Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Taren
- Zrozumiałem. Taren bez odbioru.Gdy skończył rozmowę to zaczął pisac raport. Oficjalny, w którym przedstawił wydarzenia, lecz ominął wnioski o zdrajcy. Wyszczególnił też swój jedyny błąd - niedocenienie Terran, których wziął za zwiad przed zajęciem systemu, a nie pomyślał, że spróbują zająć i utrzymać kompleks. Dodał też swe spostrzeżenia o unowocześnieniach w klasie Centaur.W dodatkowej części, którą dołączyć do raportu dla Kasty opisał wszystkie swe spostrzeżenia, które wskazywały na działania szpiega. Opisał też ludzkiego pułkownika i zaklasyfikował go jako bardzo niebezpiecznego.Gdy skończył pisać to przypomniał nagle sobie nazwisko. Gul Lamarek, nie Lamaren. Jego nazwisko podał mu Mellak. Ciekawe kto to był. Sprawdził to w komputerze.
Lamarak - Dowódca zgrupowania "Tajos" oraz okrętu klasy Galor CUS "Even", zdobywca licznych medali, zwycięzca bitew. W oficjalnych informacjach nie było nic więcej ciekawego, aczkolwiek przeglądając informacje o nim w gazetach, znalazł wzmiankę o balu oficerskim ... a na zdjęciu ten Lamarak stał ... z jego żoną.
No proszę, sporo się wyjaśniło. To on jest kontaktem Inary w CD. I to pewnie on pomógł przepchnąć decyzję o udziale Na'Tali w akcji na Theta Cygni. Dostanie gnojek za swoje, jak tylko Obsydianowa Kasta będzie coś winna swemu nowemu pracownikowi.Gul wyłączył terminal i odprężył się. Teraz miał spokój, chyba że cos niespodziewanego stanie sie po drodze. Ale wtedy moga go obudzić. poszedł spać.Następny dnia i w kolejne spędzał za dnia był na wachtach, a w nocy w łóżku z Erin. Była dobra kochanką, ale on uczył ją rzeczy, takich jakie lubił.Każdego dnia sprawdzał pozycje Terran i Kardazjan. Na szczęście nikt im nie przeszkadzał, a jedyne wezwanie o pomoc było za daleko by pomagać, zajeli się tym inni kapitanowie.Wreszcie na czujnikach pojawiła się Nikot Nor. Taren zapisał na PADDzie swój oficjalny raport, zaś ten dla Kasty zachował na później, gdy będzie już po przesłuchaniach.
Po wyjściu z warp przyszły natychmiastowe instrukcje dokowania, oraz rozkaz aby po zakończeniu tych czynności Gul Taren stawił się w trybie pilnym w gabinecie dowódcy stacji. Antarama dokonała dokowania, mieli uzupełnić zapasy, a na pokład weszły ekipy techniczne mające pomóc w szybkim remoncie. Taren opuścił mostek i w towarzystwie dwóch ochroniarzy udał się w stronę wierzy. Chociaż dwójka oficerów zachowywała się kurtuazyjnie, a broń mieli schowaną Gul wiedział, że dostali rozkaz pilnowania go. Chwilę później siedział już w gabinecie dowódcy, który czytał jego raport. Gdy skończył zmierzył Tarena wzrokiem-Gulu dlaczego nie wysłaliście na planetę większych sił?-
- Na planetę posłałem cały personel mający doświadczenie w walce w zamknietych pomieszczeniach i na ziemi. Wysyłanie innych sił uderzeniowych przyniosłoby niewspółmierne straty do korzyści. Choć nawet to zlekceważyłem, posiłki pod dowództwem Yoma były zwykłą okrętowa ochroną i zajeli się sprawdzaniem górnych pięter kompleksu na co komandosi nie mieli czasu przebijając się na dół.
Dowódca kiwnął głową i zapisał coś na swoim paddzie -Zgodził się pan na negocjacje z ludźmi zajmującymi budynek, a później mimo opóźnienia nie wydał pan rozkazu do ataku? Czemu? -
- Miałem rozkaz odzyskania jak największej liczby naszych ludzi. Dlatego podjąłem negocjacje. Kretar umiejętnie poinformował mnie, że nam odlecieć od planety, a sam zajmie się odbiciem więźniów w trakcie wyjścia Terran z kompleksu. Okazało się jednak, że grają tylko na czas by dostac się do naszych komputerów. Kretar podjął słuszną decyzję o natychmiastowym ataku, nie poinformował mnie z powodu mozliwości założenia podsłuchów w kopleksie.
Dowódca zapisał kolejne informacje. Kolejne pytania, chociaż liczne dotyczyły jakiś szczegółów technicznych i nie miały praktycznie żadnego znaczenia. W końcu dowódca uśmiechnął się-Przykro mi, że musiał pan przez to przejść ... procedura. Mimo wszystko była to udana misja. Chciałbym zaprosić pana do siebie na kolację. Będzie tam dziś parę osób, kilku kapitanów. To najmniejszy gest jaki mogę zrobić, aby pobyt na mojej stacji nie kojarzył się panu tylko z nieprzyjemnościami -
- Rozumiem. Nie pierwszy raz pytają mnie o takie rzeczy. W końcu zawsze cos musi pójść nie tak. Powoli jestem tym zmęczony... - zawiesił na chwile głos. - Na kolację na pewno przyjdę. Poczuję jakos odmianę po tym tygodniu tłuczenia się w okręcie.
-Moja kwatera ma numer 12345. Na pewno ją pan znajdzie. I rozumiem pana całkowicie - odpowiedział Gul -Nie będę dłużej pana zatrzymywał-
- Dziękuję. Do zobaczenia. - tuz przy drzwiach zatrzymał się. - Mam jeszcze jedno pytanie. Ile czasu Antharma zostanie przy Nikot Nor? Chcę dać załodze przepustki...
-Dam wam 72 godziny przed wpisaniem na listę aktywnych i gotowych do zadań okrętów - odpowiedział cardassianin uśmiechając się
- Dziękuję w ich imieniu. To im wystarczy. - Taren wyszedł.Poszedł na okręt i sprawdził stan napraw. Te były w toku, prośba o nowe promy juz poszła do kwatermistrza. Sam gul dał części załogi przepustki oraz skopiował do swego PADDa pełna wersję raportu. Wraz z nim poszedł na Promenadę by poszukac atrakcji.
Na promenadzie były liczne sklepy, bary i restauracje. Można było znaleźć wszystko czego dusza czy ciało zapragnie. W pewnym momencie do Gula podszedł młody na oko 25 letni dobrze zbudowany Cardassianin w mundurze Dalina. Zasalutował i szybko poddał mu padd-Jestem Dalin Jast i miałem rozkaz stawić się do pana jako pański drugi oficer -
