Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Taren
- Urlop zamierzam spędzic z moimi dziećmi. A życie... No cóż, gdyby nie zniszczenie Ambassadora nie byłbym tutaj, tylko od razu pojechał do domu... - uśmiechnął się. - Jednak sądzę, że mało się zmieni. Troche odpoczne i znów rusze na front.
Po tej odpowiedzi prowadzący wskazał kolejnego dziennikarza, tym razem był to stary i naznaczony bliznami Cardassianin Gleck, Taren, jak zresztą większość wojskowych i spora część obywateli Cardassi znała go bardzo dobrze, był jednym z najlepszych (sam twierdził, że najlepszy) komentatorem spraw wojskowych w Unii pisywał do gazet, miał swój program w radiu i oczywiście w telewizji -Gulu Taren, proszę mi odpowiedzieć na pytanie jak pan ocenia wkład tej bitwy w sytuacje strategiczną na froncie?-
- Bezposredni skutek tej bitwy jest żaden. To tylko jeden Ambassador, Terranie maja setki innych statków na froncie i admirałowie nawet nie zauważą jego braku. Ale jeśli chodzi o morale... Ambassador wydawał się ludziom niezniszczalny, był statkiem, który miał poprowadzic ich ku czasom sprzed kilkudziesięciu lat, gdy Unia została prawie podbita. A tutaj kilka, jak oni to nazywają, "gruchotów" zniszczyło im chlubę marynarki. Nie ma juz dla ludzi bezpiecznych statków, każdy kto będzie służył na Ambassadorze będzie się tak samo bał jak marynarz na Mirandzie czy transportowcu. Będzie bał się wroga, a strach powoduje błędy. A dzieki takim błędom wygrywa sie bitwy.
-Proszę państwa ostatnie pytanie, gdyż kapitan musi udać się na zasłużony urlop - podsumował prowadzący konferencję i wskazał ostatniego dziennikarza młodego Cardassianina -Jakie plany na przyszłość? Nie mówię tutaj oczywiście o urlopie -
- Cóż, apetyt rosnie w miarę jedzenia. Najpierw powrót na front i walka. No i postawienie stopy na Ziemi nim pójdę na emeryturę.
Ta wypowiedź wywołała pewne rozbawienie wśród dziennikarzy. Oficer prowadzący podziękował wszystkim za przybycie i po chwili sala opustoszała. Po tym przedstawieniu gdy praktycznie zostaliście sami odwrócił się do ciebie-Ma pan tydzień wolnego, proszę się bawić na nasz koszt. Później ma pan serię wykładów dla kadetów w akademii na Cardassi. Będzie pan nauczycielem przez co najmniej miesiąc i będzie mógł pan przeprowadzić egzamin. Proszę się dobrze przygotować -
- Zaczynam żałować, że rozwaliłem ten statek... - zażartował Taren. - Gdzie mam się stawić po tygodniu?
-Proszę się zameldować do Akademii Wojskowej w stolicy. Tam już pana poinformują co i jak. - po tych słowach Cardassianin uśmiechnął się lekko -I proszę mi uwierzyć, mogło być o wiele gorzej. Przyzwyczai się pan do takiego stylu życia bardzo szybko. Niech pan pomyśli ilu mamy bohaterów? A potrzebujemy każdego. Już my się dobrze panem zaopiekujemy -
- Wiem co to są morale. Nie raz wysyłałem ludzi tylko po to, by Terranie się bali wszędzie i o każdej porze... Jak wygląda obcna sytuacja na froncie po tym jak skończyłem złomowanie Ambassadora? Dalej bronimy się czy już coś odbiliśmy?
Po tej odpowiedzi facet jakby podupadł. Przynajmniej przez chwilę wydawał się szczerze zaskoczony i jakby zabrakło mu słów. Po chwili jednak na jego twarzy zagościł standardowy uśmiech. -Oczywiście. Jak na razie doprowadzamy do wyrównania frontu. Z pewnością trochę to zajmie, ale jak będzie pan wracał do czynnej służby wszystko powinno wyglądać tak jak poprzednio. Chociaż prawdopodobnie Terranie dokonali tego co chcieli. Nie uważam ich za idiotów, a wątpię żeby liczyli na odzyskanie utraconych ziem. Starają się opóźnić nieuniknione. I tak między nami tym razem im się udało. Nasze straty z pewnością spowolnią ofensywę. Ale w końcu sektor 001 upadnie -
Gul prawie jęknął. Czy ci pajace z PR muszą kłamac nawet kadrze oficerskiej? Będzie musiał przejść się do jakieś placówki Pierwszej Kasty by poczytac prawdę o sytuacji na froncie.- Więc juz zacząłem swój tygodniowy urlop?
-Oczywiście. - odparł PRowiec - Życzę panu miłego urlopu. Musi pan wypocząć, żeby jak najlepiej się prezentować -
- Tak zamierzam. - odparł.Czas wynieść się z tego Galora, za bardzo mu przypominał Antharmę za czasów świetności. Poszedł do pokoju teleportera. Chciał się przenieść na luksusowy transportowiec, ale dowiedział się, że już go rozładowano i jego partnerka na pewno opuściła pokład. Więc przeniósł się na powierzchnie planety.Pojawił się w głównym planetarnym porcie w stolicy - Kardaz City. Komputer od razu zlokalizował Erin, była w barze, tym samym w którym jadali w czasie pobytu tutaj. Gdy go zobaczyła to pomachała reką.- Jak konferencja? - zapytała jak podszedł. - Widziałam w telewizji. Chyba PR z lekka się wkurzył, gdy powiedziałeś że zniszczenie Ambiego to nic.- Przeciez to prawda i nie da się tego ukryć przed nikim, kto zna rozmiary tej wojny. A kłamać należy odpowiedni, im rzadziej tym lepiej.- Dobrze, juz dobrze...Mieli przed sobą tydzień urlopu, więc mogli spokojnie wybrać co i gdzie będą robić. Ale najpierw musiał wiedziec co naprawdę dzieje się na froncie.- Zamów jakiś fajny i drogi hotel. - powiedział. - Ja musze znac prawdę.Prezniósł się do Kwatery Głównej Pierwszej Kasty. Tam nikt nie będzie ściemniał.
W budynku panował spory ruch, ale nikt nie zwrócił większej uwagi na pojawienie się Tarena. Przynajmniej z początku. Dopiero po chwili Gul zdał sobie sprawę, że przyciąga więcej uwagi niż zwykły oficer I Kasty. Szeregowcy i Podoficerowie pracujący w sztabie szeptali coś do siebie, patrząc na niego znacznie. Mijani oficerowie przerywali swoją pracę, aby spojrzeć na niego. Wyglądała na to, że wszyscy widzieli jego wystąpienie ...
