Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Szefa możemy zabrać? - Alan nagle się odrobinę uśmiechnął - Albo lepiej, możecie go wsadzić do jakiejś celi? Trochę ponarzeka, ale mu szybko przejdzie... Nawiasem mówiąc, kiedy możemy się spodziewać przydziału?
- Bierzcie go. Bo mi zacznie okupować całe Centrum. A przydziały? Może uda się coś szybko załatwić, ale jak chcecie na jeden okręt to troszkę dłużej.
- Poczekamy... Przynajmniej się znamy, więc jeden okręt błby na miejscu - Alan uśmiechnął się - nawiesem mówiąc, nie zna pan naszego szefa. On by nie okupywał centrum... Zacząłby klać na czym świat soi, a potem musiałby pan uważać bo zapewne starałby się je zdobyć... Do widzenia, sir. - Cała rójka opuściła pomieszczenie. Tym razem Maciek nie robił awantury - cicho narzekając ruszył za podwładnymi. Szczezre mówiąc nie bardzo wiedział gdzie - był pewny że już skończył akademię. Gdy Alan streścił mu rozmowę z admirałem, pierwszą rzeczą którą zrobił było ściągnięcie własnych danych personalnych.A drugą złożenie wniosku o przyznanie okrętu - Marten kręcił głową widząc wniosek. Szczególnie fragment mówiacy o czystym koncie Scorpiona...
Akta zgadzały się z tym co pamiętałeś. Niestety wszystkie wydarzenia i przygody ze scorpiona były tylko symulacją.Gdy zbliżaliście się do turbowindy z jednego z pokojów usłyszeliście głośno wybuch śmiechu. Potem nastąpiła ożywona dyskusja.
- Idziemy... - mruknął zrezygnowany Caep. - W moim stanie jeszcze bym kogoś uszkodził - Alan, znajdź jakąś kwaterę... Albo jeszcze lepiej niech to zrobi Ania - Ja dam komuś w zęby, a Alan sklnie do 7 pokolenia, więc to nierozsądne...
Przy windzie spotkaliście ofiecra GF w stopniu komandora-porucznika. Wyglądał znajomo.- To ty D'Ran? - zapytała Ania.- Tak ja, bez makijażu. - D"ran nie mógł ukryć uśmiechu. - Słyszeliście te śmiechy. Przed chwilą kapitan Jaworski zniszczył swoją Minoltę. Po raz czwarty. Chyba nie zostanie kapitanem...
- Matthew spojrzał na komandora ponuro, ale zaraz się uśmiechnął. On przynajmniej nawet poważniej Scorpiona nie uszkodził...- Sir, a czego dotyczyła symulacja pana jaworskiego? Pytam z ciekawości...
- Miał przewieźć negocjatorów na konferencję pokojową. Po drodze został zaatakowany przez Kardazjan. Niestety nie docenił siły ognia Galorów i zniszczył swego Springfielda.
- W takich momentach, cieszę sie ze miałem New Orleansa - Maciek uśmiechnął się szeroko - Nawiasem mówiąc, kadet von Caep sir. Ja z tego młyńca przed chwilą wypadłem.- Mam złe przeczucia... Ma coś za dobry humor - Mrukneła Marysia- A kiedy mu go pogorszysz... I powiesz mu?- To ty byłeś jego świadkiem... Lepiej ty to zrób - Dwójka szeptała, żeby ich dowódca nie usłyszał- Jak chcesz... Ale potem. W jakichś pomyślniejszych okolicznościach, zdla od admirała którego by poszedł udusić...- A ja powiem ojcu że wychodzę za mąż. I znowu awantura...
- Szkoda, że już się skończyło. Ciekawe, którą rzeczywistość uznałbyś za prawdziwą?
- Pewnie potrzebowałbym jeszcze kilku - Matthew uśmiechnął się - ale za prawdziwe uważałem obie - Kiedyś zdarzył się podobno identyczny przypadek, za sprawą jakiejś anomali - no, ale nie bardzo miałem czas żeby to zbadać... A szkoda, Dedalusa widziałem tylko w muzeum. Teraz pocieszam się tylko myślą, że mamy po ostatniej wojnie sporo okrętów szkolnych, i może na któryś się załapię...
- Pewnie jako kapitan. - komandor wszedł do windy i zaprosił całą czwórkę gestem ręki. - A może panna Ania zostanie kapitanem, a pan, powiedzmy, szefem ochrony na jej statku?
- Wszystko jest możliwe - Matthew uśmiechnął się lekko - w czasie symulacji rok spędziłem jako taktyczny na okręcie klasy Galaxy, więc mam wprawę... Nawiasem mówiąc, moja ochrona dostawała chyba nerwicy jak widziała że się na tym znam lepiej od nich... Zresztą, pożyjemy zobaczymy - z tego co mówił Alan ten admirał nie wyglądał na takieo co długo podejmuje decyzje...
- Zobaczymy co wymysli. - winda wjechała na njwyższe piętro. Wraz z komandorem weszliście do obszernego holu. - Macie już jakieś miejsce noclegowe czy mam wam załatwić? Pewnie admirał Woźniak niedługo przyleci.
- Hmm, mógłby pan coś załatwić... Nie wiem jak reszta, ale moje wspomnienia... Nawet lepiej o tym nie mówić. Myślałem że akademię skończyłem już dawno...
