow daje tej postaci ciekawe oblicze. Wzieto sie takze za Teal'ca i bardzo slusznie bo w pierwszym seoznie byl bardzo "papierowy". Zdjecie z twarzy kwasnego "grymasu", spora dawka dramatyzmu i delikatne wprowadzanie humoru w jego wykonaniu procentuje. Nadal nie przekonuje mnie Hammond a po tym sezonie jakos malo mi dobrych fragmentow poswieconych Danielowi.
I na podsumowanie: najlepsze odcinki: The Fifth Race, Tok'Ra, Thor's Chariot. Zdecydowanie najgorszym odcinkiem byl Gamekeeper. Ogolnie sezon trzymal niezly poziom jesli chodzi o serial action and adventure 😉
Co do sezonu drugiego SG1, jednym z lepszych odcinkow jest 2x01 "The Sarpents Lair". Cała masa humoru a najlepszy jest tekst O'neilla:Mostek okretu Goa'uld, SG1 zamknieta kombinuje jak sie wydostac, nagle w tle słychac walących do drzwi Jaffa, O'neill odwraca sie i krzyczy "Just a minute!!!". Dobre było tez "Carter jak ktos tu wejdzie ugryz go w reke".A teraz wracając do wspolczesnosci czyli do 9x03. Byłem dosyc sceptyczny co do tego nowego wroga w galaktyce ale cała koncepcja złych pradawnych wygląda niezle, szykujaca sie krucjata na niewiernych czyli nas. Tylko wydaje mi sie ze to jest watek na caly serial nie na 1 sez, no ale zobaczymy. Wielki plus za Luisa Gosseta Jr w roli przywodcy Jaffa, mam nadzieje ze bedzie czesciej sie pokazywal. A i MacGyver tez sie pokazal. No ogolnie jakos to idzie ku lepszemu.
