Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Polityka
Oprócz paszportu i tak zawsze noszę wszystkie dokumenty w jednym portfelu. Więc wrzucanie ich na jeden plastik czy noszenie kilku naraz... Jest tak samo niebezpieczne. Dla mnie to bez szczególnej różnicy.
A ja poza DO nie noszę żadnych dokumentów zabierając jedynie te, których mogę potrzebować, np. prawo jazdy. A jeżeli uważasz, że zakodowanie Twoich danych biometrycznych niczego nie zmienia to już nie mój problem. Raczej potwierdzenie ostatniego raportu OECD o nieświadomości zagrożeń kradzieży tożsamości.
Nie napisałam, że nie jestem świadoma. Po prostu muszę nosić te wszystkie dokumenty i naprawdę wiele osób też je zawsze ma przy sobie, więc dla mnie to już bez różnicy.
Dołączam się do grupy nieuswiadomionych i głupich - też nie mam pojecia, a jaki sposób kodowanie czegokolwek na DO mogłoby zwiększyć zagrożenie związane z kradzieżą tozsamości.A prawda jest taka, że i tak większość z nas nosi przy sobie karty kredytowe, więc w kazdych okolicznosciach musimy uwazać na to, co mamy w kieszeniach.
Oprócz paszportu i tak zawsze noszę wszystkie dokumenty w jednym portfelu. Więc wrzucanie ich na jeden plastik czy noszenie kilku naraz... Jest tak samo niebezpieczne. Dla mnie to bez szczególnej różnicy.
Mam tak samo. Gdybym przed każdym wyjście zastanawiał się co wziąć to pewnie co drugi dzień czegoś bym zapomniał 😉 Już integracja legitymacji studenckiej z kartą miejską i biblioteczną trochę odchudziła mi kieszeń.
Jak przypomnę sobie drogę krzyżową, którą przeszłam, by wyrobić dowód dla mamy, która nie wstaje z łóżka... to na samą myśl o przechodzeniu tego raz jeszcze chce mi się wyć.
Do korzystających z karty miejskiej - zdarza Wam się czasami przypadkiem uruchomić kasownik, bo kieszeń czy torebka z kartą miejską znalazła się za blisko? A teraz zamieńmy kasownik na skamera, który z czytnikiem w torbie przechodzi przez cały autobus. Gwarantuję, że część osób DO nie ekranuje i jego dane zostają skopiowane. Dlatego tych danych powinno być jak najmniej. Ktoś powie, że jest jeszcze PIN. To dlaczego nie pozwalamy podrabiać swoich kart płatniczych?
Taki ktoś będzie miał co najwyżej moje dane biomemetryczne. I już. Żeby zrobić coś złego musiałby mieć dane biometryczne i nazwisko.
Każdy byłby w sieci urzędniczej (komputerowej). Dla sprawnego oszusta pare danych nie stanowiłoby żadnego problemu. Tak jak w matmie. Wystarczy mieć pare danych i wzór i masz rozwiązanie.NIENAWIDZE MATMY ❗ ❗ ❗
Rozumując w ten sposób - sprawny oszust nie powinnien mieć problemów z rozbrojeniem naszych haseł mailowych czy PINów. A jakoś nie boimy się ich używać.
Do korzystających z karty miejskiej - zdarza Wam się czasami przypadkiem uruchomić kasownik, bo kieszeń czy torebka z kartą miejską znalazła się za blisko? A teraz zamieńmy kasownik na skamera, który z czytnikiem w torbie przechodzi przez cały autobus. Gwarantuję, że część osób DO nie ekranuje i jego dane zostają skopiowane. Dlatego tych danych powinno być jak najmniej. Ktoś powie, że jest jeszcze PIN. To dlaczego nie pozwalamy podrabiać swoich kart płatniczych?
Jeżeli w nowe dowody będą wbudowane układy zbliżeniowe to sam będę niezadowolony. Ale pewnie skończy się na zwykłych chipach kontaktowych.
Wprowadzanie elektroniki do naszej codzienności zawsze wiąże się z ryzykiem wykradania danych i narobienia komuś gnoju, kolokwialnie mówiąc. Ale nie boimy się korzystać z kont internetowych, płacić kartami, czy używać PINów i haseł jak zauważył Barusz. Ryzyko czai się w wielu miejscach. Chodzi raczej o świadomość tego i podstawową wiedzę jak zabezpieczać się przed próbami kradzieży danych. Na dzień dzisiejszy pomysł z nowymi dowodami mnie ani nie grzeje ani ziębi. Ewentualne pytanie na dziś jakie mi się nasuwa to ile przyjdzie nam za to zapłacić?
Pierwszy etap 320 mln, czyli nowy system i DO dla nowych "pełnolatków". Oczywiście będzie więcej, a do tego nikt nie chwali się, ile zapłacimy za wymianę starszym rocznikom?
Jakby można powiedzieć ludziom że muszą wydać kolejną kase na coś na co wydawali przed momentem zwłaszcza gdy idą wubory?Trzeba uważać z tymi hasłami i tak dalej. Bo najczęstsze hasło to 123456 więc jakoś nie ma wielkich kłopotó z jego odgadnięciem. Ale tu cytowałem statystyki. Poza tym ludzie wpadają w sidła bo otwierają maile na ślepo itp. Oczywiście nie wszyscy. Zresztą po co złodzieje mieli by się trudzić. Wystarczy łapówa i hulanka z hasłami do kont. Albo banki czy urzędy same je zgubią. Przykładem mogą być kraje zachodnie W. Brytania ipt.
Jest trochę więcej informacji na temat dowodów:
http://tech.wp.pl/kat,1009791,title,Nowe-d...,wiadomosc.html
