Warto podkreślić niestandardowość ufoków w tych 2 odcinkach. I nietypowość postępowania.
Fakt. Obcy niehumanoidalni w formie i w modus operandi (co zresztą pokazuje, że G.R. był mniejszym zwolennikiem człekopodobności pozaziemców, niż się może zdawać).
Znowu fajna zagadka
Prawda. Mimo pewnych naiwności (ta dźwignia!) zaczyna się tu drugosezonowy quality Trek.
Moriarty wymyka się z roli złego geniuszu jednak.
Tak jak mówisz - wygląda to na - Trekowo optymistyczną - odpowiedź na pytania z lemowskiej "Maski", i wpisuje się w lemową krytykę praw Asimova. Wychodzi bowiem na to, że świadomy Rozum potrafi obejść wgrane mu programy i to stając się od nich lepszym*.
* Tu zresztą kojarzy się też wątek solarisowatej kopii Petera Wiggina z cyklu o Enderze Carda, który - choć wyobrażony jako potwór, subiektywna negatywna wizja i tak mało sympatycznego faceta, z czasem wyrasta ponad to.
Dr Pulaski w roli obiektu afektu musi zaakceptować horyzonta Daty. Super.
Mówiłem, że zmieni się na lepsze? 😉 (Acz to dopiero początek tej drogi...)