W czasie różnych rozgrywek powstała pewna teoria, że w sytuacji kiedy wszyscy przegrywają (tu akurat nie miało to miejsca) powinno się wybierać tzw moralnego zwycięzcę, czyli osobę, która najmniej przegrała czy też straciła. Koncepcja moim zdaniem jest mało życiowa, ale z ciekawości ją tu zamieszczam. Słucham propozycji na moralnego zwycięzcę - głosujcie wedle uznania 😉