- I tak pewnie byś się nie zgodził. Mamy też problem. O dziwo ta kwatera na pokładzie 16 jest zajęta. Nie mam gdzie się podziać. Może tu gdzieś przekimam? Robie sie śpiąca... - przejmijąco ziewnęła.
- Załatwi się... Chwilowo zajmij moje - Alan wskazał na sypialnię. - A ja idę na mostek, dowiedzieć się kiedy przylecą koloniści. Jak powiedział, tak zrobił
Anna, nie zważając na twoje słowa, wciąż przejmijąco płakała.- To moja wina... Gdyby... nie mój głupi... pomysł... - dalej nie zrozumiałeś słów wśród szlochu.
- Na... naprawdę? - pociągnęła nosem. - To nie jest moja wina, to twoja! - odepnęła Alana. - Gdybyś nie zawrócił mi głowie. Jesteś winny ty, Maciek i Maryśka!