Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
-Nie... Puście jej automatyczną sekretarkę, i powiedzcie że mnie nie ma...-To nie jest dobry pomysł - Andorianin uśmiechnął się lekko -Oj, żartowałem... Podeślijcie ochronę do hangaru. Najlepiej, niech wezmą ze sobą jakąś białą płachtę... Ja będe u siebie w biurze.-Marysiu? Dwie sprawy. Czy w rozmowie z nią, powinienem uważać na jakieś tematy? A dwa, sugeruję żebyś poszła ze mną - Maciek uśmiechnął się lekko - Poczekaj, aż poznamy cię z moją rodziną...Dwójka znikneła za drzwiami biura, czekając na przyjście "przyszłej teściowej".
- Raczej nie. W porównaniu z ojcem jest normalna. Ale mam nadzieję, że nie będzie Ani. Mogę ją w skrócie opisać. Młodsza wersja mnie, bardziej kłótliwa i bezczelna niż ja. Zawsze wszystkiego mi zazdrościła. Ciebie pewnie też. Uważaj na nią.Udaliście się do hangaru. Prom już tam był. Otworzyły się drzwi. Jako pierwsza wyszła dostojna blondynka. Juz widziałeś po kim córka odziedziczyła swą urodę. A po niej...- Cześć Maryśka! - z promu wyskoczyła młodsza wersja twej narzeczonej. - Co to za przystojniaczek?
-To już wiem, dlaczego mnie ostrzegałaś - mruknął półgłosem Kapitan.-Pani jest zapewne matką Marysi? To zaszczyt panią poznać. Witam też ciebie - von Caep uśmiechnął się do Anii - Jestem dowódcą tego okrętu - nie dodał, że także narzeczonym jej siostry. W końcu, to rodzina Marysi - i ona powinna im o tym powiedzięć.
- Kochane dziecko. - matka przytuliła Marysię. - Właśnie dowiedziałam się od ojca, że wychodzisz za mąż. Powiedz kochanie, który to jest miesiąc?
Kapitan patrzył przez chwilę na tą scenę, dopóki nie dotarł do niego sens słów pani Woźniak. Wtedy zakrztusił się, i rozkasłał na dobre. Nie wiedział, czy się śmiać z podejrzeń kobiety...
- No dzieci, nie musicie sie wstydzić. Przed matką nic sie nie ukryje...
== Hangar ==-Ale my... Znaczy się, jeszcze nie...-Mamo. Nie jestem w ciąży - zdołała z trudem wydusić nieco przyduszona Maria, przerywając jąkania Kapitana. Po prostu, mi się oświadczył...== Mostek ==-Myśliie, że posyłanie Maćka samego było dobrym pomysłem? - Alan miał do tej pory nienajlepsze doświadczenia z "teściowymi". I wiedział, ze to spotkanie może się źle skończyć.-Na mnie nie patrz - przecież sugerowałem czerwony alarm! - Shirana najwidoczniej cała sytuacja serdecznie bawiła. Ale związki na Andorii były zdecydowanie bardziej skomplikowane... -Utrzymuję namiar transportera! - Głos Beregha był jak zwykle ponury, jednak gdyby nie był Klingonem, to zapewne by się lekko uśmiechał.Na mostku znajdowała się ta trójka... Kapitan uznał, że nie ma sensu nikogo tutaj ptzretrzymywać - szczególnie, że w systemie było pełno sił Macetczyków i Gorn.
- Nie jesteś? To wspaniale... to znaczy... - pani Woźniak zaczęła sie gubić.- Rozumiem, że jesteś zajęty, szwagrze. - zwróciła się do ciebie Anna. - A może masz jakiegos fajnego pierwszego oficera albo taktycznego?- Aniu! Jesteś za młoda na takie rzeczy!- Za młoda, za młoda... Za rok ide do Akademii i skończą się wasze rządy! - Ania umilkła naburmuszona.
=/= Pierwszy. Mam dla ciebie zadanie bojowe. Zapraszam do hangaru!Maciek wyszczerzył się złowieszczo. O ile Maria była pyskata, to do Alana było jej daleko. Zresztą, przyda mu się odrobina rozrywki-Niech się pani nie przejmuje, Alan, mój pierwszy jest dobrze wychowany... Tylko klingonów nie lubi. No, i ma ledwie 20 lat...
- Może to i dobrze... Będziemy mogli w spokoju porozmawiać. Byle tylko sie do niej nie dobierał...- Ja bym nie oponowała. - zauważyła Anna.Marten zgłosił sie do hangaru.- Dzień dobry pani Woźniak. Musze pani zakomunikować, że wybór córki był prawie najlepszy z mozliwych. Bo najlepszy wybór to ja! - uśmiechnał się. - Jakie to zadanie? Kogo mam zestrzelić lub zastrzelić?
== Hangar ==Matthew posłał mu ostrzegawcze spojrzenie, zaraz jak zaczął mówić. Ale nie zdązył...- Jakie to zadanie? Kogo mam zestrzelić lub zastrzelić? - Najlepiej siebie - Maciek uśmiechnął się lekko - Młodsza panna Woźniak potrzebuje opieki. Oprowadź po okręcie, czy co tam chcesz... Holodeki chyba już działają... Gdy tylko dwójka wyszła, Matthew zwrócił się do matki Marii.-Przepraszam za niego... Zazwyczaj jest miły - iche prychnięcie Maryśki - spokojny - nieco głośniejsze - i łagodny jak baranek - w tym momencie sterniczka parsknęła śmiechem. A tak poza tym, to mój świadek...-Może pójdziemy do mnie do biura? Lub do kwatery? W końcu, załogi nie ma i tak, okręt jest spory, a tak stać w hangarze?== Mostek ==Shiran spojrzał na Beregha. Teraz dla odmiany był ponury.-A mówiłem że tak będzie
Poszliście twej kajuty. Pani Woźniak usiadła na tym samym miejscu na którym niedawno siedział jej mąż.- No moje dzieci. Co teraz macie mi do powiedzenia? Przecież w tych czasach takie szybkie śluby sa rzadkością...
-Miłość od pierwszego wejrzenia - Maciek uśmiechnął się - kiedy powiedziałem Marysi kim jestem, na jakiejś imprezie, do zaalarmowała pół stacji!-Ledwie pół załogi. Zresztą, nie trzeba było wykręcać się od odpowiedzi. - Ruda kobieta uśmiechneła się złośliwie-No. A potem jakoś tak wyszło... Spędziliśmy nieco czasu na Scorpionie razem. A zresztą - może i są rzadkością, ale dlaczego? Nowe przepisy floty zabraniają rozdzielania rodzin - będziemy służyć na jednym okręcie. Po za tym, służba pozwala się bardzo dobrze poznać... Nie ukrywam, ze na początku trochę się bałem bliższej... Znajomosci, z kimś z załogi...-Nic mi o tym nie mówiłeś! - Jego narezczona wyglądała na szczerze rozbawioną.-Oh, wybacz... Ale nie bardzo miałem jak, kiedy wróciłem ze stacji Husnock, a ty mi się rzuciłaś na szyję-Jakoś specjalnie nie protestowałeś - odbiła piłeczkę sterniczka.-Nie mogłem oddychać...-Drań! - Marysia żartobliwie uderzyła go r ramię, a on ją objął. Dopiero po chwili przypomniał sobie o obecności jej matki.-Przepraszam panią... Ja ją naprawdę kocham...
- Tak to widać. A wiesz w co się pakuje? Marysia jest niezłym indywiduum, a jej siostry to dopiero sa numery. Młodszą to poznałeś, a starsza Justyna jest artystką-malarką. Oczywiście Mirek wściekł się jak o tym usłyszał, ale on zawsze sie wścieka. Taki jest... A kim są twoi rodzice?
-Ojciec emerytowanym generałem Marines... Mało podobało mu się moje wstąpienie do Floty... Mama pracuje w ośrodku badań floty na Ziemi. Zajmuje się badaniami nad polem warp... A co do Marysi - Szczerze mówiąc, o jestem zachwycony że nie potakuje wszytkim, tylko ma swoje zdanie... A Anka powinna dobrze się bawić z Alanem...A o Komandorze muszę powiedzieć, ze myślałem że się bardziej wścieknie - Maciek uśmiechnął się lekko - szczególnie ze ma większy okręt, i więcej dział...
