Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Miło wiedzieć - znów mruknął kapitan - Dobra. Mniejsza - możecie mnie... Nas, oprowadzić po okolicy? I jeszcze jedno - czy z tego wymiaru możemy się wydostać? Nie mamy wpływu na zcas... Ale czy tutaj, czy wszędzie? - zadał retoryczne pytanie - Zresztą, zobaczy się. A teraz, pokażcie mi co się zmieniło w budowie okrętów...Matthew z dziećmi został nieco w tyle, i spuścił głowę.- Przepraszam. Przepraszam za to, ze nie było mnie przy was jak dorastaliście... Musiało być wam ciężko - mruknął smutno
- Możemy przechodzić do innych wymiarów, ale podróże są niemożliwe wszędzie.Gdy wyszliście zobaczyłeś długi korytarz z oknami na jednej ze ścian. Podszedłeś do jednego z nich. Zobaczyłeś piękną zielono-niebieską planetę.- Nie martw się tato. Przynajmniej jesteśmy rówieśnikami.
- Mam... 47 lat. Chyba - Matthew uśmiechnął się - wyglądamy jak rówieśnicy. Hmm, a nie trafiliście może na wymiar, gdzie istnieje Federacja? Taka, jaka powinna istnieć?
- Poszukiwania innych wymiarów wciąż trwają. W niektórych Borg wszystko zasymilował, w innych nic o nim nie wiedzą. Trafiliśmy na jeden z Federacją, ale to nie ta co pamiętasz. Wojnę w 2160 wygrali Romulanie i cały kwadrant jest pod ich rządami. Normalnej jeszcze nie znaleźliśmy.
- Chętnie poszukam z wami - Maciek uśmiechnął się lekko. - Nawiasem mówiąc, wiem że pytanie głupie... Ale czy pozwolicie mi latać? Spędziłem w stazie dużo czasu, ale nie bardzo nadaję się żeby siedzieć na jakiejś planecie, i rozpaczać nad swoim losem.. Co już pewnie zauważyliście.
- Ta decyzja do mnie nie należy. Jestem tylko porucznikiem. Oddelegowano mnie z mojego okrętu, abym cię powitał. Wiesz, że Agnieszka od 5 lat opikujuje się kapsułami z załogą Scorpiona. Niektórzy będą w nich leżeć nawet z 10 lat. Jak Shiran...
- A Beregh..? T'Rea...? - Spytał Kapitan ponurym głosem, jednak szybko się otrząsnął. Za 10 lat przywita się z przyjacielem. A tych co zgineli pomści - Zaprowadźcie mnie do dowódcy Floty, czy kogo tam. To jego wybór? W końcu, jestem - matthew uśmiechnął się smutno - kapitanem Gwiezdnej Floty. Nawet jeśli nie pamiętam ostatnich lat, to taktyka walki się nie zmiaia - a skoro mnie awansowano moja musiała być dobra.
- Beregh nie żyje, T'Rea będzie uleczona za kilka, kilkanaście dni. Do dowódcy naszeh floty właśnie idziemy. Chyba go znasz. - uśmiechnął się tajemniczo.Tymczasem z przodu usłyszałeś podniesiony głos Ani:- Co? Ja to zrobiłam? To nie możliwe!
- Po prostu byłaś sobą! - powiedział złośliwie Matthew - Znam? Kto to? - Matthew skupił się na drodze. I na zbliżającej się kłótni o statek...
- Naprawdę tak sądzisz o cioci? Gdy wróciła z piątego, oblanego egzaminu wstępnego to poszła do Alana i mu się oświadczyła. Fajne co? - Mirek uśmiechnął się. - Nie powiem kto to, ale specjalnie przybył na tą stację dla ciebie.
- Czyli musiałem go nieźle znać - Matthew zasępił się - ale pewnie i tak go nie pamiętam... Zresztą, wy nie znacie waszej cioci - Caep uśmiechnął się szeroko - ja myślałem, że Marysia jest bezczelna i złośliwa, ale przy Ance to nic... A właśnie, co się stało z ich trzecią siostra? Tą wredną i zarozumiałą? I czy naprawdę nie możecie mi powiedzieć do kogo idziemy? Nie przepadam za niespodziankami... - Matthew zadawał wiele pytań. W końcu, dwadzieścia lat spędził w stazie...- Zanim spotkamy się z tym moim... Znajomym, mogę dostać mundur i - Matthew uśmiechnął się blado - fazer? - dziwnie się czuję po cywilnemu.
- Po co? Tak fajnie wyglądasz. - rzekła Agnieszka. - I jesteś całkiem przystojny.- Mundur dostaniesz, ale po rozmowie z szefem. Broń na razie nie. Na razie jesteś urlopowany.Romawiając weszliście do jakiegoś pokoju. Powietrze było jakieś naelektryzowane. Po chwili przez inne drzwi wszedł...- Witaj człowiek... Długo ssspałeś...
- JARR?! - krzyknął Matthew - ten głos tylko z nim mu się kojarzył - To naprawdę ty?!
- A kto inny by wyciągnął cię ze ssstatku wrazzz zzz innymi?
- Hmm, masz rację. Wybacz ale po dwudziestu latach w stazie - Matthew uśmiechnął się lekko - wolniej myślę. - po chwili Caep jednak spoważniał, i wyprężył się na baczność.- Panie głównodowodzący, kapitan Matthew von Caep prosi o przydział okrętu - po chwili spoczął, i kontynuował - Sam wiesz jaki jestem, nie wysiedzę na planecie... A Mirek mówił że szukacie wszechświata gdzie istniałaby Federacja, chętnie poszukam z wami.
