Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Tak, przygotować traktat - z tym, ze bez zgody Dowództwa nikt z załogi Scorpiona nie ma prawa go podpisać... Chciałabym, jeśli to możliwe, przekazać Flocie nasze dotychczasowe ustalenia, i poprosić o przyznanie mi pełnomocnictw - Chris całą wolę skupiła by poznać myśli premiera siedzącego przed nią. Drań coś ukrywał, a ona chciała wiedzieć co...
Premier dobrze się bronił. Myślał o swoich dwóch żonach i synie, służącym w armii.- W takim wypadku pierwszą rundę negocjacji uznaję za zakończoną. Rozumiem, że pani nie może podpisać traktatu, ale sądzę, że Federacja nie ma tak innego punktu widzenia jak pani. Do zobaczenia. - dał znać dwóm żołnierzom stojącym przy drzwiach, którzy staneli po obu stronach Chris.- Proszę iść z nami. - rzekł jeden z nich.
- Chris posłusznie poszła za nimi, w ostatnim akcie rozpaczy próbując wysondować któregoś z ministrów. Szukała jakiegoś, który najbardziej uzewnętrzniał emocje podczas obrad.
Niestety wszyscy myśleli o traktacie. Żadnych nowych informacji o ruinach czy rezerwowych planach nie wysondowała.Chris doszła do pomieszczenia, gdzie przetrzymywani byli załoganci z mostka.- Co nowego doradczynio? - mruknął Shiran przewracając sie na drugi bok.
- Scorpiona nam oddadzą. Kolonistów też - w zamian chcą zachować ten układ, co i tak nie podlegało by dyskusji - Federacja przecież nie zajmuje innych systemów siłą... Pomożemy im też pewnie w odbudowie po wojnie... Ale coś kombinują. Nie wiem tylko co... - Chris nie chciała mówić co wie - mimo że jej eskorta już poszła, to mogli tu zainstalować jkaieś podsłuchy...
- Pewnie w razie czego wszystko wysadzą. - rzekł jeden z kadetów. - Znam takich gości co podobnie myślą. To Jem'Hadar. Samemu nie wezmą, a nikomu nie oddadzą. Ci myślą podobnie. Nic dziwnegp, przecież sfiksowali po tylu latach wojny.
- Wiesz co, Shaw - zamknij się - westchnął Marten który obudził się chwilę temu - Chris, dowiedziałaś sie coś jeszcze? Christine w odpowiedzi wskazała tylko na ściany, a potem na swoje uszy. ALan chyba zrozumiał pzresłanie bo natychmaist umilkł - wskazał jej tylko leżanke.Znów musieli czekać - wyjść nie było, sposobów komunikacji z flotą też nie...
To oczekiwanie trwało i trwało. Na szcęście po paru godzinach jedna ze ścian otworzyła się ukazując małą łazienkę. Został też teleportowany replikator. Po około dobie do pomieszczenia wszedł Minister.- Rząd doszedł do porozumienia. Możecie skontaktować się z waszymi dowódcami.
- Alan leniwie skinął głową najpierw ministrowi - jednocześnie wstając - a potem Chris. Ona też szybko wstała rozumiejąc myśli Pierwszego. Oboje staneli przed ministrem - on jako dowódca Scorpiona, i ona jako negocjatorka. Czekali aż minister udostępni im jakąś konsole...
Minister uśmiechnął się i macisnął guzik na urządzeniu. Marten i O'Shannon natychmiast zostali przeniesieni do innej sali. Był to punkt komunikacyjny, sądząc po sprzecię, jaki się tam znajdował. Były też urządzenia federacyjne.- Może pan wywołać swojego przełożonego. - rzekł Minister.
Alan nie czekając na dalsze pozwolenia usiadł przy konsoli. Szybko podłączył sie do systemów komunikacji, i wywołał komandor Gharti- dzień dobry. Tu Marten - mamy pewną sprawę... Ale dokładniej pzredstawi ją nasza doradczyni.Chris chwilę się zawahała, po czym spytała ministra -Mogę powiedzieć wszytko?
- Tak. Wszystko. - odpowiedział Minister.- Tu komandor Gharti. Przecież przed godziną meldowaliście, że wizja wam nie działa. O co znowu chodzi?
Chris zajeła miejsce przed monitorem, i zaczeła mówić.- Moze zacznę od początku pani Komandor... Gdy przylecieliśmy tutaj, zaczeły znikać osoby z koloni... potem zniknął zwiad szukany na poszukiwania... W końcu zostaliśmy zaatakowani i pojmani. Scorpion w tym czasie walczył z Dvorkinem - Mirandą archeologów, z tym ze mocno zmodyfikową. Została już zniszczona... Załoga, i koloniści zostali uwiezieni - widziałam zapiski profesora - wynika z nich, że obudzili zahibernowanych przedstawicieli rasy, która uśpiona została po wojnie nuklearnej tysiące lat temu... (...) - Chris dokłądnie streściła sytuację i opowiedziała o negocjacjach. Z całej siły skupiła sie na komandor Gharti i próbowała przekazać jej krótką wiadomość "Oni cos knują!" - wiedziała ze to możliwe, ale nie wiedziała czy się jej uda...- To wszytko pani komandor. Chciałabym żeby przysłała pani oficjalnego przedstawiciela Floty, by potwierdził negocjacje...
- Cholera. Ci naukowcy muszą zawsze coś spaprać. - jęknęła Gharti. - Oczywiście, że wyslemy ekipę negocjacyjną. Nawet wiem kogo. Przecież Savannah kręci się niedaleko. Skontaktujcie się za 20 minut to podam czas przylotu. - niestety komandor nie wyczuła przesyłanych informacji.
- Mogłaby pani dodać kilka dodatkowych okrętów - Chris uśmiechneła sies zeroko by nie wzbudzić podejrzeń - przecież te po ostatniej... Akcji powinny też być w okolicach bazy, a to w końcu też ważna chwila - każdy nowopodpisany pakt pokojowy jest ważny - Chris spróbowała jeszcze raz...
