Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Podporucznik von Caep

PBF - Podporucznik von Caep

Wyświetlanie 15 wpisów - od 856 do 870 (z 2,148 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Eric Keitel
    Uczestnik
    #35782

    - Kadet von caep też nie brzmi tak źle - mruknął dość ponuro Maciek - w każdym razie dziękuję. Młodzieniec szparkim krokiem ruszył w stronę sektora stacji gdzie mieściły się kwatery gościnne. Dopiero tam przypomniał sobie, że nie ma nawet pojęcia gdzie może być jego ojciec.=/= Komputer, zlokalizuj Erica von Caep=/= Wymagana autoryzacja - spokojny głos komputera znowu zdenewował chorążego=/= Matthew von Caep. Dowódca USS Scorpion, Sierra Tango 1-9-5-5=/= Przyjęto. Pan Caep zajmuje kwaterę szóstą. Pokład 38 segment c.Chorąży z pewnym lękiem zbliżył się do drzwi. Wygładził jeszcze tylko mundur i zadzwonił do drzwi. Jego ostatnią myślą, była możliwość wezwania oddziału ochrony, ale się rozmyślił przekraczając próg pomieszczenia. -To ty. - Spokojny, opanowany i zimny głos nie pozostawiał wątpliwości co do tego kim jest właściciel.-Tak. To ja - w głosie dowódcy Scorpiona zabrzmiała lekka złość. Chciałbym zaprosić cię na mój ślub, który odbędzie się jutro o 18.00. Udzieli nam go komandor Gharti, dowódca stacji.-A dlaczego nie Kapitan okrętu? Przecież wy garnitu...-Bo trudno, zebym stawał przed lustrem, i sam udzielał sobie ślubu! - prychnął rozeźlony Matthew - Jeżeli byście chcieli porozmawiać z rodziną panny młodej, to państwo Woźniak znajdują się na USS Savannah. Dozobaczenia - Maciek nie mówiąc nic więcej wyszedł z kwatery i zamknął drzwi. Chwilę później oparł się o ścianę, cieżko dysząc - opanowanie się, i nie stracenie samokontroli sporo go kosztowały.=/= Komputer, zlokalizuj Christine von Caep. Poprzedni kod autoryzacji. - odpowiedź komputera nieco zdziwiła kapitana. Wynikało z niej, ze jego matka jest na... Scorpionie?!=/= Wachta?! - prawie krzyknął=/= Szefie! To naprawdę nie moja wina! Ja wcale nie chciałem... Ona sama...=/= Złapcie na mnie namiar, i prześlijcie mnie gdzieś na pokład. To gdzieś, to najlepiej niech będzie moje biuro, lub ransporterownia blisko mostka. Zlokalizujcie moją matkę przez ten czas...Kapitan w oślepiającym błysku błękitnego światła znalał sie w transporterowni. Nieco ogłupiał kadet chyłkiem starał się wycofać. Matthew zeskoczył z płyty - i wtedy zobaczył dlaczego. Jego matka wyglądała na mocno zdenerwowaną...=/= Alan do Kapitana. Pańska ma...=/= Dzięki, pierwszy. Sama mnie znalazła - Do Maćka dotarł jeszcze tylko głośny śmiech z mostka, i połączenie zostało zerwane.-No... Więc.. Tego... Znaczy się, Cześć - z trudem wyartykułował chorąży-Matthew?! Ojciec jest na ciebie wściekły! Jak mogłeś uciec!-Nie chciałem być kolejnym marines tarzającym się w błocie na jakimś poligonie - odparł lakonicznie - może przejdziemy do mojego biura?-To zwykli szeregowi we flocie mają swoje biura?! - Traz matka była nieco zdziwiona. Chyba nie słyszała wymiany zdań z pierwszym - Nie mają. Ojciec ci nie powiedział? Jestem kapitanem tego okrętu... Chodźmy.Syn i Matka doszli dość szybko do turbowindy, i wjechali na pokład pierwszy. DLa bezpieczeństwa Matthew wolał nie wchodzić na mostek, więc wybrał inne drzwi - te prowadzące bezpośrednio do jego kwatery. Zajął miejsce za biurkiem, dając znak matce by też usiadła. Miał wspaniały widok na część kosmosu, i spory kawałek doku naprawczego - w którym właśnie coś kombinowano z pancerzem sekcji napędowej.-Więc. Ślub odbędzie się jutro, o godzinie 18.00 czasu stacji. Odprawi go komandor Gharti - co do miejsca, sam jeszcze nie wiem. Zapewne któraś z sal bankietowych. Oczywiście, byłbym bardzo szczęśliwy gdybyście przyszli. Jakbyście mieli ochotę porozmawiać z panną młodą, to może byc trudne - urządza sobie dzisiaj wieczór panieński, ale jutro ma za to wolne. Jej rodzina jest na USS Savannah-Więc ten ślub nie był żartem ojca? - teraz, ku zdziwieniu kapitana głos matki był ciepły i spokojny-Nie. Po tym jak mieliśmy pewne - Maciek przełknął ślinę na wspomnienie Leva - starcie z Borgiem zaczeliśmy być razem. Po ataku Klingonów, i porwaniu okrętu przez macetczyków oświadczyłem się jej...-Komu?-Zobaczysz, jak ją poznasz... Ale wybacz - mam mnóstwo obowiązków. Mozesz sie swobodnie poruszać po Scorpionie - oczywiście poza zbrojownią, przedziałem torpedowym i maszynownią. Jeśli chcesz z kimś pogadać o naszych misjach, sugeruję doktora, lub pierwszego - który może byc jednak zbyt zaaferowany siostrą panny młodej... Ale chyba nie przepuści okazji żeby zerwać się z wachty...== Scorpion. Sześć godzin później ===/= Kapitanie, pańska matka sobie poszła - zameldował Alan=/= I co?=/= Powiedzmy, ze jeszcze bardziej żałuje że cie nie zatrzymała - szczególnbie że kazała opowiedzieć o nasej misji - czyli od piratów po Klingonów. Krótki kurs jak można wpakować się w kłopoty=/= To nie jest śmieszne, chorąży - Maciek uśmiechnął się lekko - Zaraz wachtę zaczyna zmiana Gamma, pogoń ich, a ja idę spać... Dobranoc.Maciek szybko dowlókł się do biura. Niepokojąco duże ilości pudeł różnego rodzaju przypomniały mu, i zamiarze połączenia dwóch kwater - jednak zostawił to na jutro i szybko zasnął.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #35791

    Spałeś długo, ale sny nie były zbyt przyjemne. Szczególnie ten ostatni, w którym Maria była Marines i do tego twoim dowódcą.Komputer spokojnym, ale stanowczym głosem obudził cię o 7.00.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #35793

    - Ja nie wstaję! - warknął kapitan, przewracając się na drugi bok, i natychmiast zasypiając.Godzinę później Maciek znowu się obudził tym razem za sprawą komunikatora=/= Szefie, nie to, zebym się czepiał, ale masz wachtę - głos Shirana był nieco zmęczony. Dopiero po chwili do chorążego dotarło, ze powinien właśnie wchodzić na mostek. Szybko się ubrał, i pobiegł na swoje stanowisko. Wśród śmiechu podwładnych poprawił i dopiął mundur i zajął swoje miejsce. Kolejne osiem godzin miał siedzieć, i nic nie robić...O 16, gdy na mostek weszła zmiana Beta, jak Maciek zauważył bez Alana, młodzieniec poszedł się przebrać w mundur wyjściowy. I wyruszył na poszukiwanie panny młodej, i swiadków.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #35794

    Poniewąz panna młoda nie mieszkała jeszcze w twojej kajucie, to skierowałeś się do jej.W środku siedziała Maria w białej sukni. Obok niej stała matka i siostra.- A ty gdzie? - warknęła na ciebie Anka. - Przed ślubem nie można oglądać panny młodej w suknii ślubnej i welonie. - wypchnęła ciebie za drzwi.- Jak tam kapitanie? - zapytał retorycznie Alan - Ja mam pozwolenie. - roześmiał się i wszedł do kajuty Marii.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #35796

    =/= Mostek! - warknął wściekle kapitan zbierając sie z podłogi na której wylądował - złapać namiar na Marten. I transport na ten korytarz gdzie jestem.Po chwili, w błysku światła pojawił się pierwszy. jak z satysfakcją zauważył Maciek, który zdążył juz wstać, miał cholernie głupią minę.- Więc, drogi świadku - Matthew położył mu ręke na ramieniu - teraz idziesz się przebrać. A potem idziemy na piwo - i nawet nie myśl, że uda ci się przede mną uciec!20 minut później, obaj nadal chichocząc w wyjściowych mundurach opuszczali okręt. Matthew machnął ręką na jakiegoś kadeta który próbował im oddać honory. Dość zgodnie uznali, ze jeśli piwo, to w mesie na stacji...Gdy tylko przekroczyli drzwi, niemal natychmaist doskoczył do nich ferengi z obłudnym uśmiechem-Witam szanownych. Panów. W czym mogę pomóc, i cóż to za okazja? Czyżby mieli panowie powitać swojego nowego kapitana? - Matthew teraz już otwarcie się śmiał-Ależ nie. To jest kapitan - Alan sugestywnie wskazał na Maćka - i nierze dzisiaj ślub. Za półtorej godziny. Wpadliśmy na piwo, mógłbyś...?-Alez oczywiście. Proszę usiąść.Obaj oficerowie zajeli miejsca, a już po chwili trunki znalazły sie przed nimi.Godzinę później szybkim krokiem opuścili mesę. Pomogły im w tym gwałtowne wezwania Beregha, podającego lokalizacje miejsca ślubu. Gdy doszli poprawili mundury, a Matthew wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko-Obrączki. Radzę nie zgubić! I obaj jednocześnie weszli do pomieszczenia.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #35797

    Hmm... nawet nie wiedziałeś, że masz tylu podwładnych. Sala aż pękała w drzwiach. Zauważyłeś swoich rodziców oraz teściową stojącą wraz ze starszym panem. Była też komandor Gharii. Zgromadzili się załoganci z innych statków.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #35800

    -Hmm - nieźle, mruknął półgębkiem Kapitan idąc z pierwszym w stronę ołtarza. Obaj mieli ochotę parsknąć śmiechem, gdy w sali zabrzmiała stara pieśń weselna-Nie wiedziałem ze jesteś katolikiem - wyszeptał cicho Alan-Wiesz... Ja też nie - odpowiedział Matthew - pewnie pani Komandor dogadała się z moją rodziną...-Panowie! - Komandor Gharti stojąca w wyjściowym mundurze zaraz przed nimi jasno dała im do zrozumienia ze powinni się zamknąć.Środkiem sali szła już do nich panna młoda. RZeczywiście wyglądała, jak zauważył kapitan, świetnie w białej sukni i welonie. Wyglądała nieco dziwnie, z Mirosławem obok, no ale... Alan nie zwracał uwagi na pannę młodą - wpatrywał się w dziewczynę idącą obok. Ania też wyglądała nieźle.Kiedy doszli już do komandor, stojącej na podwyższeniu, ta zaczęła swoją mowę - widać było, ze i ona czuła się niezręcznie powtarzając formułki rodem z XXII wiecznych kościołów-Matthew i ty Mario czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?Maciek szybko spojrzał na Marysię. I odpowiedział z całym przekonaniem, jednocześnie z nią:- Chcemy. Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i zlej doli, aż do końca życia? -I Z przewagą na złą dolę i niebezpieczeństwa -- szepnął Maciek - po czym szybko odpowiedzieli: Chcemy-Pani Komandor... Może krótsza wersja? - Energiczne skinienie głowy narzeczonej dało wszytkim do zrozumienia, ze to ich rodziny musiały wymyśleć to... coś.10 minut później było po wszytkim. Maria von Caep z zaintereswaniem wpatrywała się w obrączkę, co było o tyle trudno ze była niesiona przez męża. W identycznej pozio znajdowała się Ania - niesiona przez, ku złości Mirosława, przez Martena. Głośne okrzyki rozbrzmiały w sali, a matthew jeszcze raz zastanowił się, jak nie mógł zauważyć że ma tak dużą załogę. Ze szczęściem na wtarzy po raz kolejny pocałował żonę.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #35801

    Rozpoczęło sie przyjęcie. To juz drugie w ostatnim czasie. Miałeś nadzieję, że nie skończy się taką katastrofą jak pierwsze. Na razie nie widziałeś żadnych Klingonów.Stałeś wraz z małżonką i odbieraliście prezenty. Alan wirował na parkiecie z Ania, teść wściekle sapał pod nosem, ale milczał (pewnie żona kazała mu siedzieć cicho). Jedną z ostatnich osób, które miały was obdarować była komandor.- Jak słyszałeś mam dwa prezenty. Pierwszy to... - wyjęła nity z małego pudełeczka. - Awansuje chorążego von Caepa na stopień podporucznika oraz kadetkę Marię Caep na stopień chorążego. Może też pan awansować dwóch dowolnych kadetów ze swojego okrętu na chorążych. A teraz drugi. - uśmiechnęła się złośliwie. - Czytałam rapory o negocjacjach poruczniku i uznałam, że nie zna się pan ani krztynę na dyplomacji. Dlatego wysyłam pana na 2 tygodniowy kurs dyplomacji i negocjacji na Volkan. Małżonka też może lecieć. Uznajmy to za podróż poślubna. I jeśli jeszcze raz na początku rozmów wyłoży pan swe wszystkie asy na stół to koniec rozmów z nowymi gatunkami, zrozumiano?

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #35802

    -Dziękuję pani komandor! - porucznik caep uśmiechnął się szeroko, gdy zwierzchniczka przypinała mu nityA teraz drugi. - uśmiechnęła się złośliwie. - Czytałam rapory o negocjacjach poruczniku i uznałam, że nie zna się pan ani krztynę na dyplomacji. Dlatego wysyłam pana na 2 tygodniowy kurs dyplomacji i negocjacji na Volkan. Małżonka też może lecieć. Uznajmy to za podróż poślubna. I jeśli jeszcze raz na początku rozmów wyłoży pan swe wszystkie asy na stół to koniec rozmów z nowymi gatunkami, zrozumiano? -Tak jest? - bardziej spytał niż powiedział Matthew. Jednak po sekundzie wyszczerzył się złowieszczo.-Pani komandor, jak mamy tam lecieć? Bierzemy Scorpiona, czy jakiegoś runabouta - Maciek wyraźnie się uśmiechnął na możliwość parudniowego lotu małym stateczkiem.I jeszcze raz bardzo pani dziękuję za awans - Matthew uśmiechnął się lekko - ale ma pani rację dyplomata ze mnie marny.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #35803

    - Scorpion bedzie remontowany, a wolnych promów nie mamy. Poleci pan wraz z małżonką USS Zach trnasportowcu klasy Shelley.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #35804

    - Transportowcu powiada pani...? Maciek szybko rozważył swoje opcje. To była chyba jedyna opcja, która mu nie odpowiadała.- Scorpion ma kilka promów... Nawet powinni właśnie wstawiać na pokład typ 11 - meldowaliśmy o zapotrzebowaniu dość dawno, a szef stoczni jakoś specjalnie nie protestował. jakby co, mamy sporo innych - Matthew spojrzał na żonę, a chwilę później na Gharti, jakby chciał jej dać do zrozumienia że wolą samotność

    I. Thorne
    Uczestnik
    #35805

    - W transportowcu są duże i przytulne kajuty. Lot na Volkana potrwa 4 dni, więc będziecie mieli spoooro czasu. A Scorpiona będę potrzebować szybciej niz za 2 tygodnie i to ze wszystkimi promami. Zreszta miejsca są już zabukowane. Wylot jutro o 5.30. - nie ma to jak negocjacje z dowódcą.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #35806

    - Zaraz, zaraz - Jak to, mój kochany, piękny, Scorpion ma byc dowodzony pzez Alana! Przecież on porysuje lakier! - Matthew mówił prawie płaczliwym tonem, ale szybko się uśmiechnął - No trudno. Bardzo dziękuję pani Komandor.Gharti odeszła, a Marysia pociągneła męża do tańca. Usłyszaóła jeszcze ciche "Jak ja wstanę o piątej?!"

    I. Thorne
    Uczestnik
    #35814

    Zabawa była przednia. Poznałeś kilku kapitanów, którzy byli w grupie powrotnej.Gdy skończyłeś kolejny taniec, teściowa zmusiła cię do poznania członków swej rodziny.Pierwszym był straszy mężczyzna, którego zauważyłeś jeszcze w czasie ceremonii. Okazał się ojcem Mirosława. Służył w Marines w czasie wojen z Kardazjanami. Zaczął cię wypytywać o Borga, na szczęście Anette szybko skierowała cię do drugiej osoby.Przed tobą stała wysoka blondynka z dzieckiem na ręku. Dowiedziałeś się, że Justyna była malarka na Drakenie, gdzie żyje w komunie. Jej obrazy były dosyć znane na pograniczu z Romulanami i chętnie kupowane przez niższych imperialnych notablów.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #35815

    - Dzień dobry, pani - Maciek uśmiechnął sie ciepło - miło poznać. Słyszałem już o pani, jeszcze w Macet... Może kiedyś sprzedała by mi pani jakis obraz? Scorpion moze i jest moim skar... - Znaczy się moim statkiem - Maciek, otrzymując uderzenie od tego "skarbu" będącego nieco bliżej szybko się poprawił - ale ściany kwatery świecą pustkami...

Wyświetlanie 15 wpisów - od 856 do 870 (z 2,148 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram