Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Taren
- Żyje. szepnął i przypomniał sobie ostatnie wydarzenia. - Jak... bitwa...
-Nie wiem, nie mamy wielu systemów. Ale dryfujmy tak od jakiś 20 - 30 minut ... przynajmniej tak mniej więcej mówi mój zegarek, też byłem nie przytomny ... to oznacza, że albo nie mają czasu się nami zająć albo uciekli ... - odpowiedział mu Pierwszy
- Raczej to drugie... Galor byłby dobrym nabytkiem do badania. Juz bysmy mieli abordaż... Jaki jest mój stan? - bał się ruszyć. Mógł mieć wiele złamań, albo krwotok, a nagły ruch wcale by mu w takiej sytuacji nie pomógł.
-Ma pan rozbitą głowę - powiedział Deleb przesuwając ręką po jego ciele -Poza tym wygląda, że wszystko jest w porządku nie mam jednak trikordera medycznego ... - gdzieś w innej części mostka dało się słyszeć jęki -Wysłałem dwóch załogantów, na dół. Nie wiem jakie są uszkodzenia, ale pewnie mogą być duże straty i nie wiadomo ile będziemy czekali na pomoc. Mam nadzieję, że spotkają kogoś kto będzie szedł na mostek -
- Znajdź apteczkę. Na mostku powinny być przynajmniej dwie. Tam są też trikordery. - sam dźwignął się i po chwili tego pożałował. Czuł się jak po ostrym piciu.- Daj mi dermoregenerator jak już dostaniesz się do apteczki. Ja zajmę się systemami. Może coś zadziała. Skierował się ku stanowisku taktycznym.
Stanowisko nie działało ... po chwili z paru miejsc na mostku doleciały snopy światła. To załoga dobierała się do pakietów awaryjnych i włączali latarki. Po chwili do Tarena podleciał Yast, maił całą obitą twarz. Podał Gulowi dermoregenarator -Musi mieć nadzieję, że ktoś na dole uruchomi systemy awaryjne -
- Nie jest źle. Nie strzelaja do nas. - mruknął Taren. Przejechał sobie dermoregeneratorem po głowie by zasklepic rany. Na poprawki przyjdzie czas później. Ze strachem pomyślał o Erin i skierował się ku jej stanowisku. Na szczęście nic się jej poważnego nie stało. Grzebała coś w uszkodzonej konsoli. Dain przytulił ja tylko i rzekł:- Bitwa jest chyba wygrana, ale musimy zobaczyć. Ide do pokoju kapitańskiego.
Z ciężkim sercem wyglądał przez okno obserwując układ. Nie wiele widział ... szczątki okrętów i pustkę. Jednakże gdzieś w oddali ujrzał poruszające się statki ... nie Terańskie, tych nigdzie nie było widać. Wytężył wzrok przyglądając się planecie, przestrzeń nad nią była pusta. Gdyby przegrali, na pewno odbywałoby się bombardowanie. Teraz należało czekać na pomoc ... jeżeli nadejdzie, możliwe, że za mało okrętów przetrwało aby jej udzielić. Na razie musieli radzić sobie sami.
Spróboał swego komunikatora, ale statki były poza zasięgiem. Spojrzał ostatni raz, szukając resztek Ambassadora. Dostanie za to medal i znaczna premię. Zniszczył najlepszy terrański statek w pojedynkę. To jakby kopnął Imperatora prosto w tyłek.Powrócił na mostek.- Raport! - zażądał.
-Nadal nic - odpowiedział Yast. Tymczasem jeden z podoficerów z latarką sprawdzał latających w nieważkości innych członków załogi mostka. Nagle otworzyły się inne drzwi i do środka wleciało 3 Cardassian. Przewodził im około 40 letni mat -Dobrze pana widzieć - odezwał się do Gulu -Mat Harkk - przedstawił się szybko -Kiedy doszło do wybuchu pracowałem przy jednej z wyrzutni z ekipą naprawczą. Odesłałem część oddziału, żeby sprawdzili dojście do maszynowni, bo niestety straciliśmy zapasową. Na razie szukają obejścia, bo głównego przejścia nie ma. Sam przyleciałem na mostek, sprawdzić co się tutaj stało -
Potrzebujemy komunikacji by wezwać pomoc. - rzekł Taren. - Inne systemy sa mniej ważne, bitwa została wygrana i Terranie uciekli jak tchórze.
Zapalające się światła awaryjne świadczyły dobitnie, że ktoś oprócz nich "walczy" o okręt. Widok na mostku nie był zachwycający, a słabe oświetlenie potęgowało ponury obraz. Urwane kawałki różnych paneli, krew i "ciała" dosłownie pływały w powietrzu. Po chwili delikatnie uruchomiono grawitację, co pozwoliło wszystkim opaść zamiast runąć na podłogę. New Kan, sternik sprawdził odczyty z jednej z niewielu nie uszkodzonych konsoli.-Mamy podtrzymywanie życia ... nie wszędzie, światło i grawitację. Poza tym niewiele więcej - powiedział po krótkiej chwiliTymczasem podoficerowi i nie zajęci niczym innym zaczęli odciągać rannych i zabitychAresh został ułożony ze stabilizatorem pod kocem termicznym. W jego ciele tkwił duży odłamek konsoli. Żył, ale ledwie ... potrzebował szybkiej pomocy lekarskiej, a i tak zapewne czekała go długa rekonwalescencja.Kretar krwawił z rozciętego mocno policzka, ale nie dawał po sobie poznać bólu. Zresztą nie była to rana, którą by się mocno przejął. Lesha Gamre oficer operacyjna miała w nogę wbity kawał żelastwa. Jej życiu nic nie groziło, ale trzeba będzie go stamtąd w końcu wyciągnąć. Na razie wyglądała na nad wyraz spokojna ... Yast jego drugi oficer popatrzył na Tarena zdziwionymi oczami ... przez chwilę Dain nie wiedział, skąd on się tu wziął i gdzie podział się Deleb .. dopiero po chwili uświadomił sobie, że wysłał go na planetę ...-Dobrze się pan czuje? - zapytał agent -Nie wygląda pan najlepiej, to uderzenie w głowę musiało być mocne -Po chwili dało się słyszeć trzask i szum z pokładowego komputera -Tu Kel Avanda pełniąca obowiązki głównego mechanika ... czy ktoś mnie słyszy ? -
- Są wazniejsze sprawy niz moja głowa. - odparł Yastowi.- Tu gul Taren. - odparł mechaniczce. - Potrzebujemy łączności na krótki dystans by poprosic o pomoc.
-Spróbuję, ale mam sporo innych problemów. Nie będzie to łatwe, ale wysyłam załogantów do naprawy drugorzędnego centrum komunikacyjnego. Teraz wszędzie powinna być już atmosfera ... ale straciliśmy maszynownię - w jego głosie czuć było panikę -Cała zmiana alfa nie żyje ... brakuje mi ludzi do napraw tego wszystkiego - Taren mógł sobie wyobrazić młodego oficera po akademii, który właśnie przechodzi chrzest bojowy -Przebijam się także na mostek i próbuję jakoś udrożnić ten okręt, ale to trudne zadanie -
