Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Taren
Terrańskie lekkie statki zdolne do lotu w warp 6. Komputer po kolei podawał klasy: Centaur, Cheyenne, Miranda, Exelsior, Polaris... Wychodziło, że zmodyfikowane Mirandy były groźne, ale też łatwe do zniszczenia, Cheyenne miały seryjne wyrzutnie i ta klasę Taren wyznaczył jako priorytet. Pozostałe okręty miały 1-2 wyrzutnie i nie stanowiły większego niebezpieczeństwa.Teraz czekał teraz na raport gubernatora o rozmieszczeniu ludności i ewentualnych ochotników do pilotowania statków cywilnych. Mechanicy już pracowali nad zamontowaniem urządzeń oszukujących na części z nich. Jeśli manewr się uda to może wezmą całkiem bezużyteczne statki za godnego siebie przeciwnika.
Ludność była rozmieszczona w 5 miastach. Poza nimi były ogromne farmy (czasami na całe "mniejsze" kontynenty czy wyspy). Do pilotowania promów zgłosiło się 5 osób.
- Tylko 5 osób? Ale odważni... - skomentował to taren. - Zapytajcie się kapitana B'Rela czy znajdzie u siebie na pokładzie jakiś chętnych.Gdy nadeszły dane o ludności to wydał kolejne rozkazy. Wszystkie farmy miały być ewakuowane, miasta miały działa zdolne do zestrzeliwywania tortped, więc tylko bezposredni atak fazerami mógł wyrządzić szkody.Potem zabrał się za taktykę ze swoimi oficerami. Plan był prosty - ukryć częśc platform i floty na biegunach magnatycznych by Terranie ich za szybko nie wykryli. Może to spowodować, że do walki wyślą tylko częśc flotylli, a im mniej celów do ostrzału to szybciej będą eliminowane po ujawnieniu całej siły obrońców.Inne pomysły podały w czasie dyskusji. Wszystkie statki i platformy z dezruptorami miały strzelac w ten sam cel, celując w silniki warp, broń, potem dopiero w reaktory i mostki. Ale wszystkich przebił Kretar.- Weźmy kilka Hideki i niech zaczną wylatywać i wlatywać do systemu. Wygenerują kilkadziesiąt śladów warp, które pokażą Terranom, że ewakuowaliśmy ważniejsze osoby i zostawiliśmy resztę przy minimalnej obronie.- Doskonały plan. Te i pozostałe wykonać.
Wzięto się za wykonywanie roboty, na B'relu znalazło się jeszcze 7 wojowników gotowych do najwyższego poświęcenie. Czas upływał a robota wrzała. Nagle Taren dostał wezwanie do biura gubernatora.
Szybko przetelepotował się do niego, zabierając przy okazji 4 podwładnych Kretara, by wyglądał na prawdziwego dowódcę.
Kiedy się pojawił gubernator siedział na krześle, za nim stał Klingon patrząc spokojnie na całą grupę -Ahh Gulu, pan wybaczy, za takie nagłe wezwanie. To mój ochroniarz ... - powiedział widać zdziwione miny grupy -Czy możemy porozmawiać w 4 oczy?-
Nagle tarenowi przypomniała się prośba dowódcy stacji.- Oczywiście. Jesteście wolni. - rzekł żołnierzom.Gdy juz wszyscy wyszli to rzekł:- Czyżby chodzi o naszego wspólnego znajomego i jego ochota poznania nastrojów w czasie wojny?
Wszyscy czekali aż Klingon wyjdzie, ten jednak stał. Tak samo komandosi. W końcu ochroniarz nie wytrzymał ...-Nie - powiedział Klingon robiąc ogromną dziurę w plecach gubernatora. Następnie szybko podniósł dezruptor i wycelował go. Taren usłyszał krzyk i zobaczył jak jeden z komandosów pada trafiony. Drugi rzucił się i zasłonił dowódcę własnym ciałem.Trzeci strzał trafił obok nogi Daina, który zaczął się wycofywać pod jedną z kolumn. Klingon zaklnął głośno i wpisał do terminala serię komend, następnie szybko ukrył się za jedną z kolumn, za której zaczął krzyczeć -Poddajcie się Gulu, to zostaniecie dobrze potraktowani. Traficie do obozu jenieckiego -Dwójka pozostałych komandosów schowała się za innymi osłonami i zaczęła strzelać do Klingona, który był jednak dobrze chroniony przed ich ostrzałem ...
- Czego chcesz, idioto? - zaryczał Taren. - Pracujesz dla Obsydianowej Kasty? Ja też, głupcze!
Klingon ostrzeliwując się ruszył do innej lepszej osłony. Kiedy się za nią skrył odkrzyknął-Sam jesteś idiotą! Jednak za zabicie agenta Kasty powinienem dostać medal!-
- Ty śmierdzący PetaQu! - krzyknął Taren. - Jesteś juz trupem! - próbował połączyc się z statkiem. Może uda sie wyteleportować Klingona.
Nie można było się połączyć ze statkiem. Zamachowiec prawdopodobnie włączył zagłuszanie w całym biurze. Wymiana ognia nadal trwała, ale tym razem to Klingon był w lepszej pozycji ...
Połączył się z komandosami przez swój nadajnik.- Macie jakieś granaty czy ładunki wybuchowe? Granat dymny też by się porzydał... - sam niestety tego nie miał i to była nauczka - nie ruszać się z pokładu z granatem plazmowym w kieszeni.
-Granat dymny w tym pomieszczeniu to nie jest najlepszy pomysł. My też nie będziemy nic widzieć - odpowiedział jeden z komandosów. Drugi natychmiast też włączył się do rozmowy-To samo dotyczy się innych granatów. Możemy spróbować, ale jeżeli złapiemy się w wybuchu ... do tego mogą latać tutaj odłamki stołów i innych urządzeń i możemy sami zrobić sobie krzywdę -
- To trzeba zzieci mnie osłaniaćastosować stare, dobre metody. - rzekł im Taren. - Będziecie mnie osłaniać, jak zajdę go z boku. Jak tylko wychyli się to strzelać. Jak będę sie przekradać to musicie go przycisnąć. Rzuć mi swój ręczny dezruptor. - kazał blizszemu. woma miał większe szanse zabić sukinsyna.
