Forum › Fantastyka › Stargate › Stargate SG-1
Każdy widzi co chce widzeć. Zauważ jedną prawdę o ludziach: Gdzie dwóch ludzi to trzy poglądy polityczne ;). Ty możesz widzieć erozję, Daeniken dezintegrator, a ktoś inny coś innego. W ten sposób powstają różne teorie, których udowodnienie nastręcza wielu trudności. Ich obalenie zresztą także. Ponieważ nie można ich ani udowodnić ani obalić należy się zastanowić nad ich ewentualną prawdziwością. W tej sytuacji nie można twierdzić w czambuł jak leci: to bujda na resorach. Istnienia Boga też nie da sie udowodnić a ludzie wierzą. Czemu nie mogłoby być tak z teoriami Daenikena? Są tacy, co w to wierzą, chociaż nie zawsze bezkrytycznie. Ja będę bronił teorii istnienia istot pozaziemskich, które mogły mieć na nas wpływ. Akurat w to wierzę.
Ależ wcale nie zamierzam dowodzić czy obalać istnienia Boga czy cywilizacji pozaziemskich. Nie twierdzę też, że wszystkie teorie Daenikena to stek bzdur. Źle mnie zrozumiałeś. Polecam tylko krytyczną ocenę rewelacji opisywanych w jego książkach, bo wiele z jego teorii zostało już dawno obalonych. Tak to jest niestety w przypadku pozycji pisanych kilkadziesiąt lat temu. Część zagadek wyjaśniła się i dlatego niezmiernie bawią mnie wypływające po raz kolejny pytania, na które można od dawna znaleźć odpowiedź przeglądając Google.
Prawdę mówiąc do napisania re namówiła mnie Kryształowa Czaszka.
Od 1996 roku oflagowana jako falsyfikat, czego oczywiście Daeniken, pisząc swoje fantazje nie mógł wiedzieć.
Cytując Twoją wypowiedź...
"Przeczytałem te artykuły i wyszło mi, że coś ściemniają (British Museum, The Independent i BBC) . Próbowali wyjaśnić pochodzenie czaszki i nie udało im sie więc stwierdzili, że jest fałszywa. Dziwne tylko, bo w XIX wieku też nie było technologi mogącej zrobić taką podróbkę. Logicznie rzecz biorąc skoro nie da się czegoś wyjasnic lepiej to zanegować. Z drugiej strony nawet jeśli to XIX wieczna podróbka to i tak zastanawia sposób jej wykonania. Takie podróby można zrobić teraz, ale ze szkła a nie z prawdziwego kryształu."
...aż duma mnie rozpiera. No bo jak tu nie być dumnym, gawędząc sobie na forum z autorytetem powalającym BM, TI, BBC i Smithsonian, o którym kolega najwyraźniej zapomniał, a który to Smithsonian przeprowadził chyba najdokładniejsze jak dotąd badania.
Smaczku dodają kwity, z których wynika, iż niejaki Sidney Burney próbował sprzedać British Museum kryształową czaszkę.
Niestety muzeum mogło na ten cel przeznaczyć zaledwie 340 funtów, wiec ostatecznie czaszkę kupił na aukcji Sotheby's za 400 funtów niejaki Mitchell-Hedges... Był to rok 1943 - na co również są stosowne dokumenty domu aukcyjnego.
Ten sam Mitchell-Hedges jest znany jako szczęśliwy odkrywca cudownej czaszki.
No może nie on.
Czaszkę znalazła w okolicach roku 1924-27 jego adoptowana córka Anna Mitchell-Hedges.
Dziwne tylko jest to, że pierwsze entuzjastyczne wzmianki o sensacyjnym odkryciu pojawiają się dopiero po 1943 roku, tuż po aukcji.
Sorry kolego ale skoro mówimy o faktach, to zanim nie przedstawisz czegoś lepszego niż "wydaje mi się, że coś ściemniają" przeciwko konkretnym dokumentom, nie widzę sensu przerzucać sie domysłami i starymi teoriami.
W tym szczegółowym przypadku, nawet kręgi zbliżone do zjawisk paranormalnych zamknęły temat czaszek jako "hoax" i dalej się tym nie zajmują.
Aha... I znów prawie zapomniałem...
Witam wszystkich po długiej przerwie. 😆
Pozwól, że bedę miał swoje zdanie na temat zarówno czaszki jak i teorii Daenikena. Niekoniecznie bedą one zgodne z twierdzeniami innych. Dokumenty nie muszą stanowic niezbitego dowodu, ponieważ dowodzą jedynie, kto był posiadaczem czaszki a nie kto i kiedy ja wykonał. Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie teorie Daenikena są słuszne, chociażby ta o budowie piramid. Ale z kilkoma się zgadzam. Mogę? Mogę. A co :>
Kto wykonał - nie wiem, kiedy wykonał - odpowiedź masz w badaniach Smithsonian, przeczytaj w ramach uzupełnienia lektury Daenikena bo warto.Określić wieku kryształu się nie da, wiek czaszki - jak najbardziej. Nawet sposób wykonania już nie jest tajemnicą.To zostało udokumentowane i nie podlega dyskusji.Co do innych teorii - ależ proszę bardzo...Nie zamierzam Cię na siłę przekonywać czy nawracać na jakąś jedyną słuszną drogę.Ktoś mądry kiedyś powiedział, że prawda jest jak d... - każdy ma własną. I w kwestiach niezbadanych i niewyjaśnionych, tej wersji będę się trzymał.
Właśnie wchodzę w świat SG-1 chciałbym wiedzieć jaka jest chronologiczna kolejność filmów ( bo chyba jest ich kilka) w stosunku do serialu?
Na starcie film kinowy z 1994 roku .Potem serial SG-1 do 7x22 . Potem Stargate Atlantis 1x01 SG-1 S8 i SGA S1 można oglądać niezależnie poza paroma wyjątkami . SGA 1x20 i 2x01 warto oglądać po 8x20 .Potem SG-1 do samego końca , potem 1 film The Ark of Truth będący bezpośrednią kontynuacją serialu i zakończeniem wątku Ori . SGA 4x11 i późniejsze oglądaj po 1 filmie .2 film - Continuum możesz oglądać od razu po pierwszy .
Drobne uzupełnienie Stargate Atlantis po SG-1 sezon 8 odcinek 2.
Ja ogladalem oba seriale rownolegle (bo tak lecialy, SG1 8x01 -> SGA 1x01 i dalej na przemian) i nie jest to zly pomysl.
Dokładnie tak samo puszcza to AXN Sci-Fi. SGA s.1 zaczęli puszczać razem z SG-1 s.8. Nie gryzie się, bo akcja się rozgrywa niezależnie. Mozna też oglądać najpierw całe SG-1 a potem SGA. Nic przez to żaden z seriali nie straci. Pierwszy film (1994r) jednak najlepiej obejrzeć na początku, ponieważ serial jest jakby jego kontynuacją.
Wielkie dzięki i uszanowanie starym wyjadaczom filmów i seriali sci-fi. 🙂
Od razu Ci powiem, żebys sie nie denerwował w przyszlości.SG-1 i SGA to wybitnie seriale przygodowe, często mają dośc głupia fabułę (w SG-1 ratuja to O'Neil i później Vala). Najbardziej frustrujacą rzeczą jest ilość bycia złapanym przez tych złych i uwalnianym przez samych siebie.
Przeciez mają MacGyver'a więc dlaczego mieliby nie uciekać z niewoli.
Tyle że JO daleko do MG .Wystarczy pierwszy problem , do którego rozwiązania potrzeba co innego niż siły to Carter czasami do spółki z doktorkiem go rozwiązują ; O'Neill wraz z Teal'c-kiem najlepiej rozwiązują swoje problemy za pomocą siły . Z JO są wyjątki kiedy ma w głowie wiedzę pradawnych ( S2 i finał S7 ) - wtedy to deklasuje Carter ,MacKeya i Zelenkę razem wziętych . Podobnie jest w SGA - tam MacKay/Zelenka lub inny naukowiec rozwiązują problemy które wymagają przysłowiowego ruszenia głową , a Sheppard/Ford/Ronon i inni żołnierze problemy rozwiązują siłowo . Mnie denerwuje to że jak już raz podadzą zasadę działania danego urządzenia w serialu to potem się tego nie trzymają np. Wrota w SG-1 i SGA . Generalnie serial ma dobre i złe odcinki ( jak każdy ) , są odcinki wybitne ( wspomniany finał S7 SG-1 ) , i są odcinki tak denne że gorzej być nie mogło .
Co nie przeszkadzam, że w ostatecznym rozrachunku oba wypadają in plus. Stanowią miłą rozrywkę na zimowe wieczory, bo nie trzeba za specjalnie się głowić. W końcu tak ma być. Jest w nich coś miłego dla każdego. Dla miłośników nauki i pięknych kobiet jest Carter i Jackson a w SGA Zelenka i szefowa(skleroza nie boli ;)), dla miłośników bójki jest O'Neill i T'ealc w SG-1 a w SGA Sheppard i Ford. Co do fabuły to i tak jest to coś innego niż proponowały inne seriale SF.
