Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- No aż tak technologicznie to nie są rozwinięci. Nie chodzi mi o broń tylko cywilną technologię. Przecież u nich dalej podstawą są zwykłe pola uprawne. Replikatorów przemysłowych prawie w ogóle nie uzywają, nie mówiąc już o sposobach zbierania i wykorzystywania energii. A Federacja raczej nie weźmie aktywnego udziału w wojnie, ale może przejąć ochronę granic z Romulanami. To znacznie odciążyłoby KSO.
-Oj tak. Romulanie wykorzystali by każdą okazje, zeby napaśc na nas lub na Klingonów. Z drugiej strony, gdybyśmy wysłali swoje siły do granicy Romula... - Maciek pozuł silny uścisk na ramieniu. Spojrzał na swoją narzeczoną - wyraźnie dawała mu znać, że polityka ją niespecjalnie interesuje - A moze my też odwiedzilibyśmy planetę? Byliśmy tam z Marysią dość krótko...?
- Czemu nie? Może uchowam Anię przed zgubnym wpływem twego piewszego oficera?W trójke poszliście do hangaru. Po drodze napotkaliście T'Reę.- Kapitanie wszędzie pana szukam. Mamy kilka dni wolnego. Czy nie mogłabym wraz z moim zepołem trochę zbadać tą planetę? Taka okazja może się długo nie zdażyć. Planety z przerwaga środowiska wodnego dostarzcają wiele interesujących informacji o ewolucji.
-Jak chcesz... Myślałem, ze załoga zechce odpocząć... Weźcie sobie prom, i kogo potrzebujecie. Niech Shiran wyda wam broń, na wszelki wypadek. I powodzenia.Dwie kobiety i mężczyzna dość szybko dotarli do hangaru. Wychodziły z niego spore grupki ludzi - widocznie wróciła zmiana beta... Kapitan szybko podszedł do kilku stojących promów. Ostatecznie zdecydował się na type 10 - gestem zaprosił do środka Marysię, i jej mamę. Sam zajął miejsce pilota.=/= Szef do mostka. Otwórzcie bramę hangaru, jak tylko wszyscy go opuszczą. Lecimy na powierzchnię... Jak ktoś coś będzie ode mnie chciał, daj znać i przełącz do promu. Wahadłowiec zwinnie wyskoczył z hangaru, i poleciał ze sporą prędkością na współrzędne podane przez Macetczyka.
Rzeczwiście. Planeta była przepiękna. Cała błękitna tylko w niektórych miejscach stawała się bardziej zielona. Pewnie tam znajdowały się grupy glnów, które leniwie unosiły się na powierzchni. Po drodze minął cię prom wiązący z powrotem kolejna część zmiany beta.Wylądowaliście na ladowisku, które obecnie było puste. Gdy wyszedłeś z towarzyszkami podróży pierwsze co zauważyłeś to spalony kompleks budynków. Na szczęście ciał nie zauważyłeś.Poszliście w kierunku plaży. Juz z oddali słyszłeś odgłosy kąpiących się kadetów. Przed wejściem stała stróżówka. Przed nią stał Macetczyk, ubrany w dziwny kombinezon. Tylko głowa nie była osłnięta. Obok niego siedział Klingon! Obaj spokojnie ze soba rozmawiali.
-Dzień dobry - Maciek uśmiechnął się podchodząc do stojącej dwójki. Dyplomaci dyplomatami, ale chyba mógł pogadać na własną rękę.
- Dobry... - mruknął Klingon. - Ciekawe ilu was jeszcze przyleci? Może otworzy się tu ośrodek "Pod spalonym domkiem"?- To po cholerę się tu ukrywali ci idioci? - odpowiedział Macetczyk. - Nie mogli od razu odlecieć?- A to moja wina, że musiałem ich wysadzić? Taki rozkaz dała mi Aya.
-Więcej nas juz nie będzie - A tak z ciekawości... O czym mówicie? Dowiedziałem się tylko, ze załoga moze tu odpocząć, i przywiozłem gości na zlecenie kapitana - Maciek nigdy jeszcze nie widział ani ego Macetczyka, a już tm bardziej klingona. Uznał, że więcej się dowie jako zwykły członek załogi, albo na przykład taktyczny a nie kapitan. - Jednocześnie odwróił się do kobiet, i mrugnął.-Jesteśmy na miejscu.
- O tych głupcach co w czasie powstania ukryli się w kompleksie zamiast zmiatać na Qo'Nos gdzie ich miejsce. - wyjaśnił Klingon. - No i musiałem ich wysadzić.- Oni chyba wciąż myślą, ze jesteś z armii okupacyjnej K'Tag.- Co? Ja? - Klingon wstał. - Jestm K'Tag z rodu Kazara i nie jestem sługusem Martoka!
-Czyli nie wszyscy Klingonie są za podbiciem Macetczyków? - spytał chorąży z rosnącym zainteresowaniem - Całą drogę tutaj, kapitan obawiał się walki z siłami tego Kraga, czy jak mu tam...
- Tak Kraga. Ale pewnie nie ma go w tej chwili wukładzie. Od takich zadań ma swoje pieski. - wycharczał K'Tag.- To dzięki pomocy rodu Kazara udało nam sie tak szybko i przy stosunkowo niskich stratach wyzwolić planetę. - wyjaśnił Macetczyk.
-Nie lubię Kraga... A on jeszcze bardziej nie lubi mnie. Ale mam przeczucie ze jest gdzieś tutaj - jeśli... właściwie inaczej, Jak już Federacja pomoże Macetczykom, a pomoże, to Kragowi jak i ałemu KSO się to nie spodoba. Nie zdziwiłbym się, gdyby nas zaatakowali... Mam nadzieję, że chociaż wasze siły, Gorn, i my jakos stawimy im czoła wystarczająco długo.
- Nie wiem dokładnie ile waszych okrętów jest w okolicy, ale musiałby ściągnąć porządną flotę aby móc coś zrobić. Tym bardziej, że mamy czujnik wykrywający zakamuflowane jednostki. Może nie teraz, ale kiedyś się zemści.
-Jeżeli te wszystkie negocjacje się powiodą, możliwe że Martok odbierze mu dowodzenie. W końcu, to pod jego... panowaniem, rozpanoszyli się piraci. I o on nie zatrzymał jedności i Scorpiona w drodze tutaj... Krag wygląda na bardzo mściwego. Chociaż, może i racja - teraz nie zaatakuje. A potem może nie mieć okazji - jezeli Macetczycy wstąpią do Federacji, to Gwiezdna Flota przekształci system w prawdziwą fortecę... Słyszałem, ze ten Selar jest bardzo cenny...
