Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Równowaga sił
Akt V
Kwadrant Gamma sektor 045 ……
Dowódca RES Nei'rrh będąc najbliżej artefaktu nie tracił czasu. Chcąc postawić wszystko na jedną kartę zaryzykował on życie załogi promu i rozkazał by mały okręt zbliżył się do artefaktu i spróbował podjąć fragmenty szczątków szturmowca Dominium. Wykorzystując osłonę asteroidy prom namierzył fragment kadłuba i po chwili zmaterializował się on w ładowni. Dryfujący artefakt nie wykazywał żadnej aktywności co uspokoiło nieco załogę promu która namierzając kolejne elementy zniszczonego szturmowca szybko zapełniła ładownię po brzegi. Wśród pozyskanych szczątków znalazły się fragmenty stopionego kadłuba, podzespoły niektórych mniej ważnych układów szturmowca i chyba najcenniejsze znalezisko jaki było coś co przypominało czarną skrzynkę……
Okręty połączonej floty Tal’shiar i Kasty Obsydianowej po zajęciu przewidzianych w rozkazie pozycji natychmiast wysłały promy. Uruchamiającmaskowanie okręty szybko zagłębiły się Tymczasem pasie asteroidów i po kilku minutach zbliżyły się do promu przechwytującego szczątki zniszczonego szturmowca Dominium……
********
Tymczasem o godzinę lotu od sektora 045……
Nie spuszczając namiarów z wrogiego okrętu majestatyczna Nebula płynnie minęła okręty Sekcji 31 i gwałtownie weszła w warp. Chwilę później kadłub federacyjnego okrętu opuściły cztery sondy. Smukłe obiekty natychmiast przyspieszyły i kierując się w stronę sektora 12 zaczęły emitować sygnaturę warp wskazującą na obecność zamaskowanych okrętów Imperium Klingońskiego. Trzy z pośród czterech sond pozostawały praktycznie niewidoczne dla czujników okolicznych jednostek natomiast ostatnia sonda co jakiś czas wysyłała słabe zakłócenie wskazujące na uszkodzenie maskowania. Obiekt ten prawie jednocześnie pojawił się na wszystkich skanerach okrętów przebywających w bezpośrednim sąsiedztwie……
Oddalając się od sond z prędkością warp 6 Nebula i towarzysząca jej Akira zaczęły oddalać się od sektora 045. kanały łączności na obu okrętach wskazywały na dużą aktywność obu dowódców……
*******
Okręty Sekcji 31 po niespodziewanym wycofaniu się okrętów SFI pospiesznie ewakuowały odziały szturmowy wraz z naukowcami z wraku szturmowca Dominium. Jednak zanim ostatni z żołnierzy opuścił pokład szturmowca uruchomił on wezwanie o pomoc sugerujące iż agresorami były klingońskie okręty. Upewniając się iż wezwanie zostało odebrane okręty sekcji zaczęły oddalać się od szturmowca i po osiągnięciu bezpiecznej odległości otworzyły ogień z fazerów. Uszkodzony okręt Dominium eksplodował rozerwany jednym silnym wybuchem rozrzucając swoje szczątki po znacznym obszarze. Gdy wszystko ucichło pośród szczątków zabłysło jasne światło które szybko znikło pozostawiając dryfujące bezwładnie ciało żołnierza Dominium……
Usatysfakcjonowani swoim dziełem dowódcy okrętów Sekcji 31 rozkazali uruchomić maskowanie i ponownie podjąć kurs w kierunku sektora 045……
*******
Oddalając się od federacyjnych okrętów jednostki wywiadu Imperium Klingońskiego z nieskrywaną dezaprobatą obserwowały na skanerach poczynania obu stron. Dodatkowe zwalanie winy na siły KSO potęgowało złość klingońskich dowódców. Jednak w całym tym zamieszaniu był jeden plus który to właśnie powstrzymywał Klingonów przed zemstą. Było nim zyskanie przewagi nad federacyjnymi jednostkami. Nie tracąc czasu na zbędne manewry klingońskie okręty prześcignęły konkurentów i zyskały nad nimi znaczną przewagę która mogła wkrótce zaowocować zwycięstwem………
*******
Zbliżające się trzy Szturmowce Dominum po odebraniu wezwania o pomoc przyspieszyły do maksymalnej prędkości i po kilku minutach znalazły się przy szczątkach bliźniaczej jednostki. Nie wykrywając żadnych wrogich okrętów szturmowce rozpoczęły szczegółowy skan okolicznej przestrzeni. Odnajdując pokiereszowane ciało i identyfikując sygnaturę broni okręty zawęziły pole poszukiwań i gdy czujniki wykryły sygnał emitowany przez sondę natychmiast podjęły pościg……
*******
Dane taktyczne :
Okręty Tal’shiar i Kasty Obsydianowej zajmują ustalone pozycje wokół wulkanicznej planety, wymieniają informacje i wypuszczają promy które docierają w pobliże artefaktu jednak na razie zachowują bezpieczną odległość……
USS Repulsje i USS Ripper uruchamiają maskowanie i podejmują ponownie kurs w kierunku sektora 045…
Okręty SFI USS Youth America i USS Excalibur wycofują się z prędkością warp 6 i po około połgodziny kierują się ponownie do sektora 045...
Szturmowce Dominium wykrywają sygnał emitowany przez sondę i podejmują pościg……
Okręty Wywiadu Imperium Klingońskiego zyskuja przewagę i po kilku minutach lotu zbliżają się do granic sektora 045……
Okręty Wywiadu Klingońskiego, Sekcji 31 i SFI obserwują na skanerach działania okrętów Dominium……
********
- Panie. Otrzymaliśmy rozkaz wysłania promów.- Wstrzymajmy się z tym....- Co?! - wbrew zdrowemu rozsądkowi zaoponowała pierwsza- Dajmy im czas.... przeczekamy chwilę, a później wysyłaj je parami. Jeżeli otrzymamy jakieś dane archwizuj i przesyłaj do laboratorium. Niech mają co robić. Gelon, przeglądaj na bierząco, jesteś w końcu doświadczonym biologiem. - Zmieniamy pozycję? - zapytał Gared- Trzymaj się Kardazjan. Nie życzę sobie niespodzianek...
W drodze do układu 045, mostek IKC Pa'chag
Załoga patrzyła z wściekłością na odczyty jak oficerowie Gwiezdnej Floty zwalali winę za swoje przestępstwa na nich
- Aż chciałoby się zerwać cisze radiową i poinformować o wszystkim Jem'Hadar – powiedział tylko oficer naukowy obserwując całe zajście z zaciśniętymi z wściekłości pięściami
- Chciałoby się – przyznał Pułkownik kiwając głową – ale tego nie zrobimy. Przygotujcie jednak ów zapis do nadania na wszystkich częstotliwościach, na wypadek gdybyśmy musieli się gwałtownie zacząć broni przed Zemsta dominium. Bo jak rozumiem sensory nagrały wszystko?
- Do ostatniego bita informacji – odpowiedział Kruge – wraz z tym, że Sekcja użyła maskowania, zmodyfikowanych fazerów aby zwalać winę na nas a skończywszy na podrzuceniu zmasakrowanego ciała.
- W porządku – Qom odparł zadowolony – na szczęście nie musimy się obawiać zemsty Dominium przeciw Imperium. A nawet jeśli by się chcieli mścić to Federacja będąc na drodze i tak zapłaci wyższą cenę...a właśnie. Zakodujcie te informacje i wystrzelcie w zakamuflowanej sadzie w stronę wyjścia z korytarza. Niech po dostaniu się do Alfy w zakodowany i możliwie niewykrywalny sposób wyśle te informacje do dowództwa. Dzięki temu ostrzega oni nasze załogi tutaj w Gammie o możliwości wzmożonej wrogości wroga. Kto wie...może nawet zaplanują jakąś akcje odwetową przeciw Federacji.
- Na ile znam generała Martoka to nie puści tego płazem jak tylko się o tym dowie – powiedział taktyczne programując wraz z Klingonem odpowiednio sondę.
- Na ile znam Kanclerza, to on również nie... kto wie, może nawet postanowi wziąć Federacje jako następny cel wojenny. Ponoć nosił się z podobnym zamiarem od czasu zdrady Federacji i Gwiezdnej Floty w czasie ofensywy na Cardass i bitwy jaką wydała nam DS9 kiedy chcieliśmy złapać agentów Zmiennych w Radzie Detapa i mających w nich stanowiska zbrodniarzy wojennych.
- Myśli pan, że dojdzie do wojny z Federacją? Ale takiej totalnej, na pełna skalę? – spytał Baldursten przerywając na chwilę pracę
- Nie, nie sądzę...przynajmniej nie od razu. Najpierw raczej pójdzie o coś małego jak jedna baza, czy jeden układ, lub jakby Gawron był naprawdę wredny to o te oszustwa Gwiezdnej Floty. Potem zagarnie się trochę terenów Federacji, ufortyfikuje to i pozwoli Federacji połamać sobie kilka zębów na naszej obronie szykując grunt pod kolejny etap ofensywy...
Gdybanie taktyczne trwało dalej poprawiając wszystkim humory, kiedy Fak'Ihr leciał dalej...
Mostek USS Ripper pobliże sektora 045.
== Mostek ==- Raport? - spytał spokojnie Maciek widząc skaczącą w warp Nebulę.- Sir, USS Youth America wchodzi w warp - przyśpiesza. Odbieramy przekaz od Excalibura... Dać na głośniki?- Nie. Streść co ważniejsze informacje - Woźniak uśmiechnął się lekko- Kapitan Akiry leci zrobić, zapewne, awanture tej przewrażliwionej babie. Za jakieś 15 minut mamy przeprowadzić tą wideokonferencję...- Dobra. Przekażcie to kapitanowi Mifune. Przekażcie mu też, ze chyba nie bardzo jest na co tutaj czekać, a zasięg komunikacji podprzestrzennej jest na tyle duży, ze będziemy mogli odbyć tą konferencję w trakcie lotu. Sternik, kurs na układ 045. Warp 6, po potwierdzeniu wiadomości i gotowości do lotu przez Rippera- Jasne. - Shiran, możesz rozładować fazery. Zostaw torpedy załadowane do wyrzutni. - Aha... Szefie, twoje polecenia są coraz bardziej przewidywalne.... - Mruknął znudzony Andorianin- Nie narzekaj, tylko rób - Maciek uśmiechnął się kpiąco. - Przypominam że nie tylko my mamy chcemy odzyskać to... Coś. Napewno w okolicy są Romulanie i Kardazjanie. O ile znam te dwulicowe Klingońskie bestie to też prędzej lub później kogoś tu wyślą. A to plugastwo nie będzie miało oporów przed pomordowaniem załogi, jeśli wedrą się na pokład, po wcześniejszym torturowaniu ich. To nie Federacja - żeby opiekowali się ewentualnymi rannymi - po prostu ich dobiją- A podobno są honorowi...- Tiaaa... Szczególnie niszcząc całe kolonie - i atakując wszytko co się da. Honorem nazywają swoją brutalność, pogardę dla innych i masowo popełniane morderstwa... Wolałbym nie być taki honorowy...- Kapitanie, otrzymujemy potwierdzenie od... Ripper wszedł w warp.- Magda, za nim. - Beregh, konferencję, jak zgłosi się dowódca Excalibura, przełacz do mojego biura. A, i zanim zaczniecie komentować - udostępnij też jej odbiór z gównego ekranu na mostku. Chcę zebyście wy wszytko widzieli i słyszeli, a nikt nie widział was....- Zrobione - warknął półklingon w ramach odpowiedzi. USS Repulse zmierzał do ukłądu 045 czekając aż SFI się opamięta...
Aiien siedziala w swoim biurze zniesmaczona. Nie dosc, ze ten kretyn uwazal sie za jakiegos James'a Bonda, to na dodatek skubaniec chcial zdradzic Federacje paktujac z przestecami. Przez pare chwil zastanawiala sie, co z tym fantem zrobic. Mogla co prawda odsunac dowodce Excalibura od dowodzenia pod zazutem zdrady - wystarczajaco dobrze udokumentowanym, zeby to przeszlo, ale to by tylko zmniejszylo szanse wykonania misji. I zlapania paru czarnych ptaszkow, przywleczenia ich za lby do bazy i postawienia przed sadem. Po tym, co ci kretyni wyprawiali w ostatnich latach, miala nadzieje, ze w razie czego skaza ich na smierc i pozwola jej pociagnac za spust.Ale to na pozniej, teraz trzeba wymyslic cos, co nie pozwoli jej 'dowodcy' narobic wiecej szkod. - OPS, wywola kwater glowna, wiazka tachionowa przez korytarz, potem standardowa sciezka. Nie chce, zeby ktos nas namierzyl.....----Pare minut pozniej weszla na moment na mostek- Sternik, opracuj wejscie do systemu znad ukladu, ladny, szeroki luk ze stopniowym zwalnianiem. Ukryjemy sie w chronosferze i przeszukamy system promami stealth.- Aye.- Pierwszy, bede u siebie, w razie czego przelacz lacznosc do mojej kwatery.
IKC chis'Jev
Klingoński niszczyciel podążał nadal wyznaczonym kursem, utrzymując stałą prędkość.
Kapitan Mifune wsunął do artystycznie wykonanej pochwy i odłożył na wyeksponowane miejsce w gablocie współczesnie wykonaną katane, będącą doskonałym odzwierciedleniem broni , którą jego przodkowie używali podczas Sengoku Jidai. Gdy nagle usłyszał szum otwieranych drzwi, wiedział już kto złożył mu wizytę.- Co nowego Nala'e ? - spytał spokojnie- Opracowaliśmy właśnie kilka wariantów jak najefektywniejszego podejścia do sektora 045, chciałabym byś się z nimi zapoznał - powiedziała młoda półromulanka podchodząc i wręczając pad.
Kaol jakoś nie mógł się skupić na raportach, Nienawidził sytuacji, której w pełni nie mógł kontrolować, a tak było tym razem. To nie on decydował ile czasu tu spędzą. Tu decydowali naukowcy, no chyba, że będą mieć ciekawskich gości… Odłożył pady, gdy odezwał się sygnał interkomu.- Słucham?- Witam panie – usłyszał głos Araii – ze szczątkowych danych jakie do nas docierają, wygląda na to że zamieszanie poza systemem się skończyło. - Lecą do nas?- Brak danych, bez użycia aktywnych systemów.- Rozumiem. – przez chwile panowała cisza. Arai nie miała zamiaru przerywać dowódcy… - Trzeba przyjąć najgorsze. Każ okrętom zwiększyć status gotowości, ale żeby jeszcze nie ładowali broni. Jasne?- Tak panie.- Zrób to jak najszybciej, ja wrócę na mostek za jakieś 10 siuren.- Tak panie.
Mostek RES Imperix
- Promy zostały wypuszczone. - oznajmił Talak.
- Rozkazy z Devorasa. - rzekł operacyjny. - Mamy zwiekszyć gotowość bojową.
- To mozemy jeszcze naszą zwiększyć? - zapytała ironicznie Apnexia.
- Tak, zdjąć maskowanie i otworzyć ogień. - odpowiedziała Taleria. - Ale Devoras ma rację. Niedługo przybędzie SFI i trzeba bedzie ich przywitać.
Mostek RES Aehallh
- 4 promy w drodze - zameldowała Nehria
- Niech podejdą bardzo ostrożnie i skanują, jakieś wieści z laboratorium
- Nic nowego - odparł Gelon
- Mamy rozkaz zwiększenia gotowości bojowej....
- Daj ciche wezwanie na stanowiska. Niech Delir wykona kilka niespodziewanych kontroli. Chcę również by batalion interwencyjny był w pełnej gotowości... A co robią Kardazjanie?
- Według moich danych nic. Stoją.
- Będą dobrą zaporą od ognia. Przemieszczamy się obok nich. Lepiej znaleźć się w gronie własnych piskląt niż pobrudzić się ich bliskością..... - rzekł twardo Gared
- Spokojnie... są naszymi sojusznikami.... - zakończył Khoret nie dodając iż z takimi sojusznikami wrogowie są niepotrzebni...
Po chwili milczenia, wzrok PO Rippera przykuła szklana gablota, w której znajdowały się o bogowie Asgardu... - pomyślała w duchu półromulanka aż się przy tym wzdrygając.- Tak moja droga to co widzisz to jedno z moich trofeów, czułki pewnego Andorianina członka Starfleet Inteligence i przy okazji agenta Kasty Osydianowej - odparł beztrosko Mifune.- Jaaak ?! Uspokoiwszy się kilkoma krótkimi oddechami , dodała już spokojniej: - To za wykonanie na nim wyroku dostałeś jako nagrodę Cantella w dowódzctwo ? - zaciekawiła się Nala'e pochylając się w stronę kapitana.- Tak moja droga , mądra jesteś i śliczna - odparł rozradowany kpt MifuneZaczerpnął powietrza i kontynuował mimochodem podziwiając smugi światła widziane przez okno własnej kajuty.- Ten gagatek był już od jakiegoś czasu pod naszą obserwacją ale potrzebowaliśmy czasu by zdobyć niezbite dowody jego winy. Ci idioci z SFI tylko nam rzucali kłody pod nogi ale sami się przejechali bo kpt Vorren wraz z resztą swojej szemranej bandy zdołał porwać USS Alaska i ruszyć w stronę granicy Unii. Równocześnie z jej terytorium została wysłana na tereny UFP grupa przechwytująca. Ale miał pecha bo my mieliśmy agenta wśród Kardazjan, który nas o tym poinformował...Zrobiwszy przerwę na napicie się lodowato zimnej wody z replikatora , Mifune kontynuował przebieg operacji dobrze pielęgnowanej w ogrodzie swojej pamięci.- W trakcie przelotu przez sektor 19121 zaatakowały ich 3 Bopy , którymi ja nie chwaląc się dowodziłem - uśmiechnął się do wspomnień kapitan Excelsiora - jedne z tak wielu okrętów klingońskich , które mamy na stanie i używamy przy różnych okazjach.., ale wracjąc do meritum, walka była gwałtowna choć jedostronna , po opadnięciu osłon "przerobieni" na dzielnych wojowników , których nie powstydziłby się sam Kahless. Zostaliśmy przesłani na pokład fregaty, po czym zarżneliśmy całą grupę zdrajców i zgodnie z planem - stąd czułki jako pamiątka i ostrzeżenie dla tych co chwieją się w wierności wobec Federacji wskazał ręką dowódca Excelsiora - lecz zaczeły nadciągać Kardachy by przejąć swoich agentów i zaimplementowaną w Novej technologię UFP , przesłaliśmy się z powrotem na B'rele, masakowaliśmy i daliśmy drapaka. Ale nie było przeznaczeniem Kasty przejąć tego okrętu , ku naszemu zdziwieniu SFI szybko uporała się z sabotażem sieci komputerowej na stacji kosmiczej typu 12 po czym sformowała grupę pościgową złożoną z 3 Defów , Akiry , Galaxy i 2 New Orleans.- Nie przybyli jednak na czas.- Kardachom udało się skopiwać bazę danych z naszego okrętu i z podkulonymi ogonami wlecieli wraz z naszą fregatą na swoje terytorium kompromitując po raz kolejny wywiad floty.- I tu czekał ich srogi zawód bo ktoś niczym cienie podążał ich śladem..- Po nitce do kłębka doprowadzili nas do tajnej bazy Kasty , którą przez ostatnie 15 lat nie udało nam się mimo dużych nakładów środków zlokalizować. Ów centrum badawczo - rozwojowe Kardazjan znajdowało się w jednym z setek należących do nich nie zamieszkanych układów, wokół którego znajdowało się kilka białych kartów i jakiś pulsar tuż za tym systemem. W skład obrony tej placówki wchodziło kilkadziesiąt kolosalnych rozmiarów wyrzutni torped plazmowych i kilkanaście okrętów ochrony. Lecz główny obiekt naszego zainteresowania po wymianie kodów podążył w stronę ogromnej asteroidy , jednej z kilkudziesięciu tysięcy jakie krążyły wokół czwartej planety tego układu tak bardzo przypominającej Jowisza z układu Sol. Po zbliżeniu się do niej został dosłownie przez nią pożarty. - Wszystko się wyklarowało.Mifune jednym haustem wypił resztkę płynu, co ulżyło jego gardłu , odstawił szklankę na stół i zaczął snuć dalej swoją opowieść.- W chwile potem 3 nasze grupy bojowe zdjęły maskowanie i rzuciły się na zaskoczonych Kardazjan. Pierwsza salwa z USS Tanatos klasy Sovereign zanihilowała generator zasilający te cholerne platformy orbitalne, czyniąc z nich bezbronne, dryfujące bryły metalu...Równocześnie dwa klucze naszych Defiantów zaczeły do spółki z Bopami eliminować bądź unieszkodliwiać okręty kardazjańskie. Akiry niszczyły resztki detektorów i obrony przeczesując zarazem przestrzeń w układzie, na wypadek kontrataku Kasty. Wtedy też 3 nasze Nebule wyposażone w systemy zagłuszania AWACS niwelowały wszelką komunikację w promieniu 2 ly , by zagłuszyć krzyki agentów Kasty...- Same używając przy tym maskowania z Pegasusa co czyniło je praktycznie nie możliwymi do wykrycia, bo jak wykryć okręt, nie wiedząc w jakiej fazie się on znajduje a tych jest przecież nieskończenie wiele... - dopowiedziała PO - Dokładnie Nala'e, ale wracając do tematu, abordażem wzieliśmy kilka okrętów Unii, zasilając tym samym naszą małą flotylle, cóż wykorzystamy je z pewnością nie raz..- Ich załogi odbyły z pewnością spacer w próżni..Kapitan Lakoty w odpowiedzi pokiwał tylko głową.- Następnie skupiliśmy naszą uwagę na asteroidzie. Centrum tej bazy dowodzonej przez żul.. uupss gulla Tarreka. Byłem zdziwiony szybkością z jaką nasi marines ją przejeli. Niecałe dwa kwadranse. Odzyskaliśmy skradzioną Nove , skopiowaliśmy też bazę danych tego kardazjańskiego ośrodka naukowego i wzieliśmy do niewoli wyższych oficerów Kasty. Musimy mieć przecież informacje o planach Unii, drony i obiekty badań dla Psi Corpsu S31, nieprawdaż ?! Po zamontowaniu maskowania na zdobytych statkach i zlikwidowaniu świadków misja była zakończona. Więc wysadziliśmy ten burdel.- Przy użyciu broni trilitowej.- Nota bene użyliśmy do tego romulańskiego Talona.- Mówię Ci moja droga wybuch był imponujący, szkoda że tego nie widziałaś, chyba tylko pewien księżyc mógłby się z nim równać...- Fakt zagrożenie klingońskie musiało zostać wyeliminowane - potwierdziła PO
Aiien siedziała w swojej kwaterze i zastanawiała się nad tym, co robić dalej. Współpraca z Sekcją niedopuszczalna. Szczególnie, że Sekcja przestała być legalną organizacją dawno temu. A Wywiad nie współpracuje z przestępcami. Pomijając jakiś niedotrenowanych agentów, rzecz jasna.Narazie ma sygnatury ich okretów, więc kontrwywiad będzie miał na kogo polować gdyby im się tutaj nie udało. Teer co prawda nie dopuszczała do siebie myśli, że może się jej nie udać złapać (albo wyeliminować) agentów Sekcji, ale lepiej być pewnym.Chwilowo musiała rozstrzygnąć, czy zniszczyć artefakt i łapać Sekciarzy, czy zniszczyć Sekciarzy i łapać artefakt. Co będzie z większym zyskiem dla Federacji...
== Mostek ==Woźniak przeciągnął się lekko na swoim fotelu. Podróż była już nieco nużąca - a nie miał wątpliwości. Był pewien że u celu czeka ich walka.- Alan, raport - powiedział sennie- Lecimy z warp 6 do sektora 045. Ripper leci nieco przed nami. Nie wykrywamy żadnych innych jednostek...- Dobra. Stanowiska, meldować gotowość- Ster i systemy napędowe - sprawne- Uzbrojenie, osłony reszta tego draństwa - sprawne - w głosei Shirana też słychać było rezygnację. Andorianin też sie nudził.- Łączność, kontrola energii i deflektora - sprawne - Basowy głos półklingona zabrzmiał na całym mostku. Chyba nigdy nie nauczy się mówić cicho...- Jednym słowem, wszytko działa szefie. - Doskonale. Alan, przejmujesz mostek. Wracam za parę minut. Acha - Maciek uśmiechnął się lekko - przygotujcie dwie sondy warp, niech emitują sygnatury Akiry i Lakoty - z uszkodzonym maskowaniem. A potem puście je w stronę korytarza z warp 8- Kapitanie? - spytał z powątpiewaniem Pierwszy- Możliwe ze Romulaki i Kardazjanie widzieli nas na sensorach w czasie walki - niech myślą ze coś się nam stało, i wycofujemy się by dokonać napraw. Wykonać - Kapitan szybkim krokiem opuścił mostek.Galeria na Akirze nie była duża - w całości wykonana przez załogę mostka. Znajdowały się tam 'dzieła sztuki' dość wątpliwej wartości. Ale Maciek czuł do nich ogromny sentyment - często między misjami siadali razem w holodeku i 'tworzyli' - uśmiechnął się na widok koślawych rzeź Beregha, czy własnych malowideł którymi można by straszyć dzieci. Jednak czuł się tutaj dobrze - czuł że jeśli wrócą, to będzie mógł spędzić czas z przyjaciółmi. Przyjaciółmi, a nie starszymi oficerami. Woźniak starał sie odgraniczyć służbę od czasu wolnego, tak bardzo jak tylko mógł... Ale łapał się czasem na tym, ze zwykli dowódcy Floty nie mają tak źle - oni przynajmniej nie maja tyle do roboty.Kapitan zaśmiał się cicho, jego praca też mu się podobała. Nie miał najmniejszych oporów przed zabijaniem - robił to dla bezpieczeństwa swojego i innych, ale czasem czuł lekkie wyrzuty sumienia. Był oficerem sekcji - pamiętał nawet przysięgę w tajnej placówce w pasie Kurpiera - i misje którymi kierował jeszcze jako zwykły agent, a nie dowódca okrętu a zarazem komórki sekcji. Nie tęsknił za tamtymi czasami - czuł się jak ptak w klatce podróżując tylko na małe odległości iwydając polecenia zwykłym najemnikom... A teraz?Przypomniał mu się list dowódcy - i nagroda jaką mają szansę otrzymać jeśli wrócą. Charlestony były pięknymi statkami, a Woźniak miał dowodzić jednym z nich. Ale to jeszcze nic! Miał wrócić do pracy bardziej badawczej, jako dowódca jednej z grup sekcji - i wreszcie, odkąd został zwerbowany, miał chronić Federację nie zabijając na każdym kroku.Uśmiechnął się w myślach opuszczając galeryjkę - czekała misja. Pomyślał przelotnie o SFI - a właściwie dowódczyni tej Nebuli... Niedawno dotarły jej akta, a Maciek swietnie zdawał sobie sprawę ze kilku rzeczy nie można jej puścić płazem. Zabije ją - nie wiedział tylko kiedy... == Znowu Mostek ==Kapitan sprężystym krokiem, uśmiechając się lekko, wmaszerował na mostek i zajął swój fotel - Beregh, otwórz kanał do kapitana Rippera=/= Tu kapitan Maciej Woźniak. Kapitanie, proponuję wejście do układu od dwóch stron - poniżej warp 6 i tak będziemy niewykrywalni, ale to zagranie jeszcze bardziej zmniejszy prawdopodobieństwo wykrycia. Później, już w systemie, spotkamy się obok którejś z planet, w jej polu magnetycznym - i poczekamy aż SFI jak na kawalerzystów z wywiadu przystało, wpadnie do systemu i da się zabić - wtedy powinno udać się nam przechwycić... Lub zniszczyć artefakt.
W drodze do sektora 045, na pokładzie IKC Sogh chech
Na mostku panowała cisza, zasępiony i wyraźnie wściekły VotHer siedział w fotelu kapitańskim zaciskając ręce na jego oparciach. Z pewnością gdyby tego nie robił, rzuciłby się na pierwszego napotkanego członka załogi wywołując solidną bijatykę. W jego głowie kotłowały się setki myśli, a wszystkie dotyczyły walki. Kapitan chciał zawrócić swojego B’Rela i zaatakować tych federacyjnych tchórzy, których okręty zostawiali w tyle; chciał zmiażdżyć ludzi, którzy nie mieli nawet tyle odwagi żeby zabijać we własnym imieniu. Jednak nie mógł tego zrobić, rozkazy pułkownika Qoma były bardzo precyzyjne – mieli jak najszybciej osiągnąć sektor 045 korzystając z opóźnienia federacyjnych jednostek. W tej chwili VotHer mógł jedynie bezsilnie obserwować na sensorach jak fedki podszywają się pod KSO i czekać planując zemstę.
Pierwszy oficer widząc, co dzieje się z kapitanem podszedł do niego i wypowiedział kilka zdań przyciszonym głosem. HoD spojrzał na niego, kiwnął głową i opuścił mostek, rzucając krótko:
- K'legh, dowodzisz.
Gdy tylko zamknęły się ciężkie drzwi prowadzące na mostek VotHer włączył osobisty komunikator i wezwał EshIr do ładowni, polecając jej zabrać bat'lethy, a sam skręcił do małej zbrojowni po mek'leth i yan, wiedząc, że sama walka na bat’lethy choćby trwała kilka godzin, nie wystarczy żeby wyrzucił z siebie chociaż połowę nagromadzonej przez ostatnich kilka godzin wściekłości i nienawiści...
Tymczasem na mostku K'legh po krótkiej dyskusji z Gurdijeffem wywołał laboratorium:
- Krell, jak idą modyfikacje sensorów?
- Na razie nie mamy zbyt wiele, udało nam się zwiększyć ich zasięg o 1/10 roku świetlnego, ale...
- To zdecydowanie poniżej oczekiwań moich i kapitana, Krell... Radziłbym panu bardziej przykładać się do pracy...
- ... o ile nie chce pan przypadkiem wylecieć przez śluzę – głośny komentarz Ivana wywołał salwę śmiechu wśród reszty załogi mostka.
- Czekam na pańskie dalsze informacje Krell - yaS wa'Dich przez chwilę udawał, że nie usłyszał słów naukowego – mam nadzieję, że będą ciekawsze. Na razie proszę się zgłaszać jedynie w przypadku wykrycia jakiegoś ruchu na kursie do sektora 045.
- Zrozumiałem, bez odbioru.
Krótki trzask w głośnikach potwierdził przerwanie łączności z laboratorium. K’legh bardzo powoli wstał z fotela i ruszając w stronę drzwi rzucił:
- Berik przejmij dowodzenie, zaraz wracam. Gurdijeff za mną.
Ivan westchnął ciężko, ale posłusznie ruszył za półwolkanem, wiedząc, że tym razem stawianie się przełożonemu w obecności kolegów może mieć znacznie gorsze skutki, niż próba załatwienia sprawy w cztery oczy. Poprawił więc d'k tahg u pasa i wyszedłszy na korytarz walnął pięścią w kontrolkę zamykającą drzwi, które zatrzasnęły się z hukiem. Jednak zanim zdążył zrobić kolejny krok, złożył się wpół po silnym ciosie w żołądek, a chwilę później leżał już zwinięty z bólu na zimnej metalowej podłodze, na którą skapywała krew z jego złamanego nosa. Szybkie uderzenie kolanem Pierwszego było obliczone dokładnie na taki efekt. K’legh ostrożnie pochylił się nad przeciwnikiem, gotowy w każdej chwili wyprowadzić kolejne ciosy, ale widząc, ze Ivan nie wykazuje chęci do kontrataku złapał go jedynie za mundur i potężnym szarpnięciem postawił na nogi.
- K’legh, ja... – głos młodego mieszańca ludzko-klingońskiego załamał się, gdy pierwszy oficer podniósł go w górę trzymając zaciśniętą dłoń na szyi naukowego. Czując, że jego nogi oderwały się od podłoża, w plecy wbijają się fragmenty konstrukcji ściany, a oddech powoli ucieka, Ivan próbował skupić uwagę na słowach przełożonego.
- ... i zapamiętaj, nie jestem VotHerem, który będzie dawał Ci fory i pozwalał na ciągłe wygłupy. Jesteś dobrym naukowcem, ale fatalnym żołnierzem i ja to zmienię – albo nauczysz się dyscypliny albo zginiesz. Zrozumiałeś?
- HIja', joHwI' – wychrypiał resztką sił Ivan.
- majQa' – K’legh zakończył swoją wypowiedź krótkim sierpowym w żołądek naukowego i puściwszy jego szyję pozwolił bezwładnemu ciału Ivana osunąć się na podłogę, po czym spokojnie wrócił na mostek.
Gurdijeff ocknął się po kilku minutach przysięgając sobie, że kiedyś zabije K’legha. Ale na razie musiał spróbować oderwać twarz od zimnego żelaza podłogi i doprowadzić się do stanu używalności. W tej chwili jego myśli pomknęły ku Varenie i sięgnął po komunikator...
