Forum › Fantastyka › Star Trek › SPOILERY: buraki wszechczasów
Tyle, że Jadzia wspomina, że jej matka i siostra wiodą szczęśliwe i pełne spełnienia życie jako niepołączone Trille ("Invasive Procedures", DS9 2x4), więc nie sądzę żeby zdolność łączenia się była dziedziczna. Można założyć, że w tym odcinku blefowała, ale nie wydaje mi się (ten facet było nie było dużo wiedział o procedurze łączenia).
Z drugiej strony biorąc za przykład Ezri, która nigdy nie miała być połączonym Trillem, a jednak nim została i jakoś sobie poradziła z całym dziedzictwem jakie niesie symbiont można zakładać, że nawet ta część społeczeństwa Trillów, której nie było to przeznaczone (nie przeszła odpowiednich testów, szkoleń itp.) może przyjąć symbiont i nauczyć się z nim żyć. A Jadzia z pewnością przekazała całą swoją wiedzę i umiejętności potomkom, którzy mieli przejąć Daxa.
Matka i siostra nie musiały wcale chcieć się połączyć.Poza tym mogły odpaść z programu bo nie znalazły się w tych "rządowych" kilku procentach, a mogły być fizycznie zdolne do połącznia.W każdym razie nie wydaje mi się, żeby to był burak.
Mi się wydaje, że z tą "prawie połową" gatunku chodziło właśnie o fizycznie (mechanicznie) zdolnych do połączenia, a nie o tych, którzy psychicznie się do tego nadają. W takim układzie praddopodobieństwo, że akurat wszyscy potomkowie Jadzii wchodzą do tej grupy jest nikłe.
Nikt nie powiedział, że wszystkie, równie dobrze mogło się nadawać jedno dziecko na pięć. A tyle Jadzia mogła mieć:)
Właśnie. Całkiem prawdopodobne jest, ze z kilkorga dzieci na gospodarza Daxa zostało wybrane to najlepiej przystosowane. W końcu nawet w warunkach polowych, dysponując jedynie sprzętem ze statku można było przeprowadzić jakieś podstawowe badania, które pomogły wybrac tą właściwą osobę. Dlatego ja bym nie nazywała tej sytuacji burakiem, to jedynie kolejne niedopowiedzenie, ale nie widzę w nim żadnych rażących błędów.
Zastanawiam się, czy gdyby ten odcinek znajdował się w ENT, bronilibyście go z podobną konsekwencją. Ale to tylko taki żarcik...
Inny problem który mnie zawsze zastanawiał: Traktat z Cheron z 2160 r. był negocjowany przez radio. Dlaczego więc nikt się wtedy nie zorientował, że język Romulan jest tak podobny do wulkańskiego? Przecież, nawet pomimo ponad dwutysiącletniej rozłąki musiały być bardziej podobne niż jakiekolwiek niespokrewnione. Nie uwierzę, że ziemscy naukowcy tego nie badali. Na siłę można dowodzić, że albo rozmawiali w jakimś znanym obu stronom języku (tylko po co?) albo Romulanie wiedzieli, że są tam Wulkanie i celowo się ukrywali (znów po co i dlaczego potem zupełnie zerwali z tą taktyką?).
Romulanie z nią nie zerwali. W Balance of Terror ich Warbird został nadybany przez Entka i podłączywszy się do wewnętrznych systemów porobili fotki romulan. Ich wywiad dowiedział sie o tym od swoich agentów w ZFP i wiedzieli że niema sęsu się więcej ukrywać
Czyli z nią zerwali, czyli nie pisz, że z nią nie zerwali 😉 Pozostaje kwestia po co to robili. Czy te dane (o pokrewieństwie) miały dla Federacji aż takie znaczenie?
Ok:) A dane miały znaczenie. Romulanie bez przeszkód mogli infiltorwać Federacje udając zwykłych Volkan których nikt by nie podejrzewał o bycie przedstawicielami innej rasy. Wszystkie różnice między rasami mogli by spokojnie wyjaśnić wadami wrodzonymi itp
Ale chyba nie mieli tych agentów w czasach gdy nagocjowano rzeczony traktat? Z resztą akcja opisana w "Balans of Terror" miała właśnie na celu sprawdzenie Federacji (czy maskowanie daje dostateczną przewagę, by ją podbić).
Istnieje proste wyjaśnienie. Romulański wywodzi się od języka niespokrewnionego ze standardowym wulkańskim, który znają Ziemniaki.
Jest jeszcze prostsze, Romulanie na wyjściu "przerabiali" tłumaczem swój język na angielski. Pasuje chyba do ksenofobicznej i tajemniczej rasy?Off top ("przeplasiam").Co do Entka, to bym go bronił jakby wszyko inne w nim było ok :P.
Rozważałem wersję podaną przez Oreła, ale odrzuciłem ją, ponieważ, z tego co wiem grupa która opuściła Wulkan nie była jakimś etnicznym odłamem, lecz po prostu częścią całego społeczeństwa która nie mogła się pogodzić z nową filozofią, tłumieniem emocji itd. Co do posta Tęczy - oczywiście, że korzystali z translatora. Ale Ziemianie musieli się zainteresować językiem Romulan. Są przecież gatunkiem badaczy.
