Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Star Wars - Forum Role Playing Game › RPG - Elis Nilas
Wzruszył ramionami. A co go obchodził los jakiegoś chłopa...- Nie martw się. Jutro spadam z tej planety. - skończył posiłek i wyszedł by kupić bilet na transportowiec.
Przyjemności portowe, 200 odlatujących i tylko dwie kasy. Za burym polem energetycznym widać dwa małe okręciki niemrawo sunące wzdłuż koloni. Nie było ci jednak dane podziwianie krajobrazu, wśród potu, smrodu i innych wydzielin najróżniejszych ras galaktyki czekałeś bitą godzinę na swoją kolej. -Tiaaa. -Mruknęła bileterka, gdy przyszła twoja kolej. -Szczęściarz co? Niestety. Zostały już same klasy od drugiej wzwyż. 10 000 kredytów.
Tak... za jakieś pół miesiąca przyleci tutaj transportowiec. Okazyjnie 750. Bierzesz pan?
- Obejdzie się. - stłumił w sobie chęć zmuszenia cholery by walneła parę razy głową w biurko. Zniknąłby wtedy ten jej cholerny uśmieszek.Rozejrzał się wokół w poszukiwaniu jakiś wolnych stateczków. Miał bardzo dobrą perswazję. He he he...
-Za polem siłowym majaczyły dwa malutkie okręty kurierskie. Nagle wszystko lekko się zatrzęsło i obok portu przeleciał ogromny okręt. Na jego burcie ogromnymi literami wypisana była nazwa: "ŚMIAŁEK" -No! Jak zwykle o czasie! -Rzekła baba za kasą.
Próbę wtargnięcia na statek lub ukradnięcia biletu była ostatecznością. Nie chciał by miał gdzies kartotekę. Na razie był nikim dla Zakonu Jedi i niech tak zostanie jak najdłużej.Skierował sie ku stateczkowi, którym przybył na tą planetę. Chciał się dowiedziec jak ida naprawy.
Stateczek znalazłeś niedaleko, bo parę lądowisk dalej. Wokoło niego walały się różnie skrzynki, kuferki i beczki. Sam prom jednak wyglądał na sprawny do lotu. Jego właściciel właśnie przesiadywał na jednej z większych skrzyń.-A! To ty! I jak ci mija dzień na zapomnianej kolonii co? Do... ekhm... no nie?-Co z naprawami? -Zapytałeś.-A jak widzisz stary. Tu się wyklepało, tu przyspawało i można lecieć. Mam jeszcze załadunek w planie, więc jeśli chcesz się zabrać przyjdź jutro rano. No, o ile nie przeszkadza ci przestrzeń życiowa zredukowana do jednego metra kwadratowego.
- Niezbyt. Ile chcesz za podróż? - spytał się konkretnie. - I czy nie potrzebujesz jakieś pomocy?
-Ile chcę? Nic. No prócz małej przysługi. Nie mów nikomu że mam ładunek. Powinny być puste. -Rozejrzał się. -Mam nadzieję że lubisz pikantne, bo start może być ostry.
- Nic nie słyszałem o żadnym ładunku. - uśmiechnął się. To będzie jeszcze prostsze niż sądził.Pogwarzył jeszcze trochę z przemytnikiem, a potem wrócił do hotelu. Wiedział, że może coś się stać w trakcie podróży, więc postanowił pozbyć się kryształów Mocy, wysysając z nich energię i przesyłając do duchów Sithów.
Medytacja była przyjemna, ogarniał cię mrok i śmiech pradawnego gatunku. Wybudziłeś się z niej rano. Nic dziwnego cie nie spotkało, na tą planetę nawet jedi nie zaglądają. Musiałeś ruszać na lądowisko. Jednak nawet bez użycia mocy mogłeś poczuć że coś jest nie tak. Wszyscy mieli przy sobie broń, a na lądowisku znikąd pojawiły się służby mundurowe.
Na szczęście kryształy zamieniły się w bezużyteczne kawałki skały. W drodze na lotnisko wyrzucił je do utylizatora.Ponieważ był "uczciwym" obywatelem podszedł do najbliższego patrolu. Trochę modulacji Moca i zapytał- Co tu się dzieje? Poszukujecie jakiegoś bandziora?
-Coś się dzieje, ludzie zaczynają noo... tegoo.. pani...-Cicho! Miej że trochę rozumu. Przepraszamy drogi panie ale te informacje nie są podanej jeszcze opinia publicznej. -Fuknął drugi, bezceremonialnie sprawdzając cały twój dobytek, łącznie z tym co masz na sobie. -Tak.... proszę wyciągnąć miecz i ten złom w torbie. To rutynowa kontrola, nie rób nic głupiego.
