Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Tak jest... A co do nauki - Caep uśmiechnął się lekko - Nawet nie mam pojecia na którym roku jestem w akademi. Biorąc pod uwagę że jestem kadetem, jeszcze jej nie skończyłem - podobnie jak Marysia, Alan i Ania - więc wolałem spytać...Kilka minut później grupa ruszyła w stronę hotelu. Mieli nadzieję że jakoś trafią...
Wszyscy oprócz Anii skończyliście Akademię około 2tygodnie temu, tuż przed rozpoczęciem eksperymentu. Ania jest na I roku. -wyjaśnił admirał.Po kilkunastu minutach spaceru dotarliście do białego budybku, który zgodnie z opisem miał być hotelem.
- No to, wesoła drużyno, wchodzimy! - Matthew wreszcie wiedział COŚ o sobie - i miał nadzieję że to co się dzieje teraz jest prawdą... Cała trójka weszła do hoelu, a były kapitan szybko odszukał recepcjonistę.- Cześć. Mamy tutaj zarezerwowane dwa dwuosobowe pokoje... Można prosić o klucze, i polecenie jakiś rozrywek w okolicy? - Caep szybko uzmysłowił sobie jak głupio brzmi prośba - Dawno nie byliśmy w tej okolicy.
Recepcjonista popatrzyła na was i cicho mruknęła:- Ech kadeci... Pokoje zarezerwowane są na nazwiska von Caep i Marten. Oto klucze. - podała ci 2 plastikowe karty. - Niedaleko jest Akademia, więc rozrywek jest dużo. Kluby, baseny, puby... Do wyboru, do koloru...
-Kadeci... Aż do rozdania dyplomów - Matthew uśmiechnął się lekko - w każdym razie dziękujemy - dodał biorac klucze, i jeden odrzucając Alanowi. Gdy oddalili się na parę metrów - Dobra, jak się dzielimy? - spytał niewinnym głosem Alan, natychmiast zarabiając szturchańca od pozostałej trójki - Aha... Czyli Maciek i Maryśka w jednym, a Ja i Ania w drugim? - Marten uśmiechnął się lekko kończąc zdanie.- Tak, Romeo, ale wracamy tutaj wieczorem. Teraz idziemy pozwiedzać...- Muszęęę...? - spytał zbolałym głosem kadet- Nie. Ale chcesz - Caep uśmiechnął się lekko- Chłopaki, a może naprawdę gdzieś pójdziemy, a nie będziecie stać w atrium i się przekomarzać? - Maria skutecznie zepsuła obu zabawę - posłusznie wyszli z pomieszczenia zaraz za nią.Dwadzieścia minut później cała czwórka siedziała w jakiejś kawiarni, i rozprawiała o wydarzeniach podczas symulacji. Zdania były podzielone - Alanowi i Marysi się podobało - Maćkowi nie. W końcu był pewien że akademię skończył dawno. No, i miał już odsłużony ponad rok.... W pewnym momencie przeprosił zgromadzonych i gdzieś się ulotnił - ale wrócił szybko.Do hotelu wrócili dopiero po zmroku - gdy zamykano kawiarnię w której się zaszyli. Pokoje okazały się całkiem ładne, jak zauważył Matthew - i wygodne. Aż się dziwił że admirał nie narzekał na to że są duosobowe - Kadet miał dziwne wrażenie że w trakcie symulacji nieo przejaskrawiono jego postać.Matthew obudził się, obejmując żonę dość późno. Leniwie spojrzał na zegarek - i zleciał z łóżka. Fluoryzujące wskazówki pokazywało 9.55. W ekspresowym tmpie obudził przyszłą żonę i oboje się ubrali. Trzy minuty później rozluźniony Matthew, i Maria zdenerwowana z powodu braku czasu na zwykłą ranną toaletę wpadli do holu.
Komandor już tam był. Poczekaliście chwilkę na Alana i Anię, którzy spóźnili się parę minut.- Jak już jesteście w komplecie to mam wam do przekazania dwie wiadomości. Pierwszą dobrą. Znalazłem dla was okręt. Wiadomośc zła. To USS Numid klasy Oberth.
- Bardzo dziękujemy, sir - Matthew uśmiechnął się - przynajmniej nie będziemy musieli oddalać się od domu - Caep uśmiechnął się jeszcze szerzej - można nawet powiedzieć że dostaliśmy urlop. Orientuje się pan może, kiedy oficjalnie dostaniemy promocje z akademi?
- No... Ceremonia była w trakcie symulacji. Dyplomy odebrała rodzina. A ten Numid to nie ten stary złom. Troszke został zmodernizowany, szczególnie napęd. Ale na ekscytujące misje w pobliżu granic nie liczcie. I jakie chcecie stanowiska?- Ja chcę być taktycznym i szefem ochrony! - wykrzyknęła Ania.- A reszta?
- Sterniczka - mrukneła Marysia - przynajmniej o umiem robić - Tymczasem Alan i Matthew odeszli na kilka metrów. Wrócili po chwili.- Ja będe Pierwszym/operacyjnym - Alan uśmiechnął się po powrocie - po krótkich negocjacjach wyszło że Maciej jest starszy o tydzień, więc wybiera pierwszy...- Biorąc pod uwage że na mostek ze cztery piec osób whodzi, to ja będe robić za naukowego - Caep zaśmiał się - I jeśli jeszcze nie ma dowódcy, to się chętnie zgłaszam - a jak jest, to pobawię się w abbulatorium - nigdy nie uczyłem się medycyny... Ale EMH mnie podszkoli
- Będzie pan dowódcą panie Caep. Muszę zebrać odpowiednich kandydatów do skompletowania załogi. Będą to kadeci lub chorąży, choć tych pierwszych więcej. Statek jest obecnie czyszczony z cząstek baryonowych w stoczni Utopia Planitia. Jutro o 15.00 powinien przycumować do Bazy Gwiezdnej 1. Tam wtedy przejmie pan dowództwo kapitanie von Caep.
- Tak jest, sir! - Matthew wyprężył się na baczność. A Alan parsknął śmiechem- No wieesz szefie - wtrącił tonem luźnej konwersacji - podczas całej tej cholernej symulacji zwrzeszczałeś sporo osób za takie traktowanie przełożonych...- Pomyłka, Alan. Za traktowanie tak mnie - Matthew uśmiechnął się lekko - wydawało mi się coś takiego dziwne, w stosunku do chorążego, praktycznie w waszym wieku... - Po czym zwrócił się do komandora - Ja wiem, że marudzę, panie komandoorze, i że powinniśmy siedzieć na Ziemi póki możemy... Ale kiedy dostaniemy rozkazy dla Numida?
- Jak na nim będziecie. Pewnie zbadacie po raz 194 powierzchnię Marsa... - uśmiechnął się. - Tylko zartowałem, mam nadzieję, że dostaniecie coś lepszego. Macie jeszcze jakieś pytania?
- Chyba nie... sir - mruknął Caep - może Oberth to niezbyt nowoczesne statki, ale przynajmniej nie będziemy się nudzić na Ziemi. - Mamy sobie sami załatwić transport... Co trudne nie będzie, czy coś kursuje do bazy gdzie ma zadokować Mumia... Znaczy, ten... - spytał nieskładnie Alan
- W najgorszym wypadku użyjcie teleportera. No to do jutra, dzielna załogo.
- Aye, sir! - Matthew był raczej wesoły. W końcu, znowu wracali do pracy! - odczekał chwilę aż komandor zniknął za drzwiami, po czym zaczął się głośno zastanawiać. 'Dobra, to co by tu porobić... Rozrywki...? Nuuudne. Akademia? Pewnie na oczy jej nie będziecie chcieli oglądać...'- Mathew, a może ot tak połazić po mieście? - spytał dość znudzony Alan- Co? Jak? Gdzie?- I to on ma dowodzić... - Maryśka zaśmiała się wesoło - Maciek, wiesz, czasem mam wrażenie że żyjesz we własnym świecie - dodała przytulając się do niego- Po tej całej symulacji... - zaczął burczeć...- ... Powinieneś się czegoś nauczyć - wpadł mu w słowo Pierwszy. Idziemy w miasto. Jak powiedzieli, tak zrobili - w świerzo wyreplikowanych mundurach z oznaczeniami stopni, raxnym krokiem ruszyli w stronę centrum. Czas spędzali dosć wesoło, aczkolwiek całkowicie bezsensownie - ot, śmiali się i wygłupiali - jak to młodzi ludzie potrafią. Wielu innych kręciło głową widząc przechodzących - w końcu, większość z nich była oficerami. Dzień zakończyli kolacją w jednej z większych restauracji - i wrócili do hotelu.Dnia następnego również wyszli wcześnie. Z tym, że tym razem swoje kroki skierowali do akademi. W końcu, mieszkali tam dość długo, a przed służbą chcieli zabrać swoje rzeczy. W olbrzymim, ciekawie wykończonym holu, za długą ladą siedział recepcjonista, kadet IV klasy - jak uznała cała czwórka po skończeniu akademi miał zapewne pracować za biurkiem, stąd 'ćwiczenia...'- Dzień dobry, kadecie! - zaczął wesoło Caep - Mamy pewną sprawę..- W czym mogę pomóc? - spytał znudzonym głosem- Chciałbym się dowiedzieć gdzie mieszkają panowie Marten i Caep i panie Maria i Anna Woźniak. Pierwsza trójka ostatnio ukończyła akademię, Anna jest na pierwszym roku- Proszę mi wybaczyć, ale nie wiem czy mog - kwestię przerwał mu mały identyfikator rzucony przez Maćka na kontuar - Kadecie, miałem na myśli to gdzie MY mieszkamy. Braliśmy udział w jakiejś bzdurnej symulacji, i mamy jeszcze problemy z pamięcią...Dwie godziny później, po śniadaniu zjedzonym w mesie oficerskiej akademi i bagażami w rękach cała czwórka opuściła budynek. Zbliżała się już czternasta, więc udali się w stronę najbliższego 'lotniska'. Transport istotnie złapali szybko - prom typ 9 właśnie zbierał się do lotu na Bazę Gwiezdną gdzie przybyli. Krótka rozmowa z pilotem, i już zajmowali miejsca - Caep po raz kolejny uznał że służba jako oficer moze być całkiem przyjemna - szczególnie ze zazwyczaj większość personelu, no i piloci, byli niżsi stopniem - nawet od niego. W końcu, kto by w samym sercu Federacji sadzał za sterem doświadzonych oficerów?W bazie byli dokładnie o 14.55. Niepewnie poszli szukać swojego okrętu. Swojego nowego okrętu...
