- Hmm... Jego drugiej córki... Pewnie pan jeszcze nie wie - i zanim skomentuje pan to, ze dowiaduje się jako ostatni - mało kto jeszcze wie. Lecimy przetransportować gdzieś bandę kolonistów, więc chciałem skombinować jakąś opiekunkę do dzieci, a jego córka się nadaje. Pech chciał, ze jesteśmy w stosunkach nieco bliższych, niż przyjaźń, i zostawiła u mnie karpetkę, a gdy pan komandor chciał mi powiedzieć, że zabieranie Anii to bardzo zły pomysł, to się potknął...