Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Coś jeszcze panie mam uczynić? Dajcie sobie spokój z tymi babami. - Shiran był trochę wkurzony.Włączył się doktor:- Jeśli szukacie Anny Woźniak to siedzi w ambulatorium przy ojcu i ryczy.
- Doktorku, słyszał pan kiedyś o prywatnosci? - Alan jednak posłusznie biegiem rusł w stronę ambulatorium
- Jak chcecie mieć prywatność to nie gadajcie przez komunikatory bo jestem do nich permanentnie podpięty. - zauważył doktor.W ambulatorium zobaczyłeś leżącego Mirosława na jednym z łóżek, a obok siedzącą i beczącą Anię. W głębi stał doktor.- Ach tak, troszkę prywatności. - rzekł zimno i przeszedł do drugiej salki.
- Jak zwykle mu odbija - Pomyślał Alan - Te cholerne hologramy powinny być zabronione - Jednak podszedł do siedzącej Anii i usiadł obok, nie odzywając się.
- Może ciebie tak szybko nie zaduszę. - szepnął Mirosław. - Możesz ją zabrać na tą misję tylko dbaj o nią.- Tato, ja nigdzie nie lecę. Przemyślałam to sobie. Jestem za młoda, zbyt niedoświadczona. Powinnam byc z wami, a nie latać z chłopakiem, co poznałam go kilka dni temu.- Nieprawda córeczko. Jesteś już w odpwoiednim wieku, by zacząć realizować swe plany. Jeśli chcesz wstąpić go GF to zrób to.- Nie wstępuje do żadnej Floty. Będę przy tobie.Dalsza rozmowa przebiegała w podobnym tonie. Ojciec nakłaniał córkę, a ona oponowała.
- Do czego to doszło... - Mruknał do siebie Alan po czym zwrócił się do spierającej dwójki- Aniu, nie będe ci niczego narzucał... Zrobisz jak uważasz - ale powinnaś sobie wybrać taką przyszłą pracę, w jakiej będziesz się dobrze czuła. Jeśli nie chcesz pracować w Gwiezdnej Flocie, to masz setki innych możliwości... Pan Woźniak chce, przynajmniej tak mi sie wydaje, najlepiej dla ciebie - w końcu zna Flotę, i wie co cię tutaj czeka...
Popatrzyli na Martena jak na intruza co niezaproszony wtargnął na teren prywatny.- Wiem, że tata chce dla mnie najlepiej. 0 syknęła Ania.W tej samej chwili do ambulatorium weszła Anette.- Mówiłem , że coś się stanie. Nie trzeba było tak pędzić...
- Dzień dobry... Skoro nie chcecie mnie widzieć, swietnie... Będe w swojej kwaterze - Alanowi wreszcie udało się stracić cierpliwość. Szybkim krokiem opuścił ambulatorium.
Nie ma to jak kobiety. Zawsze chcą inaczej niż im się radzi. Czy one zawsze takie pozostaną?W kajucie wszystko było po staremu. Tylko walizki Anki przeszkadzały. Marten siedział i rozmyślał. Z zamyślenia wyrwał go dopiero Shiran, informujący o tym, że przybył jakiś transportowiec. Być może niedługo nastąpi inwazja kolonistów.
- Shiran, wyślij ochronę do głównej śluzy. Drugi oddział ustaw przy turbowindzie prowadzącej do modułów - wycieczki tylko z przewodnikami. Jak ktoś się zbliży do zbrojowni, odesłać do modułu. Jak zrobi to po raz drugi - do celi. Dobranoc.
Noc przebiegła spokojnie tylko raz wydawało się Alanowi, że ktoś jeszcze jest w kajucie. Jednak zmęczony wcześniejszymi wydarzeniami nie chciało mu się sprawdzić.Gdy rano komputer obudził go zwyczajowym powitaniem, przypominającym mu, że jest 7 rano, pierwsze co usłyszał to słowa z fotela:- Wyłącz to cholerstwo! - to była Ania.
- Tego cholerstwa nie da się wyłączyć, bez wyłączania okrętu - mruknął Alan. i spojrzał na Anię-Zmieniłaś zdanie? Czy nadal wszytko co złe w promieniu roku swietlnego to moja wina?
- Najwyżej w promieniu jednostki astronomicznej. - odparła. - Będę tą opiekunką bo beze mnie sobie nie poradzisz. I lepisj szybko się ubieraj bo przybyły transportowce i niedługo lecimy. Koloniści już są w modułach, I nie tylko, zajęli większość wolnych kwater. A i komandor Gharti chce z tobą rozmawiać.
- Dobra. Masz wolny wstęp do modułów, i uprawnienia kaeta ostatniego roku - gdyby ktoś się ciebie czepieał. Jakby ktoś sie czepiał uporczywie, daj znać komuś ze starszych oficerów. I... dziękujeAlan szybko się ubrał i uśmiechajac się jeszcze do Anii opuścił kwaterę. Ruszył na spotkanie z Gharti...
Gharti jak zwykle siedziała w swoim gabinecie. Gdy Alan tam wszedł rozmawiała z jakąś młodą kadetką.- Dobrze, że pan jest. To Christina O'Shannon, doradca na USS Scorpion. Będzie to jej pierwszy przydział. - Dzień dobry. - przedstawiła się niska blondynka z niebieskimi oczami. Wcale nie wyglądała na Betazoidkę.- Pańskim zadaniem jest dostarczyć kolonistów ze Scorpiona i 2 transportowców do układu Betrassa. Dokładnie na 5 planetę w układzie. Działa tam misja archeologiczna, która powinna przygotować tereny pod kolonię. Oto dokładna rozpiska rozkazów. - podała Martenowi padda.
