Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Taren
Galor przyspieszył, tylny okręt spróbował coś zrobić, ale za nim zdążył odpalić torpedy, ciosy zadane mu przez Antharamę spowodowały, że rozpadł się na tysiące kawałków, w dużym wybuchu. Przedni okręt był już niewyobrażalnie blisko swojego przeciwnika, teraz Kretar nie mógł go nie trafić ... a osłony Galora powinny wytrzymać ciosy zadane mu przez Terran. Jednak sternik wrogiego okrętu wykonał nieprzewidziany manewr, skręcił chcąc chyba staranować Cardassian. Młody Kel musiał zrobić naprawdę ostry zwrot, aby tego uniknąć ... a wypuszczone torpedy uderzyły w okręt ... po chwili nastąpił potężny wybuch ... nawet zbyt potężny jak na zniszczenie torpedami. Znajdujący się w bliskiej odległości Galor, nie miał jak uciec fali wybuchu. Odrzuciło go, światła przygasły ... alarmy wyły jak oszalałe. Z konsol posypały się iskry. Taren usłyszał wybuch i zobaczył jak operacyjna dosłownie odlatuje od swojej konsoli. Stojący Deleb poleciał do przodu z hukiem uderzając o sternika i przelatując nad jego konsoletą. Również Taren nie uniknął upadku, ale nie był on mocny ... po chwili ciemności systemy zaczęły się ponownie włączać -Mamy moc ... - usłyszał głos Erin -Osłony jedynie na 20%- kontynuowała swój meldunek -Straciliśmy wyrzutnie torped i boczne dizruptory - zameldował Kretar -Mam wyciek chłodziwa i liczne drobne uszkodzenia - zameldowała Daina łącząc się z mostkiem -Mikropęknięcia na pokładzie 13, osłony nie wytrzymały tego przeciążenia na tak małej odległości. Możemy kontynuować lot, ale trzeba uważać. -
- Cholera jasna. - zaklął Dain. - Z powrotem na kurs pościgowy. Musimy dopaść ostatniego wroga. Chcę mieć torpedy jak najszybciej. Połączyc się z planetą. Chce wiedziec jak długo wytrzymaja ostrzał orbitalny.
-Tak jest - zameldował podnoszący się z ziemi Kel. Odsunął nieprzytomnego Deleba, kładąc go na podłodze i zaczął wpisywać odpowiednie kody -Lekarz na mostek - zażądał Erin obserwując pierwszego oficera i operacyjną. Okręt tymczasem zaczął ruszać. Nie mógł jednak lecieć tak szybko, ze względu na wyciek. -Pokład 13 ewakuowany - zameldował Kretar przypatrując się teraz dwóm konsolom swojej i operacyjnej. -Uszkodzenia jednej przedniej torpedy mogę naprawić w kilka minut - zameldowała Daina -Druga jest w tej chwili poza naprawą. Tylna działa, zerwało tylko połączenie z mostkiem, ale można strzelać "z dołu" - -Mówią, że nie wytrzymają zbyt długo - Tymczasem mogli obserwować jak okręt Terrański przeleciał nad placówkę. Nie otworzył ognia, zamiast tego wysadził jakiś nieduży desant, przynajmniej tym musiały być promy i specjalne przygotowane lądowniki. Natychmiast po tym zdarzeniu zrobił nawrót ruszając w stronę Galora. Nie miał jednak szans w starciu sam na sam, nawet z uszkodzoną Antharamą. Jedynie jego torpedy stanowiłby jakieś zagrożenie, jednak i to okręt by wytrzymał. Dowódca tej jednostki musiał to wiedzieć, przeleciał obok kolejnej planety i kiedy tylko wydostał się z jej cienia wykonał mikroskok, który musiał mieć wcześniej wyliczony. Po chwili zniknął w warp ...-Jak? - zapytał Kel nie mogąc uwierzyć własnym oczom, przecież nie mogli tego tak szybko obliczyć? Tymczasem na mostek dotarł lekarz. Wyjął swoją torbę i zaczął sprawdzać rannych. Po chwili popatrzył na Tarena -Z Dalem nie jest tak źle, ma złamane żebro i lekki wstrząs mózgu. Dalin Kavana, będzie musiała być operowana, ale nie powinno to stanowić zagrożenia dla jej życia i nie powinno mieć żadnych trwałych efektów -
- Zabierzcie ich. Niech zastąpią ich odpowiednicy ze zmiany beta. Przygotować własny desant. Będziemy musieli zmierzyc się z Terranami nim zdobędą placówkę. Taktyczny, zdołasz rozwalić statki z orbity? I jaki jest stan teleporterów?
Ranni załoganci zostali sprawnie usunięcie przez sanitariuszy, którzy przybyli razem z głównym lekarzem. Również ten szybko opuścił mostek, musiał mieć teraz trochę pracy. Dotarcie zmiany beta nie zajęło bardzo długo i kilka minut później mostek był znów obsadzony w pełni-Wydaję odpowiednie rozkazy - odpowiedział Kretar -Ale obawiam się, że nie będę mógł ich zestrzelić z orbity. Celowanie w takich wypadkach zawsze jest utrudnione - odpowiedział spokojnym głosem. -Teleportery są sprawne - zameldowała na drugie pytanie Erin. Chwilę później okręt nadleciał nad orbitę -Nie dobrze mają inhibitory transportu, są również zakłócenia i nie możemy stwierdzić ile ich tam jest dokładnie ... ale wygląda na to, że sforsowali drzwi do kompleksu -
- Spróbujcie połączył się z planetą. Chce znac ich gotowośc do ewakuacji. Wystrzelic promy z naszymi żołnierzami. Najpierw mają zbombardować terrańskie promy, potem wystawić naszych w poblizu kompleksu. Niech wezmą te psy w dwa ognie.
-Brak połączenia z planetą - zameldował Kel będący operacyjnym w zmianie Beta Promy opuściły hangary lądownika. Po chwili dało się słyszeć głos dowódcy akcji-Terranie mają przenośne wyrzutnie rakiet ... strzelają do nas ... - potem dało się słyszeć wybuch i trzaski, operacyjny przełączył na ogólny nasłuch-Straciliśmy prom dowódcy ... straciliśmy prom dowódcy ... kontynuować bombardowanie ... promy zniszczone .... wysadzamy żołnierzy, ciężki ostrzał ... spadam mayday ... Terranie wycofują się do kompleksu -Kretar słuchał tego z rosnącą złością -Gulu musimy odbić placówkę. Proszę pozwolić pójść mi wraz z oddziałem komandosów -
- Idź. Wejdźcie w innym miejscu w atmosfere i podlećcie do tych kanalii nisko, by nie mogli was łatwo trafić. Taktyczny, zdołasz rozwalić miejsce lądowania Terran, nie niszcąc kompleksu?
Kretar wyszedł z mostka spiesząc się na spotkanie ze swoimi ludźmi. Tymczasem taktyczny, który zajął jego miejsce popatrzył na odczyty-Wylądowały tam też również promy z naszego pierwszego desantu, poza tym nie mogę gwarantować czystego strzału. Zresztą Terranie wylądowali niemalże na samym kompleksie i w ten sposób wszystkich ich promów nie zniszczę do końca - Zostawmy tymczasem Gula Tarena na swoim okręcie i przejdźmy do jego szefa ochrony, który właśnie siedział w promie razem z grupą 20 najlepszych komandosów na okręcie. Pilot wszedł w atmosferę spodziewając się kłopotów, nie napotkał jednak żadnych strzałów. Wyglądało na to, że żołnierzom udało się przynajmniej na tyle zabezpieczyć planetę. Prom przeleciał niedaleko kompleksu, walki toczyły się właściwie na jego podwórzu, ale to Terranie okupowali kompleks a Cardassianie atakowali. Gdy tylko komandosi poczuli, że ich środek transportu wylądował wysypali się na zewnątrz. Do kompleksu mieli jakieś 500 metrów ...
Kretar uruchomił osobisty zagłuszacz i załadował broń. nie musiał mówić tego swoim podwładnym, oni wiedzieli co mają robić. Snajper od razu wystawił swój karabin i zaczął namierzać wrogów.- Wychodzimy. - rozkazał Kretar. - Rozproszyc się. Idziemy ku kompleksowi. - jednoczesnie połączył się z żołnierzami z wczesniejszych promów, żądając osłony. - Nawet jak nie widzicie wroga, przyciśnijcie ich na slepo.
Od strony kompleksu doszła ich istna kanonada. Ciężko było cokolwiek usłyszeć w tym hałasie, ale komandosom udało się dojść na podwórze kompleksu bez żadnych strat. Widok przedpola oraz samego podwórza nie napawał optymizmem. Kawałki zniszczonych promów, liczne ciała w mundurach Imperium Terrańskiego oraz ciała licznych Cardassian i gdzieniegdzie służących na okręcie Klingonów. Wejście do kompleksu było jedną wielką dziurą, z której ciągle wydobywał się dym ... nie słychać już było jednak strzałów. -Kompleks schodzi parę pięter w dół - usłyszał głos glinna pełniącego rolę jego zastępcy -Mogli się ukryć na niższych poziomach -
- Co wskazują trikordery? - zapytał Kretar, jednoczesnie dając znać, że wchodza do kompleksu. - Tylko ostrożnie.
-Wejście jest puste - odpowiedział któryś z żołnierzy, potem komandosi ostrożni przeszli przez rozbite wrota. Znajdowały się tutaj ciała strażników, byli przygotowani na atak, ale nie mieli żadnych szans na obronę kompleksu. Trochę dalej i porozrzucane znajdowały się zwłoki agresorów. Było ich trochę tutaj. Przekroczyli bramę i znaleźli się w długim korytarzu, po którego obu stronach znajdowały się zniszczone pokoje strażników, a na lewej ścianie, długi, kiedyś przeszklony pokój, który służył pewnie, w celach relaksacji, pracownikom kompleksu.-Nie jest to najlepsza sztuka budowania kompleksów obronnych --Bo ten kompleks miał być tajny, dlatego takim go zrobili--Ta, to niezbyt dobrze im wyszło z tą tajnością ... -
- Ta dyskusja nie ma sensu. - uciął spekulacje Kretar. Sam sprawdził czy gdzies w okolicy nie ma zakłóceń, wskazywały one Terran.
Nie było tutaj żadnych zakłóceń, ale trikorder nie wskazywał niższych pięter. Oddział powoli zaczął zbliżać się w kierunku turbowindy i o dziwo dwóch klatek schodowych. Nagle ktoś zauważył jakiś ruch i wycelował tam swoją broń. Spod sterty gruzu wystawała Cardassiańska ręka. Glinn ostrożnie podszedł w tamto miejsce. Zobaczył wykrzywioną w grymasie bólu twarz strażnika. Patrząc na jego ciało, wiedział, że jest poza możliwością ratunku. Żołnierz jednak zebrał w sobie siłę, aby zacząć mówić -Zaskoczyli nas ... weszli do kompleksu ... - 10 poziom badania ... nie mogą dostać ... wszędzie zagłuszacze ... automatycznie ... nie da się wyłączyć - następnie zamknął oczy i przestał oddychać. Z oddziału znowu dało się słyszeć głosy-Zagłuszacze to jesteśmy w dupie --Przynajmniej Terranie, też nie wiedzą, gdzie jesteśmy--I to ma mnie pocieszyć? -
