Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Taren
Komputer obudził go z samego rana. Odebrał również wiadomość od Pierwszego mówiącą, że zajął się wprowadzeniem proponowanych zmian. Taren sprawdził pozostałe wiadomości, ale nie były one ważne. Wyglądało na to, że wszystko się uspokoiło.
Miał troche wolnego, więc zajął się osobistymi sprawami.Dopisał resztę sprawozdania dla prawnika i sklecił je w spójną całość. Wcale nie było długie, a zajeło mu prawie cały dzień. Nic dziwnego, musiał pisać o uczuciach i relacjach z dziećmi, a te niełatwo było opisać.Co pare godzin sprawdzał doniesienia z frontu, jednak nic poważnego się nie wydarzało. Zażarte walki wciąż trwały i obie strony traciło sporo okrętów. Tarena ucieszyła destrukcja jednego z Ambassadorów, ale nim go zniszczono to posłał ze swą ochroną na złom pięć sojuszniczych okrętów. Twarde było to sztuki, na szczęście było ich na froncie bardzo mało.Wieczorem zrobił obchód i sprawdził wykonywanie nowych dyspozycji. Były sukcesywnie wcielane w życie, choć załoga zbytnio zadowolona nie była z powodu dodatkowych obowiązków. Ale chyba nie oczekiwali na statku wojennym godzin bezczynności?Następnego dnia gul jeszcze raz przeczytał tekst dla prawnika, dokonał kolejnych przeróbek i wreszcie go posłał. Potem poczuł się lżej na sercu, wezwał Dainę i kazał jej oddelegować kilku mechaników by powiększyli jego kajutę. Nie zamierzał już sypiać sam albo wędrować do Erin. Chciał ją mieć przy sobie kazdej nocy.Główna mechanik pozrzędziła trochę, ale za godzinę przybyło dwóch nowych inżynierów i stary, którego Dain znał jeszcze z Na'Tali. Sprawnie i zręcznie zaczeli rozwalać ścianę palnikami plazmowymi, powiększając pokój kosztem pustych przestrzeni pobliskiej rezerwowej ładowni. Sprawnie pracowali i po trzech godzinach Taren dostał nowy pokój i większe główne pomieszczene.Erin bardzo ucieszyła się z propozycji przeprowadzki, wreszcie przestała się martwić, że kapitan zatrudni nową kobietę jako oficjalną kochanke kapitana. Teraz znaczyła o wiele więcej niż wcześniej jako operacyjna. Jej przyszłośc i rodziny był widziany przez nią w różowych barwach.Następnego dnia rano sprawdzono wszystkie systemy, szczególnie te wyremontoane. Antharma była gotowa na nowa akcję i Taren połączył się z dowódca stacji.- Gulu, jesteśmy gotowi do wylotu. Jakie mamy rozkazy?
-Cóż dopiero zostaliście wpisani na listę aktywnych. Czekam na informacje z Centralnego Dowództwa i wtedy zostanie wam przydzielone odpowiednie zadanie. Chociaż podejrzewam, że będzie to raczej misja patrolowa. Miałbym jednak do pana prośbę, czy mógłby pan przyjść do mojego gabinetu powiedzmy, za dwie godzinki? -
- Ależ oczywiście. - odparł gul.Mimo, że statek nie dostał żadnego zadania to i tak nie dał podwładnym żadnych przepustek. Sam zaś zszedł z mostka. Czas wolny zamierzał poćwiczyć w strzelnicy.Strzelanie do rzutek było czyms innym niż do Terran, więc Taren nie miał problemów z trafianiem w kolejny cel. Gdy mu się znudziło to zaczął pojedynkować się z komputerem, sprawdzając szybkość wyciągania broni z kabury. Szło mu całkiem nieźle, choć rewolwerowcem by nie został.Po dwóch godzinach zszedł ze statku i zameldował się u dowódcy Nikot Nor.
Ten przywitał go jeszcze w progu. Poczekał aż zamkną się drzwi i poprowadził do biurka. Gdy obaj zajęli swoje miejsce wpisał jakiś kod na konsolecie i uśmiechnął się szeroko-Teraz możemy porozmawiać bez obawy, że ktoś zechce nam brutalnie przeszkodzić - wydawał się zadowolony, ale jednocześnie mówił cicho, jakby chcąc zachować ostrożność. Nasuwało się od razu słowo: konspiracja. -Gulu miałbym do pana dużą prośbę. Najprawdopodobniej będzie pan na misji patrolowej w światach zagrożonych obecnie przez Terran. Gdyby mógł pan porozmawiać z gubernatorami kilku planet. Ich nazwy podam później jak już będę znał pana trasę. Wypytać ich o nastroje ... tak nieoficjalnie i później przekazać to mi? Wiem, że prośba może wydawać się dziwna ... ale mam przyjaciół na niektórych planetach i chciałem się dowiedzieć pewnych rzeczy ... -
- Rozumiem. Zapytam się gubernatorów o co pan chce. Przecież rodzina i znajomości są ważne, szczególnie w tych cięzkich czasach.Taren nic więcej nie powiedział, chciał by dowódca zroumiał, że będzie u niego mieć dług wdzięczności. A to na pewno się przyda w jego zdekonspirowaniu.
Dowódca uśmiechnął się szeroko-Chciałbym się dowiedzieć od gubernatorów o morale wojska, jakby mógł pan też dowiedzieć się co oni o tej wojnie myślą. Będę wiedział czy nie pomóc moim przyjaciołom w przeprowadzce, jeżeli rozumie pan o co mi chodzi ...-
- Rozumiem. - powtórzył Taren. - Raport dostanie pan niezwłocznie po powrocie z patrolu. Jednocześnie mam pytanie. Czy Terranie puścili jakieś grupki dywersyjne w celu mieszania na naszym zapleczu? Czy nasze czujniki wykryły pojawienie się małych grupek statków Terran?
-Dziękuję - odpowiedział dowódca stacji - Co zaś do Terran, to wysyłają raczej silne grupy wypadowe. Jednakże zdarza się, że samotne lub w grupach ich okręty atakują nasze okręty handlowe, uszkodzone wojenne czy konwoje. Sektor zrobił się dość niebezpieczny. Zła wiadomość jest taka, że kilka punktów nasłuchowych zostało zniszczonych i mamy częste problemy z ich wytropieniem -
- Czyli mogę spodziewać się wszystkiego. - uśmiechnął się Taren. - Wrócę teraz na Antharmę i będę czekać na rozkazy z CD.Tak jak powiedział to zrobił. Rozsiadł się na fotelu kapitańskim i czekał na rozkazy.
Rozkazy przyszły po paru godzinach. Na początku Antharama miała udać się około 4 godzin drogi od stacji, gdzie miała połączyć się w grupie z jednym Norinem i dwoma Hidekami, a Taren miał objąć nad nimi dowództwo. Następnie w takiej sile mieli rozpocząć trwający około 1,5 tygodnia lot patrolowy, po niektórych ze światów zagrożonych Terrańskim atakiem. Przy każdej z 5 większych planet na trasie, stolic "układów - kolonii", mieli zatrzymać się i wyładować potrzebne zapasy z okrętów. Po kilku minutach przyszła wiadomość ze stacji, od Gula nią dowodzącego: Verren II, Dela IV i Venten V - lista planet, na których prosiłbym o tą krótką rozmowę. Jednocześnie operacyjny poinformował, że rozpoczęto załadunek zapasów dla kolonii na okręt.
Czekając na koniec załadunku przywołał na swój panel dokładną trasę patrolu wraz z naniesionymi układami po drodze i planowaną odległość między nimi w godzinach.
Od miejsca zbiórki do pierwszego układu było około dnia podróży. Następnie dwa dni trzeba było lecieć do Verren. Kolejny dzień do Dela, trzy dni do Venten i dzień do ostatniego układu. Powrót inną drogą oznaczał "zahaczenie" o jeszcze jeden układ i powrót do stacji.
Gdy załadunek się skończył to gul rzekł:- Odcumować statek. Kurs na miejsce zbiórki. Prędkość patrolowa.
Okręt odcumował od stacji. Taren podziwiał kunszt młodego sternika, który szybko przyzwyczaił się do pilotażu tego kolosa. Został wykonany szybki i sprawny manewr i już po chwili okręt oddalał się w podświetlnej od stacji w kierunku miejsca wejścia w warp. Dain sprawdził odczyty na swoim monitorze, wyglądało, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. W końcu okręt wszedł w warp. Lot na miejsce zbiórki okazał się nad wyraz spokojny. W końcu Antharama wyszła na miejsce zbiórki gdzie czekała reszta grupy.
