Sny

Wyświetlanie 15 wpisów - od 61 do 75 (z 94 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Eviva
    Uczestnik
    #63385

    Jedni i drudzy :>. Miałem do czynienia z jednymi i drugimi i żaden mi się nie wydał zdrowym na umysle. A już najgorsi to sa chyba ci w szpitalach. W końcu z kim przestajesz takim się stajesz 😉

    Z racji zawodu miewam doczynienia z psychologami dziecięcymi i oni sa jeszcze pół biedy, zwłaszcza ci od maluchów. Im dalej, tym gorzej. Generalnie zasada brzmi: nigdy nie wolno mówić im calej prawdy. Na wszelki wypadek. I najlepiej mówić jak najmniej.

    Anonimowy
    Gość
    #63390

    O własnie to to to. Jak powiesz prawdę to poległes w butach. Parę osób się o tym przekonało. Niestety na własne nieszczęście.

    Eviva
    Uczestnik
    #63392

    O własnie to to to. Jak powiesz prawdę to poległes w butach. Parę osób się o tym przekonało. Niestety na własne nieszczęście.

    Ja usłyszałam tę prawdę po raz pierwszy od jedenastolatka ze zdiagnozowaną schizofrenią. Biedny dzieciak zaufał swym terapeutom i chyba zdrowo się na tym przejechał. Nie udało mi się niestety dopytać, o co szło, bo potem nie byłam już z nim sam na sam - nie pozwolili.

    Anonimowy
    Gość
    #63393

    Niejeden przyznałby to rację. Znam też jednego, który był równie zdrowy a lekarze przez faszerowanie go różnymi psychotropami zrobili z niego schizofrenika. Po czym okazało się, że chłopak był tak zestresowany, w ciężkiej sytuacji rodzinnej i po prostu potrzebował akceptacji i spokojnego życia. Gdy się ożenił 2 lata temu wszystko mu przeszło. I po co to było? Jeden tylko plus z tej całej sytuacji wyniknął. Ma stałe środki do życia.

    Eviva
    Uczestnik
    #63397

    Podobno psychiatra nawet stuprocentowo zdrowemu człowiekowi potrafi wmówić chorobę psychiczną. Coś w tym na pewno jest. Zresztą psychiatrzy bezwzględnie wierzą w aksjomat, że nie ma ludzi zdrowych, są tylko nieprzebadani.

    zdarom
    Uczestnik
    #63404

    Zresztą psychiatrzy bezwzględnie wierzą w aksjomat, że nie ma ludzi zdrowych, są tylko nieprzebadani.

    Na to to chyba psychiatrzy nie mają wyłączności. Każdemu z nas coś dolega po prostu lekarze mają jeszcze za słaby sprzęt. Czasami na szczęście.

    Piotrze a ta moja rozbieżność w nazwach to po prostu błąd w druku, normalny dla istoty omylnej jaką jestem.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #63408

    Chyba w ogóle trudno wyznaczyć granicę między zdrowiem a chorobą psychiczną.

    zdarom
    Uczestnik
    #63413

    O ile taka granica ogólnie istnieje, bo jeżeli jest to dla każdego inna.

    Eviva
    Uczestnik
    #63417

    Żeby trochę rozluźnić atmosferę, przytocze wypowiedź w tym temacie z filmu "Snakeeater".Główny bohater ukrywa się przed mafią narkotykową w klinice psychiatrycznej, gdzie zaprzyjaźnia się z pacjentami. Po kilku dniach pyta ich nieformalnego przywódcę:"Czy można stąd jakoś niepostrzeżenie wyjść i wrócić?"Przywódca, jawnie zgorszony:"Po co miałbyś wychodzić? Tamci na zewnątrz to same świry."Coś w tym jest.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #63440

    Sporo w tym przewrotnej prawdy...

    Sai
    Uczestnik
    #69965

    Sny...dla mnie to ukryte pragnienia, coś czego chcemy a nie możemy mieć. Czy sny podpowiadają nam co zrobić? Według mnie tak, ponieważ przeżywamy podczas snu, różne scenariusze, podczas których widzimy co mogłoby się stać. Abstrahując oczywiście od snów całkowicie abstrakcyjnych, mających głębsze ukryte znaczenie, nasze pragnienia. Co do twierdzenia, że na zewnątrz są same świry, coś w tym jest 😉

    lszekg
    Uczestnik
    #69966

    Sen jest mieszanką pragnień, doświadczeń i myśli. Mózg musi to wszystko uporządkować a to przejawia się (do czasu do czasu) snem. Co do tego co się we śnie dzieje. Istnieją w nim takie same prawa fizyki jak w życiu (bo innych nie znamy) miejsca które widzieliśmy ("Przecież nigdy nie byłem w Nowym Jorku" - ale CSI oglądałeś), jedyną różnicą jest to iż nasz mózg we śnie wyzbywa się granic pełnowymiarowej rzeczywistości (porządkuje i to co widzieliśmy "na żywca" i to co w horrorze klasy B, stąd też wiedźmy, upiory czy inne godzille).

    Lecz mózg nigdy nie dopuści do sytuacji zagrożenia życia. Parę razy we śnie spadaliśmy (ze schodów, dachów itp.) jednak nigdy nie dotrwaliśmy do samego momentu uderzenia. Uruchomił się mechanizm obronny i upadliśmy na łóżko (jednak upadliśmy ale już w pełni rozbudzeni swoim naturalnym odruchem). Ciekawe, czyż nie?

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #69967

    Warto dodać, że mózg nie odróżnia zagrożenia realnego, od sztucznego. Dlatego boimy się na horrorach (miara strachu - osobny temat). Po prostu mózg przygotowuje nas na potencjalne zagrożenie. W nocy mózg po prostu wszystko porządkuje, dlatego śnimy. Przezywamy różne scenariusze, by wiedzieć jak działać w czasie zagrożenia. Ale podobnie i tutaj dla mózgu nie ma różnicy czy to sen czy jawa - dlatego budzimy się przyzywając koszmary.Co do snów o śmierci. Wielokrotnie śniło mi się, że umarłem. Ale jednak nie do końca. Niby leżałem martwy, nie mogłem nic zrobić, ale wszystko doskonale widziałem i słyszałem, to zdecydowanie nie należy do przyjemnych snów. I za każdym razem się budziłem. Dla mózgu jest to sytuacja na tyle absurdalna, że wywołuje reakcje obronne, stąd przebudzenie.

    Dzikowy
    Uczestnik
    #69979

    Ja mam o tyle dobrze, że pralka w fazie REM podsuwa mi wcale niezłe rozwiązania faktycznych problemów natury technicznej. Kilka z nich funkcjonuje wcale nieźle. Następne czekają na chwilę czasu na wizytę na złomie w poszukiwaniu kilku rurek i alternatora. W tym roku uda mi się podłączyć laptop do ogniska, a może i zraszać do pomostu 🙄

    Eviva
    Uczestnik
    #70177

    Mnie kiedyś dość często śniło się nie, że umieram,ale że próbują mnie zabić, a ja nie mogę umrzeć. To bardzo męczące i przykre.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 61 do 75 (z 94 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram