CoBrah
Sen przyniósł Ci odrobinę ukojenia. Przez twój umysł przewijały się wspomnienia z czasów akademii. Radosne, szczęśliwe życie. Do czasu gdy postanowiłeś zająć się wywiadem. Sen stał się bardziej mroczny, ponownie ujrzałeś całą swoją służbę. Mintaka, Deneb, Qualor II, Remus, Romulus.... a zakończył się ponownie widokiem okrutnego romulańskiego oficera kontrwywiadu zadającego Ci coraz więcej bólu. Próbowałeś uciec, wyrwać się z krępujących się więzów.... a sen odpłynął tak jak się pojawił. Otworzyłeś oczy, zasnute jeszcze mgiełką niedospania. Nad tobą nachylał się jakiś Drakonit, najprawdopodobniej medyk. - Masz gorączkę, ale zaradzimy temu. - powiedział przytrzymując Ci rękę i wstrzykując jakiś środek. - No już lepiej... Kreon Kr'kat'har chciał Ciebie widzieć w centrum dowodzenia. Zachowaj się jak przystało na nieromulanina i nie rozzłość go....I.Thorne
Sen opuścił Ciebie by już nie wrócić. Otworzyłaś ostrożnie oczy. Mdłe światło wciąż rozjaśniało na wpół zasypane pomieszczenie. Obok rozlegał się miarowy oddech subcommandera. Przyjrzałaś się jego twarzy, było coś w niej dziwnego. Może to te rysy... przypominały Ci kogoś, kogo od bardzo dawno nie widziałaś. Co gorsza wiedziałaś że był to ktoś ważny, tylko kto? Otrząsnęłaś się z tych rozmyślań i spojrzałaś na swe poranione ciało. Rany nabrzmiały odrobinę, ale środki przeciwzapalne chyba działały prawidłowo i nie widać było zaczątków gangreny. Może uda się gdzieś znaleźć jakiś skalpel, aby oczyścić rany... ale nie było na to czasu. Spojrzałaś na wiązkę granatów zawieszonych na płycie prowadzącej do kanałów wentylacyjnych i na wysłużony distruptor. Może starczy mocy jeszcze na coś poza 1 strzałem...====I.Thorne - wracasz do gryCoBrah - gramy dalej====