Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Dajcie mi wreszcie spać! - mruknął Shiran z sąsiedniego łóżka- W więzieniu. Słuchaj, bo nie bardzo mam ochotę się w tej sytuacji powtarzać... Zaatakowali nas oni, przejeli Scorpiona, przesłali tutaj załogę mostka, i zwiad z powierzchni. Ciebie pzred chwilą. Wyjść nie ma, jesteśmy zdani na nich. Leż spokojnie, i spróbuj usnąć. Prędzej czy później ktoś się do nas zgłosi - albo oni, albo oddział marines Gwiezdnej Floty.
Christina czekała na powrót Ministra. Doktor Baxre zapytał:- Czy naprawdę w Federacji medycyna jest na takim wysokim poziomie?Tymczasem kilka pomieszczeń dalej Minister stał wyprężony przed Premierem.- A co jeśli będą chcieli użyć siły? - zapytał.- Rozważałem tą ewentualność. Fałszywe komunikatu ze Scorpiona dadzą nam trochę czasu. Jednak Federacja jest potężna. Nie mamy z nią szans. Potrzebujemy równie potężnego sojusznika.- Ale kto nim będzie?- Z danych Dvorkina wynika, że tylko jedna potęga jest równa Federacji. Gwiezdne Imperium Romulańskie. Za godzine wyślemy na ich terytorium Dvorkina. Zaproponujemy im sojusz.
- Czy naprawdę w Federacji medycyna jest na takim wysokim poziomie?- Szczerze mówiąc, nie wiem na jakim poziomie stoi wasza, więc trudno mi porównać... Jednak z zapisków profesora, wynika że obudziliście się z hibernacji w którą zapadliście jeszcze w epoce atomowej. Nasza medycyna jest zdecydowanie bardziej rozwinięta, ale głównie ze względu na doskonałe przeszkolenie lekarzy, i dobry, nowoczesny sprzet z którego korzystają - Chris podobał się ten temat. Nie musiała mówić nic na temat potęgi Federacji, a jedynie o medycynie - i to nieoficjalnie, po przełożeni doktora już o tym widzieli, po przejrzeniu bazy danych Mirandy.
- Ech, szkoda że ja nie miałem dostępu do takiej. W czasie wojny widziałem beznadziejne przypadki, które zapewne byście umieli uratować. Jednym z takich przypadków była moja druga żona... - westchnął.
- Proszę pana, my też, wbrew pozorom, toczyliśmy wojny - na niewiele mniejszą skalę niż wy. Nie od zawsze lataliśmy w gwiazdach, i badaliśmy inne światy - Chris lekko westchneła - moze pan mi opowie o was? Kim jesteście, tak naprawdę? Z zapisków profesora, wiem tylkop że odkryto komory hibernacyjne, i nic więcej...
- Czytałem historie różnych kultur należących do Federacji i mogę powiedzieć, że nasza historia zbytnio sie nie różniła. Toczyliśmy wiele wojen do czasu odkrycia broni atomowej. Dzięki temu mniejsze państwa, w zamian za ochronę, wchodziły w sojusze z potężniejszymi. Wreszcie na świecie pozostały 3 wielkie państwa: Unia Północy, Sojusz Południowy i Stany Wschodnie. Ale odkrywcze nazwy prawda? Wizja wzajemnego zniszczenia pozowliła zachować światowy pokój. Poczeliśmy nawet badać swój system słoneczny, założylismy kolonie na księżycu 4 planety. Potem niestety Sojusz Południowy zaczął testować laserową broń antybalistyczną. To zachwiało patową sytuację na świecie. Wreszcie ktoś nie wytrzymał presji i odpalił głowice. Na szczęście zbudowaliśmy podziemne schroniska, dzięki którym część nas przetrwała. Mieliśmy obudzić się za 3 tysiące lat, ale federacyjni naukowcy przyśpieszyli proces wybudzania.
- Dlaczego akurat za te trzy tysiące? W końcu, musieliście obliczyć, ze promieniowanie spadnie do bezpiecznych poziomów znacznie wcześniej... - Chris mówiła z przejęciem, i nie dawała po sobie poznać, ile dowiedziała się od doktora. Wiedziała przynajmniej, ze nie znają napędu warp, a ich technika kończyła się na wykorzystaniu laserów.... Czyli dużo w tyle nawet za Klingonami - Wasza historia jest podobna do anszej... Z tym, ze u nas konflikt wybuchł między Stanami Zjednoczonymi, a Związkiem radzieckim - nazwy równie odkrywcze - Większzość populacji zgineła... Reszta... Jeden zbudował pierwszy statek o napędzie warp - później było z górki... Mogę spodziewać się szczerej odpowiedzi? Czego będzie chciał wasz rząd od Federacji w zamian za wypuszczenie nas? Pytam... Niejako prywatnie.
- Nasza struktura genetyczna jest dosyć delikatna i nawet małe promieniowanie w dłuższym okresie mogłoby nam zaszkodzić. Chociaż technologia odzyskana z Dvorkina bardzo nam pomoże. Jak zauważyliście teleportery już używamy. Wszyscy cywile trafieni z broni maszynowej nie byli dezintegrowani, a przenoszeni do podziemi. Słyszałem, że na powierzchni zginęło więcej naszych komandosów niż cywilów. Co będzie chciał Rząd? Nie wiem, na pewno zatrzymania technologii. Szczególnie medycznej, no i napędu warp.
- Szczerze mówiąc, bardzo wątpie zeby to uzyskał... - Chris uznała, ze warto chcoiaż jednego z nich przekonać, że ich rządania są głupie - Proszę spojrzeć na to z punktu widzenia Federacji - zaraz po przebudzeniu nas zaatakowaliście, a teraz chcecie technologi, dzięki której będziecie mogli atakować sąsiednie systemy... Pomogą wam, przekazując technologię medyczną, zabawne i wiele innych cywilnych projektów. Ale o broni i napędzie, jeślimiałabym być szczera, możecie zapomnieć - Szczególnie, ze jest was zbyt mało zeby walczyć z nami. Scorpion miał ściśle określone zadanie, ale gdybyście stanowili poważne zagrozenie, to Federacja przysłałaby okręt który zniszczyłby planetę. Po prostu... Czyli mówi pan, ze reszcie kolonistów nic się nie stało? Muszę przyznać, ze to doskonała wiadomość...
- Pani chyba nie zrozumiała. My tą technologię już używamy. Większość danych już została odzyskana. Więc Rząd nie będzie chciał nowych technologii, tylko zgody na używanie już używanych. A najblizsze systemy to są światami lub koloniami Federacji. Ale to nie moja działka. Tym zajmuje sie Minister, a ja i tak dużo powiedziałem. Prawie wszyscy koloniści żyją, ucierpieli tylko ci co byli w sąsiedztwie wysadzonych budynków.
- Może i używacie... Ale dysponujecie dwoma okrętami. Przy założeniu że zatrzymacie Scorpiona - a na planecie nie wykryliśmy minerałów potrzebnych do produkcji okrętów - w przeciwnym razie, zamiast kolonistów przylecieliby górnicy, i spora eskorta. Jestem też prawie pewna, że Federacja zarząda zwrotu jednostek...Czy mogę spytać, czy skontakowaliście się już z Federacją? Może to tylko sugestia, jednak lepiej dla was, jeśli porozumiecie się z nią od razu - w przeciwnym razie, naprawdę zaatakują - A widział pan wojnę na własnym swiecie - i wie, że jeśli ktoś kto ukradł własność jakiegoś państwa, i zaatakował jego obywateli chce nagle paktować, gdy wycelowano w niego broń, nie nalezy brać go na poważnie...
- To zależy od Rządu. Pewnie przygotowali juz strategię działania. Na razie musi pani poczekać.Tymczasem na zdobytym Scorpionie trwały ostatnie prace nad połączeniem technologii Unionistów z federacyjną.- Wiadomość gotowa. - zameldował jeden z inżynierów.- Wysyłać! - rozkazał obecny kapitan okrętu.Scorpion zaczął nadawać przygotowaną wcześniej wiadomość."Tu kadet Davids z USS Scorpion, oficer operacyjny ze zmiany beta. Trwa rozbudowa kolonii. Niestety mamy uszkodzoną łączność i możemy nadwać i odbierać tylko fonię. Najprawdopodobniej zostaniemy na orbicie kilka dni, aby koloniści mieli ochronę nim ustawimy na pozycjach platformy obronne. Scorpion koniec."USS Dvorkin zbliżał sie do granicy "trójkąta" między Federacją, Klingonami i Romulanami.Drzwi od pomieszczenia, gdzie znajdowali sie lekarzi Christina, otworzyły się. Wsezdł Minister.- Proszę ze mną panno O'Shannon.
Christine nie miała zbytniego wyboru - w końcu była więźniem. Z lekkim ociąganiem wstała z ziemi.- Ależ oczywiście, panie ministrze
Minister prowadził Christine przez zawiłą sieć korytarzy. ZA nimi milcząco szli dwaj żołnierze.- Porozmawia pani z załoga mostka Scorpiona i zarz ustalicie waszą strategię negocjacyjną. W obecnej chwili nie możemy skontaktować się z Federacją. To pani będzie głównym negocjatorem.Doszli do gładkiej ściany. Minister nacisnął guzik na urządzeniu, które trzymał w dłoni i ściana rozsunęła się na boki.- Proszę wejść. - rzekł Minister.W środku pomieszczenia siedzieli lub leżeli załoganci mostka.
Christine szybko weszła do pomieszczenia. Spojrzała na załogę, w większości leżącą na łóżkach, i odszukała Alana.- Panie Marten - zaczeła podchodząc. - Już wiem co się dzieje.Szybko streściła mu poprzednie rozmowy z minoistrem, i z doktorem- No, to nie jest źle - Pierwszy uśmiechnął sie dziarsko - Flota kogoś przyśle napewno za jakiś czas... A tymczasem te... Negocjacje. Ja się na tym nie znam wogule - ty się tym zajmiesz. Masz praktycznie wolną ręke... W końcu, jesteś we Flocie niewiele dłużej ode mnie... Tylko nie obiecuj im niewiadomo czego.
