Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
ScorpionShiran spojrzał z satysfakcją na Mirandę przed nimi. Włąsnie strzelała w rasnportowiec, i przez najblizsze dwie sekundy musiała lecieć prosto. Andorianin wcisnął klawisz. Tylko jeden - i błękitny punkcik oderwał się od statku. Torpeda kwantowa szybko przyśpieszyło do połowy prędkości swiatła, i rozpoczeła lot w stronę maszynowni Mirandy. Dwie sekundy później, wszytkie w tym momencie dostępne fazery takze wystrzeliły - celując w ten sam punkt.Okolice obozuAlan wyciągnął z kieszeni granat. Uważał ze używanie go w lesie jest złym pomysłem... Ale nie miał wyboru, Odbezpieczył go, i rzucił z całej siły w stronę skąd nadeszły strzały - natychmaist też padł na ziemię, i schował się za sporym głazem. Wszytko w promieniu 70 metów od upadku granatu praktycznie przestało istnieć - zwiad z przerazeniem obserwował zbliżającą się scianę ognia, która nagle się cofneła.- Zapamiętać.. Zmniejszyć moc granatów fotonowych, lub brać granatnik - wymruczał pod nosem Marten, ale niekt go nie usłyszał.Zwiad zaczął ostrzeliwać obszar, skąd doszły strzałyObózGarek do Scorpion! Zabeirzcie nas stąd! - krzyczał mechanik jednocześnie strzelając do komandosów - udało mu się zwaporyzować dwóch - poszedł szukać jakiejś osłony w pobliżu..
USS ScorpionNiewiadomo w jaki sposób, ale Dvorkin uchylił się przed torpedą i w obróciła się w miejscu wciąż stzrelajć do Britany. Eksplozja torpedy trafinej przez fazery przysłoniła na chwilę okręt. Gdy ogień zniknąl, Shiran zobaczył kawałek Mirandy, schowanej za Britany, przeciąrzającej osłony.USS Dvorkin osłony 22% wszystkie wyrzutnie przeładują się za 1 turęUSS Scorpion osłony 90% przednia wyrzutnia przeładuje się za 2 tury tylna załadowanaUSS Britany osłony 26%1500 metrów do obozuPozostała 4 ostzreliwywała teren skąd padły strzały. Nagle coś zeskoczyło z drzewa pod którym stali. Alan usłyszał tylko huk wystrzałów, ukłucie w korpus i ogarnęła go ciemność.ObóżHelikoptery zaczeły długimi seriami masakrować kolonistów. Kadet obok Gareka usłyszał szelest za sobą. Nim zdążył sie odwrócić, padł na kolana i zniknął.
USS Scorpion- Nawracać! Obrót o 180 stopni i pełna impulsowa! - krzyczał Andorianin. Jednocześnie strzelając z fazerów. Fregata zwinnie przyspieszyła, i zaczeła się obracać, strzelając przy tym do Mirandy ze wszytkich prawoburtowych fazerów. Gdy Scorpion odwrócił się już odpalił kolejną torpedę - kolejny błękitny punkcik przyśpieszający do ogromnej prędkości i mknący w stronę mirandyObózGarek błyskawicznie odwrócił się, i niemal na oślep przejechał promieniem fazera dookoła siebie
USS ScorpionWystrzelona torpeda nie dotarła do Mirandy, trafiając w dziwny ładuenk wcześniej wystrzelony przez Dvorkina. - Nie rozumiem. - rzekł kadet taktyczny. - On regeneruje swe osłony!USS Dvorkin osłony 42% wszystkie wyrzutnie przeładowaneUSS Scorpion osłony 90% przednia wyrzutnia przeładuje się za 1 turę tylna za 2USS Britany osłony 8%Obóz Wypalił tylko długi znak na budynku.- Jeden ruch i po tobie! - usłyszał z boku szczęk przeładowanego karabinu.
USS Scorpion- Kolejny nawrót!+ - warknął Shiran, jednocześnie przygotowywując przednia wyrzutnię. Cały czas strzelał z fazerówPowierzchniaA co? Jak się nie ruszę, to nie po mnie?!
USS ScorpionMiranda kilkoma strzałami całkowicie zlikwidowała osłony Britany. Wszystkie przednie wyrzutnie skierowała na Scorpiona.- Rozkazują nam się poddać, bo zniszczą Britany, rozstrzelają załogę Caterine i zabiją wszystkich kolonistów na powierzchni.PowierzchniaGarek w odpowiedzi otrzymał mocne uderzenie kolbą w głowę. Stracił przytomność.Tymczasem walki w kolonii dobiegały końca. Większość oporu została zdławiona. Tylko kilku kadetom udało się uciec do lasu. Nagle na największym placu kolonii otworzyła się ogromna dziura. Przez nią na platformie wynurzyły się czołgi i transportowce. Ze środka wyskoczyli kolejni komandosi. Zaczęli ładować krzyczących i płaczących kolonistów do wnętrza transporterów. Inni ociągali ciała zabitych cywilów. Jeden z helikopterów wylądował. Ze środka wyszedł humanoid nie noszący munduru. Do niego podbiegł komandos.- Dowódca oddziału pierwszego melduje wykonanie rozkazów.- Jakie straty?- Na razie potwierdzone 11 zabitych Ministrze.- Dołączyć aresztowanych do pozostałych.- Tak jest! - komandos pobiegł wydawać rozkazy.Na tle zachodzącego słońca pojawiła się nagle wielka rakieta, szybko zmierzająca ku górze. Po niej zostały wystrzelone kolejne.
USS ScorpionShiran z grymasem na twarzy opuścił osłony - wolałby zaryzykować walkę, ale wiedział że nie moze narażać życia tysięcy ludzi, nie wspominając o załodze Scorpiona. Po raz pierwszy, pożałował ze na pokłądzie nie ma ani kapitana, ani Pierwszego - to do nich należały tego typu decyzje. Z jeszcze większym ociąganiem rozładował fazery.- Beregh, spytaj czego do cholery chcą, i dlaczego zaatakowali Zjednoczoną Federację Planet? - Wyślij też sygnał alarmowy na jaknajbezpieczniejszej częstotliwości - tak żeby tego nie wykryli. Niech Flota przyśle pomoc...
- Jesteśmy zagłuszani na wszystkich częstotliwościach. To cholernie dobre zagłuszanie. Nie mogę się przebić.Na mostek teleportowali się obcy komandosi. Wraz z nimi kilku członków załogi Caterine.- To chyba wasi. - rzekł jeden z komandosów. - A odpowiedź na wasze pytanie to dlaczego najechaliście Unię Północną i chcieliście zająć i skolonizować nasze terytorium?Pierwsza z rakiet dotarła na orbitę. Ze środka wynurzyły się satelity, które rozłożyły skrzydła i zajęły pozycję, ładując generatory broni laserowej. Z drugiej rakiety wyleciały inne, uzbrojone w mikrorakiety termojądrowe.
-Według naszych danych, ten cholerny kawał skały jest niezamieszkały! - warknął wściekły Shiran. Jednocześnie bardzo wolno przesunął ręke na przycisk wystrzeliwujący torpede. Nie celował - nie musiał - w Mirande nie trafi, w nic innego też nie - ale ponad 50 izotonowa eksplozja powinna zmieść ponad półplanety.- A teraz grzecznie powiedzcie o co chodzi, bo będziecie mieli problem. Nawet jak mnie zabijecie, czy ogłuszycie, moje mięśnie się na chwilę skurcza - i odpalę torpedę w planetę. Wybuch będzie na tyle silny że zginą wszyscy - koloniści, ale i wasza banda!
- To śmiało strzelaj idioto. Zabijesz 3 tysiące swoich kamratów? A tą waszą Federację spotka za to odpowiednia kara. Widziałeś naszą technologię w akcji. Według danych z Dvorkina powinniście znieść nas w 20 sekund. A tu niespodzianka.
- Kretynie, gdybyś czytał dokłądniej dane, wiedziałbyś, ze Mirandy są lepiej uzbrojone, szczególnie jeśli nie mamy modułów torpedowych. Analfabetyzm wtórny niestety się szerzy... Tak - widziałem waszą technologię, ale ostatnio Federacja nie jest w nastroju do zartów - i zamiast kilkunastoletniej fregaty, przyślą nowy pancernik - a nic poniżej paru warbirdów się z nim równać nie może. No, i przynajmniej zginą wasze siły - Kolonistów, przynajmniej część, zdążymy przesłać na pokład...
- Ale jesteś nerwowy. Czy wszyscy Andorianie są tacy? - komandos obrócił się i westchnnął. Nacisnął mocniej na jeden z guzików przy mundurze. - Jeśli jesteś taki ostry to czemu się poddaliście?Shiran nie zdążył odpowiedzieć. W jednej chwili wszyscy oficerowie GF znajdujący sie na mostku zostali teleportowani do jakiegoś pomieszczenia. Całe oświetlone było zimnym, niebieskim światłem. W rogu na kilku łóżkach leżało kilka postaci.
- Gdzie my, cholera jasna, jesteśmy! - warknął rozwścieczony nie na zarty Andorianin - Sprawdzić całe pomieszcenie, chcę wiedzieć czy da się stad wyjść... Wszytko! - sam zaś zbliżył się, by zobaczyć kto znajduje się na tych łóżkach...
Kadeci rozeszli się po całkiem sporym pomieszczeniu. Nie widac było żadnych okien ani drzwi.Na łóżku leżał Marten, obok niego kadeci z jego zwiadu oraz czwórka innych, którzy przyłączyli sie w kolonii.
- Przynajmniej mamy załogę... - Shiran mruknął sam do siebie. Cichym okrzykiem zwołał kadetów, i zaczął mówić- Jakoś muszą tu wchodzić, chcę wiedzieć gdzie są dzrwi. Poszukajcie też miejsc, którędy przedostaje się powietrze - to pomieszczenie nie wygląda na komorę gazową, więc jakaś wentylacja musi tu działać. Czy ktoś z was ma broń?
