Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Taren
- Zamknąć mordy! - warknął Kretar. - Jesteśmy lepsi od ludzi i dlatego ich wykończymy.Szybko podejmował rozkazy. Kazał zablokować turbowindę i zostawił żołnierza, by ją później przywołał. Kiedy osiągną dolne poziomy to pojedzie nią bomba, by zdezorientować Terran. Jednoczesnie połaczył się z Antharmą i nakazał bombardowanie kompleksu, jesli przybędą siły Terran, którym Galor nie będzie mógł stawić czoła. Potem połączył się z wcześniejsza grupą wypadową. Oni mieli zabarykadowac i zaminować wejście by Terranie nie zdołali uciec.W tym czasie kilku komandosów przeprowadziło rekonesans klatek schodowych.
Żołnierze zaczęli wykonywać rozkazy swojego dowódcy. Przygotowali bombę, aby żołnierz mógł ją tylko włożyć. Ściągnęli na górę i zablokowali turbowindę. Oddział zabezpieczający również sprawnie wykonał swoje zadania. Po chwili połączyły się z nim również grupy wysłane na zwiad -Do 3 piętra czysto. Potem ta klatka się kończy - zameldował pierwszy zespół -U nas również podobnie, ale znaleźliśmy ciało jednego naukowca. Dostał w plecy -
- Rozdzielamy się. Kilku pójdzie klatką z martwym naukowcem. Macie tylko robić dużo szumu. Przy każdym kontakcie z wrogiem macie się cofnąc i szykowac do obrony. Wtedy my zajdziemy ich do tyłu schodząc druga klatką. W razie oporu przyjedzie winda jako wabik.
Wszyscy kiwnęli głowami. Pierwsza grupa zaczęła schodzić klatką robiąc szum. Tymczasem druga grupa pod dowództwem Kretara doszła do drzwi prowadzących na pierwsze piętro ... były zamknięte.
Żołnierze sprawnie wykonali rozkaz. Potem poruszali się spokojnie niżej. Doszli do kolejnego poziomu i jeden z nich sprawdził drzwi. Popatrzył na swojego dowódcę -Otwarte - powiedział cicho
- Sprawdzamy. Ty, potocz zabezpieczony granat plazmowy. Zobaczymy reakcje.
Granat plazmowy wpadł do środka i potoczył się. Ktoś głośno wciągnął powietrze, potem żołnierzom dane było usłyszeć raban, który wywołał zapewne ten sam ktoś, rzucając się za jakąś osłonę.
- Broń na ogłuszanie. Wchodzimy. Zdejmowac każdego.
Pierwszą "ofiarą" był gramolący się z ziemi Vulcanin. Otrzymał serię postrzałów i padł nieprzytomny. Zaraz po nim na ziemię zwalił się Cardassiański naukowiec, który podniósł ręce do góry i krzyczał coś jak opętany. Wyłaniający się za przewróconych biurek Andorianin również nie miał tyle szczęścia, dosięgły go 3 promienie i zwalił się jak długi. Nastała chwila spokój i dopiero teraz oddział komandosów mógł przyjrzeć się miejscu, w którym się znajdowali. Był to duży i okrągły "salon" . Na ścianach wisiały obrazy ... a przynajmniej kiedyś wisiały, teraz ich smętne części walały się po podłodze. Biurka stały poprzewracane z obu stron. Któryś z komandosów zlustrował odchodzące w obie strony korytarz-Masa drzwi w obie strony, poza tym pusty --To chyba są biura - zgadł któryś z pozostałych żołnierzy
- Związać wszystkich i ocucić. Sprawdzcie pozostałe biura, ale ostrożnie.Był ciekawy co powiedzą Wolkan i Andorianin.
Komandosi ruszyli sprawdzać poszczególne drzwi. Robili to dwójkami, a trzeci w małej odległości, miał działać jako ewentualna pomoc. Jeden komandos otwierał drzwi i odsuwał się w bok, drugi w tym czasie szybko lustrował pokój. Obaj byli gotowi w każdej chwili do strzału. Tymczasem trwała akcja cucenia nieprzytomnych. Naukowca udało obudzić się najwcześniej, otrzymał tylko jeden postrzał. Z związaną dwójką imperialnych żołnierzy szło trochę gorzej, ale kel zajmujący się tym, nie bawił się w pół środki i Kretar mógł mieć nadzieję, że nastąpi to szybko. Tymczasem dwójka sprawdzające pokoje znalazła kolejnych dwóch naukowców, którzy ukryli się u siebie. Mieli sprawdzić kolejny pokój, jeden z nich przygotował się do otwarcia. W tym samym czasie drzwi dosłownie wyleciały z zawiasów, zabierając komandosa z sobą i uderzając o przeciwległą ścianę. Cała ta akcja zaskoczyła drugiego żołnierza, który nie dość szybko zaczął strzelać, trafił go pocisk lasera i upadła na ziemią. Działający jako wsparcie żołnierz, nie tracił czasu. Rzucił granat. Potężny wybuch rozległ się w pokoju i dwójka kolejnych żołnierzy pobiegła pomóc swoim kolegom. Sprawdzili też pokój, chociaż nikt nie miał prawa w nim przeżyć. W końcu znaleźli się nad leżącą dwójką -Mamy jednego rannego - krzyknął ubezpieczający nachylając się nad postrzelonym.W tym samym czasie przytomność zaczęła odzyskiwać dwójka więźniów.
- Sanitariusz! Ustabilizuj rannego. Wezwać wsparcie z góry. jak stan jest ciężki to mają go zabrać.Popatrzył na budzących się.- Co robisz tutaj z tymi imperialistami? - zapytał naukowca.
Sanitariusz zabrał się rannym. Tymczasem zabitego wyciągnięto spod drzwi. Nie miał szans przeżyć, jego wszystkie kości zostały zgruchotane. Z góry zeszli żołnierze po ciało zabitego i po rannego. Naukowiec w końcu zrozumiał pytanie -Ja? - odpowiedział mocno zdziwiony -Ja tu siedziałem jak oni wpadli - odpowiedział a w głosie dało się słyszeć zdenerwowanie -Wzięli mnie do niewoli i chcieli żebym uruchomił swoją stację roboczą - kontynuował naukowiec kuląc się pod spojrzeniem żołnierzy -Potem wy tu wpadliście ... -
- Interesujące. Kasta Obsydianowa zobaczy czy mówisz prawdę. - nagle zaświtała mu mysl o prawdziwej roli złapanych żołnierzy. Olał ich i podszedł do dwóch odnalezionych naukowców. - Nie mamy czasu. Ilu widzieliście lub słyszeliście Terran i gdzie prowadzicie najtajniejsze badania? Chce też miec pełne plany kompleksu.Jednoczesnie rzekł do żołnierzy z góry.- Zabierzcie zabitego, rannego, naukowców jak z nimi skończe i Terran. Tych ostatnich przesłuchajcie na górze. Gdy będa chcieli uciekać to ogłuszyć.
