Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Używacie jeszcze EMH? To dopiero byli lekarze... No, zresztą. W takim razie, do zobaczenia. - Resztę dnia, po wyproszeniu państwa Marten i własnych dzieci Matthew spędził z żoną - musieli nadrobić nieco ponad dwadzieścia lat. Wieczorem oboje przebrali się i poszli spać.Pierwszą rzeczą jaką zrobił kapitan, no moze poza zimnym prysznicem i szybkim śniadaniem, było wyreplikowanie komunikatora i wezwanie swoich dzieci;=/= Porucznik von Caep, i panna Von Caep stawią się natychmiast w kwaterze ojca. - Kapitan rozsiadł się wygodniej w fotelu, i zamówił kawę dla żony. Jeśli dzieciaki myślały że odpuśi im wycieczkę, to się grubo myliły.
- Raczej rzadko, bo programy czasami się psuły, a wtedy naprawdę sprawiały problemy.- Nie panna von Caep tylko komandor-porucznik von Caep, tato. - usłyszałeś w odpowiedzi na wezwanie.Maria poszła się przebrać. Siedziałeś przy stoliku i czekałeś na dzieci. Poczułeś jakieś dziwne ciarki, które przeszły po całym ciele. Błysnęło i... siedziałeś w fotelu kapitańskim, patrząc na siódmą planetę układu Yvalla.- Cos się stało kapitanie? - zapytała T'Rea.
- A jakże by inaczej - burknął cicho sam kapitan, zdając sobie właśnie sprawę z tego co się stało - Powiedzmy że wizja, T'Rea. Zrób skan okolicy i prześledź zapisy sensorów - to wszytko wyglądało tak... Realnie? Szukaj śladów czegokolwiek dziwnego.- Marysiu, kurd na bazę, i warp 9. - Alan, gdybyś był tak dobry, to idź przejść się po okręcie. Sprawdź czy wachta aby nie przysypia - Matthew uśmiechnął się w duchu. Moze jednak Federacja nie zginie - zaraz jednak sposępniał, gdy dotarło do niego że ta przyszłość może stać się prawdą...
Sterniczk awyznaczyła kurs, zaś T'Rea zaczęła robić różne, dziwne skany.Alan posłusznie poszedł sprawdzać stan załogi, a raczej pewnej załogantki bez stopinia.Po godzince T'Rea zameldowała:- Mam dziwne odczyty z pobliskiego skupiska gazu. Coś chyba tam jest.
- Dobra, koniec końców jesteśmy badaczami. Skarbie, wyznacz kurs - maxi... Warp 8. Shiran, żółty alarm. T'Rea, na co ci to wygląda?
- Nie wiem. Cos odbija moje skany. Możliwe, że to jest albo kawałek okrętu, abo mocno zbity meteor z dużą ilością metalu.
- Shiran, załaduj broń. T'Rea, wykrywasz w okolicy cząsteczki tritanium, albo pancerza z tego wykonanego? Albo inaczej, cokolwiek związanego z Borg?- Sternik, jak będziemy w pobliżu elu zwolnij do połowy impulsowej. - Beregh, przekaż bazie że lecimy coś zbadać, i się spóźnimy.
- Wlatujemy w obszar mgławicy. Mogą być problemy.0 Nie wykrywam tritanium. To wygląda na okręt. Jakiś stary.
- Sygnatura? W tej okolicy nie powinno być starych okrętów innych niż nasze czy Klingońskie. Chyba że jest bardziej stary niż nam się wydaje... Shiran, na wszelki wypadek nie opuszczaj osłon, i broń trzymaj w pogotowiu.
Wraz z zbliżaniem się do obiektu dane były coraz dokładniejsze.- To okręt federacyjny. Klasa Dedalus.
- O cholera! - krzyknął kapitan - widział Dedalusy - jak kazdy kadet. W muzeum... Przecież to były zabytki z połowy XXII wieku..- Dobra. Shiran, tarcze trzymaj. Rozładuj wyrzutnie, zostaw fazery - gdybyśmy to trafili kwantówką, to szczątki zbieralibysmy w promieniu roku swietlnego. Marysiu, podleć do tego jak najbliżej. T'Rea, jak będziemy dość blisko, sprawdź czy ktoś jest na pokładzie. Beregh, spróbuj go wywołać jak się nieco zbliżymy.
- Nie wykrywam śladów życia. Zresztą jak by przeżyli tyle lat? na Dedalusach nie było hibernatorów.Scorpion ustawił się w odległości 100 km od Dedalusa.- Nie mam odpowiedzi na nasze wywołania.
- Ma podniesione tarcz... Nie było pytania - Matthew uśmiechnął się lekko. Shiran, dobierz sobie dwoje członków ochrony i idziemy na zwiad. T'Rea, ty z nami. Alan, powiadom Bazę co znaleźliśmy. I nie ruszaj się stąd. Na wszelki wypadek utrzymujcie na nas namiar transportera.Grupa szybko przeszła do transporerowni, i teleportowała się na mostek 'okretu'.
Błękitne światło transportera zamigotało ci przed oczami i... leżałeś na leżance w jakimś poomieszczeniu. Nad tobą nachylała się Agnieszka w mundurze. Rzeczywiście miała stopień komandora-porucznika.- Jak się czujesz? - zapytała.
- Świetnie - mruknął wstający Caep - po prostu musiałem zemdleć czy coś - szybko podszedł do komputera, i wywołał dane na swój temat. Chciał sprawdzić, czy naprawdę spotkali Dedalusa, i co się wtedy stało. Zgrał dane na padda i zwrócił się do Agnieszki - To jak, moja droga. Idziemy? - uśmiechnął się przy tym rozbrajająco. Przy okazji, powiedz mi co takiego zrobiłaś ze awansowałaś szybciej od brata?
