RPG - Jack Devon

Viewing 15 posts - 16 through 30 (of 37 total)
  • Author
    Posts
  • Hemrod
    Participant
    #68103

    "Tak". Przebiegło mi przez myśl, że oto spotykam się z folklorem tej przepięknej planety. Wybrali jednak zły statek, żeby spróbować go obrabować. Wydawało się jednak, że moje lądowanie przebiegnie z pewnymi kłopotami. A liczyłem, że uda się utrzymać je w większej czy mniejszej tajemnicy. Zamknąłem okręt i rzuciłem krótkie spojrzenie na bandytów. -Obawiam się, że nie macie racji - odpowiedziałem spokojnie - Radzę też wam odejść, bo jeżeli cokolwiek stanie się mojemu statkowi. To nie przeżyjecie 5 minut - zmierzyłem ich wzrokiem gotów do ataku w razie gdyby groźba nie wywołała pożądanego efektu

    Aedin
    Participant
    #68108

    W sekundzie blastery zostaly w Ciebie wymierzone. Zauwazyles ze straznicy portu jak to zobaczyli, zwyczajnie odwrocili sie tak jakby was nie bylo... - Sluchaj kolezko... Dawaj co masz na statku... Albo zginiesz... Mamy gliny w kieszeni, nikt nie bedzie za Toba plakal. Nie wiesz chyba z kim zadzierasz...

    Hemrod
    Participant
    #68114

    Wzruszyłem ramionami. Dlaczego to akurat musiało się przytrafiać mi? Chciałem to wszystko spokojnie załatwić, ale wyglądało na to, że nie będzie mi to dane. Biedni głupcy, którzy nie mieli praktycznie żadnych szans. Cóż zawsze można ich oszczędzić, w końcu nie jesteśmy krwiożerczymi bestiami. Odsunąłem lekko poły płaszcza odsłaniając broń, chcąc ich zdekoncentrować. Potem odepchnąć ich i wyrwać im przy pomocy mocy te blastery. Nie powinno to być bardzo trudne ...

    Aedin
    Participant
    #68130

    Gdy pokazales swoj miecz, faceci zrozumieli ze trafili pod zly adres. Zaczeli sie cofac, ale wtedy ich popchnales. Bron nie wypadla im z rak. Trzymali ja kurczowo, ale nie byli wstanie oddac strzalu. Przelecieli kilka metrow i upadli. Mezczyzna ktory mowil, spojrzal na Ciebie ze strachem w oczach... - N-nie chcemy zwady z Jedi... Nie zabijaj nas, prosze... Albo chociaz mnie oszczedz. Litosci... - zaczal cofac sie po podlodze.

    Hemrod
    Participant
    #68145

    Biedne małe ludziki, ze swoim biednymi małymi problemami. Jednakże mogli być użyteczni-Nie zabiję was możecie być mi potrzebni - uśmiechnąłem się krzywo -Szukam kogoś nazywa się Arthis Moore - pokazałem im jego zdjęcie -Na pewno chętnie zechcecie mi pomóc -

    Aedin
    Participant
    #68155

    -Eee... Ja-ja nie znam ttakiego... A wy chlopaki? - wiekszosc pokiwala przeczaco glowa... ale jeden pisnal.- Edwin... On moze wiedziec... To tutejszy informator... - glos lamal mu sie bardziej z kazdym slowem

    Hemrod
    Participant
    #68172

    Popatrzyłem na tego, który odezwał się i uśmiechnąłem się -Proszę ktoś z was jest jednak przydatny. Gdzie go znajdę?- A jednak przydało się ich nie zabijać. Mogę zresztą darować im życie, z pewnością wywoła to mniejszą sensację niż pocięcie paru przestępców mieczem świetlnym. Jednak zależało mi na pewnej anonimowości.

    Aedin
    Participant
    #68175

    - Pod-pod zdechlym Banta... W kantynie pod zdechlym Banta - powiedzial facet lamiacym sie glosem. Uslyszalem, a moze Moc Ci dala uslyszec, silnik pojazdu. Odwrociles sie i zobaczyles jak zbliza sie statek partolowy tutejszej sluzby porzadkowej. Jest daleko, jeszcze was nie zauwazyl...

    Hemrod
    Participant
    #68178

    -A teraz uciekajcie ! Już! - ostatnie słowo zaakcentowałem przy pomocy mocy, aby nadać jej bardziej stanowczego tonu. Odsunąłem się aby pozwolić im uciec i bez żadnych zbędnych opóźnień zająć się swoją "robotą".

    Aedin
    Participant
    #68186

    Ruszyles w glab miasta. Wiekszosc metalowych konstrukcji byla pokryta lekka rdza. Na ulicachlezaly trupy, zywi, chorzy... Caly ten widok dla normalnych ludzi byl odrazajacy. Co chwila podbiegali do Ciebie biedacy, proszac o jalmuzne. Co jakis czas widziales grupki ludzi, wyciagajacych pieniedze od zebrakow, czy bijacych sie.

    Hemrod
    Participant
    #68199

    Ciemność, wszędzie wokół czuło się ciemność i zło. Zatrzymałem się na chwilę, oddychając powoli i zagłębiając się w moc. Przez to miasto przepływało wiele uczuć. Moc była tutaj ... zawiła. Przez wszystko przebijała się ciemność. Jedi uważali, że jesteśmy jej sługami ... jak bardzo się mylili. Nie rozumieli mocy ... Ciemna i Jasna strona ... to tylko określenia, jak w starożytnym języku pewnej kultury Ying i Yang, życie i śmierć. Te dwie rzeczy były nie rozłączne. Jedi nie potrafili tego zrozumieć i przez to czeka ich zguba. Nie można zostać Sithem bez pojęcia o obu tych stronach ... jasnej, tej "dobrej", która daje życie i ciemnej "złej", destrukcyjnej. Jednak przecież ta sama moc tworzy słońce, dając życie, jak po milionach lat, zamienia je w supernową, niszcząc je. Prawdziwe zrozumienie mocy i wszechświata, mógł osiągnąć tylko Sith. Rozumiejący znaczenie obydwu, znający obie strony ... i szukający równowagi ... tak jak moc jej poszukiwała. Dark Jedi i Jedi ... oboje popadali w skrajność i w końcu zostaną zniszczeni. Ci pierwsi, dali się opętać destrukcyjnej sile ... popadli w obłęd. Nie byli jak Sithowie mistrzami mocy, a jej sługami. Niestety, wielu z naszego bractwa osiągnęło ten stan ... prawdziwie upadli. Zagłębiam się dalej ... nie wiele jest tutaj jasności ... nie jest to przyjemne odczucie. Skupiam się na czymś innym ... bar. Wszystko ma swoją sygnaturę w mocy ... wszystko co żywe ... i nawet inne obiekty, mają rezonans w mocy. Po chwili znam jego położenie. Otwieram oczy i ruszam spokojnie w dalszą drogę. To miasto budzi we mnie jednak obrzydzenie ... chciałbym jak najszybciej je opuścić ...

    Aedin
    Participant
    #68243

    Moc podpowiedziała Ci gdzie znajduje się skupisko ludzi, może to być kantyna której szukasz. Ruszyłeś w tamta stronę, powoli krucząc przez bród tego ohydnego miejsca. Gdy szedłeś wyczułeś zawirowanie w Mocy. Schyliłeś natychmiast głowę. Po mikro sekundzie w ścianie pojawiła się strzałka. Była zdecydowanie wymierzona w Ciebie, jednak Moc pozwoliła Ci jej uniknąć. Machinalnie spojrzałeś w miejsce skąd leciała. Zauważyłeś gdzieś na wyższym poziomie jak przemknął jakiś cień.

    Hemrod
    Participant
    #68246

    "To tyle jeżeli chodzi o pozostanie niezauważonym" przemknęło mi przez myśl. Nie miałem jednak czasu roztrząsać tego problemu. Musiałem złapać tego tajemniczego zamachowce i zadać mu kilka pytań. Za pomocą mocy powinienem doskoczyć na wyższy poziom, a potem dzięki niej przyspieszyć i przy dobrym zgraniu dopaść go za nim ucieknie. Zacząłem wprowadzać swój plan w życie ...

    Aedin
    Participant
    #68256

    Bylo to dosc wysoko ale mogles sie wspinac... Ruszyles biegiem przez ulice. Nagle zaczales robic dalekie susy pomagajac sobie Moca. Wskoczyles na sciane i wspinales sie. Co jakis czas wyskakiwales wyzej. Zaczerpnales w poklady Mocy tej planety, a ta ugiela sie pod Twoja wola. Po kilku minutach stales na szczycie. Czules ze ktos ucieka, pobiegles w tamta strone. Po chwili na horyzoncie zamajkaczyla lecaca na plecaku odrzutowym postac. Nie dasz rady go juz dogonic...

    Hemrod
    Participant
    #68267

    "Zawodowiec?" To było naprawdę ciekawe. Jetpacki wcale takie tanie nie są. Poza tym gdyby nie moc, to już by nie żył. Ciekawe kto mógł go wynająć. Cóż na razie będzie trzeba pozostawić to pytanie nierozwiązanym i odnaleźć wreszcie tą kantynę i informatora.

Viewing 15 posts - 16 through 30 (of 37 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram