I.Thorne
Biegliście jak najszybciej się dało. Wiatr sypał wam piasek w oczy i tylko dzięki nieugiętej postawie szefa ochrony dotarliście do kapsuły. Była zamknięta i nie dała się otworzyć, ale Khebat (gdyż tak oryginalnie brzmiało miano androida) wyciągnął drzwi ignorując jakiekolwiek zawiasy. - Dobry boże.... - wyszeptał tylko inżynier. Poczułaś jak żołądek podchodzi Ci do gardła, starałaś się nie zwymiotować na widok, który zastaliście. W środku leżeli zalani krwią dwaj marynarze, jeden jeszce oddychał, ale najwidoczniej nie miał już szans. Ignorując protesty medyka Khebat podszedł do niego i skręcił mu kark. Odwrócił się potem i wzruszając ramionami powiedział: Litość i łaska umierania... ot co. Subcommander zmierzył go groźnie po czym wszedł do cuchnącego straszliwie wnętrza starając się odszukać nadajnik. Pomogłaś mu w tym i po jakimś czasie uruchomiliście go i nastawiliście na odpowiednią częstotliwość....CoBrah
Ibrahimovic? Do jasnej cholery kim jesteś...? - powiedział kapitan - Poczekaj moment, zaraz Cię sprawdzimy.... Otarłeś pot z czoła w międzyczasie, w podziemiu zaczęło robić się naprawdę gorąco. Najwidoczniej system grzewczy zaczął działać.... Minuty ciągnęły się jak godziny gdy dowódca okrętu próbował zdobyć twoje dane - Ivo? Jesteś tam? Głupia sprawa, według naszych danych... nie żyjesz od dobrych kilku lat......