Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
Okręt był przycumowany do śluzy nr 8, o czym poinformował was nieoceniony komputer.Przy sluzie stał komandor. Obok niego co pewnien czas przemykali kadeci z bagażami.
- Panie, za co...? - mruknął Caep widząc swój okret, na tyle cicho żeby komandor nie usłyszał. Gdy doszli do śluzy natychmaist sanął na baczność- Sir, chorąży Caep melduje zabycie swoje i starszych... oficerów? Mógłby nam pan powiedzieć, że zaraz wylatujemy i nie będe musiał się użerać z obsługą stacji? - spytał z nadzieją
- Możecie odlatywać jak przybędą wszyscy załoganci. Na szczęście żadnych chorążych nie ma. Są tylko kadeci i nie tylko z ostaniego roku.
- Aye, sir. - mruknął Caep - jednocześnie przymknął oczy, i przekroczył śluże. Nie było tak źle, jak mu się wydawało - statek był jak większość jednostek Federacji, czysty i zadbany. Na szczęście wyposażono go też w panele LCARS - a nie jak w oryginale...=/= Komputer, droga na mostek=/= Najbliższa turbowinda jest osiem metrów dalej. Pokład Pierwszy. Pomieszczenie 0A.Matthew posłuszny instrukcją, ciesząc się że reszta jego 'załogo' jest za nim wsiadł do turbowindy i wydał odpowiednie polecenie. Minutę później niepewnie wchodził na swój mostek, ciekaw kogo tam zobaczy.
Na mostku był tylko jeden mechanik, grzebiacy pod konsolą sternika.- Jak ktoś z was nie jest sternikiem to odejść. - rzekł krótko, nie wystawiając nawet głowy.
- Marysiu, ty chyba jesteś - Matthew uśmiechnął się lekko - pomóż temu panu. Alan, zobacz czy da się skombinować resztę załogi mostka... Może by tak jakieś "cześć" im powiedzieć?- Aniu, konsola taktyczna. Pełna diagnostyka systemów tego... Czegoś. - Panie...? - Matthew zwrócił się w stronę machanika - Może mi pan co powiedzieć o tym statku? Nie mam doświadczenia z Oberthami - dodał siadając na fotelu w centalnej części mostka, i jednocześnie wysyłając do bazy zapytanie o rozkazy.
- Braniecki, niestety jeszcze kadet. O Oberthach powiem krótko. Powinny już byc złomowane. Nie wiem po co cos takiego jeszcze trzymamy we flocie. Wciąż coś się psuje. Kochana włącz komendę nakazującą wejście w warp.Rozkazy były jasne. Wylot na test w okolicy Saturna. Potem zostaną wydane konrektne rozkazy.
- No dobra... Marysiu, co prawda nie ma w okolicy T'Rei która zrobiłaby nam wykład że nie można w granicy systemu podróżow...- On próbuje powidzieć 'Pełna Impulsowa na Saturna, i jazda!' - ziewnął Marten ze swojego fotela- No, zgrubsza to tak. Marysiu, lecimy. U celu przeprowadź testy silników... Aniu, ty sobie postrzelaj do... Czegoś. Moze jakichś aseroid czy czego tam.
- Zaraz zaraz. Dokąd to? Nawet jeszcze nie podłączylem kabli od napędu. Włączysz ten warp czy nie? Bo jak wsadzę kable od warp do manewrowych to bedzie wesoło.
- Dobra. o sprawdźcie co działa, a co nie. I podłączcie napęd... A ja idę się rozejrzeć. Matthew szybkim krokiem opuścił mostek, i skierował się, według schematów, do maszynowni. Pierwszym co zrobił, była próba odnalezienia głównego mechanika, i spytania go o faktyczną sprawność pojazdu...
Wychodząc usłyszaleś:- Dobra, jest. Zaraz to właczymy. Teraz impulsowe...W maszynowni dowiedziałeś się, że główny mechanik jest na mostku.
== Maszynownia ==Młody kapitan rozejrzał się bezradnie po pomieszczeniu. Wyglądający w miarę normalnie rdzeń warp, wokół którego kilku techników coś kombinowało... Nic nowego... Ale który był ich szefem? Matthew uznał, ze skoro i tak jest tu od nich starszy stopniem, to nikogo nie urazi używając prostrzych metod- EE! - Krzyknął głośno - Kto jest waszym szefem?! - miał nadzieję że wszyscy go słyszeli, po czym dodał już spokojnym głosem - Czy ten statek wogule poleci bez pomocy holowników?!- A coś ty za jeden?! Szef jest na mostku! - warknął jeden z 'marynarzy' - Matthew wzruszył ramionami, i nie odpowiadając ruszył do ambulatorium. Lekarza nie było w pomieszczeniu, więc ruszył dalej - pusta mesa, opuszczone korytarze... Jednym słowem nie okręt wojenny tylko bliżej nieokreślone 'coś'. W końcu wrócił na mostek, i zwrócił się do mechanika- I jak, poleci? Nawiasem mówiąc, czemu nie mówił pan ze jest głównym mechnikiem tej krypy?
- A żesz się pan pytał? - mechanik wyczołgał sie spod konsoli. - No myślę, że działa. W razie problemów proszę mnie zawołać. Jeszcze jakies pytania?W chwili gdy mechanik czekał na twoją odpowiedź usłyszałeś syk drzwi od turbowindy. Nie odwróciłeś się, chcą się o coś zapytac mechanika. Nagle w pole twego widzenia weszła Agnieszka. Stanęła obok mechanika.- Nie męcz się, on i tak mnie nie widzi. Nie wiem jak mama czy wujostwo bo podłączyłam sie bezpośrednio do twego mózgu.- Długo tak będę stał czy mogę juz odejść i naprawic coś innego? - zapytał ponownie Braniecki.
- Może pan odejść - powiedział z uśmiechem - Siadając na swoim fotelu- Marysiu, odbijamy od bazy, z jedną czwartą impelsowej. jak się trochę oddalisz, to pełna aż do elu. Ot tamtego momentu obowiązują moje poprzednie rozkazy. Aniu, Alan, to samo dotyczy was. Jak tylko skończycie testy, to dajcie znać dowództwu, i poproście o rozkazy. Wykonać - Agnieszkę Matthew całkowicie zignorował. Uznał że to jakaś pozostałość po symulacji.
