Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: The Next Generation – 30 lat później
A jakby tak spojrzeć na np. te ambicje futurologiczne, albo też nawet bardziej filozoficzne epizody, to chyba dalej było tego więcej.
Ambitne epizody - z pamięci wychodzi mi, że od 3 sezonu ich przybywa. Ale ambicje futurologiczne, to jednak bardziej początek, jak kiedyś z Mavem pisaliśmy...
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=3&topic=3833&page=0#msg286312
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=5&topic=3920&page=2#msg298755
Ambitne epizody - z pamięci wychodzi mi, że od 3 sezonu ich przybywa. Ale ambicje futurologiczne, to jednak bardziej początek, jak kiedyś z Mavem pisaliśmy...
Niektórzy tego nie dostrzegają. Coś pamiętam, że chyba Lem nabijał się z Treka. Z tych obcych z różnymi czołami i uszami oraz z technologii niby przeczącej prawom fizyki.
Ale ja tam zgnuśniałych dziadków nie słucham. Dla mnie ST TNG jest bardzo futurystyczny i świetnie pokazuje, jak ludzkość się rozwinęła (mimo wciąż obecnych wad Człowieka).
Coś pamiętam, że chyba Lem nabijał się z Treka.
Nawet bardzo*, ale oglądał go namiętnie do ENTka (i B5) włącznie. W dodatku na tyle przejmując się bohaterami na tyle, że wychodził do kuchni gdy im coś zagrażało. Więc była to raczej wstydliwa miłość, niż nienawiść.
* Czemu się zresztą dziwić nie należy, biorąc poprawkę na to, do jakich standardów realizmu i naukowej sensowności sam usiłował (zwykle skutecznie), przynajmniej od pewnego momentu (bo na etapie tworzenia "Astronautów" i wczesnych opowiadań pozwalał sobie na, nawet zbyt znaczną, licencję poetyczną, dowodem polemika z Eustachym Białoborskim) dążyć, i jak wiele od SF wymagał...
Nawet bardzo*, ale oglądał go namiętnie do ENTka (i B5) włącznie. W dodatku na tyle przejmując się bohaterami na tyle, że wychodził do kuchni gdy im coś zagrażało. Więc była to raczej wstydliwa miłość, niż nienawiść.
To tak zwane guilty pleasure 🙂
* Czemu się zresztą dziwić nie należy, biorąc poprawkę na to, do jakich standardów realizmu i naukowej sensowności sam usiłował (zwykle skutecznie), przynajmniej od pewnego momentu dążyć, i jak wiele od SF wymagał...
Mój Tata uwielbiał książki Lema, zgromadził całkiem pokaźną biblioteczkę, miał też później dużo na e-czytniku. Przy okazji, jak będę u Mamy może wezmę ten czytnik. Chociaż Tata mnie próbował bezskutecznie do tych książek przekonać w mojej młodości, a ja się nie dawałam. Jakoś mi Lem nie leżał. Ale może spróbuję jeszcze raz...
Solarisa sobie strzel i Niezwycięzonego. A potem Wizje Lokalna
Ale może spróbuję jeszcze raz...
W zasadzie mogę podpowiedzieć Ci kilku tytułów...
"Obłok Magellana" - istnieje hipoteza, że on, a raczej jego ekranizacja - "Ikarie XB 1", stanowił inspirację dla Roddenberry'ego.
"Eden" - b. TOS-owaty, do PD i mccoyowatego doktorka włącznie.
"Wyprawa profesora Tarantogi" - czyta się ją jak doskonałą parodię ST (Warp, Uniwersalny Translator, humanoidalni Obcy, w tym z Oriona), a jest od niego starsza:
https://solaris.lem.pl/ksiazki/beletrystyka/przekladaniec/508-fragment-przekladaniec-wyprawa-profesora-tarantogi
"Dzienniki gwiazdowe" - co prawda bohater jest jeden (jak w DW), ale odwiedza cywilizacje odcinka opowiadania niczym Kirk (głównie w pierwszej części).
"Fiasko" - powieść mroczna i pesymistyczna, ale od strony technologicznej b. podobna do współczesnego mu TNG (na co zwracał uwagę Matt McIrvin z Harvarda, b. znany fan Lema).
No i jest jeszcze wspomniany przez S.E. "Niezwyciężony", stojący gdzieś w pół drogi między TMP a hemingway'owskim duchem "Aliens".
Niezwyciężony to styl eksploracji pokazujący jak misje Enterprajsa by wyglądały naprawdę.
A znów w "Solaris" - jak w TOS-ie - mamy rozpisanie na trzech bohaterów - trzech postaw wobec świata, tylko dalece mniej sympatycznych*.
* Co jednak kompensuje z nawiązką rozbudowana warstwa naukowo-obcologiczna.
Dziękuję za rekomendacje.
Niedługo chyba wybieram się do szpitala na 6 tygodni... (!) Widać, że będę miała co czytać, zwłaszcza, że wieczory będą nudne i monotonne...
Zobaczcie jak efektownie potrafią - przy odrobinie wysiłku - wyglądać Obcy z wczesnego TNG:
https://www.thetrekcollective.com/2020/12/tng-aliens-come-back-to-life.html
W nawiązaniu do treści posta #252370, o sezonie 3 i 4:
https://www.youtube.com/watch?v=smEzxaVfTAw
https://www.youtube.com/watch?v=XVJ25Qm46Q4
A teraz w nawiązaniu do posta #251930 - rusza cykl recenzji sezonu piątego:
https://www.youtube.com/playlist?list=PLbS99Gl8q7-yf9FTa3q4qBsjc_ryvUn6b
Torturuję się i oglądam sezon z Pulaski. Będę relacjonował.
Dajże spokój... Sezon zawierający odcinki "A Matter of Honor", "The Measure of a Man" i "Q Who" z definicji nie może być zły (zwł. jeśli składają się też na niego "Elementary, Dear Data", "Contagion", "The Royale", "Time Squared", "The Emissary" i "Peak Performance"). Ciesz się nim i obecnością rodaczki (nawet jeśli irytująca). 😛 😉
