A prostą alternatywą redukującą przynajmniej część wymienionych przez Silvera kosztów jest samodzielne robienie zakupów - akurat ze sprowadzaniem z USA zabawek, modeli, seriali, książek czy gier nie ma większych problemów. Poza tym sporo trekowych gadżetów można też kupić choćby w Wielkiej Brytanii. Jasne, że przy indywidualnym zamówieniu koszty wysyłki na ogół są nieco wyższe niż dla kogoś kupującego hurtowo ale jest jedna opłata - towar idzie od sprzedawcy do klienta i na ogół trwa to krócej niż w przypadku pośrednika. Poza tym odpada też opłata za pośrednictwo, a i problem przelewów też praktycznie nie istnieje - płatności on-line są teraz bardzo powszechne (i wcale nie trzeba mieć do nich karty kredytowej). A że dla indywidualnych zakupów z poza UE od początku grudnia znacznie wzrósł (do 150 euro) limit dla kwoty zwolnionej z cła, co zmniejsza do minimum ryzyko, że towar załapie się już w Polsce na dodatkowe opłaty. A na zabawki to cła raczej nie ma o ile pamiętam, zwłaszcza dla klientów indywidualnych. ;)EDIT: a żeby być w temacie - mi się te lalki zupełnie nie podobają, zdecydowanie lepiej wypadają trekowe figurki, których na przeróżnych aukcjach można znaleźć sporo. 😛