Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- O tak. Ma pan rację. Może tam wpadnę w czasie urlopu...Lot trwał spokojnie. Centurion poszedł zająć swą kwaterę i po kilku godzin przejął fotel kapitana. Ten cykl 12-godzinnej wachty trwał aż do dolotu do układu Volkan.- Wywołuje nas posterunek nasłuchowy. Każę się zidentyfikować.
- Podporucznik von Caep, dowódca USS Scorpion. Chwilowo przydzielony na Soyuza. eskortujemy transportowiec klasy Shelley, z uszkodzonym napędem, i zaatakowany przez piratów. - Operacyjny, wyślij tą wiadomość.
- Przyjeli, ale informują, że wraz z USS Zach nie miał lecieć żadny inny okręt.
- Poinformujcie ich, że nie mieli go atakować piraci! - Caep lekko się zirytował. - Jeśli potrzebują dowodów, niech pytają Zacha, ewentualnie żądają mojej autoryzacji!...
- Potwierdzają autoryzację. Możemy wlecieć do systemu.
- Wielkie dzięki - mruknął ponuro Caep - Skarbie, po wejściu do systemu przejdź na napęd impulsowy. Volcanie nie bardzo lubią jak ludzie łamią te wszytkie regulacje...operacyjny, wywołaj transportowiec. Powiedz ze mamy zielone światło, i że już ich raczej nikt nie zaatakuje. Potem lecimy za nimi, na orbitę, czy gdzie tam.
Transportowiec wszedł na orbitę planety i przycumował do stacji. Soyuz zrobił to samo. Romulańska załoga zebrała się koło śluzy. Spokojnie patrzyli na zaskoczone miny oddziału ochrony, która weszła na pokład okrętu. Gdy ty również tam się udałeś, natknąłeś się na porucznika.- Co ci romualcy tutaj robia? I zkąd do cholery wytrzasnąłeś okręt, który według rejestrów od 15 lat jest w częściach, a jego nazwę dostał inny?
Znalazłem na wysypisku! -chciał odburknąć wściekły Matthew, ale się powstrzymał. -Ten okręt, i dwa inne, klasy Raider, zaatakowały nas po drodze. Siły Romulańskie, zmierzające na spotkanie z negocjatorami Federacji uratowały nas. Dwanaście osób z załogi Shelleya transportowano na Soyuza, który miał lecieć w ramach ohrony, jednak o było za mało na załogę. Romulanie znów nam pomogli, przysyłając swoich ludzi... sir! - ostatnie słowo Mathew warknął.
- Sprawdzimy to. A wy podporuczniku - podkreślił słowo "pod" - kim jesteście i dlaczego przybyliście na ta planetę? Tutaj rzadko przyjmuja gości.
- Ja się u nie prosiłem... sir! - Mam wziaść udział, w szkoleniu dla dyplomaów. Matthew uśmiechnął się. - Rozumie pan, jestem dowódcą okrętu Gwiezdnej Floty, i od czasu do czasu wysyłają mnie w takie... miejsca - dodał ze złośliwą satysfakcją. Oficer mu się nie podobał - szczególnie jego wywyższanie się...
- Dobra zobaczymy. Możecie wejśc na stację. Tylko gdzie podziali się piraci i te 2 Raidery?
- Wydaje mi się, panie poruczniku, że to raczej sprawa naszyh przełożonych. Ale mogę powiedzieć, ze Imperium Romulańskie uznało ich za zagrożenie, i zapewne są w ich celach. Życzę miłego dnia... - Matthew szybko uruchomił komunikator=/= Marysiu, sugeruje, zebyś spakowała rzeczy. Mi to zajmie krócej... Ja się dowiem czegoś więcej o tym całym kursie.Matthew podszedł do najbliższej konsoli komunikacyjnej, i nawiązał łączność z bazą.-Podporucznik von Caep, do komandor Gharti. Dzień dobry, właśnie dolecieliśmy, nasz statek miał awarię... Gdzie ma się odbyć to szkolenie? A, i jeszcze jedno. Mimo pani najszczerszych chęci - Matthew uśmiechnął się wesoło - to jednak mołem sobie podoodzić Soyuzem. Melduje eż posłusznie, że swojej romulańskiej załodze, nie powiedziałem nic ważnego...
- Jak aromulańska załoga? - komandor była wyraźnie zaskoczona. - Co wyście znowu zrobili cho... podporuczniku?
- Czy nie wspominałem, że mam talent do pakowania się w kłopoty? - podporucznik prawie się roześmiał widząc minę Gharti. - Po drodze zaatakowały nas trzy statki pirackie, dwa Raidery i Soyuz. Za nimi demaskowali się romulanie, lecący na rozmowy otyczące granic... Czy coś takiego, piratów, i Raidery zabrali. Kapitan tego Shelleya dał mi dowództwo nad Soyuzem, i paru ludzi załogi. Żeby było śmieszniej, resztę załogi przysłali Romulanie... Tak więc - Maciek znów się uśmiechnął - podporucznik, a już znam dwóch centurionów, i nie skoczyliśmy sobie do gardeł z bandą romulan... Zaczynam się kontrolować, na samą myśl o pobycie na Volcanie, m'am!
- No tak, rzeczywiście macie talent. Na szczęście najbliższe 2 tygodnie spędzicie na uczeniu sie jak należy rozawiać z innymi i od razu nie ujawniać wszystkiego co wiecie. Ale pewnie z waszym szczęściem ktoś zacznie mordować nauczycieli lub ogromna flota obcych będzie chciała sprawdzić ale torped potrzeba, aby zniszczyć planetę... Powodzenia. Gharti bez odbioru.Zostawmy teraz w spokoju podporucznika, któey juz niedługo zacznie naukę (wybitnie nudną) i powróćmy do SB 328, gdzie chorąży Alan Marten wraz ze swoją nową dziewczyną Anną Woźniak przez bulaj obserwuje odlatujący transportowiec USS Zach.- Nareszcie polecieli. - mruknęła Ania. - Co teraz będziesz robić kapitanie?
