Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Taren
Widząc, że prawnik nie ma nic więcej do powiedzenia Dain pożegnał się.Teraz nastąpiła pora na Legata. Ponieważ miał jeszcze trochę czasu to zdecydował się na spacer. Jeśli będzie za wolny to zawsze mógł teleportowac się z dowolnego posterunku policyjnego lub wojskowego.
Spacerek był przyjemny. Mijał liczne osoby spieszące do swoich zajęć. Co ciekawe zauważył więcej niż wczoraj żołnierzy, spieszących nie wiadomo gdzie. Przed budynkiem CD był przed wyznaczonym czasem. Mimo to postanowił wejść do środka. Od razu zauważył, że coś jest nie tak. Panowało istne pandemonium, oficerowie biegali po korytarzach, wszędzie dało się słyszeć krzyki. Sygnały przychodzących rozmów co chwila rozbrzmiewały na korytarzu. Starał się nie zwracać na to uwagi, ale coś mu mówiło, że to co usłyszy od Legata, wcale mu się nie spodoba. Kiedy dotarł pod jego gabinet, zobaczył ten sam widok, jak we wszystkich innych. O tyle o ile ludzie biegiem wybiegali z jego gabinetu, wchodzili jednak spokojnie. Zapukał i kiedy usłyszał wejść, wykonał to bez wahania. Biuro było w tym samym stanie, w jakim je zastał poprzednio. Legat siedział w swoim fotelu i przypatrywał się ogromnej mapie na ścianie. -A to ty Taren - powiedział spokojnie jakby nigdy nic. Wyjął parę paddów i przesunął w jego stronę -To są najnowsze raporty z frontu. Imperium kontratakuje. Rozpoczęli wielką ofensywę, ich rozmiar nas zaskoczył - mówił spokojnie -1 Kasta straciła sporo okrętów. Wydaje się, że dążą do zdobycia naszych składów i stoczni. Nie możemy do tego dopuścić, jeżeli by im się udało, to ta wojna może trwać jeszcze kolejne 20 lat - mimo, że informacje które mówił, mogły przyprawić innych o panikę, on nawet nie podnosił głosu -Niestety, ale pański okręt będzie musiał zacząć działać szybciej niż przypuszczano. Testy zrobi pan po drodze do Nikot Nor, tam jeżeli będzie również taka potrzeba, dojdzie do potrzebnych remontów. A dalej to już tylko front ... -
- Mam jednp pytanie. O Galorach słyszałem sporo plotek. Jak mocne są to okręty? Z czym mogę się mierzyć jeden na jednego i nie myśleć o ucieczce? Zapewne czytał pan raporty kapitanów pierwszej dwunastki...
-Bardzo dobre pytanie - powiedział Legat i zastanowił się chwilę nad odpowiedzią -Musi pan uważać na Ambassadory to jedna z nowszych klas okrętów Imperialnych, które jest obecna w większych liczbach na polu bitwy. Mają mocne osłony i porządne uzbrojenie ... wie pan w końcu jak Imperium postrzega swoją politykę zagraniczną. Reszta okrętów Imperium jest raczej przestarzała, trzeba wziąć pod uwagę jednak to, że mają lepszą technologię osłon od naszej. Jednak najnowsze dziecko naszej techniki powinno sobie z tym poradzić - Legat jak zwykle mówił niezwykle spokojnie, jakby wszystko co działo się wokół jego nie dotyczyło. -Jednakże najlepszą bronią jest pomysłowość. Powinien pan dostać czas na zapoznanie się z okrętem, ale skoro to jest niemożliwe radzę jak najlepiej wykorzystać pana podróż - dodał i po chwili powiedział cichym głosem -Proszę nie pozwolić mi się zatrzymywać -
Gul zasalutował i wyszedł z pomieszczenia. Dobrze, że Klingoni przekazali część swych technologii sojusznikom. Dzięki temu nawet stare Tongi stawały się groźnym przeciwnikiem dla Mirand, najpopularniejszych wciąż statków Imperum. Według słów dowódcy nie trzeba będzie się nimi przejmować. Kłopotem rzeczywiście stawały się Ambassadory, na nie potrzeba było całych kluczy krążowników.Dain nie miał teraz czasu na spacery i inne bzdury. Od razu poszedł do teleportera i nakazał przenieść się na CSU Antharmę.
Ruch na okręcie był spory, co chwila ktoś pojawiał się i ruszał na swoje stanowiska. Obsługujący transporter załoganci nie mieli chwilę na wytchnienie, dlatego tylko zasalutowali kiedy zobaczyli swojego dowódcę i powrócili do poprzedniej roboty. Widać było, że wiadomość zastała załogantów w różnych miejscach Cardassi Prime a nawet całego układu, gdyż przez jedno z okien zauważył Dain wzmożony ruch promów. Zastanowił się czy wszyscy zdążą.
Od razu skierował się na mostek.Gdy tam dotarł to rzekł krótko:- Raport!
-Załoga zbiera się panie, ale mamy tylko 70% stanu - powiedział Deleb patrząc na ciebie i opuszczając twój fotel. -Systemy bojowe wydają się sprawne, ale nie można mieć całkowitej pewności dopóki ich nie przetestujemy - zwrócił się do ciebie Aresh uśmiechając się lekko do nowej sterniczki siedzącej przy swojej konsoli i patrzącej na swojego nowego dowódcę.-Ci idioci z doków potrafią spieprzyć wszystko, dostosowanie maszynowni do dobrego poziomu zajmie mi trochę czasu, zważając, że sporo liczba nowych załogantów to głupki - powiedziała bez ogródek Daina siedząca tym razem nie w maszynowni, ale przy swojej konsoli -Nie mam jeszcze wszystkich ludzi, którzy mieli przybyć, ale z akt wynika, że są w porządku. Narazie wystawiłem patrole i przeszukałem okręt, aby wykryć jakieś niespodzianki. Jeżeli, ktoś chciałby zastawić na nas jakąś pułapkę - powiedział rzeczowo Kretar uśmiechając się nieprzyjemnie Erin siedząc przy swojej konsoli odwróciła się na chwilę -U mnie wszystko sprawne - po czym powróciła do studiowania jej
- Sprawdzcie wszystkie systemy na sucho. Potem możemy nie miec czasu. - rzekł taren. - Ja będę w swej kajucie. Informujcie mnie tylko o poważniejszych problemach.Wyszedł z mostka i pojechał na swój pokład. w Kajucie były juz jego bagaże, nie miał ich za dużo.Pierwsza wyjął broń. Rozmiescił dodatkowego dezruptory, w każdej chwili gotowe do strzału. Pierwszy ukrył w szafie, drugi przykleił pod stołem, trzeci w łazience. Ostatni schował pod łóżkiem, ten był specjalny, na śrut. Dzięki temu nie zabijał, a dotkliwie kaleczył. Dain kiedys w przeszłości użył go na niedoszłym zamachowcy. Było to dawno temu, a tortury i widowiskowego stracenie młodego oficera skutecznie ostudziła zapędy żądnych władzy marynarzy.Następnie schował galowy mundur i kilka cywilnych ubrań. Na końcu na stoliku postawił holozdjęcia dzieci i Erin.Teraz czekał tylko na ewentualne wezwania z mostka.
Po pewnym czasie zaczęły napływać raporty. Wszystkie systemy wydawały się sprawne, przynajmniej na symulacjach, niektórzy z twoich oficerów wyrażali swoje obawy, jak będzie się to miało do rzeczywistości, ale nie można było na razie nic zrobić.Na 5 minut przed wyznaczonym terminem przyszła informacja, że ostatni załogant zameldował się na okręcie i, że jesteście gotowi do wylotu. Po chwili twój PO wezwał ciebie na mostek abyś mógł dopełnić wszelkich formalności niezbędnych do rozpoczęcia procedury startowej i wylotu.
Był juz gotowy na te formalności, więc na mostek dotarł bardzo szybko.Tam zasiadł w fotelu kapitańskim i spojrzał na ekran. Czekał aż stacja pozwoli odcumować Antharmę.
Jak mówił pierwszy, najpierw trzeba było załatwić formalności. Na szczęście były one sformalizowane. Podpisanie listy załogi (potwierdzenie, że wszyscy są obecni, lub kogo brakuje) wypełnienie formularzu odlotu (zwolnienie miejsca w doku, potwierdzenie odebrania okrętu) i w końcu wpisanie swoich kodów dowódczych, aby ostatecznie potwierdzić, że on to on. Po kilku minutach ze stacji nadeszła wiadomość "Zgoda na odlot. Udanych łowów Antharama"
- Sternik, odcumowujemy. Wyślij tez podziękowania. Potem obieramy kurs na Nikot Nor. Zaczynamy od wolnego warp i przyspieszamy co 10 minut o 0,1. Potem zrobimy testy nagłego przyspieszania i hamowania, manewry w warp i impulsowej. Na końcu przeciążeniowy. Na pewno coś puści, więc lepiej by to naprawiac teraz, a nie w czasie walki.
Wolne przyspieszenie nie sprawiło problemu, jednakże kiedy okręt miał wskoczyć nagle, napęd warp wyłączył się sam. Mechanik udała się do swojego królestwa, skąd po paru minutach nadeszła wiadomość, że musi wykonać pełną diagnostykę co zajmie jej dwie godziny, a dopiero po tym czasie będzie mogła zając się problemem. O ile lot podczas diagnostyki nie stanowił problemu, okręt będzie musiał prawdopodobnie opuścić warp podczas naprawy. -Kolejne testy napędu trzeba będzie odłożyć na później- odezwał się pierwszy po przeczytaniu raportu -Może zajmiemy się innymi systemami? Żeby nie przytrafiło się coś podobnego? -
